Znaleziono 3723 wyniki

autor: Inkwizytor
24.03.2024, 11:37
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o futbolu
Odpowiedzi: 11577
Odsłony: 1194066

Re: Przy muzyce o futbolu

Niemcy znów górą !!! :D - niech żałuje ten kto nie oglądał wczorajszego towarzyskiego ( takie mecze również "rządzą" się swoimi prawami - zdaje sobie doskonale z tego sprawę ) Niemcy - Francja. Germanie dosłownie ( nie licząc jednej akcji gdzie cud i poprzeczka uratowała Ter Stegena od gola i pełne poświęcenia wybicie obrońcy ) rozjechali - czyli "piwo" znów wygrało "z szampanem" :wink: . W trakcie meczu półfinałowego w 86 w Meksyku tak opisywano tamto starcie - "... że Francuzi zostali pokonani na samym początku i nie odnaleźli się do końca meczu....". Tu podobnie i to w 7 sekundzie po dwóch podaniach - Wirtz fenomenalnym strzałem pokonał Sambę - wielu w tym ja nawet nie zdążyło się zorientować co się wydarzyło - nie otworzyło browca i czipsów :D . Znów jak w ubiegłym roku miało się wrażenie, iż trójkolorowi odpuścili totalnie ten mecz - ale mina trenera Didier - bezcenna.... byle tak dalej ale przewaga Niemców, kontrola na boisku i przygwożdżenie rywala - bezsporna.... byle tak dalej - może ten narcyz i pieniacz Nagelsmann ma jakiś plan i w tym szaleństwie jest metoda ?. Z taką grą to można być spokojnym o brak blamażu jako gospodarz mistrzostw.
autor: Inkwizytor
22.03.2024, 13:28
Forum: Wykonawcy
Temat: Barbara Sikorska - CDN ?....
Odpowiedzi: 202
Odsłony: 18956

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

https://www.youtube.com/watch?v=I6o_KTJhIxI

Czy inny majstersztyk z jazzowym zacięciem - skład i autor zobowiązywali - Stan Pogody - pamiętam jak np. "katowało" go Lato z Radiem czy późniejsze Cztery Pory Roku - już sam wstęp z licznymi modulacjami i prawie jazzowymi motywami i przejściami zwiastuje wielką muzykę. Gdyby cały nasz krajowy synth-pop lat 80 był właśnie taki ... to nie sposób by było słuchać czegoś innego :wink: ... nie, no, jajcowałem :D . Przy okazji znalazłem świetny tekst, który tak wnikliwie, trafnie i błyskotliwie opisuje fenomen Jurksztowicz, Krzesimira i ich wspólnego "wysiłku" i nie mam na myśli Radzimira - tylko niezwykłe piosenki:





".... ♪ „Stan pogody” Anna Jurksztowicz




Anna Jurksztowicz „Stan pogody”. Jak twierdzi autor tekstu Jacek Cygan, jest to
miłość w ujęciu meteorologiczny, a na autora tego tekstu powołam się jeszcze w tej
opowieści nie raz. Zacznę jednak od wyjaśnienia dość śmiałej tezy, jaką by pokolenie
dzisiejszych czterdziestolatków darzyło płytę Anny Jurksztowicz „Dziękuję, nie
tańczę”, z której zresztą pochodzi „Stan pogody” specjalną estymą z powodów
nostalgicznych, sentymentalnych, powrotu do czegoś, co znaliśmy z dzieciństwa.
Otóż uważam dokładnie odwrotnie, że sięgamy po ten krążek i uwielbiamy go – my –
czterdziestolatkowie, dlatego że dzisiejsza młodzież muzyczna podsuwa nam tę płytę
jako coś, co ich szczególnie zafascynowało od strony brzmieniowej i produkcyjnej
przede wszystkim. I proszę mnie przypalać nawet z obu stron, a i tak nie da to nic, że
jeśli chodzi o wspomniany album Jurksztowicz, pamiętam jedynie „Stan pogody” i
pamiętam piosenkę „Diamentowy kolczyk” i to nie ze wspomnianego longplay’a, ale
raczej z urywków opolskiej albo sopockiej sceny. Cały krążek poznałem po wielu
latach i nie powiem, było to dla mnie ogromne zaskoczenie, że udało się w połowie
lat osiemdziesiątych napisać no, a potem nagrać i zaśpiewać tak dobre piosenki. A
do tego z pomocą z jednej strony syntetycznego i drugiej żywego świata
instrumentów zadbać o warstwę muzyczną, dodając do tego naprawdę bardzo
interesującą produkcję. Warto także zauważyć, że to był pełnoprawny, solowy debiut
Anny Jurksztowicz, która wcześniej współpracowała raczej ze składami jazzowymi,
ale także choćby orkiestrą Zbigniewa Górnego czy nawet zespołem Bolter, znanym
tu i ówdzie z hitu „Daj mi tę noc”. Tyle tytułem wstępu, choć ten wstęp już sporo
powiedział. Dziś opowieść o jednym z najbardziej chwytliwych, przebojowych,
doskonałych od strony lirycznej utworów – „Stan pogody” oczywiście metafora
pogody, złych humorów czy tego, że miłość jest jak niedziela albo narkotyk zdarzały
się oczywiście w tekstach polskich piosenek bardzo często, a jednak Jacek Cygan
postanowił tym razem cały tekst uczynić metaforycznym, porównując rozmaite
perypetie sercowe do stanów pogodowych.



