Barbara Sikorska - CDN ?....

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.facebook.com/watch/?v=698303819172494


Podobno w internecie nic nie ginie :D , mimo tytanicznego wysiłku i morderczych starań nie udało się usunąć kilku jakże pasjonujących i z punktu widzenia naszej pop-kultury i synth-popu bezcennych nagrań bez których jakże inaczej potoczyłaby się historia festiwalu w Opolu i bez których zwyczajnie by go nie było :wink: . Jedną z takich "wielkich-niesłusznie-zapomnianych" była Anna Napierska i jej hit z bodajże 89: "W Casablance" (nie.... tam Sikorska również nie dotarła). Jakie tuzy odpowiadały za przepyszna muzykę i tudzież niewiele jej ustępujący rasowy tekst ? - kompozycja sam Marek Raduli ( z nieznanych powodów wstydzi się tego do dziś i bez względu na to do jakiego ktoś dopuściłby się szantażu na jego cnotliwej osobie - jak ognia unika rozmów o tym utworze), , a za warstwę liryczną inny stary wyjadacz - Jacek Skubikowski (dla przyjaciół niezmiennie "Wujek Skubi" - tak... autor skandalizującego w niektórych kręgach kultowego kawałka "Lizak (weź go do buzi") - na marginesie to chyba pewien klucz do zrozumienia nieoczekiwanej wygranej Napierskiej i tego jakie mogły łączyć ich relacje chociaż i niekoniecznie :roll: Rzecz się uchowała z XXVI KFPP Opole 1989 - koncert "Debiuty".



Niestety poczciwa i w iście wakacyjnym wtedy wydaniu Ania odeszła od nas całkiem niedawno. Dlatego piszemy ten wątek z nieukrywanym smutkiem z żarliwym pragnieniem by przywrócić NALEŻNE JEJ MIEJSCE w panteonie tych opolskich zapomnianych gwiazd (blisko Sikorskiej, a jakże), które musiały mierzyć się z bardzo nieuczciwą i krzywdzącą krytyką. Nasi kronikarze nie zawiedli i tym razem. Ania pochodziła z Grudziądza. I to właśnie w Grudziądzu rozpoczęła swoją karierę. Obok muzyki, która była bardziej jej hobby i pasją - całą duszę i energię życiową oddała dziennikarstwu. To była odwzajemniona miłość. Od 1996 roku pracowała jako dziennikarka i prezenterka w telewizji kablowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Grudziądzu (nadal istnieją na VHS`iaku nagrania programów z jej udziałem zarejestrowane przez oddanych fanów pamiętających jeszcze Opole). Wielkim przełomem i krokiem na przód był 2001 gdy rozpoczęła pracę w bydgoskim ośrodku TVP (doceniona pięła się w górę). Każdego dnia błyszczała urodą i elokwencją jako dziennikarka i prezenterka regionalnego programu informacyjnego "Zbliżenia" (czasem nadawany po 23). Ukochanego miasta Grudziądza jednak nigdy nie zdradziła i nie porzuciła, pracowała tam nadal wciąż przygotowując materiały i prowadząc program informacyjny, a także rozmowy w telewizji Spółdzielni Mieszkaniowej w Grudziądzu (nie bała się trudnych i bolesnych tematów, zawsze doskonale przygotowana i z szacunkiem odnosząca do zaproszonych rozmówców a doskonale pamiętamy jak to wtedy bywało). Dla TVP Bydgoszcz pracowała do 2008 roku. Nieco później rozstała się też z telewizją w Grudziądzu. Razem z najbliższą rodziną (po mężu dodała sobie: "Matuszewska") zamieszkała w Bydgoszczy. Choć zmieniła branżę, z dziennikarstwa jednak nie zrezygnowała. Prowadziła własny program na Youtube zatytułowany "Kawa bez cukru" (bardzo popularny i szeroko komentowany). Niestety z nieznanych przyczyn został zawieszony 4 lata temu.


Bliscy, przyjaciele, rodzina i współpracownicy byli zgodni w ocenie - była niezwykle sympatyczną, pogodną i ciepłą osobą. Widzowie ją uwielbiali.
Anna Napierska była absolwentką dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła również studia muzyczne. Była laureatką nagrody im. Anny Jantar w konkursie " Debiuty" Festiwalu w Opolu w 1989 roku. O jej śmierci poinformowano w piątek 2 lutego 2024 r. w "Zbliżeniach" - programie informacyjnym TVP Bydgoszcz, którego przed laty była jedną z prezenterek. Odeszła w wieku zaledwie 55 lat...


Jej triumf w Opolu 89 wywołał istną lawinę komentarzy, kontrowersji i niezdrowych emocji. Szkoda, że wtedy nie nagrała żadnej płyty. Liczymy i mamy nadzieję z całego serca, że to się niebawem zmieni :D . Krążyły plotki, że to "Wujek Skubi" za przeproszeniem "pchnął" swoją i gorąco za nią lobbował. Mało tego - wtedy prawie nikt jej nie znał i pierwotnie na festiwalu miało Jej w ogóle nie być. Krytycy i dziennikarze muzyczni rozdzierali szaty, że to "koniec festiwalu", drastyczne i skandaliczne zaniżenie poziomu, a ta dziewczyna "w ogóle nie potrafi śpiewać". Wskazywano na innych wykonawców, bardziej godnych tej nagrody. Fakt, że w geście litości i wspaniałomyślności pisano, że w finale "zaśpiewała poprawnie i przyzwoicie" ale "za poprawność nikt nagród nigdy nie przyznawał". Powtarzano gorszące plotki, jakoby na próbach miała ze stresu wypaść koszmarnie i wręcz śmiesznie. Naturalnie było mnóstwo o wiele gorszych inwektyw i tekstów ale chyba nie warto ich przytaczać. Ciekawie w tej konwencji odnalazł się kompozytor - Marek Raduli raczej kojarzony wtedy z inną stylistyką a w późniejszych latach coraz bliższy jazz-rockowi. Nie da się zaprzeczyć, że Napierska zaprezentowała 200% typowy opolski rozbujany przebój estradowy na miarę tamtych czasów. Było o muzyce, teraz pora rzucić okiem na wcale nie głupi tekst "Skubiego" - kilka skromnych, przyciętych zdanek a każde lśni do dziś pełnym blaskiem :D



"... Jak zapałkę we mgle, jak światło na tunelu dnie, widzę cię mmmmmmmmmm....." .(mruczando, ale z feelingiem)

"... Nie zabieraj mi nadziei na następne dni, proszę nie .....uuuuuuuu......hmmmmmmmm....." .(powrót do mruczanda z feelingiem)



"... Kiedy czasem brak i słów i łez, wystarczy jeden znak i znów przy mnie jest...."



"... Casablanca - szczęścia ćwierci dwie..." - Budka Suflera miała swoją Alabamę a Napierska i Raduli & Skubi Casablancę


"... Casablanca - mała plamka, na nonsensu dnie...." .(w tym ostatnim wersie nieco szwankowała dykcja)

"... Casablanca niewidzialny mur,
Casablanca filiżanka, pełna słodkich bzdur...." , (tu dykcja znacznie powyżej poprawnej)



"... Ciągle kręci los to góra dół, to proste w skos, zmienia się..."

"... Ja nie mówię nic, no co mi tam no co tam mi przecież wiem, wiem, że przy mnie jest..."


Skubi & Napierska przygotowali chyba nie w pełni świadomie grunt pod inny pierwszorzędny synth-popowy hit, nie unikający pastiszu jaki stał się w połowie lat 90 wizytówką formacji Po Żarcie z młodym Stuhrem na czele:


https://www.youtube.com/watch?v=jqI7fyCDRdk


"... A innym razem grał Scyzoryk,
Ciął nas ostrzem bzdur...."



A najlepiej przytoczmy cały tekst:


"... Słyszałem disco polo wczoraj,
Wzbudzało podziw wśród tłumu,
Refren „bara bara" kości grzał.

A innym razem grał Scyzoryk,
Ciął nas ostrzem bzdur.
Ostro grał bowiem dzieckiem był wojny.

Wiele dni, wiele lat prócz prognozy pogody
Jest disco relax, a w nim ten klimat
Z keybordu wystają przewody.
Bronisz się siejesz wiatr myślisz:
Co to za młoty?
Muszę napić się wody i tak od lat,
Tak od lat!

Iluż ludziom rap przysporzył ran,
Zamienił spokój w burzę krwi,
Może kiedyś tak i nam muzyczka ta,
Znów czoła oskalpuje no i zgładzi brwi.

Pianinko tutaj pięknie ciągnie,
Ja też nie brzydko gram.
Naszej gry nie słucha byle cham,
Lecz pieśni pięknych myśli pełne,
Dziś pokrył gruby kurz.
Dziś Bayer full to dla uszu ból
A mózg ma spokój.

Wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody,
Zaplącze drogi, pomyli prawdy,
Nim zboże oddzieli od trawy.
Bronisz się, siejesz wiatr, myślisz jestem tak młody,
czas nas uczy pogody,
I tak od lat, tak od lat.."


Z keyboardu zaiste wystają przewody, kochani, a to nas gładko zaprowadzi do następnego artysty.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=yIPW36T ... rt_radio=1


Miało być o wystających z keyboardu przewodach (coś tam pianiście z zespołu akompaniującemu z syntezatora na pewno wystawało :D ) ale wpłynęły do nas liczne apele by w pierwszej kolejności (poza kolejnością) przypomnieć inną "niesłusznie-zapomnianą-sakramencko-niedocenioną-tudzież-skrzywdzoną-i-upadłą-gwiazdę" Festiwalu w Opolu o której dziś doprawdy mało kto pamięta (jej również lada moment przywróci się NALEŻNE MIEJSCE w panteonie gwiazd ) - czyżby odmówiła "zrobienia-tego-co-plotkowano-iż-zrobiła" Napierska ? :roll: czyli bez zbędnych wstępów - Longina Saracka - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (nie przesadzajmy już w tymi wykrzyknikami Oscarze) :D . Jakby powiedziała Genowefa Pigwa - łooooj Matko Jedyna :wink: .

Niestety nasi niezawodni archiwiści, dokumentaliści i kronikarze powoli jeden za drugim wybierają się na zaległy urlop...ale jakieś skrawki z czystej przyzwoitości zawodowej nam zostawili. Niestety o Sarackiej niewiele wiadomo. Tomasz Kordeusz w lapidarnym komentarzu przyznaje się, że to On był odpowiedzialny (dostał jedynie "zawiasy") za poniższy tekst a muzykę napisał Wojtek Zieliński. Kawałek mieli napisać jako "wprawkę" na warsztatach w Otmuchowie (tam nie tylko Sikorska ale i ja nie dotarłem). Longina - z nieco "niefortunnym" imieniem (nie wiadomo jak to skrócić czy zdrobnić np. "Gina" ?....hmmm.... "Ginusia" ?, "Gieniusia" ? .... może "Dżina" ? od Gina Lollobrigida - to już się odpowiednio i światowo kojarzy) - miała być prostą, skromną dziewczyną z Olkusza - wtedy jeszcze (lub świeżo po studiach) Akademii Muzycznej w Katowicach. Co było dalej ?. Na pewno nie było płyty a takie plany ponoć były. Saracka jakoś "nie chwyciła". Entuzjaści, a tych nie brakowało widzieli w niej nową Danutę Błażejczyk, Lorę Szafran, Zdzisławę Sośnicką a w wyższych rejestrach przypominała Rodowicz ( z okresu Niech żyje bal). Szczęśliwie zachował się ten może i niedoskonały pod względem technicznym czarno biały skrawek materiału - słychać, że dziewczyna miała potencjał a teraz to wygląda jakby pewne "mroczne siły" na wszelkie sposoby próbowały go zakopać i skazać na niebyt w jakiejś otchłani :roll:


Tomasz Kordeusz napisał bardzo wiele piosenek dla rozmaitych artystów ( m.in tak cenioną przez nas Karolinę Lizer "Kizio-Mizio"), warto przez szacunek dla jego dorobku wymienić choć kilka:

- Może To Sen” (muzyka Krzysztof Niedźwiecki, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Hanna Banaszak)
- „Wszyscy Polecimy W Górę Do Nieba” (muzyka Krzysztof Niedźwiecki, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Jacek Bończyk)
- „Lubię Deszcz, Lubię Mgłę” (muzyka Robert Obcowski, Słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Krystyna Prońko)
- „Aksamitnie” (muzyka Wojciech Zieliński, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Czysta woda” (muzyka Marcin Partyka, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Onyks” (muzyka Marcin Partyka, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Ślad” (muzyka Marcin Partyka, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Muzykanci” (muzyka Marcin Partyka, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Ptasi Puch” (muzyka Marcin Partyka, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. Karolina Lizer)
- „Ona Tak Ma” (muzyka Marcin Kindla, słowa Tomasz Kordeusz, wyk. zespół Mafia)
- „Ja Tonę” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Narożny Blues” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „To Krew” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Żeby umrzeć, trzeba żyć” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Stare kino Awangarda” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Piosenka z chórem” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Fujarki” (muzyka, słowa i wykonanie Tomasz Kordeusz)
- „Na Niebieskim Fortepianie” (muzyka i słowa Tomasz Kordeusz)
- „22.10” (muzyka i słowa Tomasz Kordeusz)
- „To Wolność” (muzyka i słowa Tomasz Kordeusz)
- „Ulicami chodzą Aniołowie” (muzyka i słowa Tomasz Kordeusz)
- „Pamiętasz Mamo” (muzyka i słowa Tomasz Kordeusz)
- „Czuła Gra” (muzyka Piotr Salata sł. Tomasz Kordeusz, wyk. Piotr Salata)
- „Jest Obok Nas Taki Świat (muz. Krzysztof Herdzin, sł. Tomasz Kordeusz, wyk Piotr Salata)



Lecz póki co Adeus Kordeusz :wink: , przejdźmy do pełnego znaczeń i symboliki tekstu:



"... byłam lekka jak mgła przez tyle lat w to życie szłam jak wolny ptak
wtedy zjawił się inny inaczej chciał żyć dlaczego z nim nie mogę być?
nie trwał długo ten sen i z dnia na dzień czułam że trafiłam źle
wziął walizki, znikł, zostawił mi swój ciepły śmiech..." mamy kolejno Fog on the Tyne, Free as a Bird, W Tym domu straszy i Może za jakiś czas Łobaszewskiej i Schulza


"... niepoważny pan gdzie go szukać mam? z kim dziś jest? w czyim sercu ma swój dom?
niepoważny pan znika tak jak deszcz letni deszcz w niepoważnych kropel sło…" - Teraz płaczę - "... Lubię, kiedy pada deszcz, Bo nie widać moich łez.." i niezmiennie Crying in the Rain.


"... miałam żagle na wiatr przez tyle lat aż dzisiaj się skończyła ta gra
list zostawił mi: „c’est la vie”, kilka zdań, że trzeba żyć..." - śp. Greg Lake i Jeszcze się tam żagiel bieli


"... nie trwał długo ten sen i z dnia na dzień po prostu się znalazłam… w tle
teraz gdy sama śpię słyszę gdzieś ten ciepły śmiech..." - nikt nie miał takiego jak Clinton :wink:


https://www.youtube.com/watch?v=GnPqXYE7ys8



"... niepoważny pan gdzie go szukać mam? z kim dziś jest? w czyim sercu ma swój dom?
niepoważny pan znika tak jak deszcz letni deszcz który nie wie skąd się …
nawet nie wie skąd się wziął..." - prawie jak mały Elf od Frąckowiak :roll:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=e5OesJzu5Z8



Długo biliśmy się z tą decyzją wraz z redaktorami naczelnymi ale obecna fala "nostalgii za włoskim synth-popem, który tak bardzo ukształtował naszą krajową scenę" - obmywająca "gnijące resztki" a przynosząca odświeżającą bryzę czy wręcz burzę w postaci arcydzieł chociażby w postaci najnowszego i nagradzanego filmu Diva Futura :wink: :wink: - chyba definitywnie przesądziło sprawę. Wiele nam dały niekończące się rozmowy z Moaną Pozzi i Evą Hender, które mocno lobbowały za tą artystką - z przyczyn nieznanych nigdy nie została zaproszona na jakikolwiek festiwal w Opolu czy Zielonej Górze (niepowetowana strata a działoby się wtedy, oj działoby się :roll: ). Obie ją podziwiały, choć w teorii przecież stanowiła dla nich trudną do zlekceważenia konkurencję. Na przełomie lat 80 i 90 na krajowej scenie była bezwątpienia "na fali" - a mowa o innej "divie" już nawet nie krajowego ale europejskiego synth-popu. Na pewno będzie jej poświęcony imponujących rozmiarów rozdział w szykowanej książce o synth-popie - a może nawet cały opasły tom. Panie i Panowie - szczególnie to pierwsze - Danuta Lato :D .


