National Health - Kasa Chorych ?

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3868
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: Inkwizytor »

Ostatnio robiłem mały remanent w dyskografii tego niezwykłego zespołu - ze szczególnym naciskiem na bootlegi - bo tu również , silnie jak w przypadku Crimson , Zappy - kto nie słuchał czy nie zbiera bootlegów - ten ma dość blade pojęcie o muzycznym fenomenie, ewolucji stylistycznej czy szczerego portretu muzyków. Nie ukrywam, że najbardziej pasjonuje mnie najwcześniejszy - dla jednych "embrionalny" dla innych "klasyczny" okres - po latach udokumentowany bajecznym Missing Pieces - można zakrzyknąć "że to był prawdziwy National Health" - później szczególnie z nadejściem zdolnego Johna Greavesa zaczęły dziać dziwne rzeczy a muzyka coraz trudniej trafiała do słuchacza - co nie oznacza, że nie pojawiały wartościowe rzeczy. Nie chcę przynudzać czy cytować / kopiuj / wklej - z zagranicznych serwisów poświęconych zespołowi - tu chyba jest jedna z lepszych stron :



http://www.calyx-canterbury.fr/nathealth/FAQ.html



http://www.calyx-canterbury.fr/nathealth/chrono.html



Niezwykle pechowy zespół - wybitnie nie trafił w swój czas - kryzys gospodarczy, który przetoczył się przez Wyspy, rewolta punkowa, zmiana warty wśród dziennikarzy muzycznych - nie sprzyjały takiej twórczości i podejściu, choć na koncertach byli przyjmowani bardzo pozytywnie - inna sprawą było, że na skutek fatalnego kierownictwa, niekompetentnych agentów, nieustannych walk z wytwórnią płytową np dawne nieporozumienia z Virgin i ciągnące batalie np o nagłośnienie wiele koncertów musieli co rusz odwoływać. Z pierwotnego ambitnego projektu wielkiej rockowej / jazzującej orkiestry z podwójną obsadą wszystkich instrumentów , chórku, sekcji dęciaków - niewiele zostało - zespół skurczył do rozmiaru kwartetu a skład był od samego początku przerażająco niestabilny - muzycy przychodzili, odchodzili, czasem wracali na krótko np Gowen, Stewart - a przewinęła imponująca plejada znakomitości - Bruford, Hillage, Mont, Richard Sinclair, Murray itd itd. Ocena dorobku zespołu również nie jest jednoznaczna - np fani Hatfield zarzucają że po rozpadzie tej formacji - Health już nie prezentował takiego poziomu, że panowie przesadzali z udziwnieniami, za dużo zimnego, lodowatego pseudo klasycznego zacięcia, przeintelektualizowanie, sztywne trzymanie skomplikowanych partytur ( na początku gdy głównym kompozytorem był Cambpell ) i zanik wcześniejszego Hatfieldowego Pythonowskiego luzu i poczucia humoru. Polecam wszystkim bootleg z Dundee - chyba najlepiej brzmiący i wiernie oddający oryginalną idee czym miał być Health. Projekt rozpadł się również z racji nagromadzenia pod jednym szyldem zbyt dużej ilości silnych osobowości - panowie krytyczni wobec siebie, partnerów muzycznych nie zawsze byli skłonni do kompromisów czy uznania innego punktu widzenia - inni z kolei uznali, że tych "kompromisów" jest za dużo i z National robi się jeden chaos i bałagan.



https://bbchron.blogspot.com/2018/06/na ... 2.html?m=1
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3868
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: Inkwizytor »

https://www.loudersound.com/news/some-p ... pectations

Ciekawy materiał - zawiera fragmenty wywiadów, wypowiedzi mistrza organów i syntezatorów - Stewarta - zaintrygowało mnie to - szczególnie główny cytat - że "ludzie chcieliby mnie widzieć tylko jak gram jazzrock w jakimś pubie". To riposta dla tych, którzy wybrzydzali na projekt z Gaskin - że " o co do cholery chodzi ?". Tak to jest - że ludzie rzadko są tacy jacy chcielibyśmy ich widzieć lub jaki wizerunek sobie zastrzegamy. Davis mawiał to samo - nie chciał wracać do przeszłości - to się DOKONAŁO - jest na płytach, są płyty koncertowe, bootlegi - jak ktoś chce - niech sobie słucha do upadłego ale nie oczekuje że ON znów to będzie grał. Mnie to też wiele nauczyło - ludzie chcą nas oglądać pod lupą w szklanym słoiku - bo dawniej tacy byliśmy - jak u Krawczyka "z tamtych lat, wróć do mnie" - ale życie idzie do przodu. To bolało fanów Canterbury - dlaczego Dave odcina od tamtych klimatów - on już tego nie czuł i nie chciał. Zakładać Dave Stewart National Health Band II - inna sprawa do ilu ludzi trafiał z tym co wyczyniał z Gaskin. Na ile gra sie dla siebie a na ile dla fanów - bo kto przychodzi na show i kto kupuje płyty ?. Nie możesz niby pozwolić by publiczność dyktowała ci co grać - ale z nią również trzeba się liczyć....
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Weteran1956
pocztówka dźwiękowa
Posty: 48
Rejestracja: 12.07.2023, 18:40

Re: National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: Weteran1956 »

