Brzmienia Czarnego Lądu

Forum podstawowe.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

akond pisze: 16.11.2022, 13:58 Tinariwen - Amassakoul
Oczywiście uwzględniłbym - to pierwszy album Tinariwen, który poznałem (choć nie od razu doceniłem). Ale jeżeli zgaduję słusznie, to obowiązkowe parę słów pozostawię Tobie :-).
Na początek muszę zaznaczyć, że piszę tu z pozycji osoby, której się ta muzyka generalnie bardzo podoba. Zastrzeżenie robię, bo muszę lekko narzeknąć - ta płyta dla mnie wyraźnie przegrywa z poprzedniczką, debiutanckim Radio Tisdas. Tamta ma bardzo silny transowy sznyt, wręcz szamański i mnie ona wciąga bez reszty. Tutaj niby bywa podobnie, ale szukają chyba innego kierunku, z tym, że nie wiem, czy już znajdują. Oczywiście bardzo dobrze się tego słucha, ale ja wolę tę surowość debiutu, a tutaj mam lekki syndrom drugiej płyty (In The Wake Of Poseidon, Mama tata mam dwa lata, te sprawy 8) ).

A pod tym adresem akond opisał jakieś wielkie mnóstwo afrikany z 2003, abym miał co studiować :-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
gharvelt
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5748
Rejestracja: 14.04.2014, 20:52
Lokalizacja: Kraków

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: gharvelt »

Planowałem ruszyć ze sprawdzeniem powyżej zalinkowanych rekomendacji afrykańskich 2003, ale coś mnie tknęło, żeby pierw sięgnąć do uznanych podstaw. Dlatego sprawdziłem opisany swego czasu na forum, jeden z bardziej rozpoznawalnych albumów w dorobku Toumani Diabaté. To był doskonały wybór i każdemu, kto nie miał okazji go posłuchać, gorąco rekomenduję. Po prostu czyste piękno: muzyka uspokajająca, kojąca, bardzo delikatna, a przy tym w ogóle nie nużąca ani nie sprawiająca wrażenia monotonnej. Doczytałem, iż album ten powstał na bazie inspiracji wydawnictwem "Ancient Strings" z 1970 roku, w nagraniu którego udział brali ojcowie twórców tego dzieła - niezwykła historia, tej płyty również posłucham, skoro dzięki temu można dostrzec różnice pomiędzy dawniejszym a współczesnym graniem na korze. I oczywiście przekonałem się do samej kory, instrument o niesamowitych możliwościach.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

Akond zarekomendował taką płytę:
Avenel, Jean-Jacques - Waraba
Kontrabasista od Steve'a Lacy'ego zaprasza malijskich muzyków i daje im pograć swoje, z delikatnym akompaniamentem swoim oraz (w paru utworach) flecisty Michela Edelina.
a ja tę rekomendację ze wszystkich sił podtrzymuję. Muzyka jest transowa, ale w delikatnej odsłonie - nie wciąga słuchacza w jakiś szalony wir, tylko uspokaja, uspokaja, uspokaja... i jest przepiękna. Kontrabas lidera (Francuza) rzeczywiście nie pcha się na przód, jakkolwiek nadaje całości ton i lekko jazzową, lekko oniryczną mgiełkę. Natomiast instrumentem, który robi tu niesamowitą robotę, jest ksylofon (!); jego surowy, drewniany dźwięk daje poczucie jakiejś podróży do źródeł... No i kora w podkładach, cudna.
Lepiej słuchać głośno, żeby nie ulec wrażeniu, że to jakaś brzęcząca muzyka tła - nie, to rzecz niezwykle skupiona i oferująca bardzo dużo samej treści; ale nienachalnie, dla tych, co chcą przystanąć i się wsłuchać.

Ostatni utwór, najdłuższy, najpiękniejszy.

Co do siły plebisyctowej - akondzie, discogs mówi, że 2004. Masz coś na przebicie discogsa? ;-)
Bo już się przymierzałem do baardzo wysokich pozycji, ale nie wiem, czy to nie na kolejną odsłonę?
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
akond
longplay
Posty: 1308
Rejestracja: 04.09.2020, 13:09
Lokalizacja: Wrocław

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: akond »

Crazy pisze: 31.12.2022, 16:04 Co do siły plebisyctowej - akondzie, discogs mówi, że 2004. Masz coś na przebicie discogsa? ;-)
Bo już się przymierzałem do baardzo wysokich pozycji, ale nie wiem, czy to nie na kolejną odsłonę?
To już PumaGuma wcześniej WYHACZYŁ i przyznałem mu rację.

