Barbara Sikorska - CDN ?....

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=8CTG_S5 ... rt_radio=1


Mamy pełną świadomość, że ostatnio odrobinę "nas poniosło" ale grunt, iż "dzieciakom się podoba" :wink: . Dalekie wojaże, egzotyczne krainy - dzięki grupie Mayrhofner wróciliśmy do obszarów bliższych naszej strefy kulturowej i na tzw. "szlak Sikorskiej". Byliśmy w górach Tyrolskich, a teraz powolutku posuwamy do naszej granicy...ale najpierw jeszcze zahaczymy o dawną Czechosłowację (z którą według narracji Kabaretu Dudek mieliśmy być w stanie kolejnej wojny po II wojnie światowej :D , chodziło prawdopodobnie o uchwałę naszego sejmu zakazującą im definitywnie dostępu do morza), a przy okazji wracamy rozkręcającego się wątku: "Sikorska-Leaks" :wink: . Od dawna "klepnięte" jest przez "szychy-na-górze", że dzięki szykowanym licznym publikacjom książkowym jak i płytowym spłynie na nas niczym błogosławieństwo łaska doświadczania renesansu twórczości obecnie wielokrotnie okrutnie zapomnianej / pomijanej formacji SYNTHPOPOWEJ ze wspomnianej dawnej Czechosłowacji - rewelacji pierwszej i w mniejszym stopniu drugiej połowy lat 80 - czyli OK Band !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W ciągu ostatnich kilku lat liczne wznowienia archiwalnego materiału udowodniły, że niestety pod wieloma względami "Czasi" nas wyprzedzali i byli bardziej zaawansowani na polu fusion-jazzu (ok, temat rzeka, można pewne grupy lubić lub nie) - jak pokazują kolejne wykopaliska, bardzo podobnie sprawa się przedstawiała z synthpopem - Ok Band jest na to koronnym przykładem. Mieli grupę fanów w rodzimym kraju a i u nas tych, których skradli serca też nie brakowało. Nie mam tu na myśli wielokrotnie już wymienianych entuzjastów / pasjonatów i fanów wdzięków kobiet / dziewczyn z Czech od "przerabiania całego repertuaru" :wink: . Paradoksalnie taka jedna by się w OK Band znalazła - ich frontmanka, charyzmatyczna, piękna, zbuntowana, troszkę-post punkowa, ochrzczona mianem "czeskiej Debbie Harry" lub "czeskiej Toyah", w ostateczności ( a dla nas chyba przede wszystkim o czym jeszcze będzie poniżej) - "czeskiej Dale Bozzio" (kurcze, nawet były trochę podobne). Ich dyskografia jest imponująca ale wiele jest luk, dziur do zapełnienia, wiele albumów dostępnych jedynie na winylu, kasecie a jeśli nawet ukazały na CD - to nakład dawno wyczerpany i jak zawsze pozostaje nam powiedzieć: "... jeszcze to wydasz Oscarze..." :D


https://www.discogs.com/artist/205901-O ... ydaA_QDf1G

Albumy studyjne

1985: Dyskoteka!
1986: Nadchodzi Twój czas
1987: Czy doszło do błędu
1988: Festiwal w Zamku
2000: Pomarańczowy przeznaczenia
2001: Za pęknięciem
2003: Ściana Sziszkowa
2003: Mieszalnik w pikselu
2011: XXX
2013: Obszar
2015: Dyskoteka! Reedycja
2017: Singles (ang.)


W wersji eksportowej ukazały się:

1985: Najnowsze raporty
1988 – Zamek


Przebojów mieli wiele. Moim zdaniem powyższy chyba stanowi ich najlepszą wizytówkę - są słyszalne wpływy późniejszych Kraftwerk czy baaaardzo wczesny Depeche Mode na zmianę z mrocznym określanym po "naszymu": "Dżoj Dywizjon" :wink:


https://www.discogs.com/master/125119-O ... Si-Souzeni



https://www.youtube.com/watch?v=IHRQ8uK ... rt_radio=1


https://www.youtube.com/watch?v=XStYxp4 ... rt_radio=1


To bardzo rzadki singiel z chyba podwójną stroną: "A" - razem z innym asem - UFO nad Rybnikiem :D , razem z redaktorami naczelnymi przypominamy sobie, iż w istocie coś wtedy nad Rybnikiem latało. Doprawdy niesamowici są ci Czesi, nikomu u nas by nie przyszło do głowy by o tym historycznym incydencie napisać piosenkę, a tu proszę - południowi sąsiedzi nas zawstydzili :roll: W porządku - u nas Kaczki z Nowej Paczki stworzyli swoją wersję paraliżujących ludność wydarzeń w postaci swojskiego: "Nad Naszą Wsią Przeleciał Meteoryt".


Nieco młodszym czy tym, którzy "nie przerobili dostatecznie stosownego repertuaru" nasi kronikarze, archiwiści i archeolodzy przygotowali pełną nostaldżii przypominajkę. OK Band był czeską grupą muzyczną z elementami nowej fali, neoromantyki, synthpopu, krautrocka, szkoły berlińskiej, post-punku, funky, soulu, industrialu, bubble-gum, doo-woop i elektronicznej muzyki tanecznej. Została założona w 1979 roku przez Władamira Ko'andrle i Marcelę Bązinow. Zespół po raz pierwszy rozpadł się w 1990 roku, a następnie kilkakrotnie wznowił działalność i nagrywał kolejne albumy.
Pochodzili z Pragi. Ich lata największej aktywności to przedziały: 1980–89 ( złoty okres), 1999-2003 (nie udało się wskrzesić dawnej magii), 2011–13 (na fali nostalgii - ale lata robiły swoje)

Obecni i byli członkowie to:
- Marcela Beszzinova
- Vladimer Ko'andrle
- Antonin Manda
- Josef Paib
- Pavel Skala
- Otakar Kott
- Jia Kuivka


Skoncentrujmy się na sylwetce zjawiskowej wokalistki i twarzy grupy. Marcela Bezinowa, urodzona 18 listopada 1960 Podbořany. To zasłużona i jedna z najlepszych czeskich piosenkarek nie tylko swojego pokolenia ale i w historii tego kraju, ale również autorka tekstów i szanowany od dekad pedagog. Dla jej kariery przełomowy był 1980 - gdy została finalistką byłego konkursu talentów Young Song (1980). Rok później rozpoczęła karierę jako frontmanka początkowo awangardowej grupy elektronicznej OK Band (1981-1987), z którą nagrała swój najbardziej rozpoznawany materiał muzyczny. Po odejściu z zespołu zapowiadała skoncentrowanie wyłącznie na solowej karierze, ale mimo to znalazła czas by często udzielać się w studiach nagraniowych wspierając i współpracując aktywnie z innymi artystami; najczęściej obok Leaka Semelki i jego S.L.S. (1987-1991), później również w Yandim Band Slivka Jandy (1989–1990). Dostrzeżoną ją za granicą - jako jedna z nielicznych z tego obszaru otrzymała nominację do Gramy Music Award, w latach 90-tych ubiegłego wieku. Po latach pogodziła się z dawnymi kolegami i na jakiś czas zasiliła ponownie OK Band (1999–2003, 2011–2013), lecz były to powroty na krótko. Według Encyklopedii Jazzu i Nowoczesnej Muzyki Popularnej ( co potwierdziła również Encyklopedia Brytanika) , Beezinow: „...była jednym z pierwszych dam, która przekształcił elementy śpiewu nowej fali na potrzeby czeskiego wokalu żeńskiego”.