♪ „Stan pogody” Anna Jurksztowicz
„Znów drobny spór, barometr zjeżdża w dół
Prywatne niebo już mgłą się zasnuwa
Tak bym chciała mieć prognozę naszych serc
Na życie, miesiąc, dzień mapę prognoz”




Nie chciałbym popełnić jakiegoś świętokradztwa i powiedzieć, że tym, czym tak
zwana „Czarna Brygada” Brygady Kryzys – wspaniały longplay był dla rockowej
alternatywy, tym „Dziękuję, nie tańczę” jest dla polskiego popu. Być może to jest teza
za daleko sięgająca, dodam tylko, że obie płyty zarejestrowano w tonpressowskim
studiu na Wawrzyszewie. No, a trafność mojej decyzji pozostawiam oczywiście
ocenie słuchaczy. Co zdecydowało, że powstały piosenki tak intrygujące
brzmieniowo, że powstał album taki, który w rozmaitych rankingach stawiony jest za
wzór polskiego synthpop czy electropopu? Chociaż tak sobie myślę, że wtedy, kiedy
powstawał, nikt tej terminologii w Polsce nie używał. Na pewno załoga, świetny
kompozytor, jazzman, improwizator – Krzesimir Dębski – tutaj warto się na chwilę
zatrzymać, który po doświadczenie w między innymi ze swoim String Connection po
raz pierwszy wchodzi do rzeki, co tu dużo mówić, muzyki elektronicznej. Z drugiej
przy samplerach zasiada realizator Rafał Paczkowski, warstwa rytmiczna to zasługa
żywych muzyków, wspaniałych instrumentalistów – Zbigniewa Wróbla i Krzysztofa
Przybyłowicza, a perfekcyjnie gitary grali Marcin Samba Otrębski i legendarny
jazzman Marek Bliziński. Jak wspomina Jacek Cygan, wszystko powstawało na
bieżąco. Nowinki muzyczne, aranżacje, za które odpowiadał Dębski, wielokrotnie się
zmieniały, a to powodowało także zmiany tekstowe i podobno przy kolaudacji całego
materiału, kiedy ekipa miała decydować o tym, co zaprezentować jako pierwszy
singiel, w studiu nieoczekiwanie pojawił się Janusz Kruk – lider hiper, popularnego
zespołu Dwa plus Jeden. Wysłuchał tylko jednej piosenki właśnie „Stanu pogody” i
powiedział krótko „No macie hita”.



♪ „Stan pogody” Anna Jurksztowicz
„Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Czasem mróz aż strach”




Chciałbym dodać, że płyta zawierała wiele utworów, które stały się przebojami, bo był
tam utwór „Hej man!”, był wspomniany już przeze mnie dzisiaj „Diamentowy kolczyk”,
a i niektóre frazy poszczególnych tekstów można cytować bez końca „Gonić zachód!
Choćby i z pogardą. Tylko jak tu wygrać z Niki Laudą?”. Tak pisał Jacek Cygan na
płytę Anny Jurksztowicz. Wracam jeszcze do brzmienia „Stanu pogody” i w ogóle
całego tego krążka, do produkcji tej płyty i tego, że wtedy ona nie mogła zostać
należycie doceniona i oceniona, bowiem wydaje mi się, że nie mieliśmy pewnej
perspektywy, jakiegoś porównania. Synthpop – bardzo wówczas modny na
zachodzie, u nas w polskim wydaniu nadal kojarzony był raczej z muzyką lekką,
łatwą i przyjemną, tak zwaną muzyką środka czy też, co tu dużo mówić, tym nie
za-specjalnym, festiwalowym szynytem. Dopiero po latach i aranżacji, i brzmienie, i
pomysł w ogóle wysuwają się na pierwszy plan, a melodie doceniają również
najmłodsi słuchacze, szperający w płytotece u rodziców. To też nie jest dziwne, że
pojawiają się także nowe wersje tego słynnego przeboju.



♪ „Stan pogody” Renton




„Tak bym chciał x10
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Czasem mróz aż strach”




Taką wersję zaproponowała przed laty rockowa grupa Renton, ale tu oczywiście
mamy taki przykład namacalny jeden do jednego, kiedy rockowa grupa
zaprezentowała swoją wersję, ale kiedy słucham nagrań między innymi kolektywu
Enchanted Hunters, no to wyraźnie słychać inspirację taką brzmieniową tym
albumem i między innymi piosenką „Stan pogody”. Do dziś zresztą ten utwór
pozostaje największym przebojem Anny Jurksztowicz, a wówczas dał jej
niesamowitą popularność. Dochodziło podobno nawet do tego, że do Krzesimira
Dębskiego – męża piosenkarki, oczywiście kompozytora tej piosenki zwracano się
Pani Jurksztowicz. Czy to ten właśnie związek Krzesimira Dębskiego i Anny
Jurksztowicz zainspirował Jacka Cygana do napisania wspomnianego tekstu?
Podobno tak. Sam autor twierdzi, że napisał „Stan pogody” tak naprawdę o każdej
miłości.



