ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Najciekawsze - najsilniejszych.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6314
Rejestracja: 02.03.2008, 22:10
Lokalizacja: Nowy Jork

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: MirekK »

Okechukwu pisze: 23.05.2023, 13:57
MirekK pisze: 22.05.2023, 19:22Będę z niecierpliwością czekał na Twoje i Atahualpa propozycje. Dużo ciekawego działo sie w muzyce na Półwyspie Iberyjskich i ogólnie w Europie kontynentalnej.

Zdecydowanie! Na mojej liście znajdzie się na pewno kilka płyt z Hiszpanii - rekomendowany przez Ciebie jak najbardziej słusznie Crack pewnie w pierwszej dziesiątce (albo na początku drugiej). Choć o pierwsze miejsce z "Winter Songs" Art Bears (który uważam za najlepszą płytę nagraną w kręgu zespołów RIO) powalczy u mnie album spoza Europy. A konkretnie z Kanady. Zgadniesz który? :wink:
Lubię takie zagadki odgadywać. 😀
L' Orchestre sympathique - En concert à la Grande Passe
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Awatar użytkownika
Okechukwu
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4326
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Okechukwu »

MirekK pisze: 23.05.2023, 14:12 L' Orchestre sympathique - En concert à la Grande Passe
Zacna płyta - naprawdę oryginalny wariant fusion z wirtuozowskim fletem i bardzo ciekawą perkusją. Będzie na liście - ale o wiele niżej, myślę że między 20-25 miejscem. A o pierwsze powalczy... Kaczynski :) Cóż, ja zawszę trzymam z władzą. :) A mówią, serio Charles Kaczynski - Lumière de la nuit to niezwykłej urody muzyka - postaram się za jakiś czas napisać o niej więcej. U Ciebie ma szanse czy raczej nie?
Awatar użytkownika
Leptir
box
Posty: 9379
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Leptir »

Okechukwu pisze: 23.05.2023, 13:57 "Winter Songs" Art Bears (który uważam za najlepszą płytę nagraną w kręgu zespołów RIO)
O, toś mi brat! Choć blisko byłby Fred Frith ze "Speechless".

Ale, ale... skoro jesteśmy przy rockowej awangardzie to pozwolę sobie bezczelnie stręczyć Residents, The - Eskimo. To z kolei jedna z moich ulubionych płyt tej freakowatej formacji, a i w ogóle ze świata rockowych dziwactw. Zupełnie niesamowita muzyka do nienakręconego, surrealistyczno-dokumentalnego filmu z dalekiej Arktyki.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4988
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Crazy »

Napisałem, że nie znam Joni Mitchell - Mingus, i częściowo to była prawda. Ale okazało się przy odsłuchu - a już za mną kilka - że od lat, ba! od bardzo wielu lat znam utwór The Dry Cleaner from Des Moines, znam go w ogóle na pamięć, z każdym zająknięciem basu i głosu. Rewelacyjny utwór.
Cała płyta bardzo mi się podoba, choć wydaje mi się po całości inna od wspomnianego utworu: powiedzmy, że on jest "przebojowy", a reszta niespecjalnie. Jaco Pastorius jak zwykle pcha się do przodu i popisuje się, czego to on nie umie, ale że naprawdę umie, to niech mu będzie.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6314
Rejestracja: 02.03.2008, 22:10
Lokalizacja: Nowy Jork

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: MirekK »

Okechukwu pisze: 23.05.2023, 14:28
MirekK pisze: 23.05.2023, 14:12 L' Orchestre sympathique - En concert à la Grande Passe
Zacna płyta - naprawdę oryginalny wariant fusion z wirtuozowskim fletem i bardzo ciekawą perkusją. Będzie na liście - ale o wiele niżej, myślę że między 20-25 miejscem. A o pierwsze powalczy... Kaczynski :) Cóż, ja zawszę trzymam z władzą. :) A mówią, serio Charles Kaczynski - Lumière de la nuit to niezwykłej urody muzyka - postaram się za jakiś czas napisać o niej więcej. U Ciebie ma szanse czy raczej nie?
Cieszy mnie to. Jeszcze lepiej dla mnie i...Kaczyńskiego. 😀 Na L'Orchestre sympathique nie zagłosuję raczej na pewno (zabraknie miejsca), a Kaczyński będzie u mnie wysoko.
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Awatar użytkownika
Paweł
longplay
Posty: 1380
Rejestracja: 02.09.2019, 14:00

