Znaleziono 4167 wyników

autor: Okechukwu
13.02.2024, 15:23
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o filmie
Odpowiedzi: 3654
Odsłony: 744836

Re: Przy muzyce o filmie

esforty pisze: 07.02.2024, 11:25 Obrazek
Kos, reż. Paweł Maślona 2023

"Szkoła polska", nie tyle nurt w kinie, ile zjawisko kulturowe, do którego zaliczyć wypada min.:
- rozbrajanie mitów;
- gorycz wobec niespełnionej nadziei;
- nie korzystanie z epickiego rozmachu w pokazywaniu jak polskie marzenie o wolności zostaje rozjechane przez <koła historii> i że poprzez nasze narodowe cechy nie potrafiliśmy tych kół zatrzymać;
To, jeśli pamiętać o wymienionych cechach, w końcu formalnych, wówczas Kos, jawi się konglomeratem "Szkoły polskiej" i Kina by Quentin Tarantino, które teoretycznie nie daje się zszyć w jedną formą. A jednak... widzowie, doświadczają takiej hybrydy i po seansie zbierają <szczęki> z podłogi. Owo zszycie ma <koreański rodowód> tzn. szwów nie widać :shock: .
W tej sytuacji, ode mnie 8,5/10.


Aha! Jeśli komuś przyjdzie na myśl, że Kos to kino, li, tylko rozrywkowe, bez ambicji bycia czymś więcej to, z pewną trwogą, przypomnę, iż przychodzi nam żyć w społeczeństwie nie ustabilizowanych wartości i braku autorytetów. Dobra, spadam.

To możemy się troszkę pospierać - jestem parę dni po seansie "Kosa". Nie powiem, ogląda się nieźle, ale wszystkich "ochów" i "achów" nie rozumiem. Po pierwsze - inspiracja Tarantino (Django i Bękartami) jest tak ewidentna, że czasem pochodzi to pod zżynkę (sceny przy stole, finał). Po drugie - nie widzę tutaj zbyt wielu cech charakterystycznych dla polskiej szkoły filmowej- raczej właśnie li tylko sprawnie zrobioną rozrywkę. W zasadzie wszystko, co w filmie świeże i fajne (humor słowny i sytuacyjny, cięte dialogi) łączy się z osobą Domingo. Reszta tekstów szablonowa (miejscami wręcz nieznośnie). Więckiewicz gra błyskotliwie, ale jego postać jest bardzo stereotypowa(przypominam świetnie granego przez Gajosa pułkownika ze "Szwadronu Machulskiego"). In plus - szczegóły scenograficzne - np. zepsute, pożółkle uzębienie bohaterów miast śnieżnobiałych uśmiechów (mała rzecz, a cieszy!). W porównaniu do rumuńskiego "Aferim" sprzed paru lat, który też wychodził z podobnego tarantinowskiego tematu, ale jednak całość jest na wskroś oryginalna, "korzenna" jednak "Kos' to półka niżej. Tak na 6.5/10 bym ocenił.
autor: Okechukwu
13.02.2024, 15:20
Forum: Muzyka
Temat: Muzyka dawna, klasyczna i współczesna
Odpowiedzi: 234
Odsłony: 95843

Re: Muzyka dawna, klasyczna i współczesna

Zazdroszczę Ci tego koncertu! Vaughan Williams należy moich ulubionych XX-wiecznych kompozytorów, wolę go i od Elgara i od Brittena. Mam sporo płyt z jego kompozycjami, ale nigdy nie widziałem interpretacji na żywo. "Antarktyczna" ma kapitalną "chłodną" instrumentację - właśnie te wszystkie cymbałki, kotły, czelesty, przeszywające sopranowe wokalizy robią świetny klimat. Jeśli Ci podeszło, to warto wgryźć się dalej - dla wszystkich kompozycji Vaughana charakterystyczne jest połączenie nowoczesnej, żywej orkiestracji z tradycyjną melodyką. Z symfonii super brzmią Pastoralna i Piąta. Z innych tytułów - Fantazja na tematy Tallisa i The Lark Ascending (którym inspirował się Fripp na wiadomej płycie). Nie polecam tylko 1 symfonii "Morskiej", która mimo efektownego tytułu jest przyciężkawą kantatą z rzadko milknącym bombastycznym chórem.
autor: Okechukwu
25.01.2024, 20:22
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o futbolu
Odpowiedzi: 11457
Odsłony: 1189322