♪ „Stan pogody” Anna Jurksztowicz
„Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, letnie burze
Suche wyże to my, mokre niże
Taki deszcz, że ulewa aż śpiewa
Słońce to my, ciemne chmury to my
Nagłe sztormy, ranne mgły
Czasem mżawka, czasem grad
Zamknij drzwi, światło zgaś
W środku słońce chce spać”


Z pewnością inni "... jeszcze to powiedzą i jeszcze o tym zdążą napisać...." :wink:
autor: Inkwizytor
22.03.2024, 07:58
Forum: Wykonawcy
Temat: Barbara Sikorska - CDN ?....
Odpowiedzi: 202
Odsłony: 18956

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

https://www.youtube.com/watch?v=NqGfJ9kpKXQ


Na życzenie moich "wielbicieli" by ich nie zawieść postanowiłem pociągnąć i rozwinąć wątek Jurksztowicz i uzmysłowić innym jej fenomen i przez jakiś czas ludyczną popularność i uznanie krytyków. Gdy niektóre aspirujące do miana gwiazdeczek piosenkarki ruszały ze swoimi projektami w 88/89 - ta specyficzna synth-popowa scena była dawno podzielona jak ten przysłowiowy "tort" a hierarchia również dawno ustalona. Jak Budgie nie wstrzeliło mimo pewnej "popularności" bo istniała św. trójca ciężkiego grania - Sabbath / Zeppelin i Purple - to Basieńka również wydawała przy Jurksztowicz na straconej pozycji. Może zabrało tej "pikanterii" o której pisałem w przypadku sukcesu Dominiki Kurdziel ?. Chodziło o aurę skandalu, pieprzyku, wyuzdania, lubieżności perwersji - tego wszystkiego, tej ociekającej lukrem, toffi klejącej się erotyki nie zabrakło innemu evergreenowi Annny - Zmysły Precz - wyjątkowo nieprzyzwoitej i zgodnie z sympatiami Zappy ( również zasłużony na polu "synth-popu" ) "... oh... it`s so perverted..." - piosence z niezłym tekstem.


"... Noc, noc,
Zły blask.
Time, time - dwóch ciał.
Wejdź, wejdź - to Twój ogród.

Zmysły precz,
Zmysły precz!
O nie!
O nie!

Noc, noc,
Zły blask.
Time, time dwóch ciał.
Wejdź, wejdź - to Twój ogród.

Nie, nie, nie!
To tylko sen...
To raj,
To raj!

Chcę zbudzić się,
Przerwać trans!
Twoja dłoń!
Gdzie mnie prowadzisz?!

Zmysły znają drogę do raju bram...
Do raju bram...

Na dnie, na dnie,
Kłębią się - złe sny, złe sny!
Żyją w nas - a my, a my,
Gra w nas krew - do krwi, do krwi!
Jeden puls - ten sam, ten sam,
Wspólny lot - do gwiazd, do gwiazd!
Rozkosz, ból - Twój krzyk, mój głos,
Zerwij most!...."



Mimo aury skandalu, ociekania lepką "owsianką" - kawałek nie został zabroniony był non stop nadawany w radiu nawet w paśmie programów dla dzieci i młodzieży, co dziś stanowi nie lada osiągnięcie i imponuje siłą oddziaływania. Nie brakowało głosów i sugestii że piosenka była muzyczną oprawą i przedstawiała relacje Anny i jej miłości - czy Krzsimira ( niekiedy zwanego "Grzmocimirem" ) a hiper entuzjaści - że może nieco na wyrost - ale doczekaliśmy się naszego polskiego Je t`aime - Serge Gainsbourg & Jane Birkin. Po latach "fire & desire" się między naszą krajową parą wypalił a dziś tabloidy mają używanie - nie inaczej było u francuskich odpowiedników. Gdyby Sikorska stworzyła taki "owsiankowy" hit ... kto wie....


O bezczelnym ale niezwykle "owocnym" wykorzystaniu Zmysły w Kingsize nie ma w ogóle sensu się rozpisywać.... :D
autor: Inkwizytor
22.03.2024, 07:41
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o futbolu
Odpowiedzi: 11577
Odsłony: 1194066

Re: Przy muzyce o futbolu

Tak nikczemnie słabe drużyny jak Estonia w barażach to skandal. Dla takich "amatores" nie ma miejsca. Gdzie te czasy gdy duety barażowe i poziom, dramaturgia porażały np potyczki i walki na śmierć i życie między Holandią a Belgią w latach 70 czy 80.... a teraz ?, kpina. W pierwszej połowie Estonia miała problem wyjść ze swojej połowy czy ze swojego pola karnego a nasi aż tak jak Brazylia czy Niemcy nie trzymali ich aż w takich kleszczach, litości. Odpowiednie nastawienie i humor przed kolejnym meczem - są w sporcie ważne, nie da się zaprzeczyć ale znów irytuje mnie ten triumfalizm po wygranej z takim "zdechlakiem" jak niegdyś z Gibraltarem, Lichtensteinem, San Marino czy San Escobar :D . Przypomina mi to dawny kawał-suchar o facecie, który się przechwala jak zasunął młodemu aż mu kredki wypadły z plecaka ... :roll: Poczekamy do 26 do meczu z Walią liczę, iż sprowadzą nas na ziemię.
autor: Inkwizytor
21.03.2024, 08:37
Forum: Wykonawcy
Temat: Barbara Sikorska - CDN ?....
Odpowiedzi: 202
Odsłony: 18956