Tak właściwie to Danuta Irzyk, później na taneczno-elektronicznej scenie znana także jako Danuta Duval (bez skojarzeń z wybitnym aktorem Robertem Duvalem). Urodzona 25 listopada w Szufnarowej (dla mniej zorientowanych - w województwie podkarpackim, w powiecie strzyżowskim, w gminie Wiśniowa). W latach 1975–1998 wieś administracyjnie należała do województwa rzeszowskiego. Jej życiorys podobnie jak w/w Pozzi i Henger (oraz Teresy Orlowski - co już się dokonało) śmiało może stanowić scenariusz wyśmienitego muzycznego filmu. Prawdziwa historia kopciuszka, "american dream" czy Ilony Staller w jednym :wink: . Danuta Lato olśniewała urodą, w latach 80. uchodziła za ideał piękna. Droga na szczyt nie była usłana różami - w odróżnieniu do niektórych dekoracji w Diva Futura. Miała "pecha" urodzić się w trudnych czasach ( m.in: w Syrii doszło do zamachu stanu, decyzją ONZ Indonezja przejęła władzę nad Nową Gwineą Holenderską, Kenia uzyskała wewnętrzną autonomię i uchwaliła nową konstytucję, król Arabii Saudyjskiej Su’ud ibn Abd al-Aziz Al Su’ud zniósł niewolnictwo, premier Izraela Dawid Ben Gurion podał się do dymisji, we Wrocławiu zmarła pierwsza ofiara epidemii ospy prawdziwej, w Waszyngtonie odbył się wielka manifestacja na rzecz obrony praw człowieka. Podczas jej trwania pastor Martin Luther King wygłosił przemówienie, zaczynając od słów I had a dream (Miałem sen), John F. Kennedy zginął w zamachu w Dallas itd itd) i co gorsza w małej wiosce, gdzie niemalże od najmłodszych lat czuła, że tam nie pasowała. Niewysoka dziewczyna (150 cm wzrostu) z obfitym biustem stała się obiektem drwin ze strony rówieśniczek i sąsiadów (oraz obiektem mrocznego pożądania i na porządku dziennym niemoralnych propozycji). Nie miała szczęścia w miłości - jej pierwsze małżeństwo ze Zdzisławem - trwało tydzień (prawie jak w Las Vegas). Okazała rekordzistką, gdyż to był pierwszy w historii rozwód w tej wsi - miejscowe media i plotkary poświęciły temu sporo uwagi. Po ukończeniu szkoły przez pewien czas pracowała jako kucharka w przedszkolu, a według innych źródeł jako przedszkolanka (można to też łączyć). Widząc, że nie ma tam żadnych perspektyw postanowiła zaryzykować i w 1984 wyjechała do ówczesnego RFN (W 1984 roku została dostrzeżona przez niemieckiego biznesmena, to on ją do tego namówił, oj świntuszek). Niedługo potem, pierwsze jej zdjęcia pojawiły się w bardzo opiniotwórczych i poczytnych magazynach, którym nie obca była tematyka rozrywkowa i muzyczna :D , w tym niemieckich edycjach „Playboy” i „Penthouse”. Podziwiano jej urodę i walory - aspekty, które w rodzinnej miejscowości spotykały się ze drwiącymi komentarzami, stały się przepustką do sławy. Drobniutka blondynka o wymiarach 110-58-84 szybko zwróciła na siebie uwagę. Popularność na Zachodzie przyniosły jej artystyczne sesje zdjęciowe w magazynach wcale nie tak "amoralnych" czy "erotycznych" jak się niekórym dewotom wydawało :roll:

Nie może zatem dziwić, że w sposób naturalny upomniało się o nią kino. W 1985 zadebiutowała przed kamerą w złożonej roli w komedii kryminalnej Drei und eine halbe Portion. Rok później pojawiła się w produkcji niemiecko-izraelskiej zatytułowanej Nipagesh Basivuv (w Izraelu zrobiła też furorę), bardziej swobodnej wersji ukrytej kamery. Grała też w kilku filmach i serialach, głównie w Niemczech, w tym histerycznie przyjętej komedii Felix (1988), Busen 2 (1989) czy serialu ZDF Dziedzictwo Guldenburgów (Das Erbe der Guldenburgs, 1990). Polscy widzowie mieli okazję zobaczyć ją w kultowej telenoweli W labiryncie (1989), gdzie wcieliła się w postać modelki Barbary, narzeczonej Białka (fani nadal oglądając powtórki wzdychają do niej wśród bezsennych nocy).

Nie było dla niej rzeczy niemożliwych czy za wysoko zawieszonej poprzeczki. Zdawała sobie sprawę, że obok filmu kariera muzyczna dosłownie czeka na nią za rogiem - wystarcze, że będzie miała na nią ochotę ... i tak się stało. W 1986 pod pseudonimem Danuta nagrała single z muzyką z gatunku italo disco / synth-pop. Singiel „Touch My Heart” był strzałem w dziesiątkę, a powiedzieć, że zyskał ogromną popularność, stając się numerem jeden w krajach Beneluksu, Japonii i Hiszpanii - to nic nie powiedzieć. Z powodzeniem wydawała kolejne single i mało-kolorowe kasety nakładem takich firm fonograficznych jak Barcelona i Divucsa Music. Danutę chętnie zapraszano na sesję do hiszpańskich i niemieckich programów telewizyjnych, w tym popularnego show La Bola de Cristal w stacji TVE w Madrycie. W marcu 1988 znalazła się na okładce tygodnika „Ekran” (pobito rekord w szybkości jego sprzedaży, mnóstwo osób się nie załapało a punktów Ruch zostało zdewastowanych - Danuta ponoć była z tego dumna). Zapraszano ją do współpracy z innymi uznawanymi zachodnimi gwiazdami. Wspólnie z innymi europejskimi ikonami synth-popu lat 80. Samanthą Fox i Sabriną nagrała płytę zatytułowaną Hot Girls – Danuta – Sabrina – Samantha. W 1990 wystąpiła w programie ZDF Hitparade. Jej zdjęcie trafiło też na okładkę płyty Flug der Leidenschaft z muzyką klasyczną takich kompozytorów jak Ludwig van Beethoven, Johann Sebastian Bach, Johannes Brahms, Fryderyk Chopin, Claude Debussy i Franz Schubert (Sikorską to znów omineło). Ku rozpaczy rzesz fanów po 1989 roku porzuciła karierę i zajęła się rodziną. Zamieszkała w Niemczech w Bawarii, w Górnej Frankonii (Oberfranken) w mieście Bamberg. Od lat z licznymi sukcesami zajmuje się fizykoterapią. Jedno jest pewne - nie może narzekać na brak pacjentów :wink: , podobno gdy zostaje rozpoznana z dawnych czasów przez fanów - zawsze jest jej miło :D . Jest podwójną rozwódką i ma dwójkę dzieci.



Wybrana Filmografia:


- 1985 Trzy i pół porcji (Drei und eine halbe Portion) striptizerka Sigi Rothemund (w napisach: Siggi Götz)
- 1986 Ukryta kamera (Nipagesh Basivuv) Danuta Jehuda Barkan, Ezra Szem-Tow, Total Bescheuert Harald Alexander
- 1987 Najemnik (Soldier of Fortune) Lucy Pierluigi Ciriaci (w napisach: Frank Valenti), Nipagesh Bachof Danuta Jehuda Barkan, Jigal Szilon
- 1988 Felix Danuta Christel Buschmann, Helke Sander
- 1989 Busen 2 dziewczyna z rozkładówki , Beim nächsten Mann wird alles anders blondynka Xaver Schwarzenberger
- 1990 Dzień naszego spotkania (Neshika Bametzach) Danuta Sam Firstenberg (w napisach: Shmulik Firstenberg)
- 1991 Pommes Rot-Weiß Danuta Harry S. Morgan (w napisach: Michael Schey)


Seriale TV:
- 1989: W labiryncie jako Barbara, narzeczona Białka
- 1990: Dziedzictwo Guldenburgów (Das Erbe der Guldenburgs)
- 1997: Sprawa dla dwóch (Ein Fall für zwei) – gościnnie w odcinku Alle für einen


Albumy:
- 1987: Touch My Heart
- 1989: Nobody’s Woman
- 1989: Whenever You Go

Składanki
- 1987: Best Disco Vol. 1 (CD); „Touch My Heart”
- 1987: Euro-Beat-Mix Vol. 2 (LP); Touch My Heart
- 1988: Non-Stop Best Disco Vol. 1 (CD); „Touch My Heart”
- 1989: Hot Girls (z Samanthą Fox i Sabriną); „Touch My Heart”, „Nobody’s Woman” i „Whenever You Go”
- 1989: The Best Of Italo-Disco Vol. 13 (2xLP); „Whenever You Go”
- 1989: Powermix Vol. 3 (LP); „Touch My Heart”
- 1989: Powermix Vol. 3 (CD); „Touch My Heart”
- 1989: Powermix Part IV (CD) piosenka „Nobody’s Woman”
- 1998: Italo 2000 – Italo Dance Classics Vol. 3 (2x CD) piosenka Touch My Heart
- 1999: Mixed Up Vol. 3 – The Story Of Disco Fox (2x CD); „Touch My Heart”
- 1999: Las Mejores Canciones Dance Del Siglo (12x CD); „Touch My Heart”
- 2002: I Love Disco Diamonds Collection Vol. 17 (CD, Ltd); „Touch My Heart”



Nie mieści się w głowie, że jej single / kaseciaki jeszcze nie ukazały się oficjalnie w oryginalnych okładkach na CD. Lada moment ma to ulec zmianie. Oryginalne single osiągają zawrotne ceny na aukcjach.


https://www.discogs.com/artist/36247-Da ... 2M792XrymB


Przypomnijmy teksty jej 3 asów - najpierw Touch My Heart.


"... Touch me

Where is the sun I'm waiting for?
Where is the one that I adore?
So hear me cry, where is your love?
I need emotion (I need emotion)
Ten thousand miles away from you
There is the girl that waits for you
So take a chance or I will die
I can't wait forever, take me to the life


Touch...my heart
Where's the man
Who will hold me and love me forever?
Touch...my love
Let me know that you want me
and let's stay together
Touch...my heart...
Touch...my love

I'm sitting here, I'm all alone
I need to have you on the phone
I feel so cold, the night is gray
I'm so sad and lonely (so sad and lonely)
Where is the one I long to see?
Where are the nights of ecstasy?
So take a chance, don't make me cry
I can't wait forever, take me to the life



Hold me

So sad and lonely

Fantasy

Fantasy

I can't wait forever, take me to the life

Chorus

Touch...my heart

Touch...my love



https://www.youtube.com/watch?v=JAmWjo7 ... rt_radio=1


"... Right now

Right now

Good or bad (?)
He'd come into my mind

Every day
When we are making love
What I'm thinking is
You didn't know I am
Nobody's woman...woman...woman...woman
Come to me
Protector of your heart
What I feel

All I think is
You didn't know I am
Nobody's woman...woman...woman...woman


I can't get no satisfaction
I was looking for exciting
Ways to feel much more

Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love
Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love
Instrumental
Right now
Right now!
Let me feel your touch
Right now
Right now
Right now
Give me all your love
Right now

Ride alone
Each comes into my mind

Every day
When we are making love
What I'm thinking is
You didn't know I am
Nobody's woman...woman...woman...woman
Come to me
Protector of your heart
What I feel

All I think is
You didn't know I am
Nobody's woman...woman...woman...woman

All I think is
You didn't know I am
Nobody's woman...woman...woman...woman

Have it your way
First time walking tender
I can't get no satisfaction
I was looking
For inside you
Ways to feel much more

Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love
Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love
Instrumental
Right now
Right now!
Let me feel your touch
Right now
Right now
Right now
Give me all your love
Right now

Right now...

Right now...

Pour that berry
First time mocking tender
I can't get no satisfaction
I was looking for exciting
Ways to feel much more

Right now
Man voice - begin Let me feel your touch
Just Man voice - end right now
Man voice - begin Give me all your love Man voice - end
Right now
Man voice - begin Let me feel your touch Man voice - end
Right now
Man voice - begin Give me all your love Man voice - end


Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love
Right now
Let me feel your touch
Just right now
Give me all your love


In Polish
Teraz Right Now
Daj mi twoją miłość Give me your love
Teraz Right Now
Proszę kochaj mnie Please love me



https://www.youtube.com/watch?v=3vSrazS ... rt_radio=1



"... It doesn't matter
If you will ever say goodbye
Now and forever
Now we can leave our ''(?)''
'Cause I always knew you
Also if I go away
My love, I always ''(?)''
Tomorrow is another day

Who ever told you
We'll be together all the time?
No one can hold you
But you'll be always on my mind
'Cause you're always near me
Also if you go away
Oh Boy
You can believe me
Tomorrow is another day

Whenever you go
Emotions will flow
Don't worry now
This is not our way
Just show my love
When you go away
It's time - for me to say
Whenever you go
You just got to know
I'm always there
You can always follow me
Just wait
And I see
Please let me live in your fantasy

(in Polish) ''translation''
Kochany, ja Cię potrzebuję ''Dear, I need you''
Ty jesteś moja miłość - moja gwiazda ''You're my love - my star''
Najdroższy zostań ze mną, teraz i na zawsze ''Stay with me darling, now and forever''

Maybe I'm quiet
When I am all alone tonight
I am not tired
If I don't feel you by my side
'Cause you always knew me
Always you're my lucky star
So baby please
Please believe me
I want to be a lonely star

Whenever you go
Emotions will flow
Don't worry now
This is not our way
Just show my love
When you go away
It's time - for me to say
Whenever you go
You just got to know
I'm always there
You can always follow me
Just wait
And I see
Please let me live in your fantasy


Tu wszelka analiza i próby wyjęcia czegokolwiek z kontekstu byłyby nie na miejscu i zakrawałyby na brak szacunku dla dorobku Danuty. Nikt tak nie potrafił śpiewać o miłości jak ona.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=VzsjMGW ... rt_radio=1


Jakiś czas trwały poszukiwania pewnego "klucza" czy "klamry" spinającej ostatnie wątki ( w tym skrzywdzone na festiwalu w Opolu a w konsekwencji skazane na zapomnienie oraz skrzywdzone przez nietolerancyjne dwulicowe włoskie społeczeństwo Pozzi, Henger i Staller) ... i wybór mógł być tylko jeden. Miłośnicy Edyty Jonczyk i jej synth-popowego manifestu "kobiety wyzwolonej" stanowczo się tego domagali, że ich zdaniem nie zostało to zaprezentowane w dostatecznie pozytywnym świetle i warto wymienić jak wiele inni artyści jej zawdzięczają i połączyć te punkty w jedną przekonującą siatkę. Jej deklaracja traktująca otwarcie o współczesnej kobiecej seksualności.....:

"... Kici, kici tu kocica..."


.... bajecznie łączy się i jest "protezą" do wcześniejszej deklaracji grupy wokalnej pod dowództwem naszej Divy "synth-popu" Beaty Bednarz:

"... Kici, kicki, mój ty kocie..."