Z 2003 album został już wykreślony. Pozostaje do zapamiętania.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

O, faktycznie! Nie zapamiętałem, bo nic mi to wówczas nie mówiło. W spisie rzeczywiście nie ma, tylko w moim osobistym pozostało - i bardzo dobrze, bo dzięki temu teraz posłuchałem; na pewno do zapamiętania!
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
I&I
japońska edycja z bonusami
Posty: 3064
Rejestracja: 15.10.2010, 21:54
Lokalizacja: KRK

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: I&I »

Obrazek

Ładunek przedni. Takich składanek, czerpiących z cierpiących jest niestety wiele i z reguły złych.

Należy dobrze wybierać i mieć tamtych wiadomo gdzie.

Hug Me
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

No dobra, artystka jest zasadniczo Brytyjką, ale o nigeryjskich korzeniach; jej featuring jest Nigeryjczykiem, chociaż z Londynu. Tym niemniej ten rewelacyjny utwór ma w sobie prawdziwie afrykańską duszę i Fela Kuti tańczy do tego z zaświatów!

Little Simz & Obongjayar - Point and Kill
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

Ze względów, o których poniżej, nie jestem pewien, czy to dobre miejsce dla tego wpisu. Ale ponieważ gospodarzem tego albumu jest Lansiné Kouyaté grający na balafonie - więc tu:

Obrazek

Kouyaté-Neerman - Kangaba

Szyki zwarł w/wym malijski balafonista z wibrafonistą (również elektrycznym!) Davidem Neermanem i w towarzystwie bardzo sprawnej sekcji rytmicznej o ewidentnie jazz-rockowym zacięciu nagrali mocno zróżnicowaną płytę, na której typowej afrikany nie ma zbyt wiele - najbardziej wyraźna jest ona w dwóch utworach z wokalem, gdzie do śpiewania zaproszono śpiewaków o nazwiskach Keita i Kouta, brzmiących równie afrykańsko, jak te nazwiska; może jeszcze w dwóch utworach czysto balafon/wibrafon, które brzmią, jakby panowie zasiedli w jakiejś chacie na Czarnym Lądzie i tam sobie grali wśród dżungli. W całej reszcie (czyli ponad połowie) do silnego głosu dochodzi sekcja, która dobrze jazz-rockuje, a nawet fusionuje, o jak np. w utworze Bamanan Don. Funkowych śladów też sporo. A z trzeciej (czwartej?) strony są utwory kameralne, niemal w jakieś filmowe pejzaże idące.

W opisie płyty mam tylko 10 utworów i całość zdała się podejrzanie krótka, jeszcze bardziej podejrzane jest to, że we wkładce wydrukowano (w trzech językach!) tekst piosenki Sara, której na płycie... niby nie ma. Jest jednak, po kilku minutach ciszy za ostatnim utworem, jest bardzo długi i bardzo dobitny!
Ostatnio zmieniony 26.12.2023, 14:07 przez Crazy, łącznie zmieniany 1 raz.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Paweł
longplay
Posty: 1380
Rejestracja: 02.09.2019, 14:00

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Paweł »

Crazy pisze: 18.07.2023, 11:37 Kouyaté-Neerman - Kangaba

Słuchałem ponad dwa lata temu (z polecenia akonda), dlatego nie pamiętam szczegółów. Ale pamiętam jedno: to jest bardzo dobra płyta! Nie brzmi na pewno jakoś bardzo afrykańsko — sądzę, że można ją polecić wszystkim miłośnikom jazz-rocka. Świetnie, że o niej przypomniałeś (kilka dni temu przeglądałem ten wątek i doszedłem do wniosku, że w tym roku mocno podupadł). Swoją drogą, ostatnio intensywnie myślałem o odświeżeniu sobie tego krążka (serio!), więc jest to jakiś znak. ;)
Planuję przesłuchać wszystkie płyty, jakie kiedykolwiek nagrano. Niemożliwe? Cóż, przynajmniej będę próbował.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

Faktycznie! Zupełnie zapomniałem o tamtym poleceniu a nie wrzuciłem w wyszukiwarkę. W każdym razie tak: bardzo dobra płyta.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
gharvelt
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5748
Rejestracja: 14.04.2014, 20:52
Lokalizacja: Kraków

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: gharvelt »

Witch - Zango (2023)