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

https://www.youtube.com/watch?v=cWhPxezqhrw




Jak mogłem przy okazji wspominek i rozkładaniu na czynniki pierwszy kariery lub raczej jej totalnemu braku Sikorskiej - nie wspomnieć o innym nieco wcześniejszym ( około 4 lat ) fenomenie na scenie polskiego synth-popu - czyli Annie Jurksztowicz - czyli .... uwaga..... fanfary... jak mawiał Marcin Daniec - "emołszyn" :D - i jej Diamentowy Kolczyk - ukochany przez jednych i znienawidzony przez pozostałych ( tych, których należy przekonać). Jestem pewien gdy za jakiś czas nadejdzie szykowany "renesans jej dorobku" przez pewną firmę :wink: - w myśl zasady Jamesa McNeilla Whistlera - "... jeszcze to powiesz Oscarze, jeszcze to powiesz...." :D - a po "naszymu" - "... jeszcze to wydasz, jeszcze to wydasz, jeszcze to polubisz....". Krytycy i malkontenci pokochają i dorobek Krzesimira ( znanego w branży kobieciarza ) i wdzięczne pieśniczki Jurksztowicz - a jak nie, to mamy swoje metody by "pokochali" :wink: . Poniżej warto przeczytać całkiem przekonujący artykuł analizujący dogłębnie wcale nie taki "głupiutki" tekst - tu polemika z późniejszymi próbami śp. Romualda i Basieńki.


https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114 ... onczy.html


W miłości i złości,
Nie żałuj nagości,
Powiedział do prawdy raz bluff.
Przez sesje i cesje
Zyskują obsesje,
Na etat w gazetach je weź.
Raz, dwa, trzy, pięć,
Ranny serwis budzi mnie,
Co za treść i jaki ton!
Świat zwariował, mam już dość!
Diamentowy kolczyk,
Łez kropelka słodka,
Co tu kryć, nie znaczy nic,
Za to cieszy mnie.
Diamentowy kolczyk,
Mały grosik szczęścia.
Ciepło do mnie śmieje się
Gdy całuję go.
Bez żadnych zalet
Nie zgłasza ale,
Nieważny wcale,
Za to jest!
Diamentowy kolczyk,
Łez kropelka słodka,
Co tu kryć, nie znaczy nic,
Za to cieszy mnie.
Warianty i fanty,
Przemowy, ból głowy,
Obrazki z Nebraski? Oh, no!
Kryzysy, nawisy.
Owacje, frustracje.
Posesje, obsesje. Już dość!
Five, six, seven, eight,
Dzisiaj można, jutro nie!
Banki nie chcą, skąd ten tłok?
Drugi cel i wyższe dno?
Diamentowy kolczyk,
Łez kropelka słodka,
Co tu kryć, nie znaczy nic.
Za to cieszy mnie.
Bez żadnych zalet,
Nie zgłasza ale
Nieważny wcale,
Za to jest!
Diamentowy kolczyk,
Łez kropelka słodka,
Co tu kryć, nie znaczy nic,
Za to cieszy mnie.
Diamentowy kolczyk,
Mały grosik szczęścia,
Ciepło do mnie śmieje się,
Gdy całuję go.
Diamentowy kolczyk,
Miły blask głupstewka.
Jeden mały jasny punkt
Na nonsensu tle.
Gdy się jutro dowiem,
Że go muszę oddać,
Zrobię sobie nowy,
Jest w końcu tyle szkła.
La la la


A na koniec może pieniaczom warto przypomnieć że na dobrą sprawę nie jest to taż tak odległe od prawdy że Kolczyk to był taki żart muzyczny, pastisz i kpina - przecież ta przesłodzona jakby od nieletniej napastowanej przez duchownego partia wokalna Jurksztowicz to była kpina z innych takich plastikowych i "zrobionych" - niuń-laluń. Dziwi mnie jak ktoś może tego nie dostrzegać. To znów a propos dyskusji - dlaczego pewne songi i wykonawcy odnieśli sukces a inni nie.
autor: Inkwizytor
19.03.2024, 18:05
Forum: Płyty
Temat: The best Polish jazz album of all time
Odpowiedzi: 341
Odsłony: 17612

Re: The best Polish jazz album of all time

Jakiś ekspert od doom-jazzu błyskotliwie mi się odciął że "... jak czytam posty Inkwizytora to maleje moja niechęć do Pis`u..." :lol: , przepraszam bo na chwilę otarłem łezkę ze śmiechu. To ja mogę go sparafrazować i ułożyć coś takiego: " ... jak czytam niektóre powyższe szydery ... to lepiej rozumiem i bardziej sympatyzuję z tymi co przestali się udzielać na forum...". Strasznie rozbawiłem sam siebie, taki jestem boski i genialny. Ale dość o mnie :wink: . Taki Krzesimir Dębski to "diamentowy kolczyk" jak Romuald Lipko to CDN a rok 1981 to tylko Jaruzelski a nie np. nagroda dla Karla Heinze Rummenige dla piłkarza roku - każdy ma swoje urojenia. Przypominam, że Krzesimir na początku lat 80 ze swoimi Stringami w Europie robił furorę że nawet "etatowi mądrale" jak Joachim Ernst Berendt bynajmniej nie fani Jurksztowicz powiedzieli że w jego grze i podejściu do skrzypiec unosi duch Coltrane`a. Szydera z szydery to niestety czysty akt desperacji. Nie rozumiem niczym nieuzasadnionego triumfalizmu na tym wątku. To tylko utwierdza mnie w dawnym przekonaniu, że takie "rankingi" to absurd i strata czasu.
autor: Inkwizytor
19.03.2024, 13:33
Forum: Wykonawcy
Temat: King Crimson
Odpowiedzi: 1589
Odsłony: 974935