Znów kłania się stara prawda - że jaki kraj, takie "sierściuchy" :roll: . Trio Bednarzowej stylowo odkurzyło i przeniosło na nasze realia i próbę odnalezienia się w realiach " post-Sikorskowych" dawny owiany aurą skandalu mega hit Patti Labelle - Lady Marmalade (czyli u nas byłaby "Lejdi Marmeladzia" :D ). Najpierw wrzućmy na ruszt oryginalny tekst:


"... Where's all my soul sistas?
Lemme hear ya'll flow, sistas
Hey sista, go sista, soul sista, flow sista
Hey sista, go sista, soul sista, go sista
He met Marmalade down in old Moulin Rouge
Struttin' her stuff on the street
She said, "Hello, hey Joe, you wanna give it a go?"
Oh, uh-huh
Gitchie, gitchie, ya-ya, da-da (hey, hey, hey)
Gitchie, gitchie, ya-ya, here (here)
Mocha Chocolata, ya-ya (ooh, yeah)
Creole Lady Marmalade
(What-what? What-what?)
Ooh, oh
Voulez-vous coucher avec moi, ce soir?
Voulez-vous coucher avec moi?
Yeah, yeah, yeah, yeah
He sat in her boudoir while she freshened up
Boy drank all that Magnolia wine
On her black satin sheets' where he started to freak, yeah
Gitchie, gitchie, ya-ya, da-da (da-da-da)
Gitchie, gitchie, ya-ya, here (ooh, yeah, yeah)
Mocha Chocolata, ya-ya (yeah, yeah)
Creole Lady Marmalade
Voulez-vous coucher avec moi, ce soir?
(Ce soir, what, what, what?)
Voulez-vous coucher avec moi? Ooh
Yeah, yeah, uh
We come through with the money and the garter belts
Let him know we 'bout that cake straight out the gate (uh)
We independent women, some mistake us for whores
I'm sayin', "Why spend mine when I can spend yours?"
Disagree? Well, that's you, and I'm sorry
I'ma keep playing these cats out like Atari
Wear high heel shoes, get love from the dudes
Four badass chicks from the Moulin Rouge
Hey sistas, soul sistas, betta get that dough, sistas
We drink wine with diamonds in the glass
By the case, the meaning of expensive taste
If you wanna gitchie, gitchie, ya-ya (c'mon)
Mocha Chocolata (what?)
Creole Lady Marmalade
One more time, c'mon now
Marmalade (ooh)
Lady Marmalade (ooh, yeah, yeah)
Marmalade (no, yeah)
Hey, hey, hey
Touch of her skin, feeling silky smooth, hey
Color of café au lait, alright
Made the savage beast inside roar until he cried
More (more), more (more), more
Now he's back home doin' 9 to 5 (9 to 5)
He's livin' the grey flannel life
But when he turns off to sleep, memories creep
More (more), more (more), more
Gitchie, gitchie, ya-ya, da-da (da-da, yeah)
Gitchie, gitchie, ya-ya, here (ooh)
Mocha Chocolata (ohh), ya-ya (oh)
Creole Lady Marmalade
Voulez-vous coucher avec moi, ce soir? (Ce soir)
Voulez-vous coucher avec moi? (All my sistas, yeah)
Voulez-vous coucher avec moi, ce soir? (Ce soir)
Voulez-vous coucher avec moi, ohh (c'mon, uh)
Christina (hey, oh)
P!nk (Lady Marmalade)
Lil' Kim (hey, hey, uh, uh, uh, uh, uh, uh, uh)
Mya (oh-oh, oh, ohh)
Rockwilder, baby (baby)
Moulin Rouge (ooh-oh, da-duh, da-duh)
Misdemeanor here
Creole Lady Marmalade
Ooh, ooh-ooh, yes


I przypomnijmy pierwotne mocno soul-funkowe wykonanie uroczych Afroamerykanek.


https://www.youtube.com/watch?v=t4LWIP7SAjY


Jakby to powiedział Janowski czy Brzozowski (dla przyjaciół "Brzozowicz" czy Toni Kroos) - obiegowy tytuł to: „Voulez-vous coucher avec moi a ce soir?”. Już wspominaliśmy o romantycznej duszy synth-popu Daddy K`u .. wiele z nim rozmawialiśmy i potwierdził, że bolało go jak ten tytuł i utwór został niewłaściwie odebrany - a przecież chodziło o "gloryfikację samych uczuć, czystych intencji względem kobiet i chronienie nieletnich przed niewątpliwym wykorzystaniem" - tyle Daddy K :D

https://www.youtube.com/watch?v=SGnIEzkh7EY

Oryginał autorstwa duetu: Bob Crewe, Kenny Nolan - wyprodukowany i skąpany w przepysznym funky sosie z przyprawami przez samego Allen Toussaint przy wsparciu Vicki Wickham - wywołał niezły ferment i zgorszenie. Wokalistki bywały ofiarą wielokrotnych ataków ze strony zakonnic. Przysięgały na wszystkie świętości, że były wtedy bardzo naiwne, nie znały francuskiego (coś tam pewno znały :wink: ) i tak naprawdę nie miały pojęcia o czym jest ta piosenka. Nawet ich rodzice byli bezradni. Przekonująco tłumaczyły, że to były inne czasy a nie jak dziś - odpalasz google i od razu masz wszystko wyjaśnione i dostępny pełny bukiet znaczeń.

Nie zawadzi trochę statystyki i cyfr:


Był to hit numer jeden na tydzień na liście Billboard Hot 100 singli w Stanach Zjednoczonych w tygodniu 29 marca 1975 roku i napisany na pierwszym miejscu przez tydzień na liście Billboard Top Soul Singles.Wraz z utworem, "What Can I Do for You?", "Lady Marmalade" osiągnął siódme miejsce na listach dyskotekowych / tanecznych. Singiel był również głównym hitem w Wielkiej Brytanii, gdzie znalazł się na pierwszym miejscu. "Lady Marmalade" zastąpił kolejną kompozycję Crewe/Nolan, Frankie Valli "My Eyes Adored You", jako singiel Billboard Hot 100 numer jeden. Ten wyczyn sprawił, że Crewe i Nolan byli trzecim zespołem piszącym piosenki w historii Billboardu (po Lennon-McCartney i Holland-Dozier-Holand), aby zastąpić własny numer jeden. Billboard uznał go za piosenkę nr 22 w 1975 roku. Labelle wykonał "Lady Marmalade" w Soul Train 7 grudnia 1974 roku.

"Lady Marmalade" zadebiutowała na 92. miejscu na liście singli RPM 1 lutego 1975 roku. Następnie osiągnął szczyt na szczycie listy przebojów 29 marca 1975 roku, po pięciu tygodniach na liście przebojów. Wersja "Lady Marmalade" Labelle została wprowadzona do Grammy Hall of Fame w 2003 roku i zajęła 479 miejsce na 'liście The 500 Greatest Songs of All Time w 2004 roku i 485 w 2010 roku. Wersja Labelle pojawia się również w kilku filmach, w tym The Long Kiss Goodnight, Dick i Jacob's Ladder. Został wykorzystany w grze wideo Karaoke Revolution Volume 2 w nowej wersji wykonywanej przez Patti LaBelle. Billboard umieścił piosenkę na szesnastu na liście "100 Greatest Girl Group Songs of All Time".

To wszystko powyżej zaiste brzmi imponująco....ale co znaczy dziś dla zwykłego człowieka z ulicy i statystycznego zjadacza chleba absolutnie nie mającego nic wspólnego z synth-popem i Sikorską ? :roll:


Większe wrażenie może robić fakt, iż w 2021 roku Biblioteka Kongresu wybrała utwór do zachowania w Krajowym Rejestrze Nagrań jako „kulturowo, historycznie lub estetycznie znaczący”. Sikorska nawet nie mogłaby marzyć o podobnym wyróżnieniu.

ps. jednocześnie poczuwamy się w obowiązku definitywnie zdementować krążące plotki o angażu Sikorskiej w Moulin Rouge, na początku 90 były blisko ale jej prawnicy okazali zbyt drobiazgowi i zaczęli się handryczyć o drobiazgi w kontrakcie (paragrafy i klauzule) i ostatecznie nic z tego nie wyszło :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=nFIm9V7 ... rt_radio=1


Otrzymaliśmy mnóstwo korespondencji po weekendzie. Do najczęstszych obecnie należą zapytania - dlaczego unikamy artystów tak bardzo zaangażowanych i reprezentujących coraz modniejszy dualizm kartezjański i jego manifestacje w synth-popie. Postanowiliśmy naprawić to małe niedopatrzenie a najlepszym przykładem będzie Skaner i ich mega hit "Wiosna" :D . Najpierw wypada wrzucić kilka zdań z kronikarskiego obowiązku. Skaner - to bardzo zasłużona formacja muzyczna zarówno dla sceny dance jak również na niwie w/w synth-popu (krocząca śladami Sikorskiej). Niezmordowanym liderem, wokalistą, gitarzystą, klawiszowcem, producentem, autorem tekstów, słowem - "spiritusem movensem" grupy jest Robert Sasinowski. Nie wszyscy może pamiętają ale w latach 1991–1993 był gitarzystą w zespole Boys (od Marcina Millera - czyli jak mawiała Shazza - "Mój Paczino"). W 1994 roku poszedł za głosem serca "na swoje" i postanowił założyć własny band, od tamtej pory jest liderem zespołu, kompozytorem i autorem tekstów większości piosenek.

Ich dyskografia jest imponująca - nie licząc setek tysięcy składanek (na kolorowych kasetach) - na swoim koncie ma "oficjalnie" 10 albumów. Ilości przebojów i nagród nie sposób zliczyć. W lipcu 1996 wygrał Pierwszy Ogólnopolski Festiwal Muzyki Disco Polo w Koszalinie piosenką Nadzieja – na melodię znanego w całym byłym ZSRR z wykonania Wadima Kazaczenki (Вадим Казаченко) przeboju Wiesna (komp. Wiaczesław Janko (Вячеслав Янко)). Posiada dwie złote płyty i jedną platynową za album Pociąg do gwiazd (bynajmniej nie "w cieniu gwiazd"). We wrześniu 1999 roku teledysk do piosenki Żołnierz nominowany był do nagród Yach Film Festival (raczej obcy Sikorskiej). Fenomenalnie prezentowali się zawsze na koncertach, na scenie czuli jak ryba w wodzie. Odbywali niekończące się trasy nie tylko po Polsce ale i po USA, Niemczech, Belgii, Grecjii, Hiszpanii czy Wielkiej Brytanii.


Albumy:

- Stracona miłość (lato 1993) ( kamień milowy i klasyk gatunku, mimo nieco chałupniczych warunków nagrywania)
- Gorące uczucia (listopad 1994) (o wiele lepsze warunki techniczne w studio ale tamtej magii nie udało się odtworzyć, muzyków non stop coś rozpraszało)
- Kolędy (grudzień 1995)( bardzo familijna płyta)
- Nadzieja (luty 1996) (powrót do lepszej formy)
- Pociąg do gwiazd (luty 1997) status złotej i platynowej płyty (złotej w Ostródzie, platynowej w Sali Kongresowej, [kwiecień 1998]) (kolejne arcydzieło gatunku, wstyd i grzech nie znać)
- Lato w Kołobrzegu (lipiec 1998) status złotej płyty (dobra passa podtrzymana)
- The Best of Skaner (czerwiec 1999) (plus parę alternatywnych wersji)
- The Best of Skaner cz. 2 (jesień 1999) ( nawet posiadacze całej dyskografii powinni się zapoznać)
- Skaner - Wielka Kolekcja (31 marca 2009) (mały jubileusz)
- Zagraj ze mną... (20 października 2009) (polemika i nawiązanie do evegreena Ferka Kiepskiego "Graj Piękny Polaku")

Skład zespołu ulegał na przestrzeni lat poważnym zmianom ale Sasinowski niezmiennie jest u steru, poniżej małe kalendarium dla przypomnienia:

- lato 1993 – jesień 1994: Janusz Małyszko, Jarek Wynimko
- jesień 1994 – marzec 1995: Robert Sasinowski, Janusz Małyszko
- kwiecień 1995 – marzec 1996: Robert Sasinowski, Leszek Gulewicz, Mariusz Bruszewski
- kwiecień 1996 – wiosna 1997: Robert Sasinowski, Leszek Gulewicz, Mariusz Bruszewski, Franky
- wiosna 1997 – lipiec 1999: Robert Sasinowski, Leszek Gulewicz, Franky
- sierpień 1999 – styczeń 2002: Robert Sasinowski i Leszek Gulewicz
- od stycznia 2002: Robert Sasinowski i grupa taneczna break dance



A teraz przechodzimy do obiecanego dualizmu kartezjańskiego. Najpierw tekst:



"... Ref.Na,na,na,na zakochanym świeci słońce!

Wiosna wstaje nowy dzień,
słońce znów rozpala mnie,
miłość daje nowy znak,
twoje usta słodkie tak.
Znów serce mocniej bije i czujesz,że to on
więc kochaj i uwierz,uwierz w to.

Ref.Na,na,na,na,na,na zakochanym świeci słońce!
Na,na,na,na,na,na tylko wiosna ona i ja!x2

Kwiaty pachną mocno tak.
Wiosną masz szesnaście lat.


Znów serce mocniej bije i czujesz,że to on
więc kochaj i uwierz,uwierz w to.

Ref.Na,na,na,na,na,na zakochanym świeci słońce!
Na,na,na,na,na,na tylko wiosna ona i ja!x2..."


Małe przypomnienie czym był tak pokrótce dualizm kartezjański i dlaczego Skaner tak bajecznie go wplótł do swojej twórczości ?.

Res cogitans (łac. „rzecz myśląca”) – jeden z podstawowych terminów filozoficznych w metafizyce Kartezjusza. W swoim systemie filozoficznym Kartezjusz przeciwstawiał res cogitans i res extensa (rzecz rozciągłą). Res extensa było używane na określenie świata fizycznego, a res cogitans zostało użyte do oznaczenia bytów postrzegających własną bytowość (umysł). Tym samym Kartezjusz stanął na stanowisku, że rzeczywistość składa się z dwóch, zasadniczo odmiennych substancji. Świat materialny działa na zasadach mechanicznych, natomiast świat duchowy jest obszarem wolności. Oba typy substancji spotykają się w ludziach. Dualistyczna koncepcja Kartezjusza była wyraźnym zerwaniem ze scholastyczną koncepcją duszy. Scholastyczna koncepcja duszy łączyła filozofię Arystotelesa z chrześcijaństwem. Dusza była w niej ściśle zespolona z ciałem, była formą dla jego materii) (hylemorfizm). Zgodnie z koncepcją Arystotelesa, wszystkie istoty żywe wyposażone były w jakąś postać duszy, przy czym najwyższą jej formę mieli tylko ludzie. W duszy mieściły się zarówno intelekt, jak i zmysły. Kartezjusz odchodził od koncepcji scholastycznej, oddzielając element materialny i duchowy. Ten ostatni (substancja myśląca) właściwy był tylko ludziom i świadczył o ich pochodzeniu od Boga. Res cogitans to dla Kartezjusza substancjalny komponent myślenia czy też świadomości. Człowiek pojmuje siebie właśnie jako res cogitans, rzecz, która myśli.

"... Czymże więc jestem? Rzeczą myślącą; ale co to jest? Jest to rzecz, która wątpi, pojmuje, twierdzi, przeczy, chce, nie chce, a także wyobraża sobie i czuje..."

W piosence Wiosna Skanera - podmiot liryczny podobnie jak Kartezjusz i Henri Bergson płynnie prześlizguje się i nieustannie przepływa między duchowością a zwierzęcym / fizycznym pożądaniem i cielesnością:


"... Wiosna wstaje nowy dzień,
słońce znów rozpala mnie,
miłość daje nowy znak,
twoje usta słodkie tak...."