Obrazek

W ubiegłym miesiącu, po kilkudziesięcioletniej przerwie, z nowym albumem powrócił Witch, jeden z najważniejszych zespołów z Zambii. Co prawda w obecnie reaktywowanej grupie z oryginalnego składu ostał się tylko lider, Emmanuel "Jagari" Chanda, a ona sama stała się bardziej międzynarodowa, to jednak nie przeszkadza w tworzeniu muzyki rockowej w afrykańskim wydaniu. Efektem jest powstała płyta, niewątpliwie rockowa, wyraźnie przywodząca na myśl twórczość zespołów garażowych, psychodelicznych, acid rockowych czy nawet heavy psych, ale zarazem niezachodnia: z wpływami afrobeatu, funku, grupowymi wokalami, charakterystycznym naciskiem na rytm. Muzyka pełna radości i pozytywnej energii, wzbogacona o pewne elementy nowoczesności, lecz tak dobra jak ze swojej najlepszej epoki. Lokalne brzmienie udało się to osiągnąć m.in. za sprawą odpowiedniego instrumentarium, w którym znalazły się choćby shakery, dzwonki, tamburyn czy drewniana perkusja. Wypada docenić bardzo równy poziom płyty, właściwie bez słabych kawałków. Niesamowite wskrzeszenie zamrocka, w zupełnie innych warunkach niż świeżo po wybiciu się na niepodległość, a jednak wciąż mającego wiele do powiedzenia.

Na zachętę utwór otwierający, czyli By the Time You Realize.
I jeden z singli, z oficjalnym wideoklipem: Avalanche of Love.
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 8813
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Maciek »

Niektórzy czekali kiedyś na autobusu restauracyjne, a ja długo czekałem na polski lub wywodzący się z Polski zespół (około)afrobeatowy, który będzie potrafił poderwać do tańca i będzie miał w sobie ten prawdziwy afrykański vibe. Teoretycznie mamy w kraju kilka składów, które próbują swoich sił w tej dyscyplinie, ale do tej pory zawsze mi w nich czegoś brakowało. Do wczoraj, kiedy w Gliwicach świetny koncert zagrali, wywodzący się z Krakowa, The Afronauts.
Zagrali w składzie:
Alex Clov (USA) – sax baryton - znany także niektórym z aktualnego składu Niechęci. Taka muzyka zdecydowanie potrzebuje brzmienia barytonu, a Alex Clow doskonale czuje Afrykę.
Ethan Smith (RPA) – sax alt - 10 punktów za pochodzenie, dodatkowy punkt za fryzurę i wychodzi 11/10, czyli perfekcyjnie z plusem.
Grzegorz Kosowski (PL) – gitara - tu jedyne zastrzeżenie. Jeśli gra z tyłu, jest bardzo dobrze, tworzy gitarowe tło tak, jak powinno one brzmieć, jednak partie solowe, którym bliżej do bluesowej filozofii oraz brzmienie, momentami lekko santanowskie, to coś, co na pewno można jeszcze poprawić.
Hicham Bajjou (Morocco) – wokal, flet, przeszkadzajki, klawisze - lider z pięknym głosem, może nieco bardziej pustynnym w partiach solowych, ale jednak bardzo afrykańskim. Adekwatne brzmienie klawiszy, w idealnej proporcji, żeby ani na chwilę nie zmęczyć i świetnie prowadzony segment - zaśpiew-odzew, ogromna radość na scenie, skromność, ale jednak z charyzmą. No i całkiem dobrze mu idzie nauka polskiego.
Kacper Matuszewski (PL) – bębny - serce każdego afrykańskiego składu. Byłem pod wrażeniem opanowania stylu i żelaznej konsekwencji. Zero popisów, ani jednej zbędnej nuty, 100% afrobeatu.
Mateusz Mazurkiewicz (PL) – gitara basowa - wczoraj nieco schowany za pozostałymi instrumentami, ale wywiązywał się ze swojej roli bez zarzutu.

Mała próbka z innego koncertu, w nieco szerszym składzie.
https://youtu.be/xYwjTdKK5lA

Wypatrujcie Afronautów w swojej okolicy! :)
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re:

Post autor: Crazy »

Leptir pisze: 17.06.2020, 11:58 Salif Keita „M'Bemba" - z jednej strony jest tam "korzenna" Afryka w brzmieniu, języku, perkusyjnej pulsacji. Z drugiej budowa i struktura utworów wyraźnie czerpią z tradycji zachodnich - efekt jest dla mnie po prostu zniewalający. Jest gorąco, słychać i czuć Afrykę, ale przy okazji wszystko nabiera uniwersalnego wyrazu. Jeden z moich faworytów, jeśli chodzi o muzykę z Czarnego Lądu.
Bardzo dziękuję za to polecenie! - słuchając tego materiału, mam zmienne wrażenia, bo czasami brakuje mi pazura; szczególnie pierwsza część tego albumu nie chciała mnie przekonać. Znaczy - słuchało się dobrze, ale to jest ten sam problem, jaki mam ze znaczną większością polecanej tu i popularnej na forum Braziliany. Ja się z tą stylistyką nie polubiłem, bo dla mnie to jest takie niby sympatyczne brzęczenie, ale gdzie są trzewia?! I na tej płycie Salifa Keity też nie mogłem z początku tych trzewi znaleźć, jednak im dalej w las, tym ten jego charakterny wokal coraz głębiej mi zachodził za skórę.
Przy okazji wsłuchałem się mocniej w polecane od Taribo West przy okazji 1979 roku Ambassadeur International - Mandjou, gdzie rzeczony Salif rozwijał właśnie swe skrzydła. W ramach plebiscytu rzuciłem uchem, ale też - czegoś mi tam brakowało, jednak powrót okazał się satysfakcjonujący. Widocznie mam coś z tym artystą, że nie od razu zaskakujemy :-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