Wspomniana działalność pedagogiczna od lat pochłania ją bez reszty. Od 2008 r. jest szefem Departamentu Śpiewu Ludowego w Konserwatorium Międzynarodowym w Pradze, gdzie rzecz jasna wykłada liczne przedmioty. Bardzo niezwykłe jest jej dzieciństwo. Jego część spędziła w Libii (ojczyzny innego miłośnika kobiet i filantropa Kaddafiego oraz "do-rany-przyłóż" genialnego obrońcy Claudio Gentile) , gdzie chodziła do amerykańskiej szkoły klasztornej (co miało pewien wpływ na jej psychikę - trudno nie zwariować). Jej ojciec pracował tam jako dentysta, jej matka była stewardessą. Od dłuższego czasu mieszka w Sucholu koło Kutnej Hory ( ta od Kaplicy Czaszek), jest wdową po reżyserze, muzyku i artyście Zdenku Varc, z którą ma córkę Vandę ( rocznik 1995). Z poprzedniego związku ma syna Jana - rocznik 1993. W 2004 r. wywinęła numer na jaki chyba (i Bogu dzięki) nigdy zwłaszcza w tym wieku nie zdecydowała by się Sikorska (a może jak zwykle nie wiemy wszystkiego ?) - zdecydowała na bardzo odważną i w duchu "cyber-post-punkowym" sesję dla magazynu Leo ( i mimo to naucza i jest szanowaną panią profesor w konserwatorium - ci Czesi są tolerancyjni i nie wypominają kobiecie jakiś bzdur - tego też powinniśmy się od nich uczyć). Mamy jeden poglądowy egzemplarz w swojej redakcji... stąd może te skojarzenia z kroczącą podobną ścieżką Dale Bozzio ?. O gustach męskich się niby nie dyskutuje, ale sesja Jerney Kaagman w okolicach 1983 była bardziej udana i miała w sobie więcej ciepła :roll:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=zXSSzJE ... rt_radio=1


Ku naszemu zdumieniu jak i ku ogromnej radości wątek: "wrażliwy mężczyzna w synthpopie" tak się spodobał, że grzechem byłoby go całkowicie zaniechać lub rażąco zaniedbać. Na razie "Sikorska-Leaks" musi poczekać, ale artyści o jakich planujemy napisać mają w dalszym ciągu z nią wiele wspólnego (dalsze nazwiska w przygotowaniu :roll: ). Na chwilę przenosimy się zarówno do Kamerunu jak i za naszą dalszą wschodnią granicę do pewnego państwa, które od paru lat nie budzi wielkiej sympatii (kiedyś było inaczej) i jego nazwy publicznie lepiej nie wymawiać :wink: Jednak tam pewien skromny chłopak z Kamerunu zrobił wielką karierę, odnalazł szczęście rodzinne - niestety nic co dobre nie trwa wiecznie, a nasz bohater doświadczył tego jak mało kto. Mudio Mukutu Pierre Narcisse De Napoli De Suza (bardzo łatwo zapamiętać), lepiej znany jako Pierre Narcisse. Urodzony 19 lutego 1977, zmarł 21 czerwca 2022. Jego niezwykła i rodem z bajki historia zaczyna się w 1977 - Urodzony w Ebone (bardzo z punktu widzenia komunikacji i transportu ważne miejsce na mapie Kamerunu), Narcisse najpierw zafascynował się i odnosił sukcesy w sporcie, grając jak natchniony w piłkę nożną. Jednocześnie talent objawił w muzyce, praktycznie bez niczyjej pomocy nauczył się grać na saksofon w wieku 13 lat (o tak, żaden instrument nie miał dla niego tajemnic i na każdym grał jak natchniony). Na początku lat 90. stworzył grupę, która wykonywała muzykę w klubach nocnych, zarówno w języku francuskim, jak i w językach Kamerunu (talent lingwistyczny to jego następny dar od Najwyższego, co mu się przydało w nowym miejscu, które zdobył szturmem, a przecież wiemy doskonale, że młodzi Kameruńczycy nie mają tam łatwo, to nie Polska :wink: ). Narcisse przeniósł się do Yegoryevska, gdzie mieszkała jego siostra i brał udział w kręceniu Barber z Syberii. Następnie uczęszczał na Wydział Dziennikarstwa MSU i grał w zespole KVN Uniwersytetu Przyjaźni Ludowej Rosji (a to szalenie prestiżowa i ostro działająca instytucja, Pierra przywitali tam i traktowali jak bohatera - co najmniej partyzanta jak Kutiego czy innych komandosów z Frelimo - czyli Front Wyzwolenia Mozambiku). W 2000 roku brał udział w kilku odcinkach wielce popularnego programu telewizyjnego 12 Angry Viewers w MTV Russia jako uczestnik. W 2001 roku pojawił się w specjalnej edycji spektaklu, zastępując Yanę Churikovą. W tym samym czasie pracował dla stacji radiowej Hit FM (słuchacze go wprost uwielbiali). Narcisse nagrał piosenkę Chocolate Hare dla serialu Fabrika Zvyozd - ona stanowiła punkt zwrotny w jego karierze. W 2004 roku wydał album o tej samej nazwie, co jego piosenka. W 2006 roku otrzymał tytuł Honorowego Artysty Inguszetii (Sikorska była na liście potencjalnych nominowanych do nagrody... ale konkurencja była za ostra). W 2008 roku wziął udział w programie Russia-1 Dancing on Ice (bardzo tam popularny z niebotycznym poziomem, nie sposób wymienić wszystkich najważniejszych, którzy tam się pojawili, u nas może nieliczni pamiętają jaką kompromitacją i generalnie "klapą" zakończył się nasz "Gwiazdy Tańczą na Lodzie" - a gdy przyszedł rachunek ludzie łapali się za głowy - "kto na to dał pieniądze" ?, gdzie jest misja itd itd). W 2013 roku nagrał single The Domes i Love Sakhalin wraz z Michaiłem Grebenshchkovem. Nasz kochany Pierre zmarł w Moskwie 21 czerwca 2022 roku po operacji nerek. Jego śmierć została zgłoszona przez jego byłą żonę Valerię Kalachevą i córkę Karolinę-Kristel. Artysta nie chciałby widzieć swoich oddanych wielbicieli we łzach i raczej na zawsze wolał zostać zapamiętany jako heros i bohater tego cudownego utworu - idealne połączenie pierwiastków etnicznych rodem z Kemerunu (krwi nie da się zignorować), synthpopu, rosyjskiego folkloru, dance, a nawet ociupiny feelingu tanga a la Ingrid :D


Tradycyjnie najpierw oryginalny tekst (wyróżnia się wzorowa dykcja Kameruńczyka):



"... Пьер Нарцисс - Шоколадный Заяц

Понарошку счастья крошку
На ладошку положу,
Аккуратно с красным бантом
Я обёртку развяжу.
Аппетитно, очень сытно,
Эта форма всех влечёт,
Ароматный и приятный
Получаю я зачёт.

Я реальный и заметный
Очень ладный молодец,
Для девчонок заменяю
Лучший в мире леденец.
Просто ласково потрогай
Кончики моих ушей,
Ты запрыгаешь со мною
Выше кожаных мячей.

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко. о-о-о

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко. о-о-о

Карамельки и ириски
Тают прямо на глазах,
Если я скажу - эй, киски,
Слышу только ах-ах-ах.
Невозможно, очень сложно
Оторваться от меня,
Осторожно съешь кусочек,
Уверяю, ты моя.

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко. о-о-о

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко. о-о-о

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко. о-о-о

Я шоколадный заяц,
Я ласковый мерзавец,
Я сладкий на все сто. о-о-о
Я шоколадный заяц
И, губ твоих касаясь,
Я таю так легко...."




Nasze tłumaczenie w hołdzie Narcisse`a :( :


"... Pierre Narcisse - Czekoladowy Zajączek (tu nie ma do końca zgodności, jedni tłumaczą to jako "zając" a inni skłaniają w stronę "królika" - sugerując wersją angielską).


"... Udaję, że na dłoń wkładam okruszek szczęścia,
Czerwoną kokardą starannie przewiązany
Rozwiążę papierek.
Apetyczny, bardzo sycący,
Ten kształt przyciąga wszystkich,
Pachnący i przyjemny
Zdobywam uznanie.

Jestem prawdziwy i zauważalny
Bardzo fajny facet,
Dla dziewczyn zastępuję
Najlepszego lizaka na świecie.
Po prostu delikatnie dotknij
Czubków moich uszu,
Będziesz skakać ze mną
Wyżej niż skórzane piłki.

Jestem czekoladowym zajączkiem,
Jestem łagodnym łobuzem,
Jestem w 100% słodki. o-o-o
Jestem czekoladowym zajączkiem
I dotykając twoich ust,
tak łatwo się rozpływam. o-o-o

Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem,
Jestem w 100% słodki. oh-oh-oh
Jestem czekoladowym króliczkiem
I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo. oh-oh-oh

Karmelki i toffi
Rozpływają się na moich oczach,
Jeśli powiem: „Hej, kociaczki”,
Słyszę tylko „ah-ah-ah”.
To niemożliwe, tak trudne
Oderwać się ode mnie,
Zjedz kawałek ostrożnie,
Jesteś moja - zapewniam cię,

Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem,
Jestem w 100% słodki. oh-oh-oh
Jestem czekoladowym króliczkiem
I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo. oh-oh-oh


Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem,
Jestem w 100% słodki. oh-oh-oh
Jestem czekoladowym króliczkiem
I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo. oh-oh-oh

Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem,
Jestem w 100% słodki. oh-oh-oh
Jestem czekoladowym króliczkiem
I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo. oh-oh-oh

Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem,
Jestem w 100% słodki. oh-oh-oh
Jestem czekoladowym króliczkiem
I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo...."