I chyba najpełniej w tym wersie:


"... Wiersze same piszą się.
Twoje oczy pragną mnie...."
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=SHIe0K8 ... rt_radio=1


Od dłuższego czasu musimy mierzyć się z niewygodnymi pytaniami i sami zachodzimy w głowę - dlaczego do tej pory w tym wątku nie wspomnieliśmy o innej mega gwieździe (a dziś NIESŁUSZNIE ZAPOMNIANEJ) synth-popu, która niestrudzenie przecierała szlaki Sikorskiej (co i tak niewiele dało, mimo wszystko i tak miała ciężko) i którą regularnie mogliśmy podziwiać w pięknych programach typu Koncert Życzeń ( a spróbowaliby wtedy jej nie nadać :roll: ) - tak.... wielu się tego od dawna spodziewało - nie inaczej, nie odkładajmy tego dłużej, nie wstrzymujmy oddechu, nie trzymajmy innych w tym członków zrzeszonych w Jej fanklubie (też "tajemny krąg") - Danuta Mizgalska - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

Małe wspominki z zakurzonych muzycznych kronik i roczników statystycznych. Nasi pracownicy nawet na urlopie nie próżnują i dzielnie sekundują w naszych artystycznych wariactwach :wink:


Danuta Mizgalska swoją raz usłaną różami a raz cierniami drogę artystyczną rozpoczęła już we wczesnych latach 70 ( wiarygodne źródła podają, że to mogło być śmiało w 1971). Urodziła się w Poznaniu, z którym miastem jest nadal nierozerwalnie związana zawodowo, artystycznie, rodzinnie i podatkowo. Jej debiut odbił się szerokim echem na deskach obecnej „Sceny na Piętrze w śpiewogrze ( bardzo niegdyś popularny i pojemny gatunek - nie obcy był śp. Bohdanowi Smoleniowi czy panom z Kabaretu Długi - z niezrozumiałych powodów omijany jednak szerokim łukiem przez Sikorską) pt. „Parady” Potockiego (jesteśmy blisko odnalezienia oryginalnych nagrań - czy zdajecie sobie sprawę ile piwnic trzeba przekopać ? :roll: ). Współpracę z Estradą Poznańską rozpoczęła w 1971 r. uczęszczając do Studium Sztuki Estradowej pod kierownictwem - nie kogo innego jak .... o taaak.....zgadliście..... dokładnie.... nie inaczej, ło matko jedyna - naszego ukochanego - Jerzego Miliana ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) i emisji głosu pod okiem bardzo wymagającego ale mającego światową renomę prof. K.Urbanowicza (z ręką na sercu - też musiałem wygooglować). Po ukończeniu z najwyższymi w historii ocenami rozpoczęła samodzielną pracę estradową. Bardzo przełomowy i kluczowy dla kariery i jej pozycji na krajowym szoł-biznesie był rok 1978, kiedy w Studiu radiowym w Katowicach doszło do niebywałego spotkania / reunion po latach i wraz z orkiestrą pod dyr ...... dokładnie kochani, nie inaczej, intuicja was nie zawodzi - dokładnie tego samego: Jerzego Miliana ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) nagrała swoją pierwszą piosenkę pt. „Nasz uśmiech losu” (a nie bądźmy "wiśnie" i przypomnijmy ją - idealna na nadchodzący upalny "dłuższy" weekend :D :


https://www.youtube.com/watch?v=Adw-xED ... rt_radio=1


...............która stała się przebojem popularnej wówczas audycji „Lata z Radiem" (gdzie te czasy gdy się tego słuchało ?). Po takim niebywałym sukcesie musiały być kolejne nagrania, które zdobywały wysokie notowania na listach przebojów. Na dwa lata związała się z poznańskim Zespołem Wojsk Lotniczych „Eskadra” (bardzo wpływowa - ale wojskowi nadal trzymają nagrania w sejfie - tylko za chiny klucza nie są w stanie odnaleźć). Po tej „podniebnej” ( bez skojarzeń z "przeleceniem" ) przygodzie związała się z Stołeczną Estradą, by kontynuować karierę solową, tam było znacznei spokojnie, prawie w ogóle się nie piło i nikt niczego po sejfach nie chował. Dużo koncertowała, występowała z orkiestrami - znów chwila dla zbudowania odpowiedniego napięcia, niektórzy już nie są w stanie tego znieść, ale zapewniam, że nagroda będzie niebotyczna - taaak: Jerzego Miliana ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!), Stefana Rachonia i....... przeuroczego Henryka Debicha (już bez fajerwerków), D Jarmołowicza. Nagrywała w studiach radiowych w Warszawie, Katowicach, Poznaniu i Łodzi.


Tradycyjnie o taką artystkę o takiej randze i kalibrze musiała się upomnieć telewizja polska (innej wtedy nie było). W 1983 roku nagrała dwa recitale telewizyjne w reż Anny Minkiewicz pt „Dziewczyna taka jak inne” i „Uśmiech losu” (nagrania cudem ocalały - coś musiano nadawać w w/w Koncercie Życzeń). Brała udział w muzycznych programach telewizyjnych. Wystąpiła na festiwalu w Opolu i Festiwalu w Jurmale (Łotwa). Furorę robiła też za granicą: Niemczech, Rosji, Ukrainie, Azerbejdżanie, Kazachstanie, USA, Japonii i Kanadzie. Z pewnością zmęczona dekadami katorżniczej pracy zaczęło się wycofywać z działalności estradowej już od połowy lat 90.... aż do całkowitego wycofania na przełomie 90 i 2000. Reakcja fanów była znacznie gwałtowniejsza od tej :D


https://www.youtube.com/watch?v=ElXi7yDHyWo



Coś się ruszyło i jutrzenka zaświtała w 2011 roku, gdy wróciła na scenę nagrywając z udziałem poznańskiego muzyka Piotra Żurowskiego balladę Rolling Stonesów pt. „As tears go by” z polskim tekstem Andrzeja Sobczaka „Nie jedna już opadła łza”. W 2014 roku nagrała dwie nowe piosenki pt. „Co czeka mnie” i „Splot Szczęśliwości”, muz A. Rup. W 2015 piosenkę „Żart” muz. R. Meisel, która otrzymała II miejsce w plebiscycie na radiową piosenkę miesiąca. Wieść gminna niesie, że nadal z powodzeniem koncertuje. Jej piosenki można jeszcze usłyszeć na antenie Radia Pogoda (szukałem i nie znalazłem na jakich to jest falach) jak i na Radiowych Stacjach lokalnych. Jest członkiem Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP. Pisali dla niej najznakomitsi, dość by wspomnieć choćby: Jarosław Kukulski, Andrzej Ellmann, Janusz Piątkowski, Jerzy Milian ( !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!), Ryszard Kniat, Henryk Krzeszowiec, Sławomir Sokołowski, Aleksander Nowacki, Andrzej Sobczak, Andrzej Kosmala, Andrzej Jastrzębiec Kozłowski, Janusz Wegiera, Jacek Bukowski, Leszek Konopiński i inni. Jej największe przeboje to bez dwóch zdań: „Nasz uśmiech losu”, „Dziewczyna taka jak ja”, „Może ja może Ty”, „Okruchy wspomnień”, „Weź mój cały świat”, „Trzeci rok”, „Tylko jeden dom” czyli „Casablanka”. Wspólnie z poznańskimi artystami Mizgalska była członkiem honorowym Klubu Muzycznego im. Anny Jantar, którego prezesem była Agata Materowicz (było z tą nominacją sporo kontrowersji i pomówień.



Pora na śliczny poetycki tekst do okruchów wspomnień....


"... Dzień letni dzień rozpina żagle chmur
A słońca łza powoli spada w dół
Wolno spada w dół
Nie mówisz nic wsłuchany w morza śpiew
I patrzysz w dal na białe skrzydła mew
Niespokojnych mew

Okruchy wspomnień porwie wiatr
Zgubi gdzieś swój ślad
I tuż obok nas jak cień przemknie czas
A z nim letni sen
Okruchy wspomnień porwie wiatr
Zgubi gdzieś swój ślad
I tuż obok nas jak cień przemknie czas
A z nim letni sen

Spójrz już nasz dzień wypalił się do dna
Znad białych wydm spóźniona płynie mgła
Zapomnienia mgła
Lecz zanim noc pożegna nas bez słów
Chodź powiedz mi że kiedyś wrócisz tu
Kiedyś wrócisz tu

Okruchy wspomnień porwie wiatr
Zgubi gdzieś swój ślad
I tuż obok nas jak cień przemknie czas
A z nim letni sen
Okruchy wspomnień porwie wiatr
Zgubi gdzieś swój ślad
I tuż obok nas jak cień przemknie czas
A z nim letni sen..."


Mimo wielu dekad na scenie i estradzie (tak... wedle śp. Stuhra to nie to samo) - jej dyskografia jest nader skromna:


https://www.discogs.com/artist/897575-Danuta-Mizgalska

Cieszy nas ogromnie od dawna zapowiadany renesans jej twórczości. To straszne, że nagrany przy pomocy innej kultowej synth-popowej grupy Bolter (którzy dorzucili swoje okruszki i nutki) album nie jest dostępny na CD a jedynie na analogu....ale za używane longplaye nie trzeba płacić zbyt dużo:


https://allegro.pl/kategoria/muzyka-pop ... yl&order=p


Z wymienionych wcześniej hitów Mizgalskiej warto jeszcze odświeżyć Jestem Twoją Lady (świetnie przetarła szlaki nie tylko Sikorskiej ale i Darii, później znanej jako Daria Marx - bo już nikt nie wiedział o jaką "Darię Chodzi" - i jej hit Paranoia:

"... Baby, I don't know me no more lately
See the monster that you made me
Maybe it's a pa-pa-paranoia
Can't you see I'm crazy for ya!..."


https://www.youtube.com/watch?v=b_bRXDW ... rt_radio=1


Tekst:


"... Nie powiem co myślę po latach o tobie
Bo na mnie nie spojrzysz zamilkniesz jak w grobie
A może dojrzejesz choć trudno uwierzyć
Do uczuć na których nam przecież zależy
I chociaż nam dzisiaj się wcale nie śpieszy
Doganiać miłości dalekiej od pierwszej
I chociaż nas dzisiaj rozdziela mur plotek
Zostawmy na potem nasz wyśniony świat
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach
W zapachu bzu
Zakwitnie dzień taki wybije godzina
Do naszej Itaki zawiedzie nas miłość
Po falach wzburzonych okrętem nadziei
Wpłyniemy do portu jak zgubione sny
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach
W majowym zapachu bzu
To przecież ja jestem twoją lady
Sumieniem nocy
Wschodzącym słońcem co dnia
Zapraszam cię znów do moich wspomnień
W tęczowych barwach
W zapachu bzu..."


A te wzburzone okręty nadziei i zapach bzu z pewnością towarzyszył innemu duetowi wielkich artystów o czym już niebawem, a co idealnie będzie harmonizowało i współgrało z czekającym nas świętem - nie tylko Wojska Polskiego :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=bBCRUgg ... rt_radio=1


Na nadchodzący wielkimi krokami "dłuższy" wolny weekend postanowiliśmy nieco rozwinąć temat, który mignął już przy okazji wątku poświęconemu NIESŁUSZNIE-WIELKIEJ-ZAPOMNIANEJ - czyli Iwony Niedzielskiej :D . Ilość odpowiedzi, korespondencji, listów, zapytań, celnych sugestii przerósł nasze najśmielsze oczekiwania i stanowił wprost idealny łącznik i introdukcję by przejść do kolejnej jakże zasłużonej dla krajowej rozrywki, nie tylko folku, big bitu czy synth-popu postaci - człowiek legenda, człowiek instytucja, mistrz i arbiter elegancji, kompozytor, bard, poeta, autor tekstów, aktor, konferansjer, wodzirej, prezenter, gitarzysta, wokalista - Piotr Janczerski :D . Idealnie zgraliśmy się wszyscy w czasie - bowiem nadeszła od dawna oczekiwana chwila renesansu jego twórczości (co nie tylko Nas cieszy). Uzgodniliśmy ze wszelkimi redaktorami naczelnymi, że podzielimy się jego osobą (metafizycznie, bo cieleśnie nie ma już co dzielić) i każda ze stron postara się go zaprezentować od diametralnie innej strony, by lepiej udowodnić jak wielowarstwową, wielopłaszczyznową, złożoną, nieoczywistą (choć krążyły plotki zawistników i sceptyków, że "kto go tam wie z kim WCHODZIŁ w spółkę...") i wszechstronną był postacią :wink: . Duet z Niedzielską na XX Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu jest na to doskonałym przykładem. Kompozycja Aleksandra Kaweckiego i Jacka Maliszewskiego a za tekst jakże daleki od grafomaństwa, nowomowy czy socrealizmu w swoim jedynym i niepowtarzalnym stylu odpowiadał nie kto inny jak sam Janczerski. Jak te słowa płyną i aż migoczą od znaczeń, metafor i istoty życia dzielnych wojaków.



"... Te piosenki znają miasta i miasteczka - (pierwotnie miało jeszcze być: "...i przedsiębiorczości znani sutenerzy..." - ależ tak, i nie ma tu się z czego śmiać - obecnie z takim mocnym punktem w CV można przebić nie jeden szklany sufit..." :wink:


W skwar i słotę razem z nami wędrowały
Były z wojskiem na manewrach, poligonach - (zapowiedź pewnego odbrązowienia i rozrachunku z nieco odrealnioną, przesłodzoną i wyidealizowaną wizja życia w koszarach - co miało się dokonać dzięki przezabawnym komediom Kroll i Samowolka, ubaw po pachy)


I znów dzisiaj na festiwal przyjechały
Dla żołnierzy, co ojczystych strzegą granic - (Janczerski był niezrównanym wizjonerem - przewidział obecną sytuację na wschodnich granicach)


Dla tych chłopców prostych nutek kilka mamy - (tu zagwozdka i logiczny paradoks - czy to chłopcy byli prości "że wybrali taką karierę" czy może proste były nutki ? - dylemat nie został rozwiązany do dziś)


Niech zaśpiewa razem z nami każdy żołnierz
Więc, uwaga, proszę państwa, zaczynamy:

Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la - (wyrobione i wrażliwe ucho słuchacza od razu wyłapie, że duet niekiedy zagina pewne samo i spółgłoski - wtedy otrzymujemy zakodowany przekaz "...o-Szaolin..." - niewielu naszych wojskowych mogło tam się szkolić... pomarzyć...

Niech popłynie ta piosenka aż do nieba
Niech zabiorą ją znad morza dobre wiatry
Niech ją pozna cała nasza polska ziemia - ( "ta ziemia..." , "...tej ziemi..." - wyjaśnienia zbyteczne :roll: )

Od Bałtyku słonych fal po same Tatry - (Ferdek Kiepski gdy szykował koniec świata zapowiedziany przez Szatana w telewizji - w chwili ogromnego wzruszenia zaczął żałować: "...jaka ta nasza piękna Polska cała... morze, góry Bałtyckie... " :D )

Niech w plecaku każdy chłopak ją przechowa
Na dni słoty, niepogody i upału
Niech mu będzie przyjacielem w dni pochmurne
Ta piosenka z dwudziestego festiwalu

Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la-la
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la

Niech w plecaku każdy chłopak ją przechowa
Na dni słoty, niepogody i upału
Niech mu będzie przyjacielem w dni pochmurne
Ta piosenka z dwudziestego festiwalu

Sia-la-la-la-li, ło-ło-ło, sia-la-la-la-la, ło-ło-ło
Sia-la-la-la-li, ło-ło-ło, sia-la-la-la-la, ło-ło-ło
Sia-la-la-la-li, ło-ło-ło, sia-la-la-la-la, ło-ło-ło
Sia-la-la-la-li, sia-la-la-la..."