Re: Przy muzyce o futbolu

Tak- potwierdzam, oglądam od początku na Megogo (z polskim komentarzem). Jestem wielkim fanem tego turnieju - pamiętam pierwszy oglądałem w 92 r, na Eurosporcie (finał WKS: Ghana po niekończących się karnych). Ostatnich kilka turniejów nie rozpieszczało, było dużo defensywnej, leniwej, nudnej kopaniny na 0:0, ale akurat ten turniej jest wyjątkowy. Mnóstwo się dzieje, przeważa ofensywny radosny futbol, niespodzianki sypią się jak z rękawa, mecze do ostatnich minut trzymają w napięciu. Na razie Maroko i Senegal wydają się poza zasięgiem reszty, ale zobaczymy. Niespodzianka in plus - Mauretania, kapitalny mecz z Algierią. I druga niespodzianka - bardzo dobry poziom sędziowania - afrykańscy sędziowie nie mają najlepszej opinii (i raczej słusznie), a tutaj naprawdę wygląda lepiej niż w Lidze Mistrzów czy MŚ. Mało błędów, dużo korzystają z VAR- i prawie zawsze sprawiedliwe decyzje po analizach.
autor: Okechukwu
25.01.2024, 20:16
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o literaturze
Odpowiedzi: 1099
Odsłony: 430115

Re: Przy muzyce o literaturze

Zaszkodzić nie zaszkodziło, ale ja oglądałem to może w wieku 17-18 lat. Jako dwunastolatek - kiedy zacząłem się interesować erotyką - to wiedzę czerpałem z ostatniej strony tygodnika 'Razem", programu Bliżej świata i książek z biblioteki mojej matki (były to np. Dzieje grzechu Żeromskiego, Kamasutra, "Rzymianka" Moravii :) ). I nie miałbym nic przeciwko, żeby mój Stasio też przechodził taką "seksualizację, ale obawiam się, że obecnych czasach jest to niemożliwe.
autor: Okechukwu
17.01.2024, 14:51
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o literaturze
Odpowiedzi: 1099
Odsłony: 430115

Re: Przy muzyce o literaturze

Leptir pisze: 17.01.2024, 14:39Ja niespecjalnie z tą tezą bym się zgodził. Obserwując współczesną kulturę widzę raczej odwrót od obsceniczności. Jeszcze w latach 70. było chyba odważniej w kulturze - piszę o kulturze oficjalnej, nie mam na myśli jawnej pornografii. Dziś trudno znaleźć np. filmy porównywalne pod tym względem z "Ostatnim tangiem w Paryżu" czy "Imperium namiętności".
O, to jest bardzo fajny przykład :) Zauważ, że 'Tango" czy "Imperium" były dziełami kultury wysokiej, które jednoznacznie szokowały poprzez swą seksualność. Były gorące dyskusje, spory o granice sztuki, zakazy, czy wolno itp. A dziś to, co pokazał Bertolucci (zaznaczam, że film widziałem dawno jeszcze jako żądny wrażeń nastolatek :, więc może mogę się mylić) ) nikogo nie szokuje. Przecież w programach MTV dozwolonych od lat 12 jest mniej więcej tyle samo seksualności, co w tych filmach. I tu jest sedno problemu, o którym mówiłem - przesunięcie granic. Ja jestem tym zaniepokojony, bo mam akurat 12-letniego syna, który wkracza w wiek dojrzewania i zastanawiam się, jak go w ten świat wprowadzić (i gdzie wytyczyć granice).
autor: Okechukwu
17.01.2024, 14:28
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o literaturze
Odpowiedzi: 1099
Odsłony: 430115

