Znaleziono 4895 wyników

autor: Crazy
03.10.2019, 12:29
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o turystyce ;-)
Odpowiedzi: 365
Odsłony: 261436

Beskid Niski słabo znam, ale choć bardzo mi się tam podobało, to jakoś nie umiałem znaleźć w nim gór. Owszem: niezwykły klimat, te cerkwie i cmentarze, łąki i krzaki jeżyn, niesamowity teren, który nie mieścił mi się, nie wiem czemu, w moje pojęcie gór.

Nie dotyczy to innych niższych gór w Polsce (choćby takiego Beskidu Małego, który jest równie niski, co Niski, ale w pełni górzystym mi się zdaje), więc pewnie to jakaś moje wydumane klasyfikacje. Może to kwestia, że Beskid Niski jest tak bardzo przesiąknięty historią i śladami tego, co minęło, że trakuję go bardziej jak pomnik kultury, niż natury?...

Chyba rzeczywiście ma to takie samo znaczenie, jak to, czy napiszemy Niemen, Czesław Niemen, czy Grupa Niemen ;-)

Natomiast bardzo polecam ten Beskid Mały, bo to takie nic niby, na przedpolu znacznie bardziej okazałego Beskidu Śląskiego, a i ten zaściankowy się wydaje w porównaniu do Gorców czy Żywieckiego. Ale Beskid Mały to bardzo uroczy zakątek, położony pi razy oko w czworoboku między Bielskiem, Żywcem, Suchą Beskidzką i Wadowicami. Dzieli się na dwie części, pośrodku których - i to już samo w sobie jest bardzo fajną rzeczą! - płynie rzeka Soła z Jeziorem Międzybrodzkim (nieco wyżej jest Zywieckie) i dwoma zaporami. Zachodnia część, bliższa Bielska, jest mniejsza obszarowa, ale wyżej się wspina i tam jest najwyższy szczyt pasma, czyli Czupel (930 npm). Ta część jest mi znana doskonale, bo nieduża, a byłem tam dobre kilka razy, obchodząc pasmo Magurki Wilkowickiej (fajne schronisko) i Hrobaczej Łąki. Uwielbiam tam jeździć wiosną :-) Po wschodniej stronie Soły najpierw jest najbardziej charakterystyczny i turystyczny punkt, czyli góra Żar, z kolejką i rozbudowaną infrastrukturą rozmaitego rodzaju na szczycie (pal sześć festyniarskie klimaty, ale szybowce!!). Z góry Żar wielokrotnie schodziłem, a także zbiegałem do wsi Porąbka - dla lubujących się w zbieganiu szlakami rewelacyjny teren! Na górze Żar jest jeszcze jedna ciekawostka, mianowicie wielki zbiornik elektrowni szczytowo-pompowej, który widać z wielu miejsc dookoła, zwłaszcza, że Żar jest stosunkowo niski. Dalej rozciąga się o wiele mniej przeze mnie rozpoznana część pasma - najwyższy jest tam Leskowiec, ale to już jest hen daleko na wschód. Po drodze szczyt o cudownej nazwie Wielka Cisowa Grapa (teren też bardzo fajny).

A tak w ogóle to najbardziej lubię i znam Tatry, więc w następnym wpisie będzie coś o tym :-)
autor: Crazy
02.10.2019, 12:52
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50276
Odsłony: 6743265

Bednaar pisze:tę kapelę, w sumie dość podobne do Voo Voo, trochę też do Raz Dwa Trzy
w sensie, że te trzy kapele wydają Ci się podobne? to dla mnie bardzo dziwne - ja akurat wszystkie trzy lubię (Lao najbardziej), ale każda wydaje mi się innym muzycznym światem: Lao to zdecydowanie muzyka narracyjna i to w szerszym znaczeniu, niż tylko że teksty, tam się dzieją różne historie... VooVoo to muzyka na pograniczu improwizowanej, gdzie warstwa instrumentalna jest absolutnie na pierwszym planie. Raz Dwa Trzy to "piosenka z tekstem", ale w przeciwieństwie do Lao Che w sensie dość typowo piosenkowym, choć jak na krainę łagodności podlana łagodnym i gustownym rockowym sosem.