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Paweł »

To ja może w końcu kilka słów o muzyce. :oops:

PumaGuma pisze: 21.05.2023, 02:31 Ferkat al Ard - أغنية (Oghneya)

To mnie zaskoczyłeś. Sądziłem, że to mało znana płyta. Tymczasem widzę, że na RYM zajmuje ona 42. miejsce w swoim roczniku. Czyli jest to też tytuł całkiem doceniany (przynajmniej w niektórych kręgach). Ferkat al Ard to libijska grupa grająca — w uproszeniu — arabski pop. W tym miejscu na myśl przychodzi słynna już na FD figura "marokańskiego Krawczyka". ;) Ale spokojnie. To album, który poza egzotycznym wokalem, brzmi całkiem zachodnio. O płycie dowiedziałem się blisko rok temu, dzięki redaktorowi Chacińskiemu. I to za Nim mogę napisać, że ten krążek to mieszanka folku, barokowego popu, funku, francuskiego popu, francuskiej muzyki filmowej, bossa novy. Warto posłuchać.

PumaGuma pisze: 21.05.2023, 02:31 Onyeabor, William - Tomorrow

Także zaskoczenie, choć zdecydowanie mniejsze. William Onyeabor to na FD postać dosyć znana. Choć wolę kilka innych krążków tego muzyka (Crashes in Love oraz Body & Soul to dla mnie obowiązkowe pozycje w swoich rocznikach), to nie mogę przynajmniej nie pochwalić odnotowania tego tytułu na liście propozycji.
Planuję przesłuchać wszystkie płyty, jakie kiedykolwiek nagrano. Niemożliwe? Cóż, przynajmniej będę próbował.
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4988
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Crazy »

Te egzotyczne pozycje z tego okresu są mi kompletnie nieznane. Będzie trzeba trochę poszperać.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Paweł
longplay
Posty: 1380
Rejestracja: 02.09.2019, 14:00

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Paweł »

Crazy pisze: 23.05.2023, 15:38 Te egzotyczne pozycje z tego okresu są mi kompletnie nieznane. Będzie trzeba trochę poszperać.

Poza dwoma tytułami, o których powyżej napisałem, nic egzotycznego z tego rocznika chyba już nie znam. Uważam natomiast, że dla słuchaczy eksplorujących mniej oczywiste kierunki Ferkat al Ard to pozycja obowiązkowa. W razie czego trochę pomogę i wrzucę bandcampowy link:

Ferkat al Ard - أغنية (Oghneya)

Aha, warto przeczytać adnotację, która znajduje się pod listą utworów (to jest reedycja, nie do końca zgodna z pierwszym wydaniem, które z kolei można znaleźć na YT).
Planuję przesłuchać wszystkie płyty, jakie kiedykolwiek nagrano. Niemożliwe? Cóż, przynajmniej będę próbował.
esforty
japońska edycja z bonusami
Posty: 3974
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: esforty »