Re: King Crimson

https://www.terazmuzyka.pl/adrian-belew ... m-skladem/


Pewnego rodzaju "projeKCt" pod sterem Adriana wraca i będzie wykonywać materiał głównie z "kolorowej serii". Trudno się dziwić skoro głównym głosem, drugą ( a niekiedy wręcz pierwszą ) gitarą był Belew. Vai grał w G3 razem z Frippem. Takie dwie "industrialne" gitary Vai/Belew to może być ciekawe - gdyby jeszcze wzięli Gunna lub Davida Torna to w ogóle mogło wyjść szaleństwo. Ciekawe czy utwory znane z w/w 3 albumów będą przeplatane improwizacjami a la "projekcts" ?.
autor: Inkwizytor
19.03.2024, 08:22
Forum: Wykonawcy
Temat: Exodus, Władysław Komendarek
Odpowiedzi: 57
Odsłony: 115272

Re: Exodus, Władysław Komendarek

https://artrock.pl/recenzje/54990/exodus_supernova.html


Po latach posuchy widać, że tematy związane z Exodusem elektryzują fanów, skłaniają do refleksji i by podzielić przemyśleniami. Recenzja zgrabna ale trudno się zgodzić z większością zamieszczonych tez i pod sam koniec autor jakby ciut sam sobie przeczy czy za wszelką cenę stara się nie przyznać racji. że fani przyjęli Supernovą z mieszanymi uczuciami. Owszem - nakład był duży i sprzedawał się bardzo dobrze... ale czy aby spora część słuchaczy wrzuciła płytkę na talerz gramofonu....ale później odłożyli by już więcej do niej nie wracać lub "szybko się zestarzała i straciła na atrakcyjności w ich oczach / uszach" ( może i częściowo się spodobał ale nie porwał ). A pojawienie z mocnym przytupem Maanamu, Republiki, Lombardu, TSA, Perfectu, Dżemu, Turbo, Kata.... bez urazy ale jak na ich tle się prezentowała ekipa od Puczyńskich ?, że o ludycznej popularności synth-popowego Kombi nie wspomnę. Dawną magię udało się wskrzesić tylko na Niedawno Tak, Pewnego Dnia. Tekst można interpretować na różne sposoby - jako apokryf biblijny, przypowieść, wizję spadnięcia proroka czy samego Boga na rynek miasteczka... którego nikt nie chce słuchać, ludzie ignorują lub traktują jak wariata ( pewne podobieństwo do Fools Overture Supertramp ) czy ci jeszcze bardziej gorliwi widzieli w tym ostrzeżenie przed zgoła fałszywym prorokiem czy Antychrystem - w purpurowym płaszczu, który chce zwieźć naiwnych mieszkańców... i nie wiadomo czy mu się udaje.... widziano w tym również alter ego czy głos - stan ducha samego Pawła Biruli - że to On miał być tym mitycznym prorokiem, który błaga o wysłuchanie i przyjęcie jego darów -muzyki i duchowego przesłania... ale już uwaga masowej widowni była skierowana w inną stronę. Dla mnie i wielu "czegoś" na Supernovie zabrakło - może zwyczajnie po ludzku pomysłów na dobre kompozycje i mocne linie melodyczne, a ten niby nowy "czad i zadzior" - miał na celu "zamaskować" brak intrygujących zapadających w pamięć pomysłów ? - odciągnąć uwagę i dociążyć całość, ale nie było specjalnie czego. Zespół znalazł w trudnym położeniu bo z drugiej strony co zrobić ? - nagrać kopię / lustrzane odbicie Most Beautiful Day ? - czyli Another Beautiful Day lub Beautiful Night ?. Większość topowych zespołów tworzy następny krążek w totalnej opozycji do poprzednika nawet gdy osiągnie niebywały sukces - to jasne, że nie da się wnieść na tak bajeczny poziom. Exodus nie "trafił" w swój czas - szczyt możliwości twórczych przypadł na 80 plus 77 gdy powstał materiał Nadzieje i Niepokoje. Gdyby Dzień powstał i ukazał się bodajże w 72 / 73 - wiele mogło potoczyć zgoła inaczej a rok 80 i 81 należał do innej muzyki i podejścia. Czy Exodus mogli mieć swoją "Mamę" czy "Vienna" ?....
autor: Inkwizytor
19.03.2024, 07:55
Forum: Muzyka
Temat: [']['][']
Odpowiedzi: 5797
Odsłony: 1025957

Re: [']['][']

https://www.youtube.com/watch?v=c5KAKo9tN5M


Steve Harley - jego przesycony cokolwiek "dwuznaczną" ( a niektórzy mówią że zdecydowanie "jednoznaczną" :wink: ) aurą hit "Sebastian" ( nie mam z tym absolutnie nic wspólnego ) miał hiper mega kultowy status - a w audycjach nocnych mistrzów Kosiński / Kaczkowski był nadawany miliony razy... dla mnie osobiście popis Harleya był jako gość na I Robot - Alan Parsons Project - Voice.... jeden z moich ulubionych, niesamowity klimat, genialne aranże choć wiele patentów było ściągniętych z Papa was a Rolling Stone - te smyczki, funky bas, te rytmiczne klaskanie i pulsacja.... w ogóle nastrój jak z Ucieczki Logana czy 1984 .... smutne, że taki świat opisany w piosence zbliża się coraz większymi krokami