Nie wszyscy może wiedzą ale warto przypomnieć pewną ciekawostkę tego wykonania. Basista tamtej orkiestry wojskowej akompaniującej artystom był wielkim fanem Zappy a szczególnie jego ówczesnego basisty - Scotta Thunesa i za radą Janczerskiego (załatwił mu partytury) przemycił sporo zagrywek z wtedy wielkiego przeboju Valley Girl - chodziło o Plutonowego Kociembę z jednostki w Trzęsaczu :wink:


https://www.youtube.com/watch?v=h1bJo52 ... rt_radio=1



A teraz kilka zdań przypomnienia o tym nieziemskim artyście. Tak naprawdę nazywał się Piotr Janik. Urodzony 8 września 1938 w Łodzi. Odszedł od nas 6 marca 2018 w tym samym mieście. Podobno uroczystość była nader skromna i przyszło bardzo niewielu ludzi co do dziś jest szeroko komentowane. Ukończył Państwową Szkołę Instruktorów Teatralnych w Łodzi. Uprawnienia aktora estradowego uzyskał w 1961 roku. Bardzo ważny był 1963 r, gdy najpierw został konferansjerem, a później wokalistą zespołu Niebiesko-Czarni, z którym współpracował między 1963 a 1967. Już wtedy upomniało się zachwycone jego nieprzeciętną urodą amanta, swobodną prezencją na scenie i namiętnymi ustami (no... może nie aż takie jak Erica Robertsa i Wawrzyszaka ) kino - w 1967 roku wystąpił w filmie pt. Mocne uderzenie w reżyserii Jerzego Passendorfera. Postanowił pójść na swoje i zostać niekwestionowanym liderem (choć były drobne i większe spięcia na tym polu z Jerzym Grunwaldem - miał podobno w stosunku do niego niejednokrotnie zachować się.... nie tak jak na twardych 100% samców przystało - warto poczytać co się wyprawiało w jednostkach komandosów w Wielkiej Brytanii w latach 50/70, potem to ukrócono) - po odejściu z zespołu w 1967 założył owiany niemożliwym do opisania kultem i fanatycznym uwielbieniem folkowy zespół No To Co - z który prowadził do 1971 - ale nie poświęcajmy mu zbyt wielkiej uwagi, tym zajmie się już ktoś inny :roll:

We wrześniu 1971 roku utworzył zespół Bractwo Kurkowe 1791, który istniał aż do 1977 r. - im również się nie zajmujmy. W latach 1978–1980 istniał projekt pod nazwami Bractwo i Express Band. Po definitywnym rozwiązaniu zespołu powołał do życia m.in. grupę Fraction z którą dokonał nagrań radiowych (tak, z pewnością istnieją - wystarczy przeszukać strych Radia Katowice). Od połowy lat osiemdziesiątych artysta (zza biurka) reżyserował widowiska plenerowe i współpracował z grupą Babsztyl w okresie 1983–1985. Zajmował się także kompozycją oraz pisaniem tekstów piosenek i scenariuszy programów dla dzieci. W 1993 roku reaktywował grupę No To Co, z którą koncertował w Polsce oraz USA i Kanadzie. Na pewno były rejestrowane koncerty dla telewizji - o ile mnie pamięć nie myli na pewno z Krakowa z Teatru Stu (Jasińskich się nie powstrzyma). W późniejszych latach jego pełna poświęcenia, wielokrotnie bezinteresowna praca artystyczna na wielu płaszczyznach została doceniona i Janczerski został odpowiednio doceniony i uhonorowany. Wśród najważniejszych nagród, które zdobył, jest medal 200-lecia USA za przygotowane widowiska Wieczerza wigilijna u księcia Radziwiłła, Panie Kochanku dla Polonii amerykańskiej (odrobinę krytykowano projekt za przesadne gloryfikowanie dawnej sarmackiej szlachty i pomijano wyzysk oraz zniewolenie chłopów pańszczyźnianych). Za popularyzację jak mało kto polskiego folkloru otrzymał nagrodę państwową III stopnia Ministra Kultury i Sztuki oraz nagrodę Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji. W 2016 r. zrealizował 1. część tryptyku „Z mojego śpiewnika domowego” – solowy, autorski album zawierający 11 piosenek premierowych i 1 cover; tytuł albumu: Piotr Janczerski. Dziwić może prawie całkowity brak solowych albumów podpisanych wyłącznie jego imieniem i nazwiskiem - taki był skromny. Należy żałować po raz kolejny, że Sikorskiej nigdy nie przypadł zaszczyt by wystąpił wraz z nim w duecie - nie tylko w Kołobrzegu :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=7tag5dE ... rt_radio=1


Jak zwykle po "dłuższym" weekendzie zasypała nas korespondencja - co stanowi idealny łącznik i wprowadzenie do kolejnego duetu artystów :D Pytano nas już wcześniej dlaczego przy okazji wątku poświęconemu największym gwiazdom "synth-popu" jak i tych, których nigdy na festiwal w Opolu nie zaproszono - nie przypomnieliśmy o projekcie Play & Mix - a powiśmy. Tradycyjnie NAPRAWIAMY TEN BŁĄD jak i pragniemy PRZYWRÓCIĆ NALEŻNE IM MIEJSCE w panteonie największych z największych :wink: . Pięknie się to teraz ułożyło - mamy lato, kiedyś wysyłało się pocztówki z malowniczych zakątków (dziś głównie wrzuca fotki i posty na facebooka) czy Ci bardziej ambitni potrafili pięknie opisać w liście jak się cudownie wypoczywa i jakie ciekawostki można spotkać.

Duet Play & Mix już niestety od ponad 26 lat nie istnieje, co jest niepowetowaną stratą. Nie ma żadnych plotek na temat ponownego połączenia sił. Na krajowej scenie synth-popowej nieźle namieszali w latach 1993–1999. Zespół Play & Mix powstał na początku 1994 roku z inicjatywy Dariusza "Play" Trzewika i Witolda "Mix" Walińskiego ps. DJ. Wituś (miał niejednokrotnie problemy z używaniem tej nazwy bo DJ`w Witusiów trochę było na rynku podobnie jak kilku gości używało ksywy DJ Bobas - wspomniany już DJ Trocki nie miał takich problemów - trzeba trochę oryginalności panowie). Wcześniej od 1993 roku Witold Waliński i Dariusz Trzewik występowali w zespole muzycznym Centrum. Oficjalnie nagrali w ciągu tego okresu ok. 5 albumów (a policzenie składanek na jakich znalazły ich kawałki jest totalnie niewykonalne). Na swoim koncie mają liczne przeboje, w tym m.in.: „Tekno Biesiada”, „Wypijmy więc”, „Morze, ja i ty”, „Tam, gdzie ty”, „Tylko w mych snach”, „Tylko ty”, „Puste koperty”, „O tobie kochana” ( kto wie czy nie największy i najbardziej rozpoznawalny - dlatego zrezygnowaliśmy z jego przypominania by nie być posądzani o pójście na łatwiznę) , „Bez ciebie”, „Czarodzieje”, „Impreza”, „Hej, sokoły”, „Ole Ole”, „Ach dziewczynki” czy „Twoje ciało”. W latach 1995–1997 trudno było sobie wyobrazić program Polsatu pt. Disco Relax bez ich obecności - już Werner i Samborski o to zadbali :D . W 1997 roku równie często byli obecni w programie Polsatu pt. Disco Polo Live - aż do 1999 roku. Kilka miesięcy przed zakończeniem kariery Play & Mix zaśpiewał 2 ostatnie utwory, tym razem świąteczny, pt. „Taka noc” i wakacyjny, pt. „Dobrze czuję się”. We wrześniu 1999 roku Play & Mix zakończył karierę po 5 latach - powodów było wiele, choć samo rozwiązanie owiane było mgiełką tajemnicy - czasy się zmieniały, panowie zmęczyli się zarówno stylistyką jak i własnym towarzystwem, minęła pewna epoka, pojawiało coraz mniej zaproszeń na festiwale, koncerty a mainstreamowe media - radio i TV mieli przeciwko sobie - mówiło się wręcz o środowiskowym ostracyzmie - zbliżonym do tego jaki spotkał Iwonę Niedzielską :roll: .


Dyskografia

Beata z Albatrosa - 1994 (klasyka gatunku)
Tekno Biesiada - 1995 (nagrany trochę siłą rozpędu)
Tekno Biesiada 2 - 1996 (materiału było tyle, że starczyło na kolejną płytę)
Wojo Mix - 1997 (nie do końca udana próba odświeżenia formuły)
Czarodzieje - 1998 (chyba najbardziej rozrywkowa i kabaretowa ich płyta)




Warto przeanalizować tekst Pustych Kopert - ich zabawy rytmem, łamańce, przesuwanie akcentów i wrzucane w najmniej spodziewanych momentach "aha" - są godne najlepszych dokonań Zappy. Entuzjaści dopatrywali się kilku zakodowanych wiadomości do Sikorskiej :wink:


"... Czemu nie piszesz do mnie nic aha
Choć jeden jeden list jak nie chcesz pisać nic
Pustą kopertę wyślij mi aha nie piszesz nic
Choć ja tak czekam na Twój list
Jak nie chcesz pisać nic aha kopertę wyślij mi
Aha nie piszesz do mnie nic aha choć jeden jeden list
Aha jak nie chcesz pisać nic pustą kopertę wyślij mi
Aha aha nie piszesz nic choć ja tak czekam na Twój list.
Wandzia wyślij choć koperty.

1. Noc z nieba już gwiazdy zmazała
i ranek się budzi ze snu.
Od dziś będziesz długo znów sama,
a mnie będzie brak Twoich słów.
Więc żegnaj, już żegnaj Kochana
i nie płacz, wiesz, na mnie już czas.
Nim statek się z portu oddali
pocałuj mnie miła choć raz.

Ref. Czemu nie piszesz do mnie nic aha
Choć jeden jeden list aha jak nie chcesz pisać nic
Pustą kopertę wyślij mi aha aha nie piszesz nic
Choć ja tak czekam na Twój list
Jak nie chcesz pisać nic aha kopertę wyślij mi
Aha nie piszesz do mnie nic aha choć jeden jeden list
Aha jak nie chcesz pisać nic pustą kopertę wyślij mi
Aha aha nie piszesz nic choć ja tak czekam na Twój list.
Wandzia wyślij choć koperty.

2. O jedno chcę tylko Cię prosić,
czy będzie Ci dobrze, czy źle
przyrzeknij, że nigdy nikogo
nie będziesz tak kochać jak mnie.
A jeśli już kogoś pokochasz,
przypomnij ostatni nasz dzień
Przesyłaj choć puste koperty,
Chcę wierzyć, że wciąż kochasz mnie.
Wandzia wyślij choć koperty.
Chcę wierzyć, że wciąż kochasz mnie.
Wandzia wyślij choć koperty.

Ref. Czemu nie piszesz do mnie nic aha
Choć jeden jeden list aha jak nie chcesz pisać nic
Pustą kopertę wyślij mi aha aha nie piszesz nic
Choć ja tak czekam na Twój list
Wandzia wyślij choć koperty.
Czemu aha nie piszesz do mnie nic aha
Choć jeden jeden list aha jak nie chcesz pisać nic
Pustą kopertę wyślij mi aha aha nie piszesz nic
Choć ja tak czekam na Twój list
Wandzia wyślij choć koperty...."
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=Uc58rii ... rt_radio=1


Jakże nasze krajowe życie artystyczne jest pełne zaskakujących zwrotów, korelacji, nawiązań, wzajemnego inspirowania się, skojarzeń i zbiegów okoliczności. Dopiero co rozkładaliśmy na czynniki pierwsze Edytę Jończyk i jej "...kici, kici tu Kocica...", następnie nie mniej synth-popową Beatę Bednarz i jej "Lejdisy Marmeladzie" : "...kici kici mój ty kocie..."... a teraz doszła nam następna wschodząca gwiazda, która z pewnością jeszcze "nie-jedno-pokaże" ( w tym gatunku ma się rozumieć :wink: ) czyli następna dłużniczka i kustoszka od Sikorskiej: Dorota Sacewicz vel Mademoiselle Doroty (skojarzenia z kulturą francuską i inną wszelką "wszeteczną" francuszczyzną jak najbardziej na miejscu :D ). Nowa nadzieja "synth-popu" popisała się iście pokerową zagrywką i zajęła stanowisko w sprawie bardzo współczesnego palącego problemu - bezpańskich zwierzaków, tak okrutnie porzucanych szczególnie w okresie wakacyjnym. Dla tych, którzy kochają koty (i nie tylko) – nowy utwór Mademoiselle Doroty ma szlachetny cel by pomóc znaleźć kochający dom potrzebującym zwierzakom. Co sama autorka oraz wytrawni krytycy muzyczni mówią w 3 słowach o tej piosence ? - "Zabawna, wzruszająca i prawdziwa" – taka jest „Singielka z kotem”. To muzyczna raz zawiła a raz ocierająca o emocjonalny ekshibicjonizm opowieść o kobiecie (już w wieku dojrzałym ale nie "przejrzałym"), która zamiast kolejnej randki z nieznajomym z Tindera (lub innych tych bardziej zbereźnych), wybiera wieczór w domu ze swoim ukochanym kotem Radosławem (imię może nie do końca fortunnie wybrane). Za śmiechem (czyżby przez łzy ? - podobnie jak Dymsza, Korczak, Leśmian i Makuszyński ?) kryje się tu autentyczność, a za każdą frazą – realna pomoc. Dochód z piosenki ma planowo zostać przekazany na rzecz Fundacji Dom Belli, opiekującej się bezdomnymi kotami (Sikorska nie ma takiej akcji na koncie - warto przypomnieć zbliżoną akcję naszej Kasi Moś / Kate Moss z Bytomia - która pozowała dla czołowego pisma egzystencjalistów - czyli śp. Playboya z przewieszonymi niezbyt zachwyconymi sytuacją w jakiej się znalazły psiakami - by promować adopcję). „Singielka z kotem” to pozornie lekka, przewrotna (jak sama autorka - czyli sama widzi w sobie wcielenie współczesnej kocicy czy żeńskiej wersji Rademenesa, czyli sama niekiedy też "spełnia życzenia") i bardzo aktualna opowieść o kobiecie, która zamiast kolejnej na bank kompletnie nieudanej randki wybiera spokojny wieczór… z kotem na kolanach (jak w miksie podbito i podkręcono stosowne "mruczando" tytułowego sierściucha). Utwór jak u Zappy łączy humor z czułością i sarkastyczno-gorzkim komentarzem do współczesnych relacji damsko-męskich. Podmiot liryczny, choć ma kota, nadal spędza samotne wieczory nie wstydząc uronić nie jedną łezkę...ale pozostaje jej ten kot. Boski Groucho Marx mawiał przy takich okazjach: "... gdy masz kłopoty załatw sobie prawnika, wtedy co prawda masz ich jeszcze więcej ale zawsze pozostanie ci prawnik..." :D

Sama Dorota jak i reprezentujący ją szychy z ZAiKSu zadeklarowały, że cały dochód z singla zostanie przekazany na rzecz Fundacji Dom Belli w Białej Podlaskiej ( bardzo zasłużona i poważna organizacja, która ratuje, leczy i szuka domów dla porzuconych kotów). Mało tego, by całości dodać o niebo więcej autentyzmu postanowiono, że w teledysku do utworu wystąpią podopieczni fundacji, każdemu z nich towarzyszy podpis z imieniem i informacją o możliwości adopcji. Autorzy scenariusza postanowili zderzyć współcześnie coraz bardziej różniących się i nie mogących dojść do porozumienia pełnych rozterek kobietę i mężczyznę na randce - z sielanką domowych pieleszy, gdy bohaterce towarzyszy zdecydowanie "męski" kot - od razu widać kto przegrywa na całej linii :wink: . Samotna kobieta to znany motyw w starożytnej historii i masowej kulturze. Zawsze wypadała z takim towarzyszem lepiej - bo "samotny starszy facet z kotem" kojarzy się... :roll: . W całkiem zabawnej scenie przygód Asterixa w Służbie Jej Królewskiej Mości - gdy na łodzi ich młody podopieczny zaczyna coś zawodzić o niespełnionej miłości, bohaterowie krytykują jego smęcenie a ten im się mistrzowsko odgryzł: "...a co wy możecie wiedzieć o miłości ?, dwóch facetów mieszka z małym pieskiem..." - Asterix chciał go zatłuc :D Tak czy siak warto to sobie przemyśleć, jak nas inni postrzegają. A jak postrzega się nasza nowa gwiazda synth-popu ? :


"... jestem kociarą. Totalną! Od pięciu lat mam kota Radosława i zrobiłabym dla niego wszystko. Pewnego wieczoru usiadłam do pianina, myśląc, że może powinnam pójść na randkę… ale prawda była taka, że zupełnie nie miałam na to ochoty. Te randki to często stres, wysiłek, by być czarującą – a ja wolałam zostać w domu z Radosławem, który jest po prostu ideałem. Tak – trochę śmiejąc się przez łzy – powstał szkic 'Singielki z kotem’. Kilka miesięcy później, wspólnie z Miko Blascello, stworzyliśmy aranżację. Radosław oczywiście towarzyszył nam w studio....Gdy dowiedziałam się o Fundacji Dom Belli z mojego rodzinnego miasta – Białej Podlaskiej – i poznałam jej cudowne koty, pomyślałam: ta piosenka powinna być też dla nich. Cały dochód ze streamingów i ZAiKSu przekazuję na ich rzecz. Nagraliśmy też teledysk z kociakami z fundacji – wszystkie czekają na adopcję i kradną serca każdej osoby, która przekroczy próg Domu Belli...". Liczymy wraz z redaktorami naczelnymi, że młoda Dorota nie pójdzie śladami Violetty Villas.