Okechukwu pisze: 23.05.2023, 14:28
MirekK pisze: 23.05.2023, 14:12 L' Orchestre sympathique - En concert à la Grande Passe
Zacna płyta - naprawdę oryginalny wariant fusion z wirtuozowskim fletem i bardzo ciekawą perkusją. Będzie na liście - ale o wiele niżej, myślę że między 20-25 miejscem. A o pierwsze powalczy... Kaczynski :) Cóż, ja zawszę trzymam z władzą. :) A mówią, serio Charles Kaczynski - Lumière de la nuit to niezwykłej urody muzyka - postaram się za jakiś czas napisać o niej więcej. U Ciebie ma szanse czy raczej nie?
Panowie pozwolą, że przyłączę się do admiratorów materiału.
Nie znałem wcześniej :oops:, a to kolejne muzyczne <jajko faberge>.
Proszę sobie wyobrazić, że pierwsze kilka minut, jeszcze mnie nie uświadomiły, z czym mam okoliczność... precyzyjna perkusja... trochę jak Collins w Brand X... flet... wczoraj jeszcze przypominałem sobie tynerowsie Together, tam Hubert Laws, też nikomu z nosa nie wykapał...
Ale po tych kilku minutach, dotarło... tu mniej istotne jest co się wydarzy, a istotniejsze jest, jak się wydarzy.
Bardzo mi się podobało i dzięki.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
PumaGuma
singel analogowy
Posty: 360
Rejestracja: 30.10.2021, 22:10
Lokalizacja: Rzeszów

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: PumaGuma »

Paweł pisze: 23.05.2023, 15:30 To ja może w końcu kilka słów o muzyce. :oops:

PumaGuma pisze: 21.05.2023, 02:31 Ferkat al Ard - أغنية (Oghneya)

To mnie zaskoczyłeś. Sądziłem, że to mało znana płyta. Tymczasem widzę, że na RYM zajmuje ona 42. miejsce w swoim roczniku. Czyli jest to też tytuł całkiem doceniany (przynajmniej w niektórych kręgach). Ferkat al Ard to libijska grupa grająca — w uproszeniu — arabski pop. W tym miejscu na myśl przychodzi słynna już na FD figura "marokańskiego Krawczyka". ;) Ale spokojnie. To album, który poza egzotycznym wokalem, brzmi całkiem zachodnio. O płycie dowiedziałem się blisko rok temu, dzięki redaktorowi Chacińskiemu. I to za Nim mogę napisać, że ten krążek to mieszanka folku, barokowego popu, funku, francuskiego popu, francuskiej muzyki filmowej, bossa novy. Warto posłuchać.

PumaGuma pisze: 21.05.2023, 02:31 Onyeabor, William - Tomorrow

Także zaskoczenie, choć zdecydowanie mniejsze. William Onyeabor to na FD postać dosyć znana. Choć wolę kilka innych krążków tego muzyka (Crashes in Love oraz Body & Soul to dla mnie obowiązkowe pozycje w swoich rocznikach), to nie mogę przynajmniej nie pochwalić odnotowania tego tytułu na liście propozycji.
Szczerze powiedziawszy, nie znam jeszcze tych płyt, ale właśnie na RYM są wysoko w swoich własnych szufladkach, dlatego też są na liście :D
Awatar użytkownika
MirekK
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6314
Rejestracja: 02.03.2008, 22:10
Lokalizacja: Nowy Jork

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: MirekK »

Dalszy ciąg propozycji, tym razem z szeroko rozumianego gatunku jazz-rock/fusion. Mieliśmy tu na FD speca od tego stylu, kolega boczeq., ale nie widziałem go już od kilku miesięcy. Zawsze lubiłem czytać jego rekomendacje. Może jeszcze się pojawi?


2 pozycje rodzime:

Extra Ball - Go Ahead
Laboratorium - Quasimodo

Pochwałę się, że miałem okazję zobaczyć oba zespoły na żywo w klubie Akwarium w W-wie w latach ich świetności. Wyśmienity fusion, Laboratorium będzie w czubie mojej listy, bo mam słabość to tej płyty.

M. Efekt – Svět Hledačů
Fermata - Dunajska Legenda

Czołówka fusion z byłej Czechosłowacji. Oba zespoły nagrały lepsze płyty we wcześniejszych latach, ale te nagrane w 1979 wciąż trzymają wysoki poziom.