In Memoriam.... (`)...... :(
autor: Inkwizytor
18.03.2024, 08:27
Forum: Wykonawcy
Temat: Exodus, Władysław Komendarek
Odpowiedzi: 57
Odsłony: 115272

Re: Exodus, Władysław Komendarek

Broń mnie Panie Boże przed powtarzaniem "kłamstw i plotek". Tak czy siak w/w wpis i stosunkowo krótka wymiana zdań daje do myślenia. Od 12 lat jestem w regularnym kontakcie z mistrzem klawiatur i basu p. Rajmundem, który pomagał Komendarkowi przy koncertach i nawet się zaprzyjaźnili. Nie lubię nikogo ciągnąć za język czy wypytywać w celu zaspokojenia swojej ciekawości - ale kilka razy gdy w ich rozmowach padało hasło Exodus to Komendarek - przemiły, kulturalny aż do przesady i taktowny człowiek niechętnie poruszał temat Pawła by może przypadkiem go nie urazić, nie zdradzić jakiś przykrych i osobistych szczegółów i samemu nie rozsiewać plotek - czuł z pewnością lojalność wobec dawnego kompana. W paru wywiadach też mówił "ogródkami" - np. to że bywa iż miło sobie pogawędzi z jego żoną bo "Paweł nie specjalnie chce rozmawiać". Czy wydarzyło się pod koniec istnienia zespołu coś tak poważnego ?. Dotarła do mnie tez informacja, że w bodajże 84 gdy zespół miał jeszcze parę zakontraktowanych koncertów to musiał je zagrać już bez Biruli i pozostali jakoś podzielili między siebie wokale. Czy to było ustalone czy wokalista "rzucił to w cholerę" ale trudno w to uwierzyć bo był zbyt poważnym człowiekiem i nie chciał popsuć szyków kolegom.



Od lat - i nie ma w tym cienia przesady - Paweł Birula zaczyna uchodzić za postać tajemnicza, owianą legenda, kultową i chyba też tragiczną. Znam to z własnych doświadczeń - że człowiek nie chce wracać do przeszłości, robić to co inni mają ochotę bo widza nas ale "z tamtych lat", a nie takich jacy jesteśmy obecnie. A człowiek się zmienił - nie ma zamiaru "opowiadać tamtych wiców, kawałków czy odwalać te same numery co wtedy". Pewne drzwi trzeba za sobą zamknąć i inni powinni to uszanować. Może jest w wokaliście jakaś "zadra w sercu i żal" - za tamte lata, że "musiał" wyjechać. Ciekawe czy szykowany od lat ale rwący się z powodu braku funduszy film o Exodusie rzuci więcej światła ?.... szykowana jest też książka o czym parokrotnie wspominał Komendarek. Ale widać po nim, że i jemu niezręcznie wypowiadać się na pewne tematy i woli mówić ogólnikami. W świetnej ( ale i też nie pozbawionej "dziur" i niedomówień ) książce Hernika o Budce mamy parokrotnie poruszony wątek tych co wyemigrowali do Stanów - np Ziółkowski czy Sidło ( do Niemiec ). Wedle opisu Ziółkowski w USA zmienił się jako człowiek i gdy po latach spotkał dawnych kolegów nie szczędził im docinek, złośliwości czy przemawiał przez niego jakiś żal, irytacja vel "... przyjechaliśmy do USA trzepać kasiąhrkę ?....". Nie chcę sie porównywać do sławnych artystów - ale znam pewien schemat zachowania - 98 % z mojej klasy maturalnej wyjechało za granicę - za praca, za perspektywami - przypominam piewcom "fridom" - co było tu na początku lat 2000 ? - nie było niczego i gdy czasem przypadkiem na kogoś się wpadło - to ci ludzie czuli tu obco, z jakąś irytacją, byli już częścią "tamtego zachodniego świata". Ja z biegiem lat również nie lubię gadać o przeszłości, wracać do tego czy spotykać tamtych ludzi - każdemu dobrze życzę ale jestem już innym człowiekiem, lepiej kogoś takiego zostawić w spokoju. Nie da się ukryć gdyby Exodus wrócił i Paweł stanął za mikrofonem, Komendarek i Puczyńscy z gitarami - to sensacja to byłoby mało powiedziane. Może artysta ma świadomość - jak w Ostatnim Teatrzyku Objazdowym - to minęło... nie te lata, nie ten głos.... Mam nadzieje, że film / książka nie ukarzą się za ileś tam lat - gdy nikogo już to nie będzie obchodziło i mało kto zostanie wśród żywych kto będzie kojarzył panów, zespół dorobek itd.
autor: Inkwizytor
18.03.2024, 08:06
Forum: Wykonawcy
Temat: Exodus, Władysław Komendarek
Odpowiedzi: 57
Odsłony: 115272