Re: Przy muzyce o literaturze

Leptir pisze: 16.01.2024, 11:21Zgadzam się, że nadmierna swoboda seksualna, jak i nadmierny purytanizm są niebezpieczne - nadmiar w każdej dziedzinie zresztą jest szkodliwy. :) Natomiast nie uważam, żeby to był najważniejszy problem współczesności. Uważam zdecydowanie że musi istnieć w każdym społeczeństwie margines swobody seksualnej pozwalający na rozładowanie napięć związanych z tą sferą biologii człowieka. Istnienie pornografii czy prostytucji jest jego elementem - zresztą będą one istniały niezależnie od jakichkolwiek zakazów, najwyżej wykorzystywane przez sferę przestępczą. Popęd seksualny człowieka jest zbyt silny - czy się to komuś podoba czy nie.
Na pewno nie najważniejszy (np. w obliczu III wojny światowej), ale jednak niebagatelny. Właśnie niedawno przeczytałem eseje Byung-Chul Hana, no i on tam stawia tezę - z którą zasadniczo się zgadzam - że we współczesnych społeczeństwach Zachodu występuje seksualizacja kultury (zarówno tej niskiej jak i wysokiej) na bezprecedensową wcześniej skalę i że jest to rodzaj cywilizacyjnej choroby. Nie chcę tu moralizować - ja też w tej kulturze uczestniczę - natomiast ciężko udawać, że problemu nie ma. Biologia - jak najbardziej ma swoje prawa - pytanie, gdzie wytyczyć granicę pomiędzy sferą prywatną a publiczną (masową)- bo to jest podstawowy problem.
autor: Okechukwu
17.01.2024, 14:13
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o literaturze
Odpowiedzi: 1099
Odsłony: 430115

Re: Przy muzyce o literaturze

Leptirze, odnośnie hitlerowskiej polityki w GG, to "przaśność" czy ludowa rubaszność jednak nie do końca oddaje charakter tego, co się działo. Akurat parę lat temu pisałem tekst o kulturze muzycznej Lubelszczyzny w latach 39-45 i sporo czasu spędziłem na przeglądaniu prasy z tamtego okresu. Hitlerowcy finansowali wówczas miesięcznik "Fala" - (dziś możemy się uśmiechnąć, widząc fotki nagich modelek czy teksty o życiu płciowym, notabene to też znak czasu, że tak bardzo przesunęły się granice), ale wówczas była to czysta pornografia. Teksty kabaretów czy rewii były też jednoznacznie obscenicznie - czegoś takiego nie praktykowano przed wojną, chyba że pół-tajnie w zalakowanych kopertach wysyłanych pocztą do subskrybentów.
Oczywiście zgoda, że na upadek Rzymu złożyło się szereg przyczyn i swoboda seksualna nie należy do tych głównych. Niemniej jest faktem, że była ona oznaką degeneracji imperium. To nie do końca tak, że rozpasanie erotyczne w starożytnej Grecji czy Rzymie nie była krytykowane. Oczywiście, że było- i to zarówno z pozycji stoickich jak i epikurejskich (!). Ot choćby, Swetoniusz jest bardzo krytyczny wobec seksualnych praktyk cezarów i widzi w tym zagrożenie dla państwa, dla jego obyczajów. Natomiast odnośnie XVIII-wiecznej Francji to myślę jednak, że zepsucie i rozwiązłość dworu francuskiego miało pierwszoplanowe znaczenie (choć oczywiście nie było czynnikiem jedynym ani decydującym).
autor: Okechukwu
12.01.2024, 23:43
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o literaturze
Odpowiedzi: 1099
Odsłony: 430115

