Przy muzyce o filmie

Off topic.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Heartbreaker
remaster
Posty: 2001
Rejestracja: 28.03.2009, 08:16

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Heartbreaker »

Arktyka - reż. Joe Penna (2018)
Piękny film z kapitalnym jak zawsze Madsem Mikkelsenem. W zasadzie film jednego aktora bez dialogów. Polecam.
https://youtu.be/UKjrPgFM-V8?si=J1hBfPAAtSs7RgyV

Obrazek
Awatar użytkownika
Gacek
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4657
Rejestracja: 20.03.2010, 10:27
Lokalizacja: Wieliczka

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Gacek »

Do kin wróciło Cinema Paradiso.
Obrazek
Podobno po rekonstrukcji. Pierwotnie oglądałem film w parszywej jakości więc trudno mi się wypowiedzieć jak wyglądał kiedyś ale teraz wygląda OBŁĘDNIE. Wczoraj byłem w małym studyjnym kinie i mnie po prostu poraziło. Wizualnie ten film jest totalnym majstersztykiem i nie trzeba mieć studiów żeby to dostrzec, każdy smaczek jest tu widoczny tak żeby widownia mogła czerpać garściami z tego bogactwa. Po tym seansie mogę śmiało powiedzieć że takie wizualne cuda widziałem wcześniej tylko u Kubricka ale tam były bardziej ukryte.
Nie wiem czy spotęgowała wrażenia sama jakość obrazu czy tak mocno uderzyła mnie znów muzyka Morricone ale szczególnie ostatnia scena kiedy bohater włącza taśmę od dawnego przyjaciela... naprawdę dawno mi żaden film tak flaków nie wyszarpał.
Ten film na wielu płaszczyznach pokazuje świat którego już nie ma tak jak nie ma i już nigdy nie będzie Morricone. Świat w którym przyjaźń między dzieckiem a dorosłym facetem nie ma podtekstu seksualnego i nawet nikomu to nie przychodzi do głowy, nie wszystko kręci się wokół dupy, picia, mordobicia i forsy choć to przecież też w filmie jest pokazane.
Żadne krwawe masakry mające wstrząsnąć widzem ani ckliwe bajeczki o biednych ludziach pisane pod polityczną poprawność nie budzą we mnie niczego poza zniesmaczeniem. Za to obraz Tornatore mnie pozamiatał i to chyba najbardziej tym że nigdy już w takim świecie żył nie będę.
Prawdziwa magia, hołd od kina dla kina, niesamowita historia.
Polecam każdemu kto jeszcze w kinie nie widział.
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 9070
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Maciek »

Złodziej z przypadku reż. Darren Aronofski

Sentymentalny i dosyć przyjemny powrót do kina z końca lat 90. W tej kategorii - czwórka z plusem. Ale jeśli ktoś czekał na kolejną porcję kina autorskiego reżysera, to musi na nią jeszcze poczekać. ;)
Kolejna bardzo dobra rola Austina Butlera (Elvis, Diuna, Pewnego razu…w Hollywood, Eddington).

Eddington reż. Ari Aster

Mój stan i odczucia idealnie opisał jeden z niewielu racjonalnych komentarzy na Filmwebie, gdzie film jest strasznie glanowany (Reżyser powinien czuć się dumny ;)).

po seansie czuję się zmęczony, przebodźcowany, poirytowany nagle urwanymi i wyciągniętymi z kontekstu wątkami - czyli dokładnie tak jak przez ostatnie 5 lat.


Doceniam bardzo, kiedy reżyser świadomie wywołuje u mnie taki dyskomfort i kiedy jednocześnie dociera do mnie w co gra.
Z seansu jestem bardzo zadowolony i wyszedłem z niego bogatszy refleksyjnie. Ale nie jest to film, który polecałbym przypadkowym osobom, a nawet nieprzypadkowym, podobnie jak nie polecałbym wieku osobom picia herbaty z łyżeczką pozostawioną w szklance. Dałbym jedną gwiazdkę więcej, gdyby autor zrezygnował z samej końcówki - dopinającej wprawdzie wątki fabularne, ale w tym wypadku nie było to w ogóle konieczne. Mam nadzieję, że operator został solidnie wynagrodzony. ;)
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6240
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Crazy »

Zapatruję się na ten film od jakiegoś czasu, ale w końcu nie wiem, czy wolę zobaczyć go (bo nowy, i tak dalej), czy jednak po raz kolejny (ale w kinie po wielu wielu latach) obejrzeć Cinema Paradiso. Obaj mnie trochę przekonujecie ;-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 9070
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Maciek »

Ja bym wybrał Cinema Paradiso. ;)
W Katowicach gościem specjalnym był Salvatore Cascio - może w innych miastach też będzie?
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
esforty
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4951
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

Dawno nie byłem w kinie :oops: :oops: :oops: , ale jak już poszedłem...