Wróciłem do 1972 i słucham Can, co nie do końca z kolei jest moimi klimatami, choć podziwiam za wolność i bezkompromisowość.
autor: Crazy
02.10.2019, 12:46
Forum: Płyty
Temat: Album Roku 1972 (Edycja 2019 r.)
Odpowiedzi: 663
Odsłony: 90228

Monstrualny Talerz pisze:Jednak trochę pospojleruję: obecnie podium, jak i pierwsza dziesiątka jest tak absolutnie nieprawdopodobna, że spokojnie przewracalibyście się w grobie, gdybyście w nim byli!
Dla mnie brzmi kusząco :D
Chętnie bym już wrzucił, żeby przynajmniej na wczesnym etapie ta lista wyglądała bardziej tak, jakbym chciał. Kiedy podam swoją listę 17 października, wątpię, żeby zrobił jakąś istotną różnicę. No ale nic, edukacja przede wszystkim!

Przyznam, że Krywania, jak i Skaldów w ogóle, jakoś też niezbyt lubię. Niby szanuję i w ogóle, ale coś mi tam zawsze zgrzyta. A na górze jeszcze nie byłem, bo zawsze coś się nie układało. Ale pewnego dnia będę!!!
autor: Crazy
02.10.2019, 12:41
Forum: Wykonawcy
Temat: Jethro Tull
Odpowiedzi: 530
Odsłony: 355810

Inkwizytor pisze:za dużo folku
dość dziwny zarzut w stosunku do Jethro Tull :shock:
autor: Crazy
01.10.2019, 22:57
Forum: Płyty
Temat: Album Roku 1972 (Edycja 2019 r.)
Odpowiedzi: 663
Odsłony: 90228

Monstrualny Talerz pisze:Crazy czekamy na Twoją listę, znacznie możesz wzmocnić Polską pulę!
Niechybnie to zrobię! Ale raczej bliżej zamknięcia lokali wyborczych, bo traktuję ten wątek bardzo edukacyjnie i wciąż jeszcze staram się dosłuchiwać różne rzeczy, których nie znam/ słabo pamiętam. Pewnie od kilku lat moja wiedza muzyczna nie wzrosła tak bardzo ;-) A i tak Gusła (by) rozbiły bank!
autor: Crazy
01.10.2019, 22:54
Forum: Pozostałe
Temat: Przy muzyce o futbolu
Odpowiedzi: 11577
Odsłony: 1194066

Oglądaliście ten mecz??! Ja widziałem 'tylko' sześć bramek :shock:

Miałem jednoznaczne skojarzenie: półfinał Mundialu w Brazylii, 1-7 przed własną publicznością...
autor: Crazy
01.10.2019, 19:43
Forum: Muzyka
Temat: Zapowiedzi koncertów
Odpowiedzi: 3683
Odsłony: 903698

Pisałem tu kiedyś o triu Bastarda, chyba nawet komuś się spodobało. Mają w październiku mała trasę, głównie w Warszawie, ale nie tylko:

07.10 BCK, Wwa
08.10 Kulturhauz, Toruń
09.10 Unsound, Kraków
18.10 Punktum, Praga
24.10 Studio im. W. Szpilmana, Wwa
28.11 Warsaw Winds Festival, Wwa
14.12 Studio Polskiego Radia TBA, Wwa

Przeogromna kultura muzyczna, erudycja i czyste nieskażone piękno, tak mogę opisać ten zespół. Na żywo widziałem ich raz i na pewno mi nie wystarczyło.

Dla zachęty taki oto fragment z koncertu, który zagrali w zeszłym roku w opactwie cystersów w Kołbaczu.
autor: Crazy
01.10.2019, 19:36
Forum: Płyty
Temat: Album Roku 1972 (Edycja 2019 r.)
Odpowiedzi: 663
Odsłony: 90228

B.J. pisze:Poza Dąbrowskim byli przecież także Połomski, Santor... Nazwijmy sprawę po imieniu: to dywersja
Pociągnę sobie wątek ;-)

Po pierwsze właśnie trafiłem na Wasz stary Polski Top Wszechczasów i jedna rzecz mnie bardzo zdziwiła: otóż w pierwszej piątce tego Topu znalazły się aż dwie polskie płyty z '72 (Niemen i Skaldowie). No, nawet trzymając się mojej hipotezy, że na tym forum polska muzyka jest traktowana jako niespecjalnie mogąca konkurować z tzw. zagraniczną, to jednak to są bardzo wysokie miejsca i mnóstwo ludzi na te płyty głosowało. I dlatego jestem zaskoczony deklaracjami typu "POL:1".

Po drugie Droga za widnokres też tam wysoko zaszła, a i w poprzedniej, dawnej edycji 1972 była wysoko.

Po trzecie wreszcie, i tu akurat jest zgodność z tamtym Topem, zupełnie nie mogę zrozumieć, dlaczego zasłużoną - w moim odczuciu - atencją nie cieszy się na Forum Dinozaurów płyta Karate Breakoutu. Gdyby jeszcze z jakiegoś powodu był to zespół, którego tu nie szanujo, to bym przyjął, że tak po prostu jest. Ale nie, Blues w Polskim Topie również miał silne miejsce w pierwszej dziesiątce.

A moim zdaniem Blues i Karate to są płyty stojące prawie w jednej linii. Też wolę Blues, przede wszystkim jest bardziej zwarty i, powiedziałbym soczysty, a Karate ma jedną słabą stronę, mianowicie utwór tytułowy, Moby Dick to to nie jest. Więc nie w jednej linii, ale w jednej lidze - tak. Karate to zestaw znakomitych piosenek, które można sobie nucić i bujać się, siedząc na progu, na którym siada nocą blues ;-) No i jest tam prawdziwe arcydzieło, czyli Rzeka dzieciństwa, jeden z najpiękniejszych polskich utworów.

W obliczu głosowania na
jeden z kilkunastu najfajniejszych soulfanków z rocznika
, co pewnie wielu z nas robi, no bo są fajne :-), byłbym serio ciekaw, co przeciw Karate powiedziałby ktoś, kto zna, Breakoutami nie gardzi, a nie zdecydował się zagłosować na, jakby nie patrzeć, "jeden z kilkunastu najfajniejszych bluesów z rocznika".

Ale nie wiem, czy komuś się chce ;-)
autor: Crazy
01.10.2019, 18:49
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50276
Odsłony: 6743265

Zmęczony tym ciągłym dinozaurzeniem, sięgnąłem ostatnio po płytę tzw. nowszą... tzn. sprzed 16 lat :oops: (co jest najlepszym dowodem na to, jaki ze mnie skończony dinozarł). Mniejsza z wiekiem. Sięgnąłem po Gusła. Lao Che, rzecz jasna.

Jest to płyta taka, że ... mniej więcej za każdym razem, gdy po nią sięgam (a nie dzieje się to często, bo materiał jest poważny i ciężki), ale za każdym razem dostaję obuchem przez łeb. I do tego stopnia, że zastanawiam się na przykład, czy to aby nie jest najlepsza w ogóle płyta XXI wieku?!

Naprawdę. Rozmach (chciałoby się powiedzieć: inscenizacyjny, bo to przecież spektakl, drama, a nie muzyka) i nieskrępowana wolność uruchomiania wyobraźni, którą nazwałbym dźwiękową - połączona z jedynym w swoim rodzaju podejściem do tradycji, słowiańszczyzny i wszystkiego, co składa się na ten unikalny koktajl. Bo przecież z jednej strony jest to podejście niezwykle nowoczesne, właściwie postmodernistyczne w swoim synkretyźmie - tu nigdy nie wiadomo, co się za chwilę stanie, Gusła są skrajnie nieprzewidywalne - z drugiej zaś do głębi autentyczne; w jakiejś recenzji ktoś się zastanawiał, czy to jest na poważnie, czy dla zgrywy. No panie, zastanawianie się nad tym wygląda mi raczej na przejaw obawy, że można o czymś mówić TAK poważnie. Ja nie widzę w Lao Che (ani tu, ani później, ale zwłaszcza tu) ani odrobiny puszczania oczka czy kokietowania odbiorcy. To są TRZEWIA. Że teatralne, że inscenizacyjne? A co, teatr nie może być naprawdę? A katharsis?

Gusła to dla mnie prawdziwe katharsis, a kiedy już od święta posłucham, to niezliczone frazy, dźwięki, melodie jeżdżą mi po głowie przez długie dni.

daj Bóg, przeklęta wy czerń!... stuk-puk-stuk-puuuuuk... mędrca szkiełkoooo (i oko!)... nie nam myśleć! nam jeno maszerować!

a tej muzyki, co mi też nieustannie teraz jeździ po głowie przecież tu nie opiszę ani nutami nie przekażę. ale jest tego bez liku...

Co do kwestii płyty XXI wieku, to wiadomo, że zaraz mi się włącza, że nieee, no bo przecież to, tamto, siamto i owamto. Ale gdyby ktoś teraz odkrył, że Gusła wydano w 1972, to nie mam większych wątpliwości, że wskoczyłyby mi prosto na pierwsze miejsce mojej tworzonej powolutku listy :-)
autor: Crazy
01.10.2019, 18:19
Forum: Audycje
Temat: Melodramat. Magazyn muzyki nieobecnej...
Odpowiedzi: 29
Odsłony: 29950

He he, no tak...
Crazy pisze:Osobną rzeczą jest sposób prowadzenia audycji. Rozumiem, że może okazać się dla niektórych nie do przejścia
Nie dziwię się. *Obiektywnie* jest on prowadzącym beznadziejnym, nie da się ukryć. Natomiast ja ten jego styl kupuję i dla mnie to właśnie robi klimat.
Oczywiście wolałbym, żeby tak potwornie nie kaleczył angielskich nazw :shock: OK, bodajże w drugiej audycji tłumaczy skąd się wziął jego językowy antytalent, ale mam wrażenie, że z kaleczenia wymowy uczynił tu swój trademark. Akurat wolę inne trademarki ;-)

Wczorajsza audycja była interesująca, ale spodziewałem się czegoś innego - numery 50 i 100 były typowo jubileuszowe, a tu się nie zająknął o tym, żeby miała to być audycja specjalna, no i nie była. Killing Joke, Alice in Chains, Klaus Schulze - oraz coś, co mnie zdecydowanie zafrapowało, mianowicie zespół Rome, całkowicie mi nie znany, a też dość współczesny. Wczoraj puszczał rzeczy z płyty z 2019! I muszę powiedzieć, że całkiem całkiem!
autor: Crazy
01.10.2019, 18:13
Forum: Wykonawcy
Temat: Jethro Tull
Odpowiedzi: 530
Odsłony: 355810

Mówisz tu o koncercie z 1980, tym, co wyszedł w tym sześciopłytowym deluksie? Swoją drogą sześciopłytowy deluks JEDNEJ płyty brzmi dla mnie jak jakiś mocno ekscentryczny żart. Ale dobrze, że jednak ten koncert taki dobry!
autor: Crazy
30.09.2019, 22:31
Forum: Audycje
Temat: Melodramat. Magazyn muzyki nieobecnej...
Odpowiedzi: 29
Odsłony: 29950

Melodramat nr 150 Budzyński zaczął od jednego ze swoich (bo nie moich ;-)) ulubionych zespołów, czyli Killing Joke. Choć nie jest to kapela, którą jednoznacznie lubię, to muszę powiedzieć, że właśnie te bardziej współczesne, XXI-wieczne produkcje, podobają mi się bardziej od klasyków z lat 80., których nie lubię. O, ale takie Hosannas From the Basement czy właśnie Pylon, który Budzyński w tym właśnie momencie pyłuje, to jest materiał, który robi na mnie wrażenie. "Muzyka apokaliptyczna"? Czemu nie, muzyka godna tego miana. Potężne brzmienie, męczące, ale nie bez celu. Trochę groźna ta muzyka, jakby odpychająca, ale mnie pociąga autentycznością i jakąś pełnią.
autor: Crazy
30.09.2019, 20:48
Forum: Płyty
Temat: Album Roku 1972 (Edycja 2019 r.)
Odpowiedzi: 663
Odsłony: 90228

Trochę nierówne, nie? Niektóre numery super, choćby pierwszy (Superstar) i tytułowy, ale niektóre (jakieś Ain't Got Time na przykład) takie no... pitu pitu... śpiewa niby, że war, że freedom, ale brzmi to trochę, jakby miał śpiewać ooh baby, let's party. Czasem wchodzi w smooth jazz i wtedy tego funka trudno namierzyć. Ale kiedy indziej jest naprawdę rasowo i generalnie im dynamiczniej, tym lepiej.
autor: Crazy
30.09.2019, 20:32
Forum: Muzyka
Temat: Za południową i wschodnią granicą
Odpowiedzi: 261
Odsłony: 211254

E tam guilty!

A na poważnie to ja ich owszem, nigdy nie odbierałem ;-)
autor: Crazy
30.09.2019, 19:57
Forum: Muzyka
Temat: Czego teraz słuchacie?
Odpowiedzi: 50276
Odsłony: 6743265

To będzie jedna z nielicznych płyt, na które zagłosuję w ciemno, według wspomnień. Powinna być dość wysoko - nie wiem, czy mimo wszystko, czy właśnie dlatego, że nie posłuchałem na świeżo. Ale nie chcę sobie psuć wspomnień ;-)

Próbuję tego Roya Ayersa. Chyba bardziej mi się póki co podoba, niż Crossings.