Re: Przy muzyce o literaturze

Leptirze, oczywiście w dużej mierze masz rację, ale... nie do końca. :) Bo np. reżim hitlerowski był purytański, jeśli chodzi o "rasę panów", ale akurat w okupowanej Polsce erotyka była jedną z nielicznych sfer życia nie tylko dopuszczonych swobodnie do sfery "kulturalnej", ale wręcz promowanej przez okupanta (kino, rewie, teatrzyki, czasopisma). Przypomina to trochę "Rok 1984", w którym dziewczyny z Ligi Antyseksualnej produkowały pornografię dla tzw. proli. Ja tej erotyki w Generalnym Gubernatorstwie notabene nie potępiam - w tak strasznej sytuacji niechby ludzie mieli przynajmniej tę rozrywkę w postaci rewii z półpornograficznymi tekstami (no ale wiadomo - nie bardzo mogli z tej rozrywki korzystać, bo było to tępione przez państwo podziemne).
Można też wskazać, że kiedy w danym ustroju społecznym rozpasanie i swoboda seksualna szły zbyt daleko (oczywiście u elit, bo to one rządziły), no to wszystko waliło się z wielkim hukiem (XVIII-wieczna Francja, schyłkowy Rzym, ale też np. Republika Weimarska wzięta za pysk przez Hitlera).
Generalnie uważam, że zbytnia seksualizacja jest równie niedobra jak nadmierny purytanizm. Przy czym we współczesnych czasach i w naszym obszarze kulturowym zdecydowanie większym problemem jest ten pierwszy.
autor: Okechukwu
11.01.2024, 14:10
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50171
Odsłony: 6729675

Re: Czego teraz słuchacie?

Białystok, dzięki za info. Ja mam zresztą Lambertland na winylu na wishlist i to nie jest jakaś droga czy rzadka płyta (było kilka edycji w latach 70), pewnie kiedyś trafię.
Bednaar, chyba już kiedyś poruszaliśmy temat pokrewieństwa fińskiego i węgierskiego :) To jest fakt, ale zarazem te języki są o wiele dalej od siebie niż np. polski i francuski. I przyczyniła się do tego nie tylko odległość terytorialna (brak continuum), ale przede wszystkim czas, w którym się od siebie oddzieliły - 5 tysięcy lat to jest potężny okres. Dlatego z tego pokrewieństwa pozostały już tylko struktury gramatyczne, a leksykalnie bodaj tylko powinowactwo dosłownie kilku bardzo starych słów takich jak niektóre liczebniki czy "krew". Mam znajomą Finkę (co może potwierdzić Taribo West, bo to jego... żona :) )i dla niej węgierski brzmi zupełnie obco (w przeciwieństwie do estońskiego, który brzmi znajomo i "funny" czyli coś jak dla nas czeski).
autor: Okechukwu
10.01.2024, 21:21
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50171
Odsłony: 6729675

Re: Czego teraz słuchacie?

Ja bardzo lubię język fiński - uważam, że świetnie nadaje się do śpiewania (jest bardzo melodyjny ze względu na dużą liczbę samogłosek i spółgłoskę "l"). Nie brzmi mi węgiersko (bo węgierski brzmi "turecko" :). Na pewno po fińsku byłaby to nieco inna płyta. Może masz rację, że nie wszystkie utwory by na tym zyskały, ale np. ostatni -folkujący, z charakterystycznymi wokalami harmonizowanymi w kwartach moim zdaniem zabrzmiałby ciekawiej, bardziej ludowo. Te bonusy z singli po fińsku nie są oszałamiające muzycznie.
Czy autonomiczna? No, na pierwszych dwóch płytach jednak słychać bardzo wyraźne inspiracje Traffic, Ten Years After (Tolonen w pewnych momentach kopiuje Alvina Lee), Colosseum czy Jethro. Ja je lubię (na pierwszej na saxie i flecie gra świetny fiński jazzman Aaltonen), ale uważam, że w pełni się usamodzielnili dopiero na "Lambercie". Tolonen dojrzał jako gitarzysta, kompozycje stały się naprawdę bardzo ciekawe. Tu jest jeszcze jedna sprawa - oprócz znakomitej inydwidualnej gry Tolonena i Poyry'go, to słychać niezwykłą chemię między tymi dwoma instrumentalistami. Oni cały czas dialogują, uzupełniają się , to jest nieustanne call and response (czasem w sensie dosłownym, ale często też - w szerszym, przenośnym). Czwarta płyta jest jeszcze bardziej zaawansowana techniczna i bardziej fusion - trochę zamerykanizowali brzmienie - bardzo fajna, ale generalnie "Lambertland" najlepszy.
autor: Okechukwu
10.01.2024, 11:57
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50171
Odsłony: 6729675

Re: Czego teraz słuchacie?