Re: Exodus, Władysław Komendarek

MImo mieszanych uczuć złożyłem zamówienie i zobaczymy. Swoją drogą to dało mi impuls i po dłuższej przerwie "przeprosiłem" się z Exodusem, sięgnąłem po box .... i w sumie niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Późniejsze z okresu Supernovy - m.in Wielki Wyścig, nieszczęsne Jestem Automatem, chińskie Obrazki czy jeszcze późniejsze niezmiennie mnie irytują i nie wiem do prawdy co zespół chciał osiągnąć i przekazać. Mam wiele szacunku do próby zmian, nijako były konieczne, zmieniały czasy, przybywało na początku lat 80 groźnej konkurencji ( wiemy doskonale o jakie grupy chodzi ), trzeba było COŚ koniecznie zmienić ale te próby chyba nie wyszły ekipie Puczyńskich na zdrowie. W najbardziej "niewdzięcznej" roli i sytuacji był frontman i głos zespołu Birula. Ktoś z naszych muzyków w stosunku do ELP powiedział "... że nigdy nie dał się uwieść fortepianowej ekwilibrystyce i fajerwerkom Emersona, za to romansował z Gregiem Lakiem i jego cudownymi balladami....". Ja mam podobnie w Exodusie - te "rockowe" i patetyczne zespołowe rzeczy mogę posłuchać ale dopiero coś we mnie poruszają ballady Biruli. Pamiętam jak pierwszy raz usłyszałem jeszcze z winylu ojca - Niedawno Tak, Pewnego Dnia, singlowe Uspokojenie Wieczorne czy w środkowej części wyciskający łzy z oczu Stary Noe. Coś magicznego i przepięknego. Jednakże te kawałki autorstwa Pawła - gdy spojrzeć chłodnym okiem - są osadzone w tej samej przestrzeni, to ten sam feeling i podejście kompozytorskie. Kilka takich pereł można przemycić i wzbogacić repertuar.... ale podejrzewam, iż sam zainteresowany czuł że tak dalej się nie da i czas "romantycznych długowłosych bardów z 12 strunową gitara i w obcisłych białych spodniach" :wink: się kończy. Musiał pytać samego siebie - co dalej ?. Znalazłem w komentarzu do utworu live Widok z Góry Najwyższej ciekawą wymianę zdań i wpis rzekomo kuzynki Biruli - nick Regina Kluczborska:


https://www.youtube.com/watch?v=wM5IzdVTMPo



@orestbuciora4174
ludzie, to byl zespol!!!, zbierzmy ich wszystkich, i po prostu, NIECH DADZA OSTATNI I JESZCZE RAZ
PO PROSTU OSTATNI CONCERT, WIEM ZE LUDZIE ZA NIMI TESKNIA



"... - @reginakluczborska5285
@reginakluczborska5285
To raczej nierealne, bo Paweł Birula mieszka w Stanach i raczej nie przyjedzie. To jest mój brat cioteczny, więc jestem na bieżąco.


@jarekpoleca
@reginakluczborska5285 dlaczego nie chce przyjechać do Polski z tego co słyszałem to nie był w Polsce od momentu wyjazdu do USA


@reginakluczborska5285
Nie wiem dlaczego. Nie przyjechał na pogrzeb ojca. Po 10 latach zmarła jego mama - jak powiadomiłam go o jej śmierci to od razu zastrzegł, że nie przyjedzie na jej pogrzeb i nie tłumaczył dlaczego, a ja nie zapytałam, bo byłam bardzo zaskoczona, że nie będzie na pogrzebie swojej ukochanej mamy. 4 lata temu zmarła jego jedyna siostra i było to samo. Wygląda na to, że ma słabą psychikę oraz chętnie przerzuca problemy na barki innych.


@1964ANDRZEJ
A jak zarabia na życie?


@reginakluczborska5285
Jest kierownikiem grupy sprzątającej 30 piętrowy biurowiec. Pracuje tylko nocą. Finansowo nieźle zarabia.

@1964ANDRZEJ
Szanowna Pani! Serdecznie dziękuję za merytoryczną odpowiedź. Przyznaję! Nie spodziewałem się.


Elwic2584, napisał, że mieszka 5 min drogi od niego (Hickville NY). Z wypowiedzi wynika, że utrzymują
znajomość, więc jest naocznym świadkiem jak mu się wiedzie. Może Pan jego dopyta.
autor: Inkwizytor
15.03.2024, 12:41
Forum: Płyty
Temat: The best Polish jazz album of all time
Odpowiedzi: 341
Odsłony: 17612

Re: The best Polish jazz album of all time

Tu nie chodzi o gusta - jasna sprawa, że swoje top 40 każdy ( mam nadzieję ) układał wedle osobistych preferencji i "od serca" - chyba nie wedle zasady by dodać szyku / szpanu - wymienić "TE" rzeczy i "TE" albumy które przy takiej okazji po prostu wypada lub nie wypada nie znać i nie wychwalać pod niebiosa.... tu nie mam 200 % pewności ale ok, ufam w 200 % szczerość każdego kto taką listę machnął. Bardziej mam na myśli "świadomość istnienia" lub otarcia czy chociażby kurcze "pobieżnego" przesłuchania, otarcia się, zetknięcia - a nie od razu - eeeee...... nie znam bo nie lubię lub nie mam czasu "ale na sztuce to ja się wybitnie znam - czytam Chopina, Sienkiewicza gram...." :wink: . Ja również nie mam czasu na wiele rzeczy, które powinienem poznać i chcę poznać - inna sprawa czy przypadną mi do gustu, poszerzą mój prywatny kanon, trafią do serca.... Ja gdybym napisał, że mam słabość do jazzu, uważam że znam się na nim ale Stańkę, Namysłowskiego i Komede mam gdzieś i nigdy nie słuchałem.... no to wyjdę na wała i nic tylko mnie wyśmiać bez litości. Ścierański i Stringi to może nie TEN kaliber.... ale mimo wszystko czołówka i wypada znać... może nie od razu kochać na zabój.
autor: Inkwizytor
15.03.2024, 12:12
Forum: Płyty
Temat: The best Polish jazz album of all time
Odpowiedzi: 341
Odsłony: 17612