Obrazek
Jedna bitwa po drugiej, reż. Paul Thomas Anderson 2025

To po takie filmy chce się wychodzić z domu.
Nawet jeśli pojawiają się (momentami) złożone koncepcje filmowe to nie jest to kino "zimne", czy gorzej, "akademickie".
Wydaje się, że Paul Thomas, sam nieźle bawił się przy pracy nad tym zadaniem.
Można gdzieniegdzie przeczytać, że Sean Penn postać przerysował... eee-tam... On nadrabia gestem to czego nie miał w dialogach a miał DiCaprio i pojedynek aktorski może trwać. Obaj są wyśmienici, Penn niczym spadkobierca klasowego przywileju, zaś Dicaprio pogrywa nieco wizerunkiem Nicholsona, ale to tym lepiej.
Kino arcydzielne 10/10.

P.S. Ta interstate na plakacie jest po coś, zapewniam :wink:
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 9070
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Maciek »

esforty pisze: 01.10.2025, 23:40 Jedna bitwa po drugiej, reż. Paul Thomas Anderson 2025
Na filmie byłem w dniu premiery i to już o 13:30, co nie było takie trudne jeśli spędza się dzień wolny od pracy w okolicy Nowego Sącza. Na sali, oprócz nas, nikogo ;)
U mnie 9/10, bo jednak pierwsze 20 minut filmu, mimo że uzasadnione/niezbędne w kontekście opowiedzenia tła historii, delikatnie odstawało w mojej ocenie od tego, co wydarzyło się „16 lat później”. Potem było już to, co w wizytach w kinie lubię najbardziej - pełne napięcia ściskanie oparć fotela/ręki partnerki/partnera do ostatniej minuty.
DiCaprio znakomity (który to już raz?), Sean Penn jeszcze lepszy, ale to ocena nieobiektywna i podyktowana głównie tym, że nie sprawdzałem dokładnie obsady przed seansem i dowiedziałem się, że grał dopiero na napisach końcowych (mam problem z rozpoznawaniem twarzy, jeśli ktoś „dorysuje/zgoli jej wąsa”, ale mimo wszystko - wow!). No i cichy bohater, grany przez del Toro, z którego wszyscy powinniśmy brać przykład - może nie w kontekście przeprowadzania rewolucji, ale w kontekście spokoju i trzymaniu emocji na wodzy na pewno.
Znakomite kino. Dla mnie najlepszy film tego roku (póki co ;)).
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
esforty
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4951
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

Maciek pisze: 02.10.2025, 08:34 ...
Jedna bitwa po drugiej, reż. Paul Thomas Anderson 2025
...

U mnie 9/10, bo jednak pierwsze 20 minut filmu, mimo że uzasadnione/niezbędne w kontekście opowiedzenia tła historii, delikatnie odstawało w mojej ocenie od tego, co wydarzyło się „16 lat później”...
Ja z kolei, kiedy PTA porzucił ten tryb, przez kilka minut byłem zdumiony, że wraca się do kina głównego nurtu, ale zaraz się opamiętałem i reszta seansu w trybie: szczęka na podłodze...
To nowy język kina... jaki tam nowy :?: :!: ... takie opowiadanie to już Fincher w Fight Clubie zastosował z sukcesem, a przecież i wcześniej taki narracyjny tok, bez wyraźnie zarysowanej osi czasowej stosowano w kinie. "Wymondrzam się" :oops: :oops:
Przy okazji, za kilka dni premiera Smashing Machine w reż. Benny'ego Safdie z ryzykownym (?) udziałem Dwayne’a Johnsona .
Tam też, zapewne, nie będzie się opowiadać po bożemu.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
gharvelt
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5936
Rejestracja: 14.04.2014, 20:52
Lokalizacja: Kraków

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: gharvelt »