Kiedyś w tym wątku zachwycałem się koncertem zespołu Hizbut Jámm, na którym byłem w styczniu 2020, tuż przed covidem. To dwóch czarnych Czarnolądowców: śpiewający Mamadou Ba z Senegalu i młody Noums Dembele z Burkina Faso, na korze - oraz dwóch długowłosych Polaków: Raphael Rogiński i Paweł Szpura, a ci dwaj są wyjątkowo małomówni, ale co umieją razem, mieliśmy okoliczność słyszeć m.in. w Wovoce.

Po czterech latach trafiłem do tegoż Spatifu na kolejny koncert tego składu, tym razem jednak wyszedłem również z płytą:

Obrazek

Płyta jest WYŚMIENITA. W pierwszej chwili brakowało mi nieskrępowanej wolności występu na żywo, bo słychać tu studyjną robotę. Ale że od kilku tygodni nie wychodzi mi z odtwarzacza (znaczy, wychodzi - ale wciąż wraca!), oswoiłem się ze wszystkim i wszystko mi się na tej płycie podoba.
Zaczyna się niezwykle dynamicznie, bo o tak: pam pam pam pam... ;-) , a więc nie nieokreślonym improwizacyjnym plumkaniem, ale wręcz riffem; bardzo prostym, ale najciekawsze jest to, jak on świetnie strukturyzuje utwór, wciąż wracając, i to, co z niego wychodzi (kora!). Potem następuje najbardziej magiczny utwór, "La chose", gdzie gościnnie czarodziejskie dźwięki na flecie wycina Ray Dickaty, a Mamadou dołącza równie szamańskim śpiewem. I potem mamy kolejne cztery znakomite utwory.
Niewątpliwie całej podstawy muzycznej dostarcza tu Raphael Rogiński, ale przede wszystkim porywające jest zgranie tego zespołu i to, jak pięknie się te dwa muzyczne światy sprzęgają i nawzajem wzbogacają.

Ode mnie pięć gwiazdek bez wątpliwości i już teraz poważna kandydatura do płyty roku. (Skądinąd na płycie figuruje 2023, ale wszędzie indziej, ze stroną Instant Classic na czele, spotykamy że 2024).
Całość na bandcampie - wyżej wpasowany link zaprowadza doń.

Czy spodoba się tym, co najczęściej w tym wątku pisywali? Większość gdzieś się zapodziała i wątek się zakurzył, a przecież było nas tu kilku, zapalonych. Mam nadzieję, że czytujecie tu jednym okiem i trochę zachęciłem.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5078
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Brzmienia Czarnego Lądu

Post autor: Crazy »

W dziedzinie muzyki transowej niewiele w życiu słyszałem, co mogłoby się równać z tym:

Ndox Electrique

Totalny szamański ekstatyczny trans, nie wiem, czy duchowo to jest dobre czy niedobre, na pewno nie jest bezpieczne, na pewno jest w tym ogromna moc. O zespole, tym i wcześniejszym, czyli Ifriqiyya Electrique, można przeczytać np. w tym artykule, a ja nic więcej informacyjnie od siebie nie dodam. Napisali tam: "porażające oczyszczenie".

W skrócie: spirytualistyczne obrzędy rodem z Senegalu, plemienne śpiewy z trójką bebniarzy pogrążonych w wiecznym rytmie, sprzężone tu z dwójką europejskich muzyków (Francuz i Włoszka), którzy grają na gitarze elektrycznej i na basie, tworząc okrutny postrockowy NOIZ - ta fuzja dla mnie jest pełną rewelacją, choć przyznam, że usłyszałem o projekcie od kolegi, który się specjalizuje w KEXP i stamtąd poznaje najwięcej nowej muzyki, i który powiedział, że odpadł po 10 minutach, bo było to dla niego za bardzo.

Posłuchałem wydanej w 2023 płyty pod tytułem T​ë​dd ak Mame Coumba Lamba ak Mame Coumba Mbang - świetne to jest, ale na pewno można tego posłuchać tylko czasem, tylko w specyficznych warunkach (wewnętrznych przede wszystkim).
--> https://ndoxelectrique.bandcamp.com/alb ... umba-mbang
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
ODPOWIEDZ