The Soundrops... i inni wykonawcy z Twojego podwórka

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

The Soundrops... i inni wykonawcy z Twojego podwórka

Post autor: Crazy »

Z pewną taką nieśmiałością…

… zabieram się za ten wątek, bo nie chciałbym być posądzonym o prywatę - ale choć zespół ten to moi dobrzy znajomi, czego nie zamierzam ukrywać - nie mógłbym zrobić uczciwej listy dekady bez uwzględnienia zespołu The Soundrops. Myślałem, żeby zrobić wpis w wątku dekadowym, ale jeżeli mi przypadkiem wyjdzie za długi, to tutaj łatwiej go zignorować. Tam zaś napiszę o płytach, które najbardziej polecam.

The Soundrops - zespół z Poznania, w dużej mierze projekt jednoosobowy, choć zwykle najlepiej wychodzi, kiedy Gero jednak weźmie do współpracę pozostałą dwójkę: swoją siostrę Morellę i śpiewająco-grającego pana występującego pod krótszą ksywą Paf lub dłuższą OtoKarbalcy; zespół, który określa się żartobliwie jako "probably the last pastoral band in the world"

A cóż to ten pastoral rock? Na moje rozumienie to taka muzyka, że jak jej słuchasz, to czujesz się, jakbyś siedział na łące, najlepiej gdzieś w górskiej okolicy i patrzył na świerki rosnące na wzgórzach :-) Gero jako wręcz wzorcową piosenkę "pastoralną" podaje A Pillow of Winds Flojdów, zresztą u wczesnego Pink Floyd jest tego klimatu sporo (Green Is The Colour, Grantchester Meadows...), a jego ukochanym zespołem jest Moody Blues, gdzie też sporo tych pastwiskowych klimatów: high above the forest lie the pastures of the sun, śpiewa Justin Hayward w "You Can Never Go Home" i słuchając tej przepięknej piosenki czuję się właśnie jak na tej górskiej łące; a przy najlepszych piosenkach Soundrops mam to samo!

To nie znaczy, że robi się te piosenki na zasadzie, że siadamy z gitarą na trawie i śpiewamy*. Owszem, nagrania Soundrops powstają zupełnie domowo i na prostym sprzęcie, ale Gero przykłada wielką wagę do sprawa produkcyjnych, spędza godziny obrabiając swoje piosenki, nieraz dokłada rozliczne ścieżki, miksuje to, ciągle jest niezadowolony, więc robi alternatywne miksy ;-) A jego konikiem są harmonie wokalne, które czasem robi z resztą zespołu (lubią trójgłosy!), ale często robi je sam ze sobą i tych nakładek to on się nie boi!

Instrumentalnie rzecz biorąc podstawowym narzędziem jest z pewnością gitara akustyczna, ale pojawia się też elektryczna i basowa, lubi czasem dodać jakieś efekty (a najbardziej dźwięk mellotronu!) i różne elementy "przeszkadzające".

Wbrew pozorom nie jest tak, że moi kumple założyli kapelę, więc sobie jej zacząłem słuchać - było na odwrót. We wczesnym internecie usłyszałem kiedyś coś, co mnie zachwyciło: anglojęzyczne przeróbki piosenek Armii. Przeróbki to złe słowo, to były całkowicie autorskie wersje, które jednocześnie były ewidentnie piosenkami Armii, a z drugiej - wydobywały z nich coś całkowicie nieoczekiwanego i nowego. Mam nadzieję kiedyś napisać o tym w wątku o Armii, ale przypomnę i tu Towards the East, quasi-tytułową piosenkę z płyty Armii Podróż na wschód:

https://www.youtube.com/watch?v=DJvGlRSg9Ks

Gdzie się podział punkrockowy klasyk? :D Toż to raczej brzmi jak Simon & Garfunkel!

Dopiero później poznałem osobiście autora tej i WIELU innych armijnych kowerów, później poznałem go jako świetnego interpretatora różnych klasycznych piosenek, zwłaszcza z lat 60 i 70, a dopiero na końcu dowiedziałem się, że jest to gość, który od szkolnych czasów pisze własne piosenki, ma ich już na koncie grube dziesiątki, jak nie setki - i dopiero właśnie zaczyna je nagrywać jako płyty!

Pierwszą płytę wydali The Soundrops w 2006, nazywała się jakże dźwięcznie Future Perfect in the Past i obejmowała piosenki napisane przed wieloma laty... Ale czy to nie jest piękne?:

The Choice

Mnie urzeka i ciepłe brzmienie wokalu, od razu gdy wchodzi, i piękna harmonia z głosem żeńskim w drugiej części piosenki, i delikatna solowa partia gitary, i nawet ten mellotron, co go Gero wpycha w różne miejsca ;)

Przez kilka lat The Soundrops (coraz częściej sam Gero) nagrywali na potęgę właśnie te stare kompozycje i ilość płyt przechodziła sama siebie. Wystarczy wejść na ich bandcampa:

https://thesoundrops.bandcamp.com
i zobaczyć ilość okładek płyt nagranych w latach zaledwie 2006-2020 :shock:

No nie powiem, czasem jakość przechodziła w ilość, moim skromnym zdaniem, i przydałby się jakiś przewodnik po tej twórczości. Spróbuję go dopełnić w wątku dekadowym, tymczasem powiem tylko, że w pewnym momencie archeologia ustąpiła nowym poszukiwaniom i nie pamiętam już od którego momentu, ale kolejne płyty zaczęły już składać się z nowo pisanych piosenek.

Na Friends z 2009 pojawia się taka oto piosenka, ważna dla mnie, bo opowiadająca jakoś tam o naszej wspólnej podróży do Szkocji, ale wydaje mi się po prostu piękna:

Flodigarry

Na Good Reinerz z 2011 (tytuł nawiązuje do Bad Reinerz czyli niemieckiej nazwy Duszników-Zdroju, miejsca szczególnie ważnego dla twórcy) pojawiają się akcenty takie jakby, no, bardziej rockowe i elektryczne ;-), np. w otwierającym płytę Train Away:

https://thesoundrops.bandcamp.com/track/the-train-away

ale perełką wydawnictwa wydaje mi się piosenka Up, kompozycja, którą nie wahałbym się nazwać wybitną:

https://thesoundrops.bandcamp.com/track/up

W tamtym czasie, aż do dzisiaj, Gero pisze wciąż nowe piosenki. O ile ich ostatnia płyta Poppy nieszczególnie mi leży, o tyle wydana w 2017 Love Love zdumiewa mnie tym, że po setkach napisanych piosenek, w dodatku wykonywanych często samemu, w dodatku stylistycznie jednak dość jednorodnych, można tworzyć jeszcze rzeczy tak oryginalne i pełne pasji, jak

Lady Eva

moja obecnie ulubiona piosenka The Soundrops. Bardzo podoba mi się duża, ale dyskretna ilość ozdobników, to, co wprowadzają dźwięki gitary elektrycznej, ale też cała główna linia melodyczna, to, jak gitara akustyczna prowadzi całość z towarzyszeniem perkusjonaliów gdzieś tam w dalekim tle, oczywiście wszystkie wielogłosy. Jestem tą piosenką autentycznie zachwycony.

Na koniec zwrócę uwagę, że Gero przykłada też dużą wagę do tekstów. Ja nie jestem generalnie najlepszym odbiorcą tekstów, bo zwykle słyszę je w drugiej-trzeciej kolejności, ale nie umyka mi jego zręczność w posługiwaniu się słowem. Pierwsza linijka z Lady Eva?

give me all your ą's and your ę's

To jest DOBRY tekst.

Jeżeli komuś wydaje się, że przeginam, pisząc tu o jakichś gostkach z Poznania, co nagrywają płyty w kuchni, to wybaczcie. Ale jeżeli ktoś będzie na tyle miły, że sprawdzi, co to takiego, a może i komuś się spodoba, to będę bardzo szczęśliwy, ponieważ w moim odczuciu jest to muzyka, która koi duszę... bardzo odpowiednia mi się zdaje również na czas, który mamy, z jednej strony trudny i może przygnębiający, z drugiej ta wiosna za oknem...


* czasem zdarza się Gerowi działać na zasadzie "chłopiec z gitarą", co ja osobiście bardziej lubię, niż on, bo on konsekwentnie mówi, że nie interesuje go muzyka w jednym planie - chce nakładać, mieszać, robić swoje ukochane harmonie... ale co poradzę, że dla mnie i piosenki z lasu mają swój wielki urok:

doorsowy The Spy
Ostatnio zmieniony 18.03.2020, 10:45 przez Crazy, łącznie zmieniany 2 razy.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

Żeby zaś nie marnować serwera, pomyślałem, że to mógłby być zbiorczy wątek, jeżeli ktoś też ma znajomych, którzy może są mało znani, a ich muzykę ceni i chciałby polecić.

Sam mam jeszcze jednego waleta w rękawie ;-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Freefall
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 7164
Rejestracja: 18.02.2012, 15:52

Post autor: Freefall »

Crazy pisze: Sam mam jeszcze jednego waleta w rękawie ;-)
Masz tego waleta w swoim DNA :wink:.
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

Mylisz się, mam go w swoim spiricie ;-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Freefall
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 7164
Rejestracja: 18.02.2012, 15:52

Post autor: Freefall »

Aa, przedwcześnie się ucieszyłem :).

Ze Spiritów, to zdecydowanie preferuję tego kalifornijskiego 8).
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

Crazy pisze:mam jeszcze jednego waleta w rękawie
Czas na niego: Spirit of 84.

Warszawski zespół punkowy o dość długim stażu, liderem jest niejaki Budyń (nie mylić z Budyniem z zespołu Pogodno), którego znam osobiście od wielu już lat. Ale całkiem niezależnie od naszej znajomości, jestem wielkim fanem jego zespołu.

Co to za zwierz? Zacznijmy od nazwy. Spirit jakiego '84? Oczywiście tego jarocińskiego, a zwłaszcza tego:
https://youtu.be/zq6d92oFMRg?t=39
Trzeba sobie szczerze powiedzieć, że Spirit nie ma wiele wspólnego z Siekierą w sensie takiej ogólnej otoczki, to nie jest zespół apokaliptyczny, lecz całkiem przyziemny, opowiadający o rzeczach, które widzimy dookoła. Ale muzycznie na pewno - ideałem zespołu Spirit of 84 jest permanentny czad :-)

I bardzo mi się to podoba. Ich płyty to dla mnie prawdziwa petarda! Czasem ktoś nie rozumie, dlaczego mam ksywę Crazy, taki przecież niby spokojny ze mnie człowiek. Otóż w takiej sytuacji zapraszam to podglądania mnie w kuchni, kiedy jestem tam sam i zapuszczę sobie z głośników Spirita! Mogę pogować z lodówką i garnkami, skakać na jednej nodze, mieszając sos i ryczeć teksty w firankę :D
Nie wiem dlaczego, ale NIE MA LEPSZEGO ZESPOŁU do puszczania w kuchni, niż Spirit of 84!

W zespole tym niewątpliwie bardzo ważną rolę odgrywają teksty i mogę powiedzieć bez wahania, że Budyń jest tekściarzem wybitnym. To znaczy, jego umiejętność operowania słowem, obrazami, puentowania i ujmowania rzeczy w sposób celny, jest naprawdę wielka. Najczęściej są to teksty pesymistyczne, najczęściej dotyczą spraw otaczającego świata, często są publicystyczne czy wręcz polityczne, czasem może w tej doczesności grzęzną, ale w tych lepszych zawsze jest coś interesującego, jakaś oryginalna metafora.
O tekstach chcę napisać osobno gdzie indziej, ale ciekawe, że przy tym przeważającym pesymizmie jednym z najbardziej rozpoznawalnych utworów Spirita jest ten:

Latarką w oczy mroku

gdzie słyszymy "latarką w oczy mroku zaświecić - i wygrać" i dla mnie utwór ten ma niesamowitą moc, zarówno muzycznie (świetny riff!), jak i tekstowo (nadzieja!).

Muzycznie Spirit nigdy nie aspirował do jakiegoś wielkiego poziomu wykonawczego. Wiadomo - punk, nie wersal ;-) i w ogóle nie o to im chodzi, tylko o to, żeby oddać energię, czasem gniew, czasem niepokój, a czasem (jak w Latarce) nadzieję. I to im się udaje. A mi imponuje konsekwentnie utrzymywana stylistyka - ciągle punkowa, nie postpunkowa, trochę skręcają w hardkory, ale na szczęście nie za bardzo. Po prostu dążenie do CZADU. Po płycie Na wszystkich giełdach świata, według mnie najlepszej, która to płyta najbardziej poszła w stronę jakiegoś tam muzycznego może nie wyrafinowania, ale wypracowania (pewnie dlatego, że mieli wtedy najlepszego perkusistę w szczytowej formie), mogli pójść w kierunku zmiękczenia formy, w kierunku zwykłego rocka. Nic z tego! Zero kompromisów. Kiedy następna płyta się zaczyna od rzęsistego czadu, gdzie Budyń wyrykuje słowa: przepowiadam koniec świata chodnikom i ścianom/ przepowiadam koniec tym, którzy mnie nie słuchają, to już wiadomo, że Spirit of 84 zachował ducha roku 84 i do listy trójki aspirował nie będzie ;-)

Nie bardzo łudzę się, że ktokolwiek na tym forum zainteresuje się twórczością tego zespołu, he he, ale skoro się rzekło A... Co by tu mogło ewentualnie się spodobać? Spróbujmy trzy piosenki oprócz wyżej już świecącej Latarki. Od najnowszej do najstarszej.

a) Pętla - ożeszty... tak jak Latarka porywa mnie nadzieją, tak tutaj przejmuje mnie dreszcz, tak dogłębnie pesymistyczny jest ten tekst. Przegapiłeś wszystkie dogodne przesiadki... a na końcu drogi jest pętla...
Muzycznie świetne, bardzo ostre, ale z w pełni wyrazistą melodią, z charakterystycznym laj-lu-li-laj (w Spiricie zawsze pojawiało się sporo głosów żeńskich, lider chyba lubi Closterkeller ;-)), muzyka znakomicie współgra z tekstem.
https://spiritof84.bandcamp.com/track/08-p-tla

b) Tramwajowy - a jak, znowu metafory tramwajowe, chyba nie ma nic bardziej charakterystycznego dla Spirita. To chyba najbardziej "radiowy" kawałek, zresztą nie widzę żadnego powodu, dla którego nie miałby zrobić kariery, no ale nie zrobił. Spirit nagrał wiele lepszych piosenek, ale ta dobrze pokazuje, że oprócz czadu i wykopu potrafiają też fajne melodie wykręcić. Bardzo lubię:
https://spiritof84.bandcamp.com/track/09-tramwajowy

c) Terri - mój ulubiony utwór, bardzo stary, zespół jeszcze nie w pełni przetarty, ale... Czy ktoś pamięta historię Terri Schiavo? Ja pamiętam bardzo dobrze. Ten utwór poza tytułem nie mówi o nim wprost, dzięki czemu zyskuje na uniwersalności, mówi o świecie stworzonym przez człowieka, w którym człowiek się nie liczy.
Dla mnie jeden z najmocniejszych protest songów, jakie w ogóle znam.

https://spiritof84.bandcamp.com/track/16-terri


Dzisiaj miałem dzień ze Spiritem, posłuchałem wszystkich trzech płyt z ostatniej dekady i dla mnie osobiście to jest jeden z najważniejszych zespołów tej dekady!
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

W sieci pojawiła się niedawno składanka pt. The Best Odd The Soundrops - gdzie wszystkie utwory pojawiły się w wersjach albo nowo nagranych, albo nowo do-granych (np. dograne chórki czy inny mellotron), albo przynajmniej odświeżonych masteringowo.

Całości można odsłuchać na spotify i deezerze, a tak w pełni open o i na youtubie.

Jedna z najnowszych piosenek w zestawieniu - jestem pełen uznania, że po tylu latach songwriterstwa i tyluset nagranych piosenkach można jeszcze pisać tak świeże rzeczy.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

Oo, ja sobie pozwolę zamieścić w tym wątku odnośnik do tego posta, bo cóż może tu bardziej pasować?

Jeszcze nie słuchałem, ale to:
Monstrualny Talerz pisze:Jest to oczywiście kiepskie i słabe, i jak sądzę dla większości niesłuchalne – ale za każdym razem gdy to tego wracam, to uważam, że to jest naprawdę niezłe.
brzmi dla mnie na maksa zachęcająco!

Kto wie, może kiedyś też się zdecyduję na coming out :oops:
Ostatnio zmieniony 27.12.2023, 16:48 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

Nadchodzi Dyna Blaster!

Obrazek

Dupaerror - co za wspaniały tytuł na rozpoczęcie :D Utwór na słuchawkach za pierwszym podejściem okazał się niezjadalny i trochę spowolnił mój entuzjazm, ale z głośników fajnie kołysze, zapraszamy do tańca!

(w ogóle, Dyna Blaster słuchamy NIE na słuchawkach, przestrzeń jest tej muzyce bezwzględnie potrzebna)

Kochaj mnie - tytuł armijny, muzyka niezaspecjalnie, ale za to jaki zajebisty plastikowy klawisz, he he!

Futer do dzika - ten tytuł z lekka konfudujący, ale i intrygujący, niczym te odgłosy wydobywające się z przetwornika dźwięku jakiegoś

Gabrysia żerą bakterie - ale tutaj to dopiero przetworniki dają czadu :shock: W ogóle w tym utworze dzieją się rzeczy dziwne! Większość bardzo mi się podoba (może nawet najbardziej na płycie?), ale ta stękająca dama to dla mnie trochę za dużo. W piosence Liroya "Shake your bootie" trochę podobna była, tylko jeszcze wołała "don't stop" :? Natomiast gitara w końcówce faktycznie nagle daje do pieca!

Pycha - ambientowate, hę? Basik fajny, ale jak to bywa w ambientach, za mało tu się dzieje jak dla mnie.

Elevator coś tam - techniawa na całego. Użyjmy po raz pierwszy funkcji skip i zobaczmy, co tam dalej ;-)

Mazak/ Quesnel - no ciekawie się zrobiło! Przy Quesnelu to tanz metal się pojawił, jak się patrzy, niby też techniawa, ale jakoś bardziej znośna, a nawet bardzo znośna! Jest czad.

100 lat miasta Sosnowca - wracamy do przebojowych tytułów ;-) i tanzmetalu. Co za zmiany tempa :shock: Jakbym zrobił taki numer, to też byłbym bardzo zadowolony :-)

Mrówka Rudnica - ten funk w drugiej części fajowy!

Honktonk - no... jakby nie było tej miniaturki, to by... jej nie było 8)

Granica strzelania - obawiam się, że na tym etapie mam już zmęczenie, o którym mówiłem nieraz w temacie elektroniki...

Pierdolić U.E. - punk, powiadacie? Hmm. Jako tzw. specjalista od tematu tego skojarzenia bym nie miał ;-) (oprócz tytułu), natomiast chyba najmocniej czuję tu sugerowaną inspirację Prodigy. Podoba mi się, jak narasta czad, rzecz nabiera rozpędu, po czym nagle... kończy się cała płyta! Dość nieoczekiwanie.

Biorąc pod uwagę, że niedawno słuchałem Up, Gabriela, to mogę śmiało powiedzieć, że Conspiracy wzbudziło moje znacznie żywsze emocje :-)
Ostatnio zmieniony 19.04.2022, 12:51 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Monstrualny Talerz
japońska edycja z bonusami
Posty: 3972
Rejestracja: 24.05.2017, 10:29

Post autor: Monstrualny Talerz »

Cóż, dziękuję za cierpliwość i umiarkowanie w zjechaniu. Peter Gabriel na razie nie dzwonił z gratulacjami :)
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Post autor: Crazy »

W zjechaniu? Ale mi się podobało!

Za cierpliwość to ja dziękuję, bo już parę tygodni temu miałem mieć weekend z Blasterem, a się opóźniło. Za to pełne trzy razy wysłuchałem z uwagą (bo pierwsze podejścia były trochę z nieuwagą)!

W ogóle to bardzo mi się podoba historia, jaką wytworzyłeś wokół tej płyty:
Monstrualny Talerz pisze:W nagraniu brały udział prawdziwe osoby: DJ Predator, Dizzy, DJ Jaco, Dolph, DJ Thomas, Livia Sonic, ale oczywiście to ja odpowiadam za prawie wszystko i potem i tak wszystkich wyrzuciłbym z zespołu (...)

Płyta została wydana niezależnie, czyli po prostu nie wydana

I jeszcze raz mój ulubiony cytat:
Jest to oczywiście kiepskie i słabe, i jak sądzę dla większości niesłuchalne – ale za każdym razem gdy to tego wracam, to uważam, że to jest naprawdę niezłe.
:D
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: The Soundrops... i inni wykonawcy z Twojego podwórka

Post autor: Crazy »

Nie wiem, czy kogokolwiek zainteresowałem twórczością zespołu Soundrops, ale jego wokalista ostatnio śpiewa w innym projekcie i czuję, że ma to szanse na większe uznanie, przede wszystkim dlatego, że jest wprost rewelacyjnie wyprodukowane (no, ja się nie znam, ale na moje rozeznanie to brzmi to światowo!). Ponadto malutko tu folka, co dla mnie atutem nie jest, ale niektórym podobno nadmiary folku przeszkadzają :shock:

Rzecz nazywa się The Hilgrims i pozwolę sobie tu polecić dwie z pięciu ujawnionych dotąd piosenek:

Power (ale on tam śpiewa Pa-a! ;-)) - świetny numer, z mocno skontrastowaną zwrotką i refrenem, gdzie zwrotka ma wyśmienicie napisaną melodię, a refren ponosi i to powinien być hit!

Intime - piosenka świąteczna! Tekst (można przeczytać na widele) niewątpliwie uderza w tony świąteczne, niestety nie pada słowo Krysmas, więc tym razem hitu nie będzie ;-)
- piosenka bardzo krótka i introwertyczna, ale baardzo mi się podoba; przepiękny wokal!

HILGRIMS!
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
ODPOWIEDZ