Entuzjastyczne opinie mnie zaintrygowały, więc w końcu też wybrałem się do kina na "One Battle After Another". Świeżo po seansie: niewątpliwie znakomite - wspomniane już - kreacje aktorskie, doskonale poprowadzona fabuła, z płynnym przejściem pomiędzy zupełnie odmiennymi stylistykami, imponująca praca kamery (zwłaszcza sceny drogowe). Warto też wspomnieć o muzyce, co doceniłem najmocniej gdy pojawił się mój ulubiony kawałek z repertuaru Steely Dan. Jednak z drugiej strony, koncepcyjnie ten film mnie nie przekonał. I pomimo rozpędzonej akcji, pozostawił raczej bez emocji - czasem zdarzają się takie dzieła, w których nie potrafię polubić się z żadnym z bohaterów i tak było tym razem. Może liczyłem na nowe "Aż poleje się krew", ale dla mnie to nie ten poziom.
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10306
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

Moje wrażenia po seansie „One Battle After Another" są jak najbardziej pozytywne. Popis Penna, DiCaprio i Del Toro - bawią się swoimi postaciami, bywają karykaturalni, ale nigdy nie przekracza to granicy dobrego smaku. Nie przeszkadzał mi ten wstęp i przeskok „16 lat później" - bo odczytywałem to, jako świadomą grę konwencjami, trochę w koreańskim stylu. :) Całość można sobie dowolnie odnosić do niedawnej historii i amerykańskiej teraźniejszości. Podobało mi się przy tym równie ironiczne/prześmiewcze potraktowanie rozmaitych postaw, grup społecznych/wiekowych, ruchów politycznych. Jednak nie mogę dać oceny maksymalnej - taka byłaby, gdyby nie (dla mnie) nieco zbyt hollywoodzkie zakończenie, ale solidne 9/10 się należy, jak psu kość. Fantastyczne zdjęcia, świetna praca kamerą, nie tylko w scenach drogowych (tak, interstate!), ale też w scenach akcji, które powodują, że obgryza się paznokcie - nie tracąc jednocześnie nic z humorystycznego dystansu. Muzyka - super! Nieoczywista, świetnie podkreślająca i puentująca sceny, no i ten Steely Dan - który nawet zostaje wspomniany w jednej ze scen.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15587
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: B.J. »

Obrazek

Doom: Anihilacja (Doom: Annihilation, 2019)
Kino konesera. Antyczna jedność czasu, akcji i miejsca złamana ciosem w czasoprzestrzennej bramie. Wspaniałe, surowe, teatralne scenografie, ociekające prawdą kreacje i BFG 9000.
Ripley nie jest już samotną heroiną kina.
Bez happy endu.

Obrazek
Awatar użytkownika
Gacek
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4657
Rejestracja: 20.03.2010, 10:27
Lokalizacja: Wieliczka

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Gacek »

To w temacie kino konesera - Zamach na papieża
Czytając recenzje krytyków jakoś nie byłem nastawiony zbyt optymistycznie. Podejrzewałem naciąganego średniaka no ale Pasikowski i Linda, trzeba iść.... w imię zasad.
Jakże się pozytywnie zaskoczyłem. Nigdy bym nie podejrzewał że ten film jakkolwiek ma umiejscowienie w rzeczywistości ale gdzie niegdzie różne rewelacje się przewijają i to dodaje całości smaku. A sam film jest po prostu bardzo dobry. Świetna gra aktorska całej obsady, Czop z Lindą to jest tandem po prostu świetny. Jak za dawnych dobrych czasów. Cięte dowcipy, nawiązania do Psów czy innych filmów z epoki, sceny w stylu Tarantino (akcja z młotkiem to był majstersztyk, uśmiałem się setnie). No i najważniejsze co odróżnia ten film od totalnie skretyniałych strzelanek tu ktoś chociaż udaje że ta historia ma jakiś głębszy sens i przesłanie i dla mnie to wystarczy, ja to kupuję. Jak zwykle historia UBeka o gołębim sercu ale niech będzie, na końcu ładnie się to spina klamrą, trzeba mieć zasady, trzeba przebaczać. Niby banalne i przewidywalne ale jednak. W imię zasad. Bardzo dobry film sensacyjny, nie nie w stylu zabili go i uciekł bo 3/4 filmu to skradanka, przygotowania, próby balistyczne i problemy życia na wsi... i dobrze.
Polecam film i polecam nie czytać wypocin ciotek w internecie. Szczególnie Raczków i innych co zjedli coś nieświeżego.
Bardzo dobry film w starym stylu, taki żeby obejrzeć z przyjemnością ale nie wyjść z kina zupełnie bez refleksji. Ale najlepsze na koniec. Myślę sobie Lorenc jak zwykle czaruje bo muzyka w filmie wyborna a tu w napisach - Muzyka Daniel Bloom. Jestem w szoku no ale co się dziwić, przecież to artysta światowego formatu.
PS. Jedna rzecz. Karola Wojtyłę to by mogli coś lepiej zrobić. Ja wiem że on się pojawia na 3 sekundy ale aktor wygląda fatalnie. Mogli chociaż coś komputerowo podbajerować.
Awatar użytkownika
Heartbreaker
remaster
Posty: 2001
Rejestracja: 28.03.2009, 08:16