A kim jest Mademoiselle Dorota?

To wokalistka, autorka tekstów i pasjonatka języków (nie tylko francuskiego). Z dumą wspomina, iż śpiewa od 7. roku życia, a na swoim koncie ma m.in. Grand Prix Konkursu im. Violetty Villas w Ciechocinku (co nam się wydaje nieco niepokojące i może się wydawać złym omenem), finał Konkursu im. Agnieszki Osieckiej (tu z kolei zagrożenie %), wyróżnienie na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, udział w koncercie upamiętniającym powstańców w 70. rocznicę Powstania Warszawskiego, koncert poświęcony Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu w warszawskim Teatrze Palladium, czy I miejsce w paryskim konkursie Plus 2 Talent. W grudniu 2023 roku wydała debiutancki album „Pensées nocturnes” – nagrany w całości po francusku ( a nie mówiłem ? ) jako hołd dla lat spędzonych we Francji, gdzie studiowała lingwistykę stosowaną (bez praktyki ani rusz) i zarządzanie na Université de Lorraine w Nancy (gdzie ledwie wiązała koniec z końcem). Obecnie pracuje nad nowym, polskojęzycznym materiałem. 19 września 2025 roku ukaże się jej nowy mini album zawierający 7 autorskich piosenek oraz pierwsze demo „Króla palantów” – wszystko w charakterystycznym dla artystki stylu: łączącym emocjonalność, lekki humor i głęboką refleksję, kobiecą wrażliwość oraz rzecz jasna synth-pop :wink:


Pora na pełny tekst:



"... Zasmucę się sama czarnymi myślami
Dorzucę 3 grosze
Krytyką zaskoczę
Gorzknieję wciśnięta w kanapy kawałek
Na randkę bym poszła?
Ta myśl mnie zniechęca
Bo ja jestem
Singielką z kotem na rękach
To ja uwielbiam
Upajać się w kocich miętkach
I choć czasem na chwilę
Zatęsknię, bo mile
Zapłakać nad losem
Przerazić, co potem
To wiem
Że dobrze mi tak
Że dobrze mi tak
Z kotem
Uuuu kiedy będę
Może kiedyś
Stęskniona
Za troską, miłością
To znajdziesz mnie (Znajdziesz mnie)
Choć tak prosto mi latać solo i
Chronić własnej przestrzeni
No bo po co mi
Patriarchalny typ
Chłop, co nigdy się nie zmieni
(Po nic)
Bo ja jestem
Singielką z kotem na rękach
To ja uwielbiam
Upajać się w kocich miętkach
I choć czasem na chwilę
Zatęsknię, bo mile
Zapłakać nad losem
Przerazić, co potem
To wiem
Że dobrze mi tak
Że dobrze mi tak
Z kotem
Wiesz kotku
W domu wcale nie tęsknię, bo krótka
Ta chwila, gdy jestem
Zanurzona w mych smutkach
Nawet, gdy czasem i łezka
Popłynie nad losem
I siedzę znów w za starych dresach
To doskonale wiem, że nasza dwójka
To team skąpany w najcudowniejszych miaukach..."




Tekst to: Dorota Sacewicz przy wsparciu Miko Blascello
Muzyka to również : Dorota Sacewicz przy ponownym wsparciu Miko Blascello
Producent muzyczny: Miko Błaszczyk i jakżeby inaczej - Dorota Sacewicz
Mix to: Paweł Wizimirski
Mastering z kolei: Paweł Wizimirski
Wytwórnia: Mademoiselle Dorota
Organizacja praw autorów: ZAiKS
Współwykonawcy to: Miko Blascello
Autorką zdjęć jest: Martyna Jarczewska
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=RH-6QHS08GQ


Rzadko mamy okazję prezentować tak unikatowego na skalę ... nawet nie światową... a może i na skalę "galaktyczną" instrumentalistę jak ten "anonimowy" Mistrz Perkusji prawdopodobnie z "dalekiego wschodu" :D (docierały do nas plotki, iż panowie mogli się nazywać "Safari Duo") . Należy gorzko żałować, iż jakoś ich życiowe i artystyczne ścieżki się z Sikorską nie przecięły, kto wie jak smakowałyby owoce ich kooperacji - z pewnością Mistrz dodałby niewątpliwie smakowitego "ludzkiego" pierwiastka do niekiedy przesadnie uporządkowanej i co tu kryć: "sztywnej" warstwy rytmicznej jej synth-popu. Może nic straconego - o ile ktoś odnajdzie tego zagubionego diament`a :wink: ( to wielka tajemnica, która już urosła do miana legendy - są tacy wskazujący na dworzec w Wilnie, inni, że to Kijów, a jeszcze inni, że śladów należy szukać w Bułgarii czy Kazachstanie, panowie mogli śmiało być na "gościnnych występach" czy odbywać wielką niekończącą się trasę po Azji). Było o Sunny Murray`u i jego zawstydzeniu gdy miał okazję wniknąć (lub prędzej niezbyt udaną "próbę" wniknięcia") w absurdalnie złożoną / rozłożoną warstwę polirytmiczną duetu Bev & Bob. Mistrz ze wschodu poraził swoim krótkim zarejestrowanym przez przypadkowego przechodnia występem miliony fanów i to nie tylko synth-popu jak i bywalców Festiwalu w Opolu. To podobno zaledwie drobna cząstka tego na co było go niekiedy stać, pokazywał ułamek tego co naprawdę potrafi i nadal trzyma pod łóżkiem mnóstwo taśm ze swoimi występami czy ćwiczeniami w domu, nic tylko zakupić odpowiedni magnetofon i przenieść analogowe taśmy na cyfrowy nośnik :D . Warto przytoczyć kilka komentarzy tych, których życie tymi paroma śmiałymi uderzeniami odmienił całkowicie:



- " To nauczyciel Buddy Richa, Neala Pearta i Cozy'ego Powella"

- " Co za poczucie rytmu. Lepszy niż metronom. (mógł jak nasz Piotrowski zawstydzić nie jeden metronom)

- " No no daje czadu taki Nikifor polskiej perkusji."

- "Czyli jest coś na rzeczy w plotkach, że Mike Portnoy ma gdzieś brata..."

- "Charlie Watts żyje!!!!!"

- "Widać tyle inspiracji perkusisty, ze trudno wskazać tą jedną która go ostatecznie ukształtowała - jazz klasyczny, nowoczesny, punk, disco polo, żonglerka, David Copperfield, taniec, magia a momentami nawet sztuki walki i kuchnia dalekiego wschodu"

- "Whiplash po rusku"

- "nie wiem czy znalazłby się jakiś zawodowy perkusista który by spróbował nagrać cover tego niecodziennego zjawiskowego artysty ???"

- " Gram na perkusji 7 lat A nie zagram nawet 1 taktu tego utworu bez pomyłki"

- " Chciałbym zatrudnić tego pana do płoszenia kretów na mojej działce...."

- " Mnie się przede wszystkim podoba chęć tego człowieka do grania. On chce! W odróżnieniu od wielu, wielu młodych ludzi ..."

- " Portnoy może pozazdrościć takiego talentu"

- " MISTRZOSTWO grają razem (wg mnie nie ten sam utwór ) a mimo to sobie nie przeszkadzają"

- " Ten facet, to nieoszlifowany diament. Widać, że ma smykałkę do "nabijania" trash metalu"

- " Te przejścia i podziały synkopowe... Te rytmy 7/20 i 3/16. Tego się nie da zapomnieć." (gra trudniejsze nakładające się na siebie rytmy niż to co na przesłuchaniach kandydatom kazał grać Zappa)

- " W pierwszych 16-tu taktach tego jakże arcytrudnego dla perkusistów utworu słychać wyrażny wpływ gry Billego Cobhama.
Natomiast reszta utworu osadzona jest w klimatach jazz-rockowych Dave Weckla.
A więc Drodzy Państwo: Chylmy czoła przed Miszczem!"

- " Avant-garde, progressive folck. Awesome"

- " Jest coś w tych rytmach .
Wielki talent .
Powinien nauczać"

- "I te kocie ruchy wspaniali muzycy.."

- " Chodzą słuchy, że ci najlepsi, światowej sławy perkusiści traktują ten filmik jako tutorial aby się doszkolić." (lub powinni od razu połamać swoje pałeczki i dać sobie spokój - lepiej oszczędzić wstydu)

- " Słyszałem, że to on miał zastąpić Joeya Jordisona ze Slipknota."
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=3exdTKR ... rt_radio=1


Wielokrotnie w tym wątku poddawaliśmy pod wątpliwość rangę i wagę "nostalgii" - ba... padały zarzuty o trudnym do zbagatelizowania kalibrze: "czy nostalgia nie jest przereklamowana ?" :roll: . Trudno uwierzyć, iż jeszcze nie tak dawno w wątku poświęconym Sikorskiej prezentowaliśmy rubrykę czy pod-wątek :wink: "piosenka krajoznawcza" czy potencjalny hit na lato. Piosenka, którą można zabrać ze sobą na urlop, do plecaka, do torby i by towarzyszyły licznym wojażom i wakacyjnym przygodom. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak razem z pozostałymi redaktorami naczelnymi, którzy już definitywnie powracali ze swoich urlopów otworzyć nowy wątek w tym wątku - czyli "nostalgia za minionym latem" :D . Natrafiliśmy na arcy ciekawy trop - wielu z nas ten hit wiernie towarzyszył i jakże celnie oddał nastrój, klimat, feeling czy jednym słowem - udaną pogodę pod koniec sierpnia. Mowa o projekcie, który wystartował mniej więcej w tym samym czasie co Sikorska - no może ciut wcześniej - czyli Maya i ich Lait de coco. Niewiele o nim wiadomo. Owiewa ich aura tajemnicy. Zarówno wtedy jak i dziś silne są głosy, że to od początku do końca zgrywa, kpina i parodia "panoszącego" się w Europie Italo Disco, późnego synth-popu i wszelkich gatunków pokrewnych (minimalnie słabsze są głosy miłośników grupy przysięgając, że to było jak najbardziej na serio - dlatego tym bardziej jest tak rozbrajające i zabawne). Dostrzec można iskierkę nadziei i szansę by ich dokonania zaprezentować w szerszym zakresie i rzucić nowe światło. Podobno ich dorobek to ledwie singielek i Maya wtedy będąc u szczytu nie doczekała się długogrającej płyty !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ( AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA - plus tupanie nóżkami gniewna mina prymusa). Może lada moment doczekamy się zarówno wzbogaconej wersji CD oraz paru rozdziałów im poświęconym w DCCLXXVII tomie imponującej monografii o synth-popie, aczkolwiek nie widzę powodów by w CCCXXXIII tomie o festiwalu piosenki w Opolu również coś na ich temat nie nadmienić :wink: .


https://www.discogs.com/master/1353336- ... it-De-Coco


Tradycyjnie z kronikarskiego obowiązku dodam, że oryginalna płytka to prawdziwy biały kruk - nawet na ebay`u pojawia niezwykle rzadko osiągając zatrważające ceny - jest warta wszystkich pieniędzy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

https://www.ebay.pl/itm/166931497472?_s ... R7S5rNilZg


Jako autorzy - do jej powstania przyznali się znani we francuskim środowisku muzycznym kompozytorzy: Christophe Laurent i Olivier Andres


Francuski jest u nas powszechnie znany, stąd bezzwłocznie od razu przechodzimy do jakże wdzięcznego tekstu:


"... Elle était allongée sur la plage
Nue sur le sable chaud
Et le vent, le vent tournait les pages
De son San-Antonio
J'arrivais dans ma décapotable
Beau minet, belle bagnole
Gomina, Ray-Bans, look impeccable
De quoi la rendre folle


L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco
L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco


Vas-y Aldo, fais-lui ton numéro
Pas chaloupé, tango
Parle-lui de ton yacht, de ta villa
À Copacabana


L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco
L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco

Mais toutes les plus belles histoires s'arrêtent
Et je me réveillais
J'avais fait un rêve et dans ma tête
Ce refrain résonnait…


L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco
L'ombre des oiseaux caressait sa peau
Elle bronzait au lait de coco..".


Mamy odrobinę niespełnionej romantycznej wakacyjnej miłości w egzotycznych plenerach i dekoracjach rodem z Copacabany - do której jeszcze wrócimy, mamy echa naszego krajowego Kombi: "Nasze Rendez-vous". Mnie zachwycił chórek tancerzy w korkowych kapeluszach rodem z Safari, ich bezbłędny taniec, dzika ale jakże dystyngowana naładowana testosteronem i przebojowym męskim erotyzmem choreografia (te ptaszki tworzone gestem dłoni i splecionych palców - musieli pracować z zawodowcami lub sami na to wpadli - to nie jest wykluczone). Patrząc na nich można się naprawdę rozmarzyć, wielu z naszych redaktorów naczelnych miało i ma nadal słabość do tzw. "prawdziwych facetów". Podobno wtedy to wideo w niektórych zakątkach było "na indeksie" czy "na cenzurowanym" z powodu tych dwóch - mawiano, że kobiety jak i mężczyźni nie powinni ich oglądać bo już nigdy nie spojrzą tym samym wzrokiem na małżonka, nawet jeśli owinie się misternie ręcznikiem :D . Nasi spece od tekstów piosenek wyłapali ciekawostkę - że u nas "...-cabana..." mogło zostać diametralnie inaczej zinterpretowane niż to co sobie pierwotnie zaplanowali francuscy tekściarze. Wokalista - a przy okazji wrażliwy podmiot liryczny u nas miał swoją wybrankę serca zaprosić by "ubili sobie kabana", inaczej "szlachtować wieprzka" czy potocznie zorganizować "świniobicie" :roll: . Jakże kładąc nacisk na to słowo: "kabana" - rozmarzył się frontman Maya - jakże wzrok stężał pod wpływem tej jakże kuszącej wizji - czyli ile dobrego można mieć z tego "kabana". Jaki był krytyczny stosunek Sikorskiej do wieprzowiny czy w ilu świniobiciach brała udział - tego na daną chwilę nie udało nam się ustalić. Wiadomo płodny artysta, męski typ, wojownik musi sobie porządnie pojeść.... a to nas idealnie zaprowadzi do następnego wykonawcy.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

Po ostatnim poście naszą redakcję zalała masa bardzo pouczających sugestii - chyba warto przytoczyć dwie najbardziej wymowne i frapujące - czyli rozwijające zagadnienie fenomenu wpływu zachodnich formacji na naszą krajową scenę synth-popową z Sikorską na czele. Pierwsza dotycząca problematycznej kwestii brutalnego doprowadzenia do konsumpcji wieprzowiny (przez "rżnięcie", "szlachtowanie" czy "świniobicie") przez podmiot liryczny francuskiej formacji Maya - było przypomnienie jak to wyglądało u Szekspira w Makbecie - gdy prawie na początku dzieła spotykają się 3 siostry wiedźmy / czarownice i pada taki tekst:


"... SCENA TRZECIA.

Dzika okolica.

Grzmi. Wchodzą trzy czarownice.

Pierwsza czarown.
Gdzieś była, siostro?

Druga czarown. Wieprzem rznęła.

Trzecia czarown. A ty gdzie? Opisz swoje dzieła.

Pierwsza czarown. Żona jednego kupca wełny,
Kasztanów miała rańtuch pełny
I złote łuszczyła z nich jądro.
Daj mi je, rzekłam, a ta kukła
Ze wzgardą na mnie fukła:
Precz stary ty czopie, precz flądro!
Poczekajno, pomyślałam, ptaszku,
Pokażę ja ci, czym ja czop!
Mąż jej popłynął do Damaszku,
Na sicie śmignę za nim w trop,
I w spodzie okrętu skurczona
Przycupnę jak szczur bez ogona:
Za babę odpowie mi chłop.

Druga czarown. Mój wiatr ci dam.
Druga czarown. I ja mój dam.

Pierwsza czarown. Dziękuję wam.
W mocy mej wszystkie inne mam;
Wszystkie porty, gdzie szaleją..."