Białystok pisze: 09.01.2024, 21:07 Tasavallan Presidentti poznałem dawno temu i przez lata miałem dwa pierwsze albumy na CD. Lambertland dołączył po zarejestrowaniu się tutaj.

Po przejściu na LP, na półce stoi tylko ten ostatni tytuł i nadal urzeka, pewnie tym nieobecnym gdzie indziej lokalnym pierwiastkiem. Oczywiście arcydzieło to nie jest.
Jak dla mnie bardzo blisko arcy... :) Duet Tolonen/ Pöyry wymiata - takich dwóch zawodników na gitarze i dętych bardzo rzadko się zdarza (w rocku, bo oczywiście we fusion jak najbardziej). Plus brzmi to naprawdę oryginalnie - mimo pewnych inspiracji Jethro czy brytyjskim jazzrockiem, nie ma ani jednej kompozycji, o której można by powiedzieć: o w tym miejscu skopiowali pomysły tych czy innych. Minusów parę jest, ale niewielkich: wokalista trochę fałszuje (ale za to ma ciekawą barwę), jak instrumentaliści rozpędzają się w kapitalnych improwizacjach, to utwór - zamiast potrwać jeszcze 2 -3 minuty się wycisza (nr 3). No i oczywiście po fińsku byłoby to lepiej słyszeć niż w "Ingliszu". :) Aha i płyta nie za specjalnie brzmi - jest za dużo wysokich, świszczących tonów a za mało basu (bębny brzmią "kartonowo"). Ale może to kwestia mojego CD - jak jest na winylu?
autor: Okechukwu
10.01.2024, 11:46
Forum: Płyty
Temat: Płyta roku - gra wstępna ;) + inne TOPy (organizacyjny)
Odpowiedzi: 2049
Odsłony: 331620

Re: Płyta roku - gra wstępna ;) + inne TOPy (organizacyjny)

Italian poll leading by Italian master of ceremony will be something special! Its a great idea and you will have my votes (be cool- not only for prog stuff :) ) and full support.
autor: Okechukwu
06.10.2023, 16:57
Forum: Muzyka
Temat: Co nowego w naszych zbiorach?
Odpowiedzi: 8235
Odsłony: 1529959

Re: Co nowego w naszych zbiorach?

No ja też nie audiofil, ale akurat brzmienie Spalaxa wyjątkowo mi nie leży. Inną znakomita płytą Popol jest Nosferatu: Brüder des Schattens - Söhne des Lichts. Długi czas mi jakoś umykała, aż wreszcie sięgnąłem po nią pod wpływem recenzji na blogu Rory'ego Gallaghera. Chyba kompozycja tytułowa to najlepszy utwór w dorobku PV w ogóle, choć album może nie jest tak bardzo równy jak Hosianna.
autor: Okechukwu
06.10.2023, 16:53
Forum: Płyty
Temat: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)
Odpowiedzi: 751
Odsłony: 24625

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Znaczy się, doszliśmy do jakiejś konkluzji, która - jak to się modnie mówi w politycznych sloganach - łączy nie dzieli. :) Żeby skończyć off top, słuchałem parę dni temu Rautavaarę , którego jakiś czas temu polecałeś na FD, a ja nie tak dawno kupiłem płytę. Jego I Koncert fortepianowy to jest killer - język harmoniczny atonalny, ale połączony z ekspresją charakterystyczną dla romantycznego koncertu fortepianowego - coś wspaniałego! :)
autor: Okechukwu
06.10.2023, 12:21
Forum: Muzyka
Temat: Co nowego w naszych zbiorach?
Odpowiedzi: 8235
Odsłony: 1529959

Re: Co nowego w naszych zbiorach?

Przecudowna płyta - jedyne zastrzeżenie mam do brzmienia, które na moim CD Spalax jest - jakieś takie przytłumione i rachityczne (oczywiście jest to bardzo subtelna i cicha muzyka, ale brzmienie jest jednak zbyt wątłe - zwłaszcza piano Frickego). Jak jest na winylu?