Przyszła mi zaraz na myśl inna supergrupa-efemeryda, a mianowicie West, Bruce & Laing.
Potencjał do grania był olbrzymi, a efekty raczej skromne.
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3868
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: Inkwizytor »

Casus Dave`a Stewarta - bardziej przypomina naszą Elżbietę Dmoch - fani również pragnęliby by wróciła na scenę i była znów taka jaką pamiętają z lat 70 gdy była naprawdę "sexy" i zachwycała urodą, prezencją na scenie, ciepłym głosem - by wróciła również do dawnego repertuaru...ale Ona tego również zwyczajnie już dłużej nie chciała, nie widziała sensu do powrotu do tego co było, nie miała na to sił, motywacji, zdrowia ... wielu tego nie rozumie, nieliczni wykazują wyrozumiałością i szanują decyzję by schować się w cień - nie te lata, nie ta uroda, nie te zdrowie, nie te siły i w głowie i duszy "gra" coś zupełnie innego - tamtej Elżbiety już nie ma i koniec.

A co do supergrup - tak... największy zawód to chyba był Blind Faith - co prawda nagrany album był dobry lub więcej niż dobry ale za szybko się to wszystko rozsypało - mogło i powinno rozwijać dalej. Z National Health był ten problem i "dramat" - że jak wspomniałem - za wiele od siebie wzajemnie jako muzycy i ludzie prywatnie od siebie wymagali - niekiedy mieli się dość - próbowali innego składu, innej konstelacji muzyków - by wrócić znów do tych z którymi współpracowali wcześniej by znów się "żreć", "męczyć", przechodzić przez wspólne "różnice muzyczne" - bo nikt inny nie był w stanie temu podołać, zagrać te specyficzne kompozycje i w ogóle chcieć w ten "intelektualny rock" bawić. Dave np nie chciał na perkusji Pip Pyle`a - bo pragnął uniknąć brzmienia a la Hatfield - ale koniec końców on grał w Health najdłużej. Każdego z "canterburowców" u innych denerwowało lub raziło coś innego. Byli wymagający - hołdowali najwyższym muzycznym standardom - ale niekiedy mogli trochę wyluzować i się otworzyć - chyba tak się w latach 70 "zamęczyli" wzajemnie - iż nie dziwi , że po wielu latach spora część z nich nie chciała słyszeć o powrocie do grania takiej muzyki. Stewart chyba najbardziej się odciął od przeszłości - ale i Hillage również. Bruford grał z nimi krótko bo zwyczajnie lubił takie łamańce, intelektualne matematyczne wyzwania i potrafił to zagrać. Sam stworzył jedną z ostatnich "supergrup" lat 70 - czyli z Berlinem, Stewartem i Holdsworthem - ale cienko przędli i koszty utrzymania bandu który nie ma przebojów - był za wysoki.

Ciekawy jest też casus Camel lub "Caramel" z trasy 78/79 - autentycznie "supergrupa" - Latimer, Ward, Collins, bracia Sinclair i Schelhaas - na bootlegach słychać, że potencjał był ogromny i grali jak marzenie - ale znów - za dużo trudnych osobowości, za dużo ambicji i Latimer postanowił to ukrócić i "wywalił" połowę.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
arsen1994
kaseta "żelazówka"
Posty: 142
Rejestracja: 21.12.2017, 13:16
Lokalizacja: Gorlice

Re: National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: arsen1994 »

Fantastyczne są obie płyty studyjne, szczególnie pierwsza. Chyba ostatnie wybitne płyty progrocka brytyjskiego.
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3868
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: National Health - Kasa Chorych ?

Post autor: Inkwizytor »

Zgadza się - trudno zaprzeczyć - choć nie jestem aż takim miłośnikiem drugiego Queues - bliższe są mi początki - udokumentowane na wspomnianem wyżej Missing Pieces. Z debiutu z 78 pochodzą kompozycje, których korzenie datuje się na początek 76 lub wręcz przełom lata / jesieni i zimy 75 w trakcie ówczesnych prób fuzji Gilgamesh i Hatfield. Obok Dundee - polecałbym też dwa inne bootlegi z lutego 76 - całkiem sensownie brzmiące z London School of Economics:

https://www.guitars101.com/threads/nati ... st-3445145

Z niej pochodzi pyszna wersja ich hymnu Tenemos Roads - tu z gościnnym udziałem Hillage`a - nie tylko jako drugiego gitarzysty ale i konferansjera:

https://www.youtube.com/watch?v=Dj4aOQ7wrCY

Oraz Enfield - bardzo wciągające granie - owszem, momentami słychać, że to w dalszym ciągu jeszcze przymiarki i testowanie jak świeże kompozycje sprawdzają się na żywo w kontakcie z publicznością - niekiedy trudno im znaleźć odpowiednią równowagę między fragmentami zaaranżowanymi a przestrzenią na improwizację w tym grupową - ktoś z zewnątrz, nie osłuchany może osądzić - że w sumie uprawiali "radosną twórczość" :

https://www.guitars101.com/threads/nati ... st-3445143

Jeśli ktoś uwielbia debiut i Missing Pieces - nie można nie zapoznać się i nie skusić na lekturę - Dundee, Enfield i Londyn 76. Starając się unikać uproszczeń - kto wie czy to nie najlepsze Health.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