Coś wprost bajecznego. Co za połączenie gorącej krwi z Afryki i wschodniej fantazji. Nikt by nie wpadł na pomysł, że facet z Kamerunu po rosyjsku śpiewa........ :

- "... Jestem czekoladowym króliczkiem,
Jestem łagodnym draniem..." :D

... a kobiety szaleją.


Podobnie jak Pier Paolo Pasolini i nasz Walerian Borowczyk operuję pulsującym męską siłą ale jednocześnie subtelnym erotyzmem:

- "... Dla dziewczyn zastępuję
Najlepszego lizaka na świecie.
Po prostu delikatnie dotknij..." (Nasz krajowy Wujek Skubi też coś kombinował z lizakową metaforą ale wyszło wulgarnie i generalnie niesmacznie)

- "... I dotykając twoich ust,
Rozpływam się tak łatwo. oh-oh-oh..."

- "... Jeśli powiem: „Hej, kociaczki”,
Słyszę tylko „ah-ah-ah”.
To niemożliwe, tak trudne
Oderwać się ode mnie,
Zjedz kawałek ostrożnie..."

W promocyjnym video zastosowano ciekawy zabieg - widzimy prawdopodobnie tamtejszego milionera / oligarchę, wielce możliwe, iż również właściciela rezydencji i basenu...ale tylko jako obserwatora i to w dodatku dość osamotnionego. Wszystkie pannice trzymają się blisko Pierre`a. To daje do myślenia. Czyżby wokalista symbolizował nieosiągalne marzenie milionera-białasa ?, że jest nim w swoich marzeniach, bo te wszystkie miliony spełnienia i szczęścia nie dają :wink:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=nKwFXDp ... rt_radio=1


Jakże wiele rzeczy obecnie jest "hybrydowych" lub "interdyscyplinarnych". Tym większa nasza radość, duma i motywacja do ciężkiej pracy gdy udaje nam się również osiągnąć efekt tych 2 w/w słów :D . Dobrze gdy wskazany i wyróżniony artysta potrafi wygodnie zmieścić się w tak wielu kategoriach, wszędzie pasuje i te pozornie odległe wątki łączy. Kontynuując motyw "wrażliwego faceta w synthpopie" wracamy (ale tylko na moment) do podobnie jak w Stanach James Brown: "Najciężej pracujący gość w show biznesie" (i gdzie go to zaprowadziło ? :roll: ) - czyli do "Najciężej eksploatującego się artysty w polskim szoł biznesie" - Jacek Wójcicki. Gwiazda Piwnicy Pod Baranami, człowiek, który tylko minimalnie dał się uwikłać w "Sikorska-Leaks", niestety nie uniknął zastawionej sprytnie pułapki i pojawiał w teatrze STU u Jasińskich. Przyszło mu za to zapłacić wysoką cenę, ale Jacek zawsze sobie poradzi. Na początku bodajże lat 2000 przytrafiło mu się coś znacznie gorszego. Wiarygodne źródła podają, że początek współpracy to już lata 90. Chodzi o projekty telewizyjne mające korzenie w programach radiowych m.in: "Radio Dzieciom" czy "Radiowe Nutki" - autorstwa wszechstronnie uzdolnionej kompozytorki Krystyny Kwiatkowskiej - o niej nieco szerzej napiszemy poniżej. Parę słów jeszcze o nieszczęsnym Wójcickim. W cyklu porannego programu dla dzieci "Budzik" - wcielił się w Pana Tenorka i wykonywał mnóstwo piosenek. Dinozaur Pimpuś to jeszcze materiał do przyjęcia dla młodych konsumentów pop kultury. Jest znacznie więcej materiału, który zdecydowanie może zdewastować i zdeformować młodzieńcze niewinne umysły. Dawniej na różne wykłady, prelekcje, sympozja, pokazy dla nastolatków mieliśmy ten materiał by po raz kolejny udowodnić młodym ku przestrodze jak pewna współpraca może się zakończyć, że nie warto, że gra nie jest warta świeczki i człowiek już nigdy nie jest tym kim niegdyś był :( Warto mieć w pamięci pewne nazwiska - Jasiński... a nawet obecny tu jakże niczego nie świadomy wesoły pianista Szymuś - to wszystko pięknie ale smutno się dopełnia.


Kim jest Krystyna Kwiatkowska (która tak spektakularnie wpuściła Jacka w maliny ?) ? - otóż wyjaśniamy zgodnie z obietnicą. Krystyna Kwiatkowska, urodzona 23 lipca 1946 w Warszawie to polski muzyk i autorka niezliczonej liczby piosenek. Podobnie jak prawie 99% artystów, których sylwetki tu przypominamy niezwykle dokładnie i gruntownie wykształcona. Talent talentem :D . Absolwentka Wydziału Kompozycji Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina. To spod jej pióra wyszły takie szlagiery śpiewane przez miliony polskich dzieci (oraz obecnie dorosłych po paru głębszych) jak: „Zuzia, lalka nieduża” (jest też kilka mocno niecenzuralnych wersji - zdecydowanie je potępiamy i nie będziemy ich cytować), „Najłatwiejsze ciasto w świecie”, „O czym marzą dzieci” i „Pięknie żyć”. Nie obce były jej większe, pełne rozmachu formy np. musicalu - Wanna Archimedesa (znów przypominamy ofiary musicalu Pan Twardowski, którzy nigdy już nie wyjdą na prostą), spektaklu muzycznego Pan Tenorek (biedny Jacuś) i Błękitny balonik oraz licznych programów muzycznych dla dzieci i młodzieży w Polskim Radiu i Telewizji. Będąc w sile wieku i u szczytu w pełni rozwiniętych sił twórczych oraz kompozytorskich w 1981 założyła dziecięcą grupę wokalną „Radiowe Nutki”, z którą jej piosenki śpiewali m.in. Ryszard Rynkowski (wtedy jeszcze z % się pilnował), Danuta Błażejczyk (przed nawróceniem), Mieczysław Szcześniak (przed Dumką), Zbigniew Wodecki (u niego bez zmian), Jerzy Kryszak (udający Fronczewskiego), Jacek Wójcicki ( :cry: ), Hanna Banaszak (zawsze pełna wdzięku), Wiktor Zborowski (a miał być Kleksem), Krzysztof Tyniec (ten nie wybrzydzał), Dorota Jarema.... dziwić może w tej liście brak Sikorskiej.... itd itd. Od 2012 jest prezesem Fundacji im. Ireny Kwiatkowskiej


W latach 1975–1993 pracowała w Polskim Radiu. Tworzyła i prowadziła audycje umuzykalniające dla dzieci. Współpracowała z Teatrem Polskiego Radia pisząc muzykę do 50 słuchowisk radiowych. Założyła dziecięcą grupę wokalną Radiowe Nutki - i to był strzał w dziesiątkę. W latach 1993–2015 (przeżyła paru prezesów - Olga Lipińska się przejechała ) pracowała w Telewizji Polskiej. Tworzyła własne, cykliczne programy muzyczne dla dzieci i młodzieży: Dźwiękogra, Muzyczna skakanka i Studio pod pięciolinią. Napisała muzykę do pięciu bajek Justyny Holm, które reżyserowali: Paweł Trzaska, Janusz Józefowicz i Andrzej Strzelecki. Zagrali w nich: Irena Kwiatkowska, Maria Peszek, Joanna Trzepiecińska, Piotr Machalica (ten lepiej spełniał się na polu "bajek dla dorosłych"), Jacek Wójcicki, Bernard Ładysz, Piotr Gąsowski, Wiktor Zborowski. Jej pomysłem była również Gawęda muzyczna mistrza, cykl dla dzieci stworzony wspólnie z firmą Partus. Tworzyła relacje telewizyjne z szeregu festiwali i imprez muzycznych dla dzieci: Konin, Chodzież, OSA (Ogólnopolskie Spotkania Artystyczne org. Przez Centrum Edukacji Kulturalnej w W-wie), UNICEF – DZIECIOM. W 2000 organizowała wyjazd do Japonii dziecięcego zespołu Małe Podlasie z Siedlec zaproszonego na cykl koncertów przez PTPI (People To People International w Gifu). Dla TVP 2 zrealizowała programy relacjonujące ten pobyt pt. Porando No Kodomotachi. W latach 1998–2006 była kierownikiem muzycznym programu Od przedszkola do Opola (pamiętny program). Od 2001 dla dziecięcego cyklu TVP1 pt. Budzik tworzyła sekwencję muzyczną pt. Pan Tenorek (komponując piosenki i pisząc scenariusze... resztę jej ofiar doskonale znamy).


Warto przypomnieć, że piosenki z Radiowych Nutek ukazały do tej pory WYŁĄCZNIE na kasecie czy na płycie winylowej. Fani hołubią swoje zdarte egzemplarze niczym największy skarb. Nie brak osób, którzy do dziś pamiętają teksty piosenek o Zuzi, Cieście, Tato Nie Pal ( czyli znów kłania Panecka i jej: "... nie budź we mnie bestii bo Ci p....." :roll: ), Zakochany Pierrot, Ludzie Cuda w tej Budzie, Mama Tata Baba Dziadzia (ta druga z powodzeniem wykorzystywana w tajnych ośrodkach w trakcie bardziej inwazyjnych metod przesłuchiwania .... nie tacy twardziele pękali ) zarówno nadawane w telewizji jak i słynnym wieczornym Radio Dzieciom .................................. tu chwila by skapnęło kilka łez, gdyż wszyscy bez wyjątku z redaktorami naczelnymi byliśmy zasłuchani w tej audycji.... nawet babcie nie sposób było oderwać od radioodbiornika a krowy domagały się wydojenia... to są wspomnienia.... :roll: . Raduje serce, że niebawem te luki doczekają się stosownego uzupełniania i to wszystko ukaże się na CD :D


https://www.discogs.com/master/1549144- ... o-Dzieciom

https://www.discogs.com/release/1280071 ... ny-Pierrot

https://www.discogs.com/release/1262031 ... -Chochliki


A teraz tekst o dinozaurze miłośniku kwiatów:


"... Gdzieś tam na ziemi przed wielu laty
Żył sobie zwierzak co kochał kwiaty
Nie był to żuczek lub polny konik
Lecz stwór tak wielki jak stado słoni
Słoni

Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la

Kochał narcyzy astry sasanki
Ciągle je wąchał lub robił wianki
Miał piękny ogród w ogrodzie bratki
Maki stokrotki I inne kwiatki
Kwiatki

Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la

A kiedy kroczył wielki jak statek
Bardzo uważał na każdy
Kwiatek kim był największy na całym świecie
Miłośnik kwiatów już przecież wiecie
Wiemy

Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la
Dinozaur pimpuś lala lala la...".

Chyba nie tylko nam ten dinozaur wydawał się "politycznie" i "światopoglądowo" podejrzany :wink: :

- "... Kochał narcyzy astry sasanki..."

- "... Ciągle je wąchał lub robił wianki...".
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=hjaZl-k ... rt_radio=1


Nie zwalniamy tempa i prezentujemy kolejnego wielkiego artystę z kategorii: "wrażliwy facet na niwie synthpopu", niezrównanego w łączeniu tradycyjnego dumnego niemieckiego "Schlager`u", synthpopu, muzyki Italo-disco, Europopu, folkloru, miłosnej ballady, dance, techno, hip-hopu, brit-popu, piosenki wakacyjnej, pastiszu, wodewilu, kabaretowej, burleski, music-halli, retro, itd itd - oto: DJHeartFeelings :D . Najlepiej oddać głos samemu zainteresowanemu. Tak o sobie mówi ten skromny chłopak z przedmieścia i uwielbiający kontemplować, marzyć na łonie natury:


"... Nazywam się Torsten. Urodziłem się w 1991 roku i pochodzę z pięknej Nadrenii Północnej-Westfalii..."

... tu niestety musimy przerwać na moment i z kronikarskiego obowiązku kilka najważniejszych informacji o tym regionie musi się pojawić, inaczej wątek nie będzie miał sensu :roll:


"... Nadrenia Północna-Westfalia składa się z pięciu rejencji: Arnsberg, Detmold, Düsseldorf, Kolonia i Münster, 31 powiatów ziemskich (Kreise), 22 miast na prawach powiatu (kreisfreie Stadt) oraz 396 gmin (Gemeinde). Największe miasta to: Kolonia (siedziba klubu FC Koln - największe gwiazdy piłkarskie klubu lat 60tych, 70tych i 80tych , a jednocześnie wielokrotni reprezentanci RFN to rzecz jasna: Schumacher (pyskacz i autor cieszącej złą sławą książki - która skutecznie skróciła mu karierę reprezentacyjną), Weber, Cullmann, Strack, Konopka, Zimmermann, Flohe, Lohr, Muller (Dieter, nazwisko ma po ojczymie - wiedzieliście o tym ?), Overath, Bonhof, Litbarski (wielki miłośnik Coca-Coli), Allofs, Fischer (genialne gole z przewrotki ale cieniem położyła afera korupcyjna z początku lat 70 - gdyby się pokajał to by mu darowali, a jako jedyny poszedł w zaparte), Illgner, Bein, Hassler, chyba starczy) i Düsseldorf (niegdyś pod koniec lat 70 potężna Fortunna Dusseldorf gdzie błyszczeli młody Allofs, Zewe i Seel).

Liczba mieszkańców na dzień 31 grudnia 2022

- Kolonia (niem. Köln), 1 084 831
- Düsseldorf, 629 047
- Dortmund, 593 317
- Essen, 584 580
- Duisburg, 502 211
- Bochum, 365 742
- Wuppertal, 358 876
- Bielefeld, 338 332
- Bonn, 336 465; dawna stolica RFN, obecnie Bundesstadt (pol. miasto federalne) z niektórymi centralnymi urzędami


Miasta na prawach powiatu - (niem. kreisfreie Stadt) w kolejności alfabetycznej:

- Akwizgran (niem. Aachen) (AC)
- Bielefeld (BI)
- Bochum (BO)
- Bonn (BN)
- Bottrop (BOT)
- Dortmund (DO)
- Duisburg (DU)
- Düsseldorf (D)
- Essen (E)
- Gelsenkirchen (GE)
- Hagen (HA)
- Hamm (HAM)
- Herne (HER)
- Kolonia (niem. Köln) (K)
- Krefeld (KR)
- Leverkusen (LEV)
- Mönchengladbach (MG)
- Mülheim an der Ruhr (MH)
- Münster (MS)
- Oberhausen (OB)
- Paderborn (PB)
- Remscheid (RS)
- Solingen (SG)
- Wuppertal (W)



Nie mogłoby zabraknąć kilka słów o gospodarce tego bajecznego regionu. Podstawą rozwoju są bogate złoża węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry i węgla brunatnego w Zagłębiu Dolnoreńskim oraz rudy żelaza, cynku, ołowiu, soli kamiennej i potasowej. Wyjątkowo rozwinięte są przemysły rafineryjny, petrochemiczny, koksochemiczny, hutniczy, metalowy, maszynowy, elektrotechniczny, elektroniczny, precyzyjny, samochodowy, taboru kolejowego, stoczniowy, chemiczny, materiałów budowlanych, szklarski, drzewny, włókienniczy, odzieżowy oraz spożywczy. Rolnictwo jest oparte na uprawie jęczmienia, pszenicy, buraków cukrowych, roślin pastewnych, ziemniaków, warzyw oraz hodowli trzody chlewnej, bydła, drobiu. Region szczyci się bardzo gęstą siecią transportową, licznymi węzłami kolejowymi, kanałami śródlądowymi, portami rzecznymi (największy jest w Duisburgu - piękny jak sen), dwoma portami lotniczymi o znaczeniu międzynarodowym, które mieszczą się...a jakże, nie mogło być inaczej : w Kolonii i Düsseldorfie.


Chyba nikt nie ma wątpliwości, że warto tam zamieszkać, warto inwestować, a w czasach byłej RFN mnóstwo naszych rodaków właśnie tam "spieprzyło", ze szczególnym naciskiem na Dortmund (przodkowie Sikorskiej na serio to rozważali).


............A teraz znów powracamy do naszego artysty:

-"... Uwielbiam komponować muzykę, grać w gry i gotować. Lubię dzielić się tymi pasjami z innymi na YouTube, Twitchu, Amazonie, iTunes, Spotify i wielu innych platformach. Byłoby mi miło, gdybyś zajrzał na wszystkie moje przykłady twórczości w mediach społecznościowcy, a może nawet mnie regularnie obserwował...". Tyle poczciwy, jakże wrażliwy i skromny Torsten. Nam pozostaje jedno - powiedzieć zwyczajowe: " Grüß dich!, Torsten " i z kopyta przechodzimy do jego hymnu Sommerzeit / Summertime :D


"... Wir haben wieder Sommer
Sommerzeit heißt Party Time
Jetzt geht es endlich auf Malle
Deswegen ab in den Flieger hinein

Let the DJ Dance
- S S S Summertime, Summertime, wir haben wieder Summertime
Wier haben Summertime - Summertime

Wir gehen in die Disco
Auf Acapulco
Trinken eine Pinacolada
Mit unseren Freunden
Die Nacht wird durchgemacht
An Morgenfrüh wird nicht gedacht
Der DJ dreht noch mal die Boxen auf, und wir gehen ab


Let the DJ Dance
- S S S Summertime, Summertime, wir haben wieder Summertime
Wier haben Summertime - Summertime

Jetzt versuch ich auch mal so richtig zu dancen
Zu diesem Summer Jumpstyle Mix
Richtig ab zu gehen
Doch irgendwie bekomme ich das ganze gar nicht richtig hin
Doch das ist hier auf Malle egal - denn Malle ist nur einmal im Jahr

Let the DJ Dance
- S S S Summertime, Summertime, wir haben wieder Summertime
Wier haben Summertime - Summertime

Let the DJ Dance
- S S S Summertime, Summertime, wir haben wieder Summertime
Wier haben Summertime - Summertime..."



Pora na nasze tłumaczenie:


"... Znów mamy lato,
Lato czas imprez oznacza,
Wreszcie lecimy na Majorkę,
Więc wsiadajmy do samolotu,

Niech DJ zatańczy
- S S S Lato, lato, znowu lato
Lato - lato

Idziemy na dyskotekę
W Acapulco,
Pijemy pina coladę,
Z przyjaciółmi
Zostajemy na noc,
Nie myślimy o jutrze
DJ znów włącza głośniki i szalejemy,

Niech DJ tańczy
- S S S Lato, lato, znowu lato
Lato - lato

Teraz spróbuję naprawdę zatańczyć
Do tego letniego Jumpstyle miksu,
Żeby naprawdę zaszaleć
Ale jakoś dobrze zrobić tego nie mogę,
Ale tutaj to nie ma znaczenia, na Majorce - bo Majorka jest tylko raz w roku

Niech DJ tańczy
- S S S Lato, lato, znowu lato
Lato - lato

Niech DJ tańczy
- S S S Lato, lato, znowu lato
Lato - lato..."

Torsten - czyli DJHeartFeelings niczym Tarantino i Rodriguez przemyca mnóstwo cytatów, aluzji i metafor zaczerpniętych z przebogatego skarbca archetypów i symboli pop kultury. Świetnie tańczy - jego wersja Borat-Dance wydaje być jeszcze bardziej dopracowana, porywająca, a przy tym jaka niewinna. Podmiot liryczny prawdopodobnie nigdy nie poleci ani na Majorkę ani do Acapulco - on jak dyrektorzy w Misiu opisując Młodego Junaka mordującego się niemiłosiernie przy dłubaniu Trasy Łazienkowskiej: "...on ją Bracie widzi w swoich marzeniach..." (gdy z pasją i przekonaniem śpiewa w kółko "Summertime"... to my mu naprawdę wierzymy, jak on tęskni). Takk samo DJ w swoich marzeniach widzi swoją wyśnioną nie Casablancę, nie Alabamę, nie zatopioną Atlantydę (chłopcy z Jauntix już naprawdę są w ogródku) - ale Majorkę i Acapulco. Co tam pragnąłby tragiczny/wrażliwy bohater robić ?. Obok tańczenia całą noc na pewno popijać pina coladę (na chwilę wracamy do Ruperta Holmesa i jego Pina Colada Song i radości, że gdy najpierw "kopnął w tyłek" swoją dotychczasową żonę, dzięki ogłoszeniu w gazecie mogli rozkochać się w sobie na nowo - Torsten zdaj się podążać wybitnie tą samą drogą - zuch chłopak !!! :D ) i dołączyć do dzielnej załogi znanej z serialu Acapulco H.E.A.T - któż z nas nie podkochiwał się w Cat Pascal, czyli Alison Armitage, a czasem i Brittany York ? :roll: . Tam były imprezy. A to nas niezawodnie i pewnym krokiem zaprowadzi do następnych artystów krajowego synthpopu, których renesans mamy dzięki "Sikorska-Leaks" więcej niż w banku.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

Nieziemsko czytelnicy zasypali nas korespondencją po przedstawieniu Torstena aka DJHeartFeelings`a :D .... a gdzie tam jeszcze do weekendu :wink: . Tradycyjnie nie zabrakło gróźb karalnych czy obietnic dokonania zamachu w naszej redakcji, także coś o kwasie czy zalaniu ust betonem... (oraz by nasi przedstawiciele na niektóre eventy pewnych artystów dla własnego dobra się nie pojawiali :D ), ale mnóstwo, doprawdy całe mnóstwo pojawiło świetnych sugestii i uwag. Zostaliśmy np. po przyjacielsku "zbesztani" - dlaczego zabrakło w analizie więcej niż czytelnej aluzji do hitu włoskiej synthpopowej legendy Ricchi e Poveri Acapulco ? - co niniejszym nadrabiamy :


https://www.youtube.com/watch?v=Jd8QWHa ... rt_radio=1


Bystrzy obserwatorzy dopatrzyli przywołania na początku gdy DJ siedzi zmartwiony (że nigdy do tego Acapulco nie trafi) nad stawem/jeziorem i rzuca kamykami - nawiązania do Take a Pebble tria Emerson, Lake and Palmer.

Miłośnicy wielce pouczającego programu edukacyjnego Hotel Paradise - przypomnieli scenę gdy frustrowany Chris - heros bodajże pierwszej edycji programu zaczął rzucać kamykami znad przepaści i coś tam pomstował na zdradzieckie kobiety. Komentator podsumował to tak i przy okazji genialnie rozładował atmosferę: "... porzucaj jeszcze kamieniami Chris, to Ci przejdzie..." :D . Torstenowi może to również pomogło.

Dalej mamy DJ`a jako fana Pink Floyd - kolejno przewijają się: Endless River, Signs of Life, Learning to Fly i On the Run :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=sxfAEPR ... rt_radio=1


Wracamy do artystów, których wczoraj obiecaliśmy. "Sikorska-Leaks" nie próżnuje i przypomina innych niekiedy obecnie "Wielkich-i-niesłusznie-zapomnianych" z kręgu synthpopu - czyli formację Art Cafe (też obdarzone nieziemską wrażliwością chłopaki). Obecnie może to nastręczyć trudności w rozróżnieniem "o które Art Cafe chodzi" bo doczekaliśmy się w każdym powiecie mnóstwo albo zespołów albo takich placówek gastronomicznych lub nawet galerii sztuki. Art Cafe - proszę nie myylić z innym Art Cafe z Łańcuta:

Oto co sami o sobie piszą ci weselni wytrawni wodzireje:

- "... Zespół muzyczny ART CAFFE oferuje profesjonalne usługi w zakresie oprawy muzycznej wesel, zabaw, bankietów, imprez okolicznościowych (stypy i Bar micwy również są im nie obce), itp. Oferujemy wysokiej jakości sprzęt nagłośnieniowy jak i oświetlenie. Swoją muzykę wykonujemy wyłącznie "na żywo" (żadne tam dyskietki czy pendrive`y) co pozwala nam szybko dostosowywać się do oczekiwań gości. Nie powielamy schematycznie granego repertuaru, lecz staramy się do każdej imprezy podejść indywidualnie i dostosować styl muzyczny do oczekiwań gości. Istnieje możliwość wyboru repertuaru (ok 10 tyś. kawałków, stąd jest w czym wybierać), który starannie dobierany jest w zależności od charakteru imprezy, co gwarantuje wysoką jakość usług, pełną satysfakcję i zadowolenie klientów. W repertuarze wyłącznie na żywo muzyka wokalna jak i instrumentalne utwory taneczne (synthpopu również nie brakuje). Bogate instrumentarium (kilkadziesiąt syntezatorów), oraz doświadczenie pozwala nam nie tylko na wykonanie ale także na uzyskanie brzmienia szerokiej gamy stylów muzycznych, od rock&rolla, muzyki pop po tradycyjne evergreeny, walce, rocka czy bluesa (prawie jak Blues Brothers). GRAMY WYŁĄCZNIE NA ŻYWO !!!

Oferta: 5osób - Typowy skład: (3500zł)
- Wesele : 1500zł
- Poprawiny, Prowadzenie imprezy, DJ, wodzirej (i wesoło - Laj-la-la-laj), zabawa przy stołach

Potencjalne Instrumentarium:

- instrumenty klawiszowe (wszystkie keyboardy z jakich korzystali Papa Dance i Michel Cretu)
- gitara
- akordeon
- perkusja
- gitara basowa
- saksofon

Wokale:

- żeński wokal główny
- męski wokal główny

Usługi dodatkowe:

- muzyka w kościele (emerytki płakały za każdym razem)

Repertuar:

- muzyka biesiadna (world music w tym Sandu Ciorba)
- przeboje polskie (tak, Sikorska również)
- przeboje zagraniczne


Raz jeszcze potwierdzamy - nie.... nie o nich nam chodzi. Przechodzimy do konkretów.


- "... Założycielami zespołu ART cafe byli Bartek i Zbyszek którzy spotkali się w 1989 roku, kiedy to Bartek doszedł do składu Oddziału Zamkniętego którego Zbyszek był wokalistą (rozumiem jeśli już w tym miejscu niejeden się pogubił). Po rozwiązaniu składu OZ postanowili założyć zespół, który wypełni lukę na rodzimym rynku muzycznym (tak to sobie w każdym bądź razie tłumaczyli). Był to pierwszy polski zespół grający w stylu pop-newromantic (sami gorąco chcą w to wierzyć - najwidoczniej pominęli innych wrażliwców z Jauntix - być może mieli z nimi "kosę" lub jak zwykle o dziewczyny poszło ?, że o Papa Dance nie wspomnę). Grupa inspirowała się muzyką lat 80‘, czyli wybuchową mieszanką stylów Depeche Mode, Duran Duran, A-ha, INXS (tych to zdecydowanie najbardziej), Clasicxs Noveaux. Do ART Cafe dołączył Robert Stachowski (perkusja) z którym Bartek występował wcześniej na festiwalach m.i.n. Opole, Zielona Góra, Sopot w zespole MILORD. Gitarzystą został Bogdan Wawrzynowicz który przyjaźnił się ze Zbyszkiem od dziecka. W 1990 roku powstała pierwsza płyta CD ‚New Music“, wydana w USA. Promotorem i managerem na rynku Amerykańskim był Leszek (Nick) Sadowski (kolejny, jakby ich brakowało), który okazjonalnie dołączał do zespołu jako klawiszowiec. Zaprojektował również okładkę CD.


https://www.discogs.com/master/1869351-Art-Cafe-Atra


Niekiedy już jesteśmy śmiertelnie znużeni marudzeniem, że "dany album wydany głównie na kasecie" - osiąga zawrotne ceny na rynku kolekcjonerskim - o ile w ogóle się pojawia. Co prawda również w 1992 ukazała się wersja CD - ale nakład dawno się wyczerpał, używane egzemplarze osiągają kosmiczne ceny. To niedługo się zmieni....a potem znów będzie trzeba płacić po kilkaset złotych - gdzie tu logika ?.


Po dużym sukcesie w USA (nie mniejszym niż Metro Józefowicza), zespół postanowił wydać ten materiał na kasecie. Był to tzw „strzał w dziesiątkę“. Sprzedało się pół miliona kaset! (gdzie są dziś ?, mnóstwo egzemplarzy gdzieś wcięło - tajemnicza sprawa). Należy wspomnieć, że na tych wydawnictwach znalazły się dwa utwory zaśpiewane przez Nazara „My Friend“ i „Maybe you“ do którego TVP zrealizowała teledysk. Oba te utwory jak również nie wydany na płycie“Why“ stały się sporymi przebojami. Największ hit z tego okresu to „Nie jest sam“ który przez długi okres nie schodził z pierwszych miejsc list przebojów (min. 1 miejsce na liście RDC przez 6 tygodni). Kolejne piosenki które zawojowały stacje radiowe to „Czerwony Październik“, „Kolorowe Wizje“, oraz pastiszowy numer „Jola Mercedes“ z którym zespół udanie zadebiutował w TVP1 w programie „Premie i Premiery“.


ART Cafe ruszyło by ugruntować sukces w długą i wyczerpującą trasę promującą debiutancką płytę. Znakomite przyjęcie przez publiczność skłoniło zespół do wydania kolejnej albumu pt: „7 minut na miłość“ wydanego przez austriacką firmę KOCH international.


https://www.discogs.com/master/3167271- ... 5%9B%C4%87


Tak, i ten jest praktycznie nieosiągalny.


Płyta okazała się kolejnym wielkim sukcesem zespołu. Największym przebojem okazał się utwór tytułowy który na długo zagościł na radiowych listach przebojów jako numer 1 oraz na telewizyjnej liście KLP (Krajowa Lista Przebojów). Następnym hitem stała się piosenka „Zakochane serca dwa“ zainspirowana filmem „Bezsenność w Seatle“. Wspomnieć należy również o piosence „Myślałem że wiem“, która została zremiksowana przez Mariusza Rogowskiego i umieszczona na płycie zespołu UNITED pod zmienionym tytułem „Jeszcze jedna noc“ stając się największym hitem tego zespołu. W 1997 roku zespół zarejestrował materiał na trzecią płytę, która nigdy nie została wydana (ale jeszcze to wydasz Oscarze). Muzycy ART Cafe zmęczeni, poniekąd zniechęceni, powoli będący reliktem innej muzycznie epoki nie mieli innego wyjścia - na dłuższy czas zawiesili działalność zajmując się innymi projektami: Bartek i Zbyszek zajeli się produkcją innych wykonawców. Bogdan rozpoczął współpracę z grupą Maanam Robert zajął się działalnością biznesową (skarbówka miała go już ostro na widelcu). Po latach zespół zrealizował klip do jednej z piosenek „To nie jest prawdą“ z nie wydanego materiału. Teledysk okazał się na tyle interesujący, że po namowach fanów, postanowił wydać zapomniany materiał i wrócić na scenę.


W pierwszej kolejności nieco rozrywkowy tekst:


"... Jest po dziesiątej,
Muzyka w dyskotece rozkosznie gra,
Pijemy colę,
I musi dziś tę Jolę wziąć któryś z nas.

Jola lubi się bawić i lubi śmiać,
I doprawdy jest nie najgorsza,
A do tego tę ważną zaletę ma,
Że jej tata ma super Porsche'a.

I lepiej nie mów nic,
Bo nie do twarzy Ci, więc milcz,
Więc lepiej milcz.
Dziś w nocy, któryś z nas,
Poświęci senny czas i z nim powitasz świt.

Ja wiem i ona wie,
Co dzisiaj stanie się.
Modern Talking skocznie gra,
Dziś z Jolą będę ja. (A teraz lambada!!!) - to ostatnie mnie zawsze rozwala.

Czasem Jolki mi żal,
W głowie ma tylko bal.

Jola lubi się bawić i lubi śmiać
Aaaa… Jola lubi się bawić i lubi śmiać...".


O kim traktuje ta piosenka ?. Jola to wybitnie rozrywkowa i towarzyska dziewczyna, łatwo dostrzec podobieństwo do innej "rozrywkowej", o której już parokrotnie wspominał Quentin Tarantino:

https://www.youtube.com/watch?v=47oRZq-9fbA

Czyli wedle logiki Ochódzkiego o Hochwandera - "bardzo porządna dziewczyna, co robić ?". Przykładów na to piosenka podaje nam bez liku:


- "... I musi dziś tę Jolę wziąć któryś z nas..." - będę brał Cię.... (Rosjanie zwykli śpiewać do nas - "...w Jałcie...")

https://www.youtube.com/watch?v=b6Gdg9h ... rt_radio=1


- "... I doprawdy jest nie najgorsza..." - Nudge Nudge.... cyk cyk.

https://www.youtube.com/watch?v=4Kwh3R0YjuQ



- "... Dziś w nocy, któryś z nas, Poświęci senny czas..."

- "... Ja wiem i ona wie, Co dzisiaj stanie się...."

- "... Czasem Jolki mi żal, W głowie ma tylko bal...."


Miłośnicy ART Cafe i piosenki o Joli uważali, że ich pupile podjęli odważną i jakże istotną polemikę z innym tekstem formacji o zbliżony stylu - czyli Papa Dance O-la-la. Dopatrywano się odpowiedzi czy ostrej riposty ze strony Jefferson Airplane - na czele z nie mniej "rozrywkową" Grace Slick - gdy nagrali Somebody to Love. Krew miała ich zalać gdy słyszeli The Beatles i I wanna hold your hand. Grace nie owijała w bawełnę o czym powinna być piosenka będąca głosem młodych - "... chcę cię trzymać za rękę w wieku 25 lat ?.... no bez jaj...przechodzimy od razu do sedna".

By nie szukać porozrzucanych kartek przypomnijmy tekst - obiegowy tytuł to "Gzie jest Ola ?".


"... Włoży tylko klucz pod słomiankę
Zostawi kartkę „Musiałam tak"
I nigdy nikt nie trafi na najmniejszy ślad
Jak by jej nigdy nie było

Kochały ją wszystkie psy uh
Do dziś mam jej parę płyt
Umiała grać kilka nut
Ładniejszych nikt nie miał ust

Gdzie jest Ola O-la-la
Czy ktoś widział Olę Maj
Dokąd poszła O-la-la
Czy ktoś widział Olę Maj

Nie wie tego nikt gdzie nocuje
Czy jej się spełnił choć jeden cud
Ktokolwiek ją zobaczy niech jej powie „wróć"
Zanim się bardziej oparzy
Kochały ją wszystkie psy uh
Do dziś mam jej parę płyt
Umiała grać kilka nut
Ładniejszych nikt nie miał ust

Gdzie jest Ola O-la-la
Czy ktoś widział Olę Maj
Dokąd poszła O-la-la
Czy ktoś widział Olę Maj...".

Tęgie głowy i osoby, które poświeciły życie na dogłębną analizę dorobku i warstwy literackiej Papa Dance (my również się do nich zaliczamy o Oscarze, nie wstydźmy się tego) - dawali jasno do zrozumienia w swoich opracowanaich, że tu nie chodzi o konkretną namacalną osobę. To bardziej symbol pragnienia posiadania przeboju, piosenki, która się wszystkim spodoba i stanie ogromnym przebojem. To przedstawienie trudu i udręki procesu twórczego, mając na względzie poprzednie hity w tej kategorii muzycznej. Ola jest tym "dziełem", które tak ciężko stworzyć. Cielesność i fizyczność są prawie nieobecne. Ola nie ma ciała, niewiele po sobie zostawiła i trudno opisać jak wyglądała - równie trudno opisać "doskonały, wzorcowy przebój", czy dzieło sztuki. Wiadomo tylko, że nikt nie miał takich ust - subtelna aluzja do poprzedniego wokalisty Wawrzyszaka.

Jola u Art-kafeciarzy jest postacią zdecydowanie "namacalną" (bez dwóch zdań), fizyczną, cielesną, naturalistyczną - ba.... prezentuje "zdrowe popędy życiowe" i jest uosobieniem żeńskich sił przyrody niemalże jak Jagna z Chłopów. Chłopcy balują razem z nią - jak na młodziaków w ich wieku przystało (no to cóż innego robić ?, jest alternatywa ?) - lecz zdobywają na odrobinę refleksji i empatii, że jednak jest im jej trochę żal. Doceniają nie tylko jej młodzieńcze walory ale i "super Porsche`a" od tatuśka. Wtedy taki był slang - mawiano również "Jagusia". Chodziło o życie na pełnej prędkości...a to w zaczarowany sposób prowadzi nas do kolejnych artystów, którym należy przywrócić należne miejsce i wśród dostępnych płyt.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=2WWTzQ- ... rt_radio=1


"... In ancient times
Hundreds of years before the dawn of history
Lived a strange race of people
The druids
No one knows who they were
Or what they were doing
But their legacy remains hewn
Into the living rock of Stonehenge


Stonehenge
Where the demons dwell
Where the banshees live
And they do live well
Stonehenge
Where a man's a man
And the children dance
To the Pipes of Pan


Stonehenge
'Tis a magic place where the moon doth rise
With a dragon's face
Stonehenge
Where the virgins lie
And the prayers of devils fill the midnight sky


And you, my love, won't you take my hand?
We'll go back in time
To that mystic land
Where the dew drops cry
And the cats meow
I will take you there
I will show you how
Oh

And oh, how they danced
The little children of Stonehenge
Beneath the haunted moon
For fear that daybreak
Might come too soon
And where are they now?
The little children of Stonehenge
And what would they say to us
If we were here tonight?...."


Tak, niedawno do kin wszedł II film gloryfikujący chyba największy muzyczny fenomen XXI wieku - grupę Spinal Tap :D . Wzruszeni i zapłakani fani, którym łzy więzły w gardle i nie pozwalały wyrazić w pełni tego co czują , próbowali wyjąkać, że ponad 41 lat czekali, aż na estradzie zespołu pojawi się wreszcie Stonehenge w odpowiedniej skali i proporcjach :D ( widać jak na widowni trzymają miniaturki przypominające dobre stare czasy) . Mało tego, jaki znakomity gość ich zaszczycił. Nikomu nie przyszłoby do głowy, by sam sir Elton John pojawił ze swoim fortepianem i z nimi wykonał ten utwór.... odbierany jako parodia chociażby tekstów Jethro Tull - Ian Anderson uwielbiał przemycać postacie z folkloru, podań, starodawnych baśni i legend. Ten przykład chyba pod wieloma względami zadaje kłam twierdzeniu pochodzącemu z pewnego naszego "mało" kultowego filmu: "... nie wydaje mi się, by naszym chłopakom brakuje luzu...". Oj brakuje Oscarze, niejednokrotnie brakuje. Zespół Korba był przymierzany, by traktować go jako "Polski Spinal Tap" (dla w dalszym ciągu wątpiących - kochani, przypomnijcie sobie tekst "Biały Rower" - nikt nie da sobie głowy odciąć, że to było na serio, a nie dla jaj). My w ramach "Sikorska-Leaks" i niezmordowanie zapełniając LUKI w historii krajowej sceny synthpopowej podsuwamy kolejny trop - ściśle mówiąc, że i ta formacja śmiało zasługiwała na to miano. Fatum lub FATUM:


https://www.youtube.com/watch?v=7ja6FvC ... rt_radio=1


Przerażające jakie sumy osiąga ich dawno wyczerpany debiut na CD - Mania Szybkości - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (plus wicie w konwulsjach i tupanie nóżkami)


https://allegrolokalnie.pl/oferta/fatum ... 1074962361


Oryginalny winyl bywa minimalnie ...a jednak i tak drogi - NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :wink:

https://allegro.pl/kategoria/muzyka?str ... snik=Winyl


Jak w kultowym programie Piątek z Pankracym czy u Tik-Taka (już wszystko wiadomo Oscarze :wink: ) - już za chwilę, już za momencik będziemy świadkami oczyszczającej burzy, tudzież bryzy - zmywającej resztki zgniłej dekadencji - w postaci RENESANSU tej zasłużonej - niekiedy błędnie określanej jako "metalowa" - synthpopowej grupy. Najpierw obowiązkowo przypominamy co to byli za jedni:


"... Fatum (nazwa stylizowana: FATUM) to polski zespół muzyczny wykonujący muzykę z pogranicza hard rocka oraz heavy metalu (to w szykowanej książce koniecznie zostanie SPROSTOWANE). Zespół powstał na początku lat osiemdziesiątych w Warszawie po połączeniu się hardrockowej formacji Koks (zbyt to się jednoznacznie i policyjnie kojarzyło), której trzon stanowili Krzysztof "Uriah" Ostasiuk (wokal, klawisze) i Ryszard Kłos (gitara) z grupą Fatum, w której po wielu zmianach personalnych pozostało trzech muzyków: Romuald Kamiński (bas), Andrzej Sikora (perkusja) i Andrzej Blicharz (gitara). Początkowo zespół występował pod szyldem Koks (ale się uparli, no). Po odejściu Ryszarda Kłosa, który zajął się akustyką zespołu i zastąpieniu go przez Jarosława Hertmanowskiego ostatecznie grupa przyjęła nazwę Fatum ( no i gitara). Ich debiut odbył się w chyba najlepszym z możliwych lokalizacji - nie.... nie w San Remo, ale w Jarocinie w 1985- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ,
......gdzie został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność. W tym samym roku z zespołu odszedł Hertmanowski, który nie uniknął odbycia zasadniczej służby wojskowej - czyli "męskiej przygody, o której wszyscy marzą i która z każdego zrobi PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNĘ". W 1986 roku Fatum wystąpił ponownie na festiwalu w Jarocinie. Hertmanowskiego zastąpił Kamil Buczkowski, który po długo miejsca nie zagrzał i przeszedł do grupy Papa Dance (to nie przypadek, dlatego zaszufladkowanie ich do synthpopu ma pełne uzasadnienie). Fatum prezentowało wtedy "heavy metal" - właśnie w odsłonie jaka stała się znakiem rozpoznawczym Spinal Tap. Jesienią 1986 doszło do kolejnej poważnej zmiany personalnej. Zespół opuścił Andrzej Blicharz, a jego miejsce zajął Paweł Koziej z grupy Korpus (nie kanibali). Koziej również nie pozostał z zespołem na długo (jakieś "fatum"). Podczas koncertów w Moskwie na Warszawskich Dniach Kultury w 1987 roku rolę gitarzysty przejął Piotr Bajus, który później pozostał na stałe w zespole zatrzymując na dłuższy czas ciągłe zmiany personalne. W międzyczasie Krzysztof Ostasiuk wprowadził do zespołu brzmienie instrumentów klawiszowych (a jednak). Zmieniło to oblicze grupy – był to nadal heavymetalowy zespół, jednak o łagodniejszym brzmieniu wybitnie synthpopowym. Zespół w tym czasie dokonywał nagrań, które były prezentowane w radiu i telewizji. W 1988 zespół przystąpił do nagrania pierwszego albumu. Płytę zatytułowano Mania szybkości. Ukazała się ona w 1989 nakładem wytwórni Wifon.

Zespół otrzymał Nagrodę Publiczności TVP. Wystąpił również na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu '88. Dostał się na VII miejsce Listy Przebojów Trójki, a w notowaniach PR I Polskiego Radia zajął 1. miejsce. Na liście przebojów Radio Europa w Szwecji I miejsce zajął utwór "Mania szybkości". Jesienią 1988 został zrealizowany teledysk do utworu "Frajer".

Fatum szalenie podobnie jak Spinal Tap koncertowało daleko poza granicami naszego kraju - chłopaki upodobali sobie obranie kursu na daleki wschód - czując zew serca, krwi i śladami duchów przodków udali się na niekończące się tournée po Rosji, Ukrainie, Białorusi, a potem udali się jeszcze dalej i przyjmowali hołdy od oddanych psycho fanów w Gruzji i Abchazji (tam Spinal Tap mimo usilnych starań prężnego managementu nigdy nie dotarł). Supportem miała być Sikorska, lecz nie udało się na czas załatwić niezbędnych szczepień, dawna książeczka straciła ważność ... wielka szkoda, nagrania podobno są i to zachowane w świetnej jakości :D O chłopaków, po takim paśmie sukcesów musiało upomnieć się nasze przechodzące kryzys związany ze zmianami ustrojowymi kino. W 1989 zespół nagrał muzykę do filmu Pawła Karpińskiego Czarodziej z Harlemu (ścieżka również niebawem się ukarze). Utwór "Demon" wykorzystano w kultowym serialu TVP pod tytułem W labiryncie. W 1990 zespół zawiesił działalność - niezwykle tajemnicza sprawa, chyba nie po raz pierwszy nazwa zespołu zaczęła im ciążyć i żyć własnym życiem.

W późniejszych latach grupa próbując przełamać klątwę - dokonywała prób reaktywacji. Pierwsza reaktywacja zespołu nastąpiła w 1993, w składzie: wokalista Krzysztof Ostasiuk, gitarzysta Piotr Bajus, klawiszowiec Marek Makowski, basista Aleksander Żyłowski oraz perkusista Andrzej Sikora. W tym samym roku zespół wydał płytę Demon. Jak na złość w 1995 Fatum zostało ponownie rozwiązane.

W 2000 roku z inicjatywy Piotra Bajusa nastąpiła kolejna reaktywacja zespołu. W 2002 wykrystalizował się nowy stały skład – na klawiszach zagrał Tomasz Dudar, a na gitarze Arek Wiśniewski. Zespół zrealizował materiał na nową płytę, która miała ukazać się jesienią 2002. Wtedy grupa otrzymała najstraszliwszy cios - w nocy z 13 na 14 kwietnia 2002 zmarł "Uriah" Ostasiuk w szpitalu w Warszawie (upadł przed swoim domem - lekarze wskazywali prawdopodobieństwo wylewu). W maju 2002 w klubie Kopalnia w Warszawie odbył się koncert poświęcony pamięci Ostasiuka. Na koncercie pojawili się muzycy, którzy zdecydowali się zagrać charytatywnie, a wśród nich grupa Afera, Maciej Nowak z zespołem Hetman i Fatum, które na koncercie wsparli Norbert "Smoła" Smoliński, Tomasz Spodyniuk (Bajm) i Rafał Bajus.

W 2004 - podjęto kolejnej reaktywacji Fatum. Zmarłego Krzysztofa "Uriaha" (swoją drogą wielu zachodziło w głowę skąd ta ksywa ? - może odrobinę był podobny do młodego Bernie Shawa) Ostasiuka zastąpił wokalista Łukasz Szemraj. Skład uzupełniali: Piotr Bajus (gitara), Michał Przybyła (gitara basowa), Marcel Piszczerowicz (perkusja), Tomek Dudar (instrumenty klawiszowe) i Rafał Bajus (gitara). W 2004 i 2005 zespół zagrał w tym składzie serię koncertów. W roku 2005 ukazała się reedycja płyty Mania szybkości w formacie CD. W 2006 zespół ponownie zawiesił działalność. W 2007 w Londynie zmarł były basista zespołu Aleksander Żyłowski.

W 2016 zespół po raz trzeci wznowił działalność występując na festiwalu rockowym Książ Rock Zone w Książu Wielkopolskim z nowym wokalistą - Andrzejem Kwiatkowskim - dawniej w XpressivE.


Tyle historia - najpierw niezwłocznie tekst Manii Szybkości:

"... Jak zwiać od szarości dni
Jak się odczepić od codziennych spraw
Każdy pyta o to
Jak mieć kilka dobrych chwil
Gdy każda bez przerwy ucieka nam
Jak tu być wciąż sobą

Ja swój na to przepis mam
I nic nie może przeszkodzić mi w tym
Co mam zamiar robić
Na drzwiach wisi czarny kask
A pod nim wyblakła skóra i pył
Ten z poprzedniej drogi

Kiedy czuję pęd powietrza
I w kolejny zakręt składam się
Coś przenika mnie

Już czas nie doścignie mnie
I dni posępne zostały gdzieś hen
Za wirażem życia
Więc gaz i maszyna rwie
Jak grom, co wśród nocy roznieca blask
Tak należy trzymać

Kiedy czuję pęd powietrza
I w kolejny zakręt składam się
Coś przenika mnie
Jaaaaaaaaaaaaaaa :-)

Kiedy czuję pęd powietrza
I w mej duszy płomień pali się
Coś przenika mnie

Zapominam o złych chwilach
Które nigdy nie dopędzą mnie
Coś przenika mnie...".


Mamy opowieść o rajdowcu - który "pędzi jak wiatr", by znów być wolnym - brzmi znajomo ?. Z przesłaniem Fatum polemizowali Piersi z jeszcze jako tako "przytomnym" Kukizem w Paranoid - ich riposta była niezwykle celna, cięta i przezabawna. By nie urazić niczyich "uczuć" podajemy ją w wersji ocenzurowanej :D


Paranoid:

"... Jade jade na motorze
Wiater mi owiewa twarz
Mam na sobie czarne spodnie
A na brzuchu czarny pas

Biere każde auto z boku
Nikt dziś do mnie nie ma szans
Błyszczy sie na słońcu motór
A na ramie wisi kask

Czy mnie słyszysz?
Jade do Ciebie uh je

Czarny kot mi przebiegł drogę
Już żem go na kole mioł
Ale uciekł mi na pole
Ino z buta żem mu doł

Ryk motoru mnie podjarał
Linke gazu w ręce mom
Jeszcze tylko cztery wioski
I u Ciebie będe stoł

Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je

Hej dziewczyno rób zagryche
Flaszkę ja w kieszeni mom
Wypijemy pojadymy
Wiater poprowadzi nos

Mówią żem jest paranoid
A ja nie przejmuje sie
Jade co fabryka dała
Jade, jade do Ciebie
Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je

Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je

Rozj...(...cenzura...) sie na drzewie
Z ust mi cieknie gęsta krew
Wiem karetka nie przyjedzie
Flaszka pękła a to pech
O jezu..."

Zarówno Fatum jak i Piersi stworzyły bohatera na wzór podmiotu lirycznego w przeboju z początku lat 80 - Christophera Crossa - Ride Like the Wind (później swoją przeróbkę zaproponował Saxon - na marginesie niezwykle rajcowna). Ten sam, który w przyszłym roku wystąpi 26 kwietnia w warszawskim klubie Progresja - ciekawe ile osób przyjdzie ? