Journey

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 26110
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

Dlaczego smutna? Kilka następnych płyt Journey jest bardzo dobrych, jeszcze do tego znakomity koncert "Captured". zmienili trochę styl na bardziej przyjazny ludożerce, ale dalej grali bardzo dobrze.
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 7028
Rejestracja: 11.04.2007, 16:50
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: Jakuz »

Eclipse jest zaskakująco dobra biorąc pod uwagę wszystko inne ;) Solidna, mocna, rockowa płyta. Staryniedźwiedź się obudził i ryknął ;)
Awatar użytkownika
Clive Codringher
epka analogowa
Posty: 841
Rejestracja: 20.04.2010, 11:17
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Clive Codringher »

Ostatnio wpadła mi w ręce pierwsza płyta Journey i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony!! Świetny kawał progrockowego grania!! Chętnie posłuchałbym jeszcze czegoś w podobnym stylu, ale nie za bardzo wiem, kto jeszcze może tak fajnie grać (oprócz może SBB). Co możecie mi polecić?
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 26110
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

Wczesne Journey.
A ostatnie Eclipse jest IMO słabiutkie. gorsze niż poprzednia, też nieszczególna i na pewno gorsza niż Generations.
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 14417
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Post autor: B.J. »

Quasarsphere pisze:Journey - Journey (1975)
Obrazek
Płyta o której mało się mówi. Podejrzewam że w momencie debiutu utonęła w morzu podobnego grania. I to pomimo tak znanych nazwisk, jak Rollie czy Schon. A jest to dobry przykład klasycznego rockowego grania z lekko progresywnymi naleciełościami. Do tego utwór nr 1 'Of A Lifetime', który z powodzeniem mógłby być przebojem radiowym, gdyby zespół się lepiej odnalazł na rynku w tamtym czasie.
Płyta, za wyjątkiem odstającego od reszty, zapychającego utworu nr 4 'To Play Some Music', jak najbardziej na równym, wysokim muzycznie poziomie. Apogeum nastaje przy utworze nr 6 'In My Lonely Feeling/Conversations' który swoim rozmachem wgniata po prostu w fotel.
Dopiero po wydaniu Infinity zespół zaczął odnosić sukcesy komercyjne. Owszem, mieli wtedy już świetnego wokalistę, ale muzycznie to nie ta klasa, co na poprzednich albumach.
Dodam jako ciekawostkę, że skład z pierwszej płyty już się nigdy nie powtórzył. Po debiucie odszedł bowiem współtwórca zespołu i jego repertuaru, gitarzysta George Tickner (wcześniej grający w psychodelicznych grupach Faun i Frumious Bandersnatch), który dostał stypendium w szkole medycznej. Jeszcze na Look into the Future są 2 kawałki, które współkomponował. Trochę szkoda, że na tym poprzestał, bo śmiem twierdzić, że brzmienie pierwszej płyty to po części jego zasługa.
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3923
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Journey

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=RgVTIyoe264

Niezbadanymi ścieżkami i kapryśną koleją losu debiutancki album losu odcisnął swoje niepowtarzalne piętno na mojej rzeczywistości. Akurat parę dni temu gdy sprawdzałem kolumny i sprzęt w mieszkaniu - wybrałem obok recitalu w duecie Petrucci / Rudess - również jedynkę Journey - dawno już tego nie słuchałem, przyznaję - a przy okazji kable dla pewności sprawdzał mój ojciec - a gdy popłynęło Lifetime zwyczajnie zaniemówił - a we mnie odżyły dawne wspomnie z wizyt w salonie muzycznym w Chorzowie Hobo - nieodżałowanego p. Wojtka - gdy grzebałem wracając z zajęć na studiach w koszyczku przy oknie płyt przecenionych, zapomnianych, zgoła "nikomu-nie-potrzebnych" i przeznaczonych na zielony recycling - pojawił "zielony" krążek Journey - jako tako kojarzyłem band wśród mocnych rockowych stadionowych przebojowych ekip jak Boston, TOTO, REO Speedwagon itd itd - lubiłem szlagiery od Steve`a Perry jak Wheels in the Sky i Don`t Stop Belevieng - a tu postanowiłem skosztować, cena była okazyjna - już teraz z perspektywy lat nie pamiętam czy 20 czy 15 zł - zapytałem surowego "mistrza" jak to się je - a on w swoim niepodrabianym stylu - "... brać i posłuchać..." - ".... takie dziobanie...." - w domu nie wiedząc czego mogę się spodziewać - dosłownie szczęka mi opadła - podobnie jak ojcu kilka dni temu - jak śpiewał pewien psychopata - "... tak mu dała do wiwatu, że pogubił referaty...". Odczuwałem sporą frajdę i satysfakcję - bo od lat Ojciec był sensei w relacji "mistrz- uczeń" - a tu nagle nie wiedział co się dzieje - pytał kto , co, jak, kto gra i jak mógł tego nie znać ? - a gdy później poleciał Topaz - wszyscy polegli. Debiut Journey to nie taka zgoła byle jaka płyta - panowie dają z siebie wszystko - czarują - zwodzą - nokautują - szczególnie naładowani gniewem i rozgoryczeniem "zwolnieni" i nie pasujący ( czyżby ? ) do jazzującego oblicza Santany Rolie i Schon oraz szalejący a przy tym niczym nasi kryptolodzy w Anglii - matematycznie precyzyjny Aynsley Dunbar - podobno jego zmyślne i intelektualistyczne perkusyjne zagrywki i nie takie zgoła oczywiste zagrywki są dla większości perkusistów nie do powtórzenia. I ta artykulacja - jak on osiągał to brzmienie ? - miał to w palcach ? - czyż aż tak przydały się dawne doświadczenia grania jazzu, w big bandach jako młodziak ?. Gdyby ktoś chciał zaszpanować jako ponoć wybitny bębniarz - dałbym mu test - niech powtórzy lub o zgrozo - rozwinie zagrywki Dunbara w Lifetime i Topaz..... słuchając tego od razu "gęba się śmieje".


https://www.youtube.com/watch?v=4xGRVRS_bFI
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3923
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Journey

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=iynrgtkQkPA

Rolie znów po latach połączył siły z dawnymi kolegami - a ściśle to z oryginalnym jednym Schonem i w Austin w Texasie przypomnieli pierwszy klasyk Of a Lifetime z 22.02.2023 - może wokal już nie taki jak w 75 - ale zagrali naprawdę przyzwoicie.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 14417
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Journey

Post autor: B.J. »

Ale fajnie. :) Dzięki za info. :)
Dobrze, że się takie rzeczy dzieją. Szkoda, że tak rzadko, ale tak być musi. Może ktoś kiedyś przejmie pałeczkę i pogra takie perełki na żywo nawet w formule coverbandu.
Proponuję też posłuchać, jak panowie grali to za młodu.
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3923
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Journey

Post autor: Inkwizytor »

O taaaak - trudno uwierzyć, że show z Winterland to już prawie 50 lat temu - jeszcze z Ticknerem na drugiej gitarze "rytmicznej" (może nie wymiatacz ale kompozytor ciekawych motywów ) - bo niekiedy jest słabo słyszalny - lub w wielu momentach ich gitary się dublują stąd całość brzmi potężniej - jeszcze z szalejącym Dunbarem wrzucającym big bandowe zagrywki - jak choćby w genialnym i najlepszym Topaz ( Schon - wtedy chyba ledwie 20 latek - wygląda jak Santana i jeszcze te afro to były czasy :D )

https://www.youtube.com/watch?v=mcO30DWzxF8

Z Winterland było kilka sfilmowanych może i niedoskonale kilka cholernie fajnych koncertów - w podobnej konwencji np Trower z najlepszego okresu:

https://www.youtube.com/watch?v=sTpvd3UAXP4
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