Firyuza - Firyuza
Jazz-rock/fusion z domieszką rocka progresywnego z Turkmenii.
"Życie bez muzyki jest błędem." - F. Nietzsche
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4988
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Crazy »

O, marokański krawczyk, turkmeńskie fusion - Talerz powinien być zafascynowany :D

W przypadku tego pierwszego niestety muszę powiedzieć, że pierwiastek krawczykowski wysunął mi się na czoło - tzn. ładne to, ale za bardzo dla mnie miętkie i spośród tych określeń:
Paweł pisze: 23.05.2023, 15:30 ten krążek to mieszanka folku, barokowego popu, funku, francuskiego popu, francuskiej muzyki filmowej, bossa novy.
najsilniej słyszę te, co ich za bardzo nie lubię, czyli te ostatnie trzy. W każdym razie dzięki za trop, bo oczywiście nigdy o tym nie słyszałem.

Ciekawe, czy mam ten Modry efekt z 1979 w swoim boksie? Tytułu nie pamiętam, ale może być.

No i widzę tu dużo jazzu do eksploracji. Trzeba wyjść zza strefy komfortu i McCoya Tynera ;-), którego płyta opisana już przez esforty'ego jest świetna, przede wszystkim za sprawą właśnie tej zespołowości. Tu szczególnie ciekawe rzeczy dodaje flet i mi się niezmiernie podoba jak na kontrabasie wywija Stanley Clarke, gęsto wykorzystując wysokie rejestry strun, bardzo wzbogacając fakturę brzmienia całego bandu.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Clive Codringher
epka analogowa
Posty: 827
Rejestracja: 20.04.2010, 11:17
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Clive Codringher »

PumaGuma pisze: 22.05.2023, 19:35
Clive Codringher pisze: 22.05.2023, 16:53
Can - ostatni album lat 70. przed rozpadem, właściwie bardzo słaby i obnażający brak pomysłów.
Wszystko dopisane, tylko zadziwia mnie, że ktoś chce, by koniecznie dopisywać album, który wprost uważa się za słaby, a nawet i bardzo słaby :D No ale dopisany i tak i tak, może komuś się spodoba. I ja też od jakiegoś czasu mam zamiar sobie odświeżyć dyskografię Can do tego okresu i jakoś nie mogę się za to zabrać (bo zawsze zapominam w sumie jakoś o tym), ale będzie okazja za jakiś czas wreszcie!
Masz całkowitą rację, niepotrzebnie o nim pisałem. Ale reszta jest spoko.
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
esforty
japońska edycja z bonusami
Posty: 3974
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: esforty »

Leptir pisze: 23.05.2023, 11:40 ... warto też sprawdzić Blythe'a w składzie Jack DeJohnette Special Edition.

...Tu na pierwszej linii towarzyszy mu inny ekstraklasowy zawodnik - David Murray i wymiatają aż miło. :)
Bardzo dobra propozycja, podbijam.
Skoro jesteśmy przy ECM-ie, to zostańmy tu chwilę. W ogóle to jest tak, że niektórzy ze kolekcjonerów/zbieraczy, szukając oryginalniejszego podejścia do odsłuchu posiadanych płyt, stosują tzw. "dni labelu", tzn. jednego dnia słucham tylko Blue Note... hmmm... intrygujące :?
Skorzystam tak:

Obrazek
Terje Rypdal Terje Rypdal, Miroslav Vitous, Jack DeJohnette

To się nie jazzowo zaczyna, gdyby usunąć perkusję z toru to mamy... ambient, bo nawet Vitous, pełni tu rolę służebną- akompaniatora.
No, ale ten puls jest, pracujące pałeczki Jacka, nagrywane wedle receptur Eichera, podbarwiają przekaz. Tak czy inaczej, pierwsze dwie kompozycje należą do Rypdala i dla mnie są tą, nieco, mniej atrakcyjną częścią wydawnictwa, bo tu lekko nadużywa tego pejzażowego konstruktu i syntezatorowych dźwięków.
Potem zaczyna się część basisty i głośniki dostają bodźca... sound ożywa, wraca wspomnienie pierwszych płyt Raportu Pogodowego , <sprowokowany> Rypdal wymyka się wcześniejszej krytyce i dorównuje. Pisanie o bębnieniu DeJohnette, od dawna, pozostaje truizmem do kwadratu. Ostatnie dwa fragmenty, przenoszą słuchającego w obszar nie krepującej improwizacji na wysokim poziomie.