Re: The best Polish jazz album of all time

Ja w sumie od ponad 20 lat tego doświadczam lub od 2000 kiedy zetknąłem w szerszym zakresie z dokonaniami String Connection czy Ścierańskiego. Pominę swoje osobiste żale czy sposób olania przez "ekspertów" i samozwańczych znawców gatunków wszelkich gdy rzucałem hasło SC czy Śc :D .... bo komuś co innego w duszy grało i ok, ma do tego prawo - obecnie w dobrym tonie jest fascynować się "tureckim industrial jazzem" :D . Lecz uważać, że "coś-się-tam-wie" o muzyce i generalnie olewać lub nie przesłuchać płyt Ścierańskiego i o zgrozo String Connection.... to już coś nie w porządku, bo to nie jacyś "leszcze" lub "panowie-nikt" - jakiś "wańcio-pańcio-i-jego-nakręcane-ogórasy-pizdryki" czy balet mongolski od Boczka.... ale nie naszego Boczeq`a :D
autor: Inkwizytor
15.03.2024, 08:21
Forum: Wykonawcy
Temat: Barbara Sikorska - CDN ?....
Odpowiedzi: 202
Odsłony: 18956

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

https://www.youtube.com/watch?v=jn8Bn6g8zHk


Nie mniej zasłużony dla rozwoju popowej muzyki w latach 70 i eksplozji synth-popu lat 80 o którym z pewnością jeszcze nie raz przeczytamy i co gorsza "usłyszymy" ( jeszcze to powiesz Oscarze, jeszcze to powiesz i jeszcze to wydasz :D ) obok boskiego Hulewicza - był inny bożyszcze tłumów - Janusz Gniatkowski - bez którego nieprzebranych pokładów talentu, niezmordowanej pracy artystycznej, nakładu sił, niemożliwego do opisania poświęcenia i zaangażowania - muzyka popularna, estradowa i synth-popowa by nie istniała i żadne słowa nie będą równie skromnie i oddające istotę rzeczy dla tego cudownego człowieka, który dla muzyki zrobił tyle co nikt inny a nie mniej ni więcej zrobił dokładnie tyle :wink: . Sztafeta pokoleń kochani, nic innego jak sztafeta pokoleń i sianie ziarna, który wyda godny i sycący głód plon. Tak było z kawałkiem Gniatkowskiego, którego dykcja i artykulacja stanowiły niedościgniony wzór dla choćby Sikorskiej - a w jeszcze kolejnej dekadzie cudownie odżyło i przeżywało godny mistrza renesans dzięki brawurowej i wyciskającej łzy z oczu wersji do której podobno zgodnie z legendą napisała tragiczna postać polityki wieszcz i "Wernyhora XXI w." Andrew czyli Andrzej:


https://www.youtube.com/watch?v=w5wMMBq_LGQ
autor: Inkwizytor
14.03.2024, 09:25
Forum: Wykonawcy
Temat: Exodus, Władysław Komendarek
Odpowiedzi: 57
Odsłony: 115272

Re: Exodus, Władysław Komendarek

https://kultowenagrania.pl/product/exod ... -1980-2cd/

Podobnie pochopnie można ocenić zapowiadany podwójny CD Exodusu z Sali Kongresowej - wcześniej prezentowany we fragmentach - że "przecież już to było i to już słyszeliśmy". Plusem na pewno jest prawie cały materiał i to ze szczytowego okresu. Potem coś zaczęło się psuć i kierunek też nie był moim zdaniem fortunny np te wykrzyczane, wyskandowane by nie powiedzieć "wybzyczone" Jestem Atomatem czy ciążące ku quasi "piosence aktorskiej" - Dwa Małe Obrazki ( jedyny plus to na początku elegancki do szaleństwa Komendarek za Korgiem Tridentem, którego do dziś żałuje że sprzedał - a z takim image wówczas śmiało mógł się ubiegać o rolę klawiszowca w Jethro Tull za Palmera i Evansa ). Nasza krajowa scena zawsze była do tyłu o dekadę czy kilkanaście lat w stosunku do zachodniej. Exodus ze swoim "romantycznym" art rockiem w kraju prawie nie miał konkurencji - czuć było silny wpływ zespołów włoskich - te opowieści o pokrewieństwie z YES były mocno przesadzone ( no może baaaaardzo dalekie echa do Topographic czy spokojniejszych Going for the One ). Nie da się również zaprzeczyć z całą sympatią dla Exodusu - ale w a.d. 1980 - czas takiej muzyki nieodwołalnie się skończył. Giganci gatunku zza żelaznej kurtyny albo radykalnie zmieniali oblicze ( Crimson z 81, Genesis ), wchodzili na ścieżkę list przebojów ( Genesis, Yes z 90125) lub zawieszali działalność ( ELP , Gentle Giant ). Niektóre jak PFM jeszcze niby działali ale byli cieniem dawnych siebie.