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Heartbreaker »

A oto nowy Amadeusz made in Japan :D
Coś się nie zgadza?

Obrazek
Obrazek
esforty
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4951
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

Gacek pisze: 18.10.2025, 00:44 To w temacie kino konesera - Zamach na papieża
...
Wyciągnął mnie na seans Przyjaciel, dość dobrze reagujący na kino p. Pasikowskiego. Ja nie jestem w stanie zapomnieć człowiekowi paciochów:
Słodko -gorzki czy Reich , a po Psach vol.3, też nie miałem większych oczekiwań.
A tu wysiedziałem do końca, głownie z powodu p. Lindy, co zaczynając z wysokiego "C" (przewodniczący koła wędkarskiego, a ja za wiele nie spojleruję :wink:) utrzymał się w dezynwolturze wobec mijającego czasu w narracyjnym toku, choć tylko w jednym diapazonie emocji.
Mógł Go p. Pasikowski , trochę ociosać z nadmiaru nostalgii, jakby mu już nie wystarczyła muzyczka, która gdzieś w sklepach gdzie handlują trumnami i klepsydrami, miałaby zastosowanie lepsze (sorry Gacku, że zgoła inaczej postrzegłem), ale niech tam.
Na końcu wyszło coś na kształt depresji ubeka, co się da oglądać.
Ci co pamiętają czasy 80-81 a lubią tropić scenograficzne kiksy, będą mieli dodatkowy asumpt do wizyty w kinie.
Jeśli Władysław Pasikowski zrealizował serial Glina ( a szykuje się drugi sezon), którym dotknął mistrzowskiej roboty telewizyjnej ( i ten casting). Jeśli ma w portfolio takie sztychy jak, alfabetycznie:
Jack Strong;
Kroll;
Pokłosie;
Psy;

to za Zamach na papieża, ode mnie ( a to nic nie znaczy dla nikogo) 5/10.

Zapomniałbym :oops: :oops:

Obejrzałem (w domu) ostatni film Romana Polańskiego, The Palace, podaruję sobie reprodukcję plakatu.
Hmmm... podeprę sie wypowiedzią znajomego, w temacie:

To, że to najsłabszy jego film, to jasne, ale to może być także najsłabszy film w karierze Rourke...

3/10.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10306
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

>Esforty

Cóż, te "psowate" (z ducha i konstrukcji postaci oraz relacji między nimi) filmy Pasikowskiego - dla mnie - starzeją się bardzo źle. Wyłączam zatem z tego "Jacka Stronga" czy "Pokłosie" - bo to moim zdaniem trochę inna para kaloszy. I z tej kynologicznej listy to „Kroll" pozostaje filmem, który do dziś dobrze mi się ogląda. Pozostałe już budzą we mnie irytację (w najlepszym przypadku), bądź rozbawienie (częściej - i to wcale nie jest lepsza opcja). Nawet słynne, pierwsze „Psy", kiedy oglądałem je całkiem niedawno śmieszyły karykaturalnością wielu scen, infantylnym i fatalnie poprowadzonym wątkiem miłosnym - nie wspominając już o chodzącym drewnie, jakim jest (nieletnie!) dziewczę przechodzące z rąk do rąk bohaterów. Tak, wiem, ponadczasowe teksty, które już dawno oderwały się od filmu i żyją własnym życiem - często mocno prześmiewczym w stosunku do tego, czym były w filmie. O kolejnych częściach czworonogów nie wspomnę, bo i nie ma specjalnie o czym wspominać.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
ODPOWIEDZ