Obrazek
George Adams - Sound Suggestions

Inżynierskie patenty ECM-u, używane powściągliwiej. Więcej energii hard bopu, więcej instrumentalnego popisu (Kenny Wheeler), etatowy, wręcz, DeJohnette, bez jakiegokolwiek trudu wtapia się w strukturę przedsięwzięcia. To hard bop z częstym podbieraniem z z szuflady jazz modalny. Trochę jak przy poprzednim wydawnictwie- początek nie zwiastuje, ale na końcu pełna satysfakcja. Aha! Jest fragment wokalny Got Somethin' Good for You, który, proszę sobie wyobrazić, do całości pasuje. Nie jakieś tam mruczenie, tylko żwirowy silny tembr samego Adamsa, gdzieś tam pewnie ćwiczony w trasach z Mingusem (z nim zaczynał). Kawał jazzu :wink: .

Obrazek
Wadada Leo Smith - Divine love

To 44 minuty wysmakowanej (tak, nie dla każdego równie atrakcyjnej) muzyki, często posiłkującej się awangardą. To przykład, jak chcą niektórzy (to nie ludzie, to wilcy :wink: ) okiełznania przez europejskie podejście, murzyńskiej energii. Przecież, to by się nie powiodło, gdyby lider sam tego nie chciał. Tu bardziej słychać, że pomysł takiego podejścia, nosił w sobie od dawna i to On wykorzystał atrybuty ECM-u, a nie został przez tenże wykorzystany :?
W 79 flet jako instrument, wydaje się być wiodącym :wink: . Pierwsza strona analogu, Divine Love to zaduma i melancholia zaplatana trąbką, fletem(właśnie!), wibrafonem i perkusjonaliami w intrygujący splot inspiracji intelektu i emocji.
Druga strona analogu to dwa krótsze (?), Tastalun z Kennym Wheelerem i Lesterem Bowie jako skupionymi partnerami gry na trąbce. Taki Lester Bowie, to myślę, rzadkość.
Kończący album Spirituals: Language of Love, bodaj, najbardziej otwarty na improwizację, tym niemniej pozostający w stosie pacierzowym albumu. Spece z Audio.com, dają 3/5 gwiazdki za dźwięk, ale ja uwag nie mam.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 8773
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: ALBUM ROKU 1979 (edycja 2023)

Post autor: Maciek »

esforty pisze: 24.05.2023, 09:24
Skoro jesteśmy przy ECM-ie, to zostańmy tu chwilę. W ogóle to jest tak, że niektórzy ze kolekcjonerów/zbieraczy, szukając oryginalniejszego podejścia do odsłuchu posiadanych płyt, stosują tzw. "dni labelu", tzn. jednego dnia słucham tylko Blue Note... hmmm... intrygujące :?
To o mnie! 8) Miewam ciągi z płytami ECM, które trwają po kilka dni. :oops:
Z powyższych propozycji szczególnej uwagi wart George Adams, bo odnoszę wrażenie, że jest mocno niedoceniony.
Sporo dobrych i bardzo dobrych płyt z ECM ukazało się w 1979 roku. Wymienię tylko kilka tytułów, przy których szybciej bije mi serce (nie głosuję, więc nie wnoszę o dopisanie):
Jan Garbarek - Photo with Blue Sky, White Cloud, Wires, Windows and a Red Roof
Eberhard Weber - Fluid Rustle
Mick Goodrick - In Pas(s)ing
John Surman - Upon Reflection :!:
Codona - Codona

I pewnie jeszcze o czymś zapomniałem.
Pata pomijam, bo to dla mnie osobna kategoria.
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
ODPOWIEDZ