Jeszcze dobitniejszą interpretację tego zagadnienia można odnaleźć w jednym z odcinków "Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu" niezawodnego duetu Mann i Materna, w obiegowym tytule znanym jako "Dyrektor PLASTPOLA" :D


https://www.youtube.com/watch?v=seW-LQntWv0


Druga to wspomnienie innego arcydzieła masowej pop kultury czyli odcinka Świata Według Kiepskich - gdy Ferdek w przypadkowy sposób odkrył w sobie duszę artysty/prymitywisty czy "prymitywa" i postanowił tworzyć własne obrazy, walnie pomógł mu w tym Boczek w przełomowym dla tej tragedii momencie gdy z braku papieru w sklepie mięsnym w jeden z jego obrazów zapakował bodajże świeże ociekające jeszcze krwią płucka (kto wie czy nie wieprzowe, to by rzucało nowe światło na obecny problem) i te w nieortodoksyjny sposób powstałe płótno jeden z krytyków okrzyknął: sensacją i arcydziełem na skalę światową, stawiającą nasz kraj w ścisłej awangardzie :roll: Gdy Ferdek i Boczek po tym niespodziewanym sukcesie szykowali do "tworzenia nowego arcydzieła" tą samą sprawdzoną metodą - zdegustowany Paździoch z dezaprobatą rzucił im przez zaciśnięte zęby: "... wasze dłonie splamione są krwią kanibale..." :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=NqW_PD-A7hk


Wcześniejszy post okazał małą aczkolwiek niezbędną do głębszego poznania dygresją. A wracając do obiecanego artysty - doprawdy, nie sposób zrozumieć dlaczego nie pojawił się wcześniej. Nikt nie zrobił dla rozwoju międzynarodowej sceny synth-popowej, dance, elektronicznej, tanecznej, klubowej, co ten wyjątkowy człowiek, który z wrodzonym talentem zrobił to co przypadło mu w udziale i nikt nie zarzuci nam przesady, gdy napiszemy, że z ręką na sercu uczynił znacznie, znacznie więcej. Padło pytanie, które zawisło w powietrzu bez odpowiedzi - kto musi jeść ?, prawdziwy mężczyzna, chłop ? ... nie do końca - prawdziwy WOJOWNIK, czyli Samuraj (nie mylić z zawodnikiem Sumo - aczkolwiek w jakimś stopniu również). Wszystko po kolei. Przez złośliwych określany niekiedy jako "mąż swojej żony" - czyli "Mąż Sandry". Dał jej co prawda swoje nazwisko - ale Sandrę przecież znają prawie wszyscy ale Michaela Cretu już niekoniecznie.

Nasi badacze/szperacze/archiwiści i dokumentaliści po urlopie świeżutcy, wypoczęci, trochę skacowani ale niezawodni. Michael Cretu, czyli tak naprawdę Mihai Crețu, znany także jako Curly M.C., urodził się (co mało kto pamięta) 18 maja 1957 w Bukareszcie. To wszechstronny niemiecko-rumuński muzyk, najpierw odpowiedzialny za solowe sukcesy Sandry a potem przy jej subtelnej pomocy twórca muzycznego projektu nazwanego Enigma. Dla przyzwoitości trzeba przypomnieć, że album MCMXC A.D., trafił na pierwsze miejsca list przebojów w 24 krajach i zdobył 17 platynowych i 24 złote płyty !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (kto to dziś pamięta ?)


Cretu to człowiek, który nie wziął się znikąd i przypadkiem zajął muzyką czysto amatorsko. Studiował z powodzeniem u najlepszych muzykę poważną w Bukareszcie, Paryżu oraz we Frankfurcie. Pierwszym singlem Michaela Cretu był Wild River wydany w 1978 r (bardzo poszukiwany obecnie przez kolekcjonerów). Niecały rok później wydał album Ausgewählte Goldstücke w niemieckim wydaniu oraz Moon, Light and Flowers w wydaniu angielskim. Na kolejne trzeba było trochę poczekać - Legionäre ukazał w 83 a trzeci z kolei solowy album Die Chinesische Mauer w 1985. Ten ostatni został również wydany w wersji angielskiej pod tytułem The Invisible Man. Angielskie wydanie różniło się od niemieckiego m.in. długością trwania poszczególnych utworów (dla mnie to też bez znaczenia). To z niego pochodzi w/w Samurai. Płyta została nad wyraz entuzjastycznie przyjęta - słychać na niej charakterystyczne rozwiązania melodyczne, patenty aranżacyjne, brzmieniowe i producenckie Michaela - miłośnicy Sandry od razu wskazali, iż brakuje tylko jej głosu.


Lista artystów, których wspierał jest imponująca. Jako autor tekstów, wykonawca lub producent współpracował m.in. z:

Hubert Kah „Goldene Zeiten”, „Tensongs”, „Sound Of My Heart” (1984–1990)
Boney M Nightflight To Venus (1978)
Moti Special Motivation (1985)
Cretu and Thiers Belle Epoque (1988)
Cornelius and Cretu Cornelius and Cretu (1992)
Trance Atlantic Air Waves The Energy of Sound (1998)
Ruth Ann „What about us” (2007)

Dyskografia

Michael Cretu: Moon, Light & Flowers (1979)
Michael Cretu: Legionäre (1983)
Michael Cretu: Legionnaires (1983)
Michael Cretu: Die Chinesische Mauer (1985)
Michael Cretu: The Invisible Man (1985)
Moti Special: Motivation (1985)
Michael Cretu: The Invisible Man – 2nd Edition incl. „Gambit” (1986)
Cretu and Thiers: Belle Epoque (1988)
Enigma: MCMXC a.D. (1990)
Cornelius and Cretu: Cornelius and Cretu (1992)
Enigma: The Cross of Changes (1993)
Enigma: Le Roi Est Mort, Vive le Roi! (1996)
Trance Atlantic Air Waves: The Energy of Sound (1998)
Enigma: The Screen Behind the Mirror (1999)
Enigma: Love Sensuality Devotion: The Greatest Hits (2001)
Enigma: Love Sensuality Devotion: The Remix Collection (2001)
Enigma (DVD): Remember The Future (2001)
Enigma: Voyageur (2003)
Enigma: 15 Years After (boxset) (2005)
Enigma: A Posteriori (2006)
Enigma: Seven Lives Many Faces (2008)
Enigma: Platinum Collection (2009)
Enigma: MMX social song (singiel) (2010)
Enigma: The Fall of a Rebel Angel (2016)


Należy przytoczyć kilka faktów z jego życia osobistego a tu się działo, oj się działo ;-). Michael swoją przyszłą żonę, Sandrę Lauer, poznał w czasie trasy koncertowej Arabesque w Japonii (gdzie panował istny szał na te 3 piękne dziewczyny - można to porównać z histerią gdy ABBA przyjechała), w trakcie której dołączył do zespołu jako klawiszowiec. Musiał zrobić na niej spore wrażenie i był na tyle przekonujący, gdyż stał na stanowisku, że ona się tam sakramencko marnuje a kariera solowa jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Poniekąd jego "oskarżano" o rozpad Arabesque w tym "złotym" składzie czyli Sandra, Michaela i Jasmin. Ślub odbył się na Ibizie 7 stycznia 1988, a młoda para zamieszkała w 500 letniej rezydencji właśnie na Ibizie wraz z rodzicami wokalistki (co nie najlepiej wróżyło na przyszłość, wiadomo jak się mieszka z teściami), którzy pod ich nieobecność opiekowali imponującym domem. W 1995 para doczekała bliźniaków - Nikity i Sebastiana. Kilka miesięcy po ślubie oboje przeżyli groźny wypadek samochodowy (Sandra prowadziła, czyli wszystko jasne) - prasa szeroko się o tym rozpisywała. Biały kabriolet wart ok 25 tyś dolarów został całkowicie skasowany, policja i lekarze byli zgodni, że to, iż oboje przeżyli można było uznać za cud. Wokalistka przez jakiś czas uskarżała na uciążliwe bóle pleców a kompozytor miał poważne wstrząśnienie mózgu a w późniejszym okresie nawracające migreny (sama poszkodowana przez lata zmagała z traumą i bała wsiąść za kierownicę - a gdy się wreszcie przełamała podobno rzadko przekraczała 50km/h). Sielanka nie trwała zbyt długo - po latach Sandra gorzko wspominała, że rozpad małżeństwa był długotrwałym procesem i zaczął znacznie wcześniej niż się wszystkim wydawało. Miała na tyle rozumu, gdy w latach 90 zorientowała się, iż czasy, muzyczne mody, gusta, publiczność - się diametralnie zmieniły a jej czas zdecydowanie przeminął. Chciała przystopować i skupić wyłącznie na rodzinie. Michaela wiecznie nie było w domu - zajęty wciąż nowymi projektami i sprawami biznesowymi. Po prawie dwudziestu latach małżeństwo Michaela i Sandry rozpadło się – pod koniec października 2007 roku, niemiecka popołudniówka Bild opublikowała notę prasową menedżera, który potwierdził złożenie pozwu rozwodowego oraz separację artystów. Pikanterii całej historii miłosnej dodaje fakt, iż w latach 2000-naście za sprawą dorastających dzieci mieli znów odnowić kontakty i .... miało między nimi na nowo zaiskrzyć. Jak jest naprawdę doprawdy trudno dociec. Brukowa prasa wielokrotnie w ostatnich latach miała używanie - pisano o depresji i załamaniu się wokalistki po rozwodzie, co miało doprowadzić do przesadnego objadania się (krytykowaną jej wygląd i to że przytyła) czy popijania w samotności. Tyle życie osobiste. Można żałować, że nasza Sikorska nie spotkała takiego Cretu na swojej drodze. Daliby sobie oboje solidnie w kość ale miałaby na koncie znacznie więcej przebojów. Jest to już ustalone, że w szykowanych do druku tomach o polskim synth-popie będzie to szerzej potraktowane.


Pora na tekst Samurai (by uzupełnić i domknąć kwestię "gastryczną" dawni słuchacze radia pamiętają gdy Kabaret Elita recytował kontrowersyjne menu m.in "...jaja samuraja czy salceson z królewskich kaleson..." ale czym raczył się Cretu - on sam tego nawet nie pamięta) :


"... If you're lonely
you never show a sign
No devotion could ever change your mind
No illusion when your work is done
Nobody knows you

Samurai samurai
Did you ever dream
Hesitate wonder why
At all the anger you have seen
Oh-oh oh-oh oh-oh
Samurai samurai
Does your blood run cold
No light shines in your eyes
No burning flame in your soul
Oh-oh oh-oh oh-oh

Your commission was written in the sand
No emotion could ever stay your hand
No consolation no word of love or praise
Your fight is over

(2x) Samurai samurai
Did you ever dream
Hesitate wonder why
At all the anger you have seen
Oh-oh oh-oh oh-oh
Samurai samurai
Does your blood run cold
No light shines in your eyes
No burning flame in your soul
Oh-oh oh-oh oh-oh..."


Tradycyjnie podsuwamy najsmakowitsze (mogą być i wieprzowe) kąski:


"... Does your blood run cold
No light shines in your eyes
No burning flame in your soul..." - to prawie jak w filmie Ronin, Siedmiu Samurajów, Ostatni Samuraj czy Zemsty roninów z Ako - czymże jest życie bez celu, bez "Pana", bez honoru, gdy niczemu szlachetnemu i nikomu nie można już służyć ?.


"... Your commission was written in the sand
No emotion could ever stay your hand
No consolation no word of love or praise
Your fight is over..."


Cudo - w wolnym tłumaczeniu wyszłoby coś takiego - co nas idealnie zaprowadzi do następnego wątku:

"... Twoje zlecenie zostało zapisane na piasku
Żadne emocje nie powstrzymają twojej ręki
Żadnego pocieszenia, żadnego słowa miłości ani pochwały
Twoja walka dobiegła końca..." - i jak tu nie pić lub jak tu ze sobą nie skończyć ?. Na szczęście kolejna legenda przyniesie nam pocieszenie.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=2NBUBqLt_-w


Cieszy nas niezmiernie gdy wraz z redaktorami naczelnymi możemy zgrabnie łączyć pewne wątki - w tym przypadku mamy "ku pokrzepieniu serc", prawdziwego bohatera, który na końcu triumfuje, mamy synth-pop, jest fala "nostaldżii" i tęsknota za minionym dzieciństwem, gorączka letniej przygody i jakże to wszystko pasuje do Sikorskiej :D . Niedawno zgłosił się do nas fanklub Zorro - lub raczej jego filia w naszym kraju, choć oni siebie bardziej postrzegają i kwieciście opisują jako: "wiecznych-niedojrzałych-zahukanych-introwertycznych-z-natrętną-skłonnością-do-narcyzmu-nie-pogodzeni-z-upływem-czasu-z-ich-zdaniem-poniekąd-zmarnowanym-i-źle-wykorzystanym-czasem-dzieciństwa-gdy-chowani-pod-kloszem-przez-nadopiekuńcze-mamunie-i-fanatycznie-religijne-babunie-poprzez-swoiście-wpojony-system-wartości-autentycznie-wierzyli-w-bajki-co-na-dobrą-sprawę-im-do-dziś-nie-przeszło-i-niekiedy-ganiają-z-czaraną-maską-tudzież-peleryną-i-wymachują-czym-popadnie-chociażby-wieszakiem-na-ubrania-imitującym-legendarną-szpadę-zorro" :D . Lecz nie znęcajmy się nad nimi specjalnie i z wrodzoną NAM empatią, pobłażliwością i sercem pełnym miłości spójrzmy na nich w szerszym kontekście społecznym (oraz synth-popowym) i przyznajmy, ale tak po męsku, szczerze, z ręką na sercu - kto z nas nie bawił się w Zorro, widząc w nim protoplastę i praprzodka Batmana, nie wywijał kijem, nie chciał walczyć by wyzwolić ciemiężony biedny prosty wiejski lud terroryzowany przez wojskową JUNTĘ (tak, tam rządziła prawdziwa Junta, nie trzeba studiować podręczników historii - wystarczy obejrzeć bajeczkę o Zorro by mieć o tym jako takie pojęcie). Daniec w swoim programie "Marzenia Marcina Dańca" wspominał, że jako dziecko był bardzo gruby i osiedlowe dzieci się z niego śmiały. Gdy babunia uszyła mu strój Zorro a dziadzio wystrugał szabelkę i wypadł pełny nadziei tak wystrojony na podwórko - okoliczne dzieciaki przywitały go otwarcie: "... cześć Garcia..." :roll: . Dzieciństwo bywa naznaczone traumami podobnie jak kariera estradowa. Główny muzyczny motyw jest bezdyskusyjnie i bezapelacyjnie genialny - każda nuta to cios lub cięcie szablą samego Zorra czy jak strzelenie z jego bata. Oparta i mocno przywołująca (jakże by inaczej) klimaty latynoskie, hiszpańskie - otwierającego kawałka nie powstydziłby się Chick Corea czy Chuck Mangione (kłaniają też mistrzowie rytmicznych/klaskanych tematów z Gypsy Kings - ale nie pytajcie "których" ?) :wink: Pamiętam jak wspólnie z kolegami albo się to nuciło albo śpiewało - rzecz jasna nie rozumiejąc ani słowa, lecz ten japoński jakoś się w głowie potrafił zakorzenić :D . W wersji nadawanej u nas w pamiętnej Polonii 1 ( do dziś ludzie z łezką w oku wspominają te popołudniowe / wieczorne pasmo gdy leciał Gigi (miłośnik wszelkich odmian sportu i białych majteczek, które dodawały mu nadludzkiej siły), Pojedynek Aniołów, Calendar Man, Yattaman, że o Kapitanie Hawku/ Tsubasie nie wspomnę - o nim z naciskiem na "zabijakę" Kodżiro już pisaliśmy i to bardzo rozwlekle) - główną melodię grał pasujący w aranżu saksofon. W naszej wersji czytał Jacek Brzostyński (też bardzo zasłużony dla krajowego synthpopu).


https://www.youtube.com/watch?v=4yc6RPXiftM



Najpierw kilka danych podstawowych informacji. Zorro / Legenda Zorro (jap. 快傑ゾロ Kaiketsu Zorro) to japońsko-włoski serial animowany wyprodukowany w 1994 roku przez Ashi Productions i Mondo TV (nie.... tam Sikorska nigdy nie wystąpiła) w reżyserii Katsumiego Minoguchiego. Zrealizowany na podstawie powieści Johnstona McCulleya The Curse of Capistrano wydanej w 1919 roku. Serial animowany (ci japońce to potrafili robić bajki i podłożyć odpowiednią muzykę) opowiada o przygodach niezdarnego i leniwego Diego de la Vegi (tu ciekawostka - jego niekiedy karykaturalne, przeszarżowane "aktorskie" zachowanie jest tak idiotyczne i grubymi nićmi szyte, że aż dziw bierze, że prawie nikt z mieszkańców i jego bliskich się nie zorientował - jedynie jako pierwszy w tej maskaradzie i błazenadzie pokapował mały przygarnięty przez de la Vegów Bernardo, później znany jako Mały Zorro), który w tajemnicy wkłada czarną maskę i strój, by jako Zorro – zamaskowany obrońca sprawiedliwości, walczyć z armią. Jego głównymi przeciwnikami (na marginesie bardzo męscy, brutalni, ze słabością do gromadzenia majątku, przekupstwa, łapówek, pięknych kobiet w tym głównej żeńskiej bohaterki Lolity - a to się odpowiednio kojarzy) są komendant Raymond i porucznik Gabriel. Jest też odpowiednik Garcii - Pedro Gonzales, który niby walczy i ściga Zorro ale za cholerę nie rozumie dlaczego i mimo wielokrotnych od niego batów czy wyrytego na okrągłym tyłeczku "Z" - w sumie z nim sympatyzuje a na końcu....(uwaga na spoilery) ..............chwila na podniesienie napięcia, dramatyzmu, by wyskoczyć do toalety, na coś do przekąszenia do kuchni i by wyciągnąć płytę Miliana z odtwarzacza.............................. stanąć po jego stronie i walczyć ze swoimi przełożonymi :D . Muzyka jest osnuta mgiełką tajemnicy - jako wykonawcę wskazuje się Masaaki Endoh, lecz czy on jest kompozytorem - nie ma pewności.

Pora na tekst - najpierw oryginalny, większość nie ma problemu z japońskim więc jadymy:


Zorro kiite kudasai!

Zorro hear me!

"... Asayake ni somatta kono sora wo aogumachi
Nemuranai jaaku ga iro wo nurikaeru
Sono naka wo jounetsu no kaze ga hashitte
Shizukana jiyuu e to nukete yuku
Dokoka de dareka ga hikaru ken wo matsu
Kirameku ashita wo yumemite
Dokoka de dareka ga egao torimodosu
"ZORRO" toyuu moji wo mitsumete..."



Teraz luźne tłumaczenie na angielski:

"... As I looked to that town dyed by the sky's morning glow
I waited for the resting wickedness to repaint its colors.
And within that, the winds of passion raced.
Heading silently towards peaceful freedom.
Somewhere, someone waits for a shining sword-
All the while dreaming of a glistening tomorrow.
Somewhere, someone is bringing back smiles;
While gazing at the sign of "Zorro"...."



Znów wracamy do japońskiej:

"... Kanashimi ni somatta kokoro wo minogasanai
Yasashisa to tsuyosa wo ryoute ni kakaete
Sono michi wo jounetsu no kaze ga hashitte
Namida ni nureta hi wo keshini kuru
Dokoka de dareka ga hikaru ken wo motsu
Yuuki to seigi wo shinjite
Dokoka de dareka ga mirai torimodosu
"ZORRO" toyuu moji wo mitsumete
Dokoka de dareka ga hikaru ken wo matsu
Kirameku ashita wo yumemite
Dokoka de dareka ga egao torimodosu
"ZORRO" toyuu moji wo mitsumete..."



I znów do angielskiej:

"... I will not ignore my aching heart.
I am holding gentleness and strength in both of my hands.
The winds of passion blow into that road,
To extinguish the fire wet by tears.
Somewhere, someone waits for a shining sword,
While believing in courage and righteousness.
Somewhere, someone is getting back the future.
While gazing at the sign of "Zorro".
Somewhere, someone waits for a shining sword-
All the while dreaming of a glistening tomorrow.
Somewhere, someone is bringing back smiles,
While gazing at the sign of "Zorro"...."


Ludzi najbardziej wzruszają i potrafią podnieść na duchu te fragmenty tekstu:


"... Czekałem, aż spoczywająca niegodziwość na nowo namaluje swoje barwy.
A w tym samym czasie wiatry namiętności szalały.
Zmierzając cicho ku spokojnej wolności...."


"... Trzymam w obu dłoniach delikatność i siłę.
Wiatry namiętności wieją w tę drogę,
Aby ugasić ogień zmoczony łzami...."

To wielka niepowetowana strata, iż Sikorska nie miała okazji zaśpiewać czołówki w jakiejś japońskiej bajce. To były istne kopalnie murowanych przebojów - parę pierwszych taktów i już człowiek został wciągnięty w odpowiedni klimat. A kopalnią przebojów był pewien projekt, który poruszymy w kolejnym wątku, będą też piękne kobiety :D .
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4697
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=VH5NAtG ... rt_radio=1


https://www.youtube.com/watch?v=7QbSefc ... rt_radio=1



Dotrzymaliśmy słowa, w weekend powoli wchodzimy w towarzystwie pięknych ale jakże utalentowanych kobiet :D . Trudno sobie wyobrazić końcówkę lat 80 bez tej zjawiskowej dziewczyny - czyli Marii Whittaker. W głowie się nie mieści, że ktoś mógłby jej nie kojarzyć, nie tylko przez moment jako jeden z Aniołków Hilla czy jako konsekwencja tej artystycznej znajomości z teledysku Genesis - Anything She Does. Jej plakaty z artystycznymi zdjęciami z chociażby z The Sun zdobiły wiele ścian, wewnętrznych szafek, lodówek czy makatek do przypinania istotnych informacji :wink: . Mało kto pamięta, że prawie otarła się o wielką karierę muzyczną w okolicach 1990 r. Po latach ze śmiechem wspomina, że producenci najzwyczajniej w świecie "zmusili" ją do tego przedsięwzięcia, gdyż nienawidziła śpiewać i szczerze nienawidziła tej piosenki. Opowiada anegdotę, że gdy jej trójka dzieci chce ją sterroryzować czy za coś się odegrać to na telefonie zawsze puszczają ten utwór - podobno jest to nad wyraz skuteczna metoda, zawsze działa :D . Rzesza fanów jednak nie może się z tym zgodzić - kawałek jest świetny a Maria miała naturalny, wrodzony, nie wymuszony talent i ciekawą barwę głosu. Mogło z tego wyjść o wiele więcej, potencjał i walory z pewnością były :roll: i to na nagranie pełnego albumu a zaledwie singla, który...... jest łatwo dostępny na ebay i to za niewielkie pieniądze, choć rozstrzał cenowy bywa spory:


https://www.ebay.pl/sch/i.html?_nkw=mar ... m570.l1313


Biedna i jakże urocza Maria świetnie zdawała sobie sprawę, że w 1990 taka stylistyka, sound, brzmienie i melodie powoli odchodzą do przeszłości i taki pełny wakacyjnej nostalgii synth-pop mógł jeszcze wiele zwojować i się podobać w okolicach 86 czy 87 to na początku 90 już było pozamiatane. Krytycy i sceptycy nie omieszkali jej boleśnie wytknąć, że zwyczajnie bezczelnie i otwarcie kopiuje/ powiela patenty i melodie, które wywindowały do miana "Fabryki Przebojów" i wszelkich rekordów Guinesa trio - Stock / Aitken / Waternam - przykłady ? - jak najbardziej. Wystarczy prześledzić inną silnie dekoracyjną i mocną wizualnie artystkę - również stałą bywalczynię ścian na rozlicznych plakatach - Samantę Fox - Nothing Gonna Stop Me Now:


https://www.youtube.com/watch?v=0jPDHm4 ... rt_radio=1


Samanta szarżuje na motorówce.... to dopiero wywołuje falę nostalgii i tęsknotą za gorącym latem (niejeden chciał by go przewiozła) :roll:


Następny przykład geniuszu "bogów" synthpopu - choć ich określano jako Europop w/w tria - Bananarama i ich I Heard a Rumour:


https://www.youtube.com/watch?v=m-DZQ80 ... rt_radio=1


Jeszcze większa porcja nostalgii za pięknym latem... pamiętam jak spędzając wakacje na wsi na żniwach to często leciało u sąsiadów w radio, przez otwarte okno, podziwiając ich chryzantemy w przydomowych ogródkach, latając po polach, wyjeżdżając furą na sianokosy, potem zwożąc do stodoły snopki, wcinając pomidory czy ogórki z krzaka lub odwiedzając starsze babcie hodujące śliczne kabaczki, cukinie a do sąsiedniego miasteczka chodziło po najświeższy Świat Młodych :roll: Podobno trio fatalnie wspomina współpracę z Bananaramą - że "ciężko jest być kreatywnym i twórczym gdy ktoś się z ciebie śmieje lub non stop krytykuje".


Przykład trzeci - znów w/w trio magików i owoc ich współpracy z Kylie Minogue - Got to be certain (tu z kolei dziewczyna z Australii miała pretensje o "złe potraktowanie", gdyż podobno kawałek powstał i został zarejestrowany w ciągu 40 minut i Minogue długo się na nich powodu tego wymuszonego pośpiechu boczyła - trochę zmiękła gdy zobaczyła zestaw list przebojów i zaczęła dostawać tantiemy - choć lwią część zgarnęli oni)


https://www.youtube.com/watch?v=5cYQfqw ... rt_radio=1


Przykład 4 - ostatni - choć tu już autorami byli wokalistka i jej brat - ale duch tria Aitken/ Stock i Waterman jest od razu wyczuwalny - Kim Wilde i You Came:


https://www.youtube.com/watch?v=P6Agwu_ ... rt_radio=1


Tak... wracają wspomnienia i jak te piosenki były niemiłosiernie tłuczone w radio, a to były zupełnie inne czasy niż obecnie. Możemy żałować, iż na naszej krajowej scenie zabrakło takich cudotwórców jak Aitken/ Stock i Waterman - może i oni zdołaliby coś "wycisnąć" z Sikorskiej ?. Pobili wszelkie rekordy ilości utworów na szczytach list przebojów i zarobili przy tym imponujące pieniądze. W opracowaniach nieco się upraszcza, że zepchnęli z podium wcześniejszych speców od przebojów - czyli duetu Chinn/Chapman (również niczego dla Sikorskiej nie napisali) - coś jest na rzeczy, choć oni specjalizowali bardziej głównie w glam rocku.


A wracając do naszej głównej bohaterki. Przybliżmy odrobinę jej cudną sylwetkę :wink: . Urodzona 7 października 1969 w Hounslow w Middlesex, Whittaker , później zmieniła po mężu nazwisko na Tafari, była modelką glamour, dziewczyną Page 3 i piosenkarką pop. Zawsze opisywała siebie jako nieśmiałą nastolatkę z Hunslow ( Pythoni mieli wyrobioną opinię na temat tej dzielnicy Londynu). Oszałamiająca kariera modelki zaczęła się całkiem niewinnie i przypadkowo gdy jej matka wysłała zdjęcia do agencji modelek Yvonne Paul (z którą Sikorska nie miała nic wspólnego). Odzew był błyskawiczny i zaowocował pierwszymi sesjami - Maria musiała przełamać wrodzoną nieśmiałość (nikt nie wie czy Sikorska by się przełamała) i wstyd gdy zaproponowano jej by pozowała bez górnych części garderoby - zacisnęła zęby, odważyła się a ryzyko się opłaciło, ale poprosiła ojca, aby nie patrzył na żadne z jej topless zdjęć (podobno później złamał dane córce słowo i coś tam widział). Zadebiutowała na stronie 3 w The Sun w 1985 roku, w wieku zaledwie 16 lat, i stała się jednym z najpopularniejszych modeli Page 3 tej ery. W 1989 roku została nazwana The Sun's Page 3 Girl of the Year ( a to bardzo prestiżowe wyróżnienie). Pojawiła się również w różnych czasopismach męskich (wszyscy wiemy jakich). Jej młodsza siostra Lisa również miała krótką karierę jako dziewczyna Page 3, a siostry pozowały razem do sesji zdjęciowych topless (co ciekawe wiele z nich zostało potem usuniętych, w necie trudno wpaść na jakiś ślad). Przez ten czas była nieustannie w drodze, podróżując na kolejne sesje wielokrotnie mając miejsce w najbardziej malowniczych i egzotycznych zakątkach jak Seszele czy Malediwy. Maria we wspomnieniach podkreśla jak szybko musiała dorosnąć, ale fakt, iż miała wsparcie kochających rodziców wiele dla niej znaczył. Nie przepadała za nocnym, imprezowym życiem - po robocie wolała się zamknąć w pokoju z gorącą herbatą, gdy jej koleżanki po fachu.... no wiadomo co wyprawiały. Warty podkreślenia jest fakt, że zdobyła taką popularność i była do tego stopnia rozchwytywana - że za zarobione pieniądze w wieku 18 lat Whittaker kupiła rodzicom dom w Twickenham w Londynie (tam gdzie Beatlesi się mordowali przy filmowaniu pierwotnie Get Back). W wieku 21 lat stanowczo postanowiła zerwać z modelingiem gorzko podsumowując, iż jest przekarmiona sukcesem, byciem w centrum uwagi i tym całym medialnym szumem. Kariera filmowa też stała przed nią otworem :wink: - pojawiła się jako Hill's Angel w dwóch odcinkach The Benny Hill Show w 1983 roku. W 1986 roku zagrała rolę w filmowej wersji Whoops Apocalypse. Po raz drugi pojawiła się na ekranie w thrillerze Tank Malling w 1989 roku. Kawałek Stop Right Now - niektórzy przypisują właśnie jej - co niekoniecznie może być prawdą, trudno odróżnić prawdę od fikcji - tak samo jak należy traktować nieufnie powielaną informację, że to Ona założyła zespół Rhythm Zone. Bardziej prawdopodobne wydaje się to, iż od początku był to pomysł i projekt producentów. O wiele lepiej poradziła sobie ocierając o rynek gier video. Wraz z Michaelem Van Wijkiem, pojawili się na odważnej okładce gry wideo z 1987 roku, Barbarian: The Ultimate Warrior. Później pojawiła się na okładce sequelu Barbarian II: The Dungeon of Drax z 1989 roku, w którym występowała podobnie nazwana postać o nazwie księżniczka Mariana. Szczęście odnalazła w małżeństwie i życiu rodzinnym. Od początku lat 90 jest żoną Michaela Westa, lepiej znanego jako producent muzyczny Rebel MC i Congo Natty. Para doczekała się 3 dzieci. Trinity Tafari, ich najmłodsze dziecko, jest mistrzem świata w tańcu ulicznym i jest częścią grupy tanecznej IMD, która pojawiła się w Got to Dance i brytyjskim Mam Talent. Od wielu dekad Maria nie ma nic wspólnego z show biznesem - od lat spełnia się zawodowo jako koordynator sprzedaży wielopoziomowej marki suplementów diety Juice Plus, którą promuje za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych. Pod wpływem męża dawno już przeszła na weganizm i jest orędowniczką odżywiania się głównie za pomocą własnoręcznie wyciśniętych soków. W duszy jednak pozostała tą skromną i cichą dziewczyną z Hunslow - nigdy nie żałowała decyzji i nie tęskniła za światem jaki porzuciła jako 21 latka. Potwierdza, że życie domowe było dla niej najlepsze z możliwych i czuła autentycznie przeszczęśliwa gotując, sprzątając i dbając o dom.

Fani nie zapomnieli - do dziś spotyka z dowodami sympatii co zawsze jest dla niej miłe. Minęło przecież tyle czasu. Tony Banks miał rację pisząc tekst z Anything She Does - trafiając w punkt z puentą - że bohaterka piosenki na plakatach pozostanie zawsze młoda i piękna gdy inni się zestarzeją po tylu latach. Mimo wszystko żal, iż Whittaker nie poszła dalej muzyczną ścieżką. Może niebawem doczekamy ukazania się "cudem odnalezionych" jej pozostałych nagrań ? :wink: ( w tym na kolorowym winylu, DJ`e za tym usilnie lobbują).
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