Genesis

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Oczywiście, że Banks nie miał techniki na poziomie Emersona, ale trzeba powiedzieć, że Intro do Firth nie wymaga nadzwyczajnej techniki (między innymi dlatego, że lewa ręka jest prosta :) . Wg mnie jest to poziom między 4 a 5 - "niższy średniozaawansowany" - mniej więcej ten sam poziom "skomplikowania" co środkowa część "Dla Elizy" (ta- szybsza która następuje po najbardziej znanym temacie). Palcowanie - choć szybkie - nie jest skomplikowane - akordy są tak ułożone, żeby prawa ręka naturalnie się do nich składała, bez zbytniego gimnastykowania. Pewną trudność stanowi prawidłowe przejście z 2/4 na 13/16 - w pierwszym motywie, bo tam to jest celowo utrudnione, żeby wymusić inne akcentowanie - i to w momencie, kiedy trzeba przenosić rękę do innej oktawy.:)
No ale to dla mnie był problem, bo ja tak naprawdę jestem na poziomie 3 pod względem techniki :) No i przede wszystkim jest to bardzo krótka partia - bez powtórzenie właściwa część to jest tylko pół minuty gry - dwadzieścia parę taktów. To też ma znaczenie - bo inaczej się gra przecież intensywny kawałek przez 10 min, a inaczej przez pół.
Więc wg mnie Banks mógł się obawiać co najwyżej tego, że może to nie zabrzmi dobrze live na akustycznym pianinie w porónwaiu do wersji studyjnej (w sensie siły i soczystości brzmienia). Technicznych problemów nie mógł mieć wg mnie żadnych :)
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Tak sobie pomyślałem, że gdyby tak przekształcić Intro z Firth w polifonię, wprowadzając drugi, niezależny głos i zagęszczając linię basu, no to rzeczywiście zrobiłby się kawał trudnego pianistycznie utworu. Prawie coś jak Bach-Busoni :) Tak naprawdę to Intro zmierza lekko w kierunku polifonii -, ale prawdziwie polifoniczne nie jest. Lewa ręka tu i ówdzie kontrapunktuje, ale nie prowadzi niezależnej linii, - po prostu "dobarwia"(wzmacnia) prawą dźwiękami w oktawach albo trójdźwiękami. Dlatego - mimo że jest trochę przeskakiwania z oktawy na oktawę, to nie jest trudna technicznie partia- wystarczy się jej mechanicznie wyuczyć - nie trzeba uniezależniać lewej ręki od prawej.
Oczywiście to czysto teoretyczna (i humorystyczna) spekulacja, nie mówię tego w sensie, że Banks powinien cokolwiek w tym Intro zmieniać, bo - łatwiejsze czy trudniejsze- w takim kształcie jest doskonałe. Zresztą jak i cały utwór :)
Awatar użytkownika
mahavishnuu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4477
Rejestracja: 09.09.2011, 12:43
Lokalizacja: Opole

Post autor: mahavishnuu »

Usunięcie fortepianowego preludium i postludium z „Firth Of Fifth” mogło być również podyktowane względami praktycznymi. Zespół nie musiał wozić na trasy koncertowe fortepianu. W latach 70. Banks w nagraniach koncertowych notorycznie zastępował brzmienia Steinwaya (wersje studyjne) keyboardami, które, lepiej lub gorzej, imitowały brzmienie instrumentu akustycznego. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej praktyki, bo jednak nawet najlepsze keyboardy nie były w stanie oddać całej subtelności i bogactwa brzmień poczciwego Steinwaya. Muszę przyznać, że Tony to zdecydowanie mój TOP 3 jeśli chodzi o najlepszych pianistów rockowych. Uwielbiam brzmienie jego klawiszy z okresu „A Trick Of The Tail” i „Wind & Wuthering”.
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Zdecydowanie takie wyjaśnienie bardziej mnie przekonuje. :) Co do Trick of the Tail to dojrzewałem do tej płyty powoli - kiedyś wydawała mi się raczej przeciętna - ale od paru lat bardzo zyskała. Zgadzam się, że Banks jest na niej kapitalny - w zasadzie w każdym utworze. A już w "Robbery...", "Ripples" i "Los Endos" osiąga absolutne mistrzostwo w krystalizacji stylu (świetne brzmienie syntezatorów plus właśnie te nie nadmiernie skomplikowane, ale bardzo charakterystyczne, "schodki" fortepianu). Nie tak znowu częsty przykład keyboardzisty z tamtych lat, któremu na dobre wyszła przesiadka z organów na syntezatory :)
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3809
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Znów muszę się uśmiechnąć w litościwym iście humanitarnym pobłażaniu gdy czytam kategoryczne stwierdzenia czy dopytywania - czy Tony Banks był wirtuozem ?. Słynny grecki filozof lubił tak prowadzić lekcje czy zaczepiać przechodniów - zadawać pytania o sprawy proste czy ostateczne a potem wykazywać "głupotę odpowiadających". Fajnie ustawić się w takiej roli - jak na amerykańskich talent show czy pewnie wielu na forum miało tę przyjemność uczestniczyć w "komisji weryfikacyjnej" i kandydować na stanowisko - a przeprowadzający rekrutację zakładał nogę na noge, krzyżował ręce na klacie i zachęcał - no dalej, zaskocz mnie, zaintryguj, powal swoją osobowością, przekonaj, zachwyć..... czysty idiotyzm. To też odwołuję do wątku o "ślepych uliczkach proga i fusion". Nie wiem jaką perwersyjną przyjemność odnajdują tacy którzy rzucą hasełko i jako jednoosobowa loża szyderców chcą by pozostali przekonali o byciu lub nie wielbłądem. Czysta dziecinada i coś co zdradza inklinacje do bycia w młodości "odrzuconym przez establishment czy decydentów i chęć odegrania się".

Daleko mi to klękania przed autorytetami - czy "och ta nuta w trzecim takcie Banksa". Zetknąłem się z opiniami, że np w "porównaniu do wymiataczy proga to Garth Hudson z The Band był prawdziwym wirtuozem" - owszem, potrafił grać ale czy wirtuoz ?. Kto o tym ostatecznie decyduje ?. Nie trzeba być uznanym za wirtuoza by zapieprzać z prędkością światła po skalach jak Sherinian czy Rudess. Zabawne bo niekiedy ci sami ludzie poddający pod wątpliwość "wirtuozerstwo" jednych - razi ich "przesadne epatowanie czy granie jak cyborg " innych - gdzie tu logika i sens ?. Dla mnie Banks jest wirtuozem - to nie podlega dyskusji - no chyba, że ktoś chce się wcielić w rolę dwóch kolesi w cyrku ze starego kawału - obserwują jak gościu gra na skrzypcach na wieży z krzeseł i stwierdzają że "Paganini to on nie jest" :D .Środkowe sekcje w Cinema Show, Cage, Robbery, In that quiet earth, Duke`s Travels czy bliski mi Fading Lights - tak mnie to fascynowała , że sprawiłem sobie Korga Wavestation by móc dysponować tym brzmieniem i zagrać kilka tych fraz - bo wyczucie przestrzeni, instrumentu, barwy i harmonii jest nieziemskie:

https://www.youtube.com/watch?v=Ao34UhjV5ZM
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

W tym co napisałem o Firth nie było chęci mądrzenia się - opanowanie tego Intra zajęło mi parę tygodni żmudnych ćwiczeń :) Banks jest rewelacyjny - nie zamierzam umniejszać jego dorobku. A to że te partie są relatywnie proste? To bardzo fajnie, bo taki brządkacz jak ja może je zagrać - a Emersona np. nie zagram :)
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3809
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Potrafię docenić trud i zaangażowanie gdy ktoś autentycznie ''UDANIE'' zagra intro Fifth a nie jedynie "wyklepie". Znam te uczucie dumy z samego siebie - miałem to samo gdy udało mi się wyłapać ze słuchu te solówki z Second Home by the Sea , Cinema Show czy wspomniany Fading Lights. Nie znam również nikogo kto potrafi np zagrać Zappy - Echidnas Arf na klawiszach - sam próbowałem ale wykładałem sakramencko :D . Dlatego George Duke zawsze będzie dla mnie bogiem.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Na pewno nie mogę powiedzieć, że gram DOBRZE to Intro (tzn tak jak Banks :) ) Zwłaszcza poprawne użycie pedału sprawia mi kłopot, bo akordy bardzo szybko się zmieniają i tutaj trzeba dużego wyczucia i zgrania rąk z pracą pedału. Mogę powiedzieć, że opanowałem to palcowo, ale jest wiele do poprawienia w kwestii akcentowania i brzmienia.

To jest kapitalne wykonanie - całego Firth na pianie - ten Włoch wymiata!

https://www.youtube.com/watch?v=EDJ2GSthOfg

Echidna's Arf na pianie? Szaleństwo! Daj spokój - nawet pomarzyć o tym nie mogę :)
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Jeszcze taka uwaga porównawcza. Klasycznym utworem o zbliżonym do Intro z Firth poziomie trudności i podobnym układzie jest "Tarantella" Prokofiewa.
https://www.youtube.com/watch?v=k1HBVNOwllE

I też ją sobie ćwiczę gwoli poprawy marnej techniki :) I muszę stanowczo powiedzieć, że Intro z Firth jest pod KAŻDYM względem ciekawsze - harmonicznym, rytmicznym, melodycznym - bije po prostu utworek Prokofiewa na głowę. Na podobnym "levelu" pianistycznym, a jednak jest między tymi utworami przepaść - na korzyść Banksa :D
Oczywiście można powiedzieć, że Firth to dla Banksa jeden ze sztandarowych utworów, a Tarantella w dorobku Prokofiewa to tylko drobiażdzek. To prawda, ale jest to dobry assumpt do dyskusji, że prog nie zawsze jest tylko upośledzonym "bękartem" muzyki klasycznej :)
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3809
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Echidna niemożliwa na fortepianie ?..... hmmmm ....?.... :wink:

https://www.youtube.com/watch?v=huinHP_VgLM

Może nieco od bodajże 2 min młodzian złagodził ogólny wyraz i przekaz ale mimo wszystko udowodnił, że to jest możliwe.

Skoro nadal mówimy o transkrypcjach muzyki Genesis i "wątpliwej wirtuozerii" Tony Banksa - nie wiem czy istnieje lepszy dowód na cud ich muzyki - w odniesieniu do projektu Guddal / Matte ( choć mnie i bliskim to zawsze kojarzyć się będzie z piosenką Gaue Mater Polonia :D , to jest aż tak natrętne że nie mogę tego inaczej nazywać ) . Genesis for Two Grand Pianos -
https://www.discogs.com/Yngve-Guddal-Ro ... se/4437593

Pierwotnie ukazały w odstępie czasowym dwie osobne płyty ( na marginesie szkoda, że nie doszło do kontynuacji - np okres stricte Collinsowski - np Mama, Invisible Touch, We Can`t Dance - a może by jeszcze zaszaleć by zahaczyć o Calling All Stations - jakby wybrzmiały w tym entourage tytułowy, Dividing Line, Uncertiain Weather, Congo, Some Other Way ) - nigdy nie zapomnę jakie wrażenie zrobiły na mnie w audycji Kosińskiego zaprezentowane wersje - np Mad Man Moon, Seven Stones, Salmacis. Płyta szatańsko przewrotna - adresowana pozornie dla "zboczków" Genesis - znających każdy takt, przejście, sekcję, melodię - pianiści wiedzieli doskonale jak fani będą traktować ten krążek - wrzucamy na ruszt dany klasyk i czekamy jak panowie poradzą sobie z tym, a zaraz będzie ta arcy trudna sekcja a jak zagrają tamte zespołowe panedomonium i już zacierają rączki ..... i ..... co ?..... wszystko zabrzmiało i wybrzmiało wybornie. Nie została uroniona i upuszczona niczym hostia na posadzkę żadna kruszyna czy "najlepsza nutka Banksa". Lata temu zdobyłem na mini prowokację i lubieżny eksperyment - podsunąłem z pełną świadomością te 2 krążki ludziom lubiącym dobrą muzykę, ze słabością do fortepianu koncertowego, mających alergię na Genesis czy Collinsa a prog traktujący jak kosmos i ..... płyta chwyciła i to przekraczając wszelkie możliwe oczekiwania..... Wiemy że często totalnym fiaskiem kończyły quasi symfoniczne , orkiestrowe wykonania i mutacje rockowych dzieł.... w najlepszym przypadku fani byli podzieleni 50/50 - a zwykle pozwalano takim klasycyzującym koszmarkom zatonąć w odmętach słusznego zapomnienia. To co zrobili panowie Guddal / Matte - nie wiem jak to nazwać - rozkochali na nowo fanów w tej twórczości - zachęcili do większego wysiłku intelektualnego i harmonicznego ?, a jest to możliwe ?. Może kiedyś się skuszą i np wezmą na warsztat pozornie zmarginalizowane miniatury jak Match of the Day - mnie ten utwór zawsze rozśmiesza czy Illegal Alien a jakby zabrzmiał Brazillian ?..... :D , byle nie zagrali tego w stylu Devo.

ps. kiedyś czytałem, że jest jakaś Rosjanka / Ukrainka - która na fortepianie dokonuje cudów - swoje wersje i to o zgrozo - bliskie pod każdym względem utworów, trash metalowych, industrialnych - że nie może opędzić każdego dnia od ofert zamążpójścia :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4376
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

Mówiłem, że dla mnie Echidna jest niemożliwa - zarówno teraz jak i w przyszłości. Ale nie płaczę z tego powodu, bo jest mnóstwo innych fajnych i odpowiednich "levelovo" utworów do zagrania na pianie.
Tak- jest taka dziewczyna z Ukrainy, kapitalna technicznie. Faktycznie "metalówa", ale zrobiła też np. transkrypcję Floydowych "Ech". Rewelacja!

https://www.youtube.com/watch?v=FI0fyOaD94Y
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3809
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=tnpXi1xzFPI

Ta fanowska wersja Duke`s Travels / Duke`s End - zawsze wydawała mi się przekonująca z racji swobody artykulacyjnej - żadnego spięcia - paluszki są swobodne.

https://www.youtube.com/watch?v=4ARb9Ili2D4

Tą z kolei jako wykształcony rytmik cenię za z pietyzmem nacisk na stronę rytmiczną.

https://www.youtube.com/watch?v=zIX1OJ-SMRs

Tu z kolei nacisk położony na te śródziemnomorskie i nieco tureckie intro - znów pytanie i zagwozdka - dlaczego nigdy nie grane na żywo ?.....
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

50 lat temu Genesis zagrali pierwszy koncert w składzie z Hackettem - University College w Londynie.
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 25856
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

...i z nawalonym Collinsem na perkusji :D
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3809
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Wedle relacji samego zainteresowanego "... nigdy nie piję przed koncertem ale wtedy nieco podłapałem smaka, grałem swoje partie perfekcyjnie - dziesięć centymetrów na lewo od bębna, to musiało być frustrujące dla gościa, nowy zespół , pierwszy koncert a tu bębniarz LEKKO wstawiony nie potrafiący trafić w bęben...." . :D Potem koledzy trącali zestresowanego Steve`a - że chłopie, rusz się.... już po występie, ludzie rozeszli się do domów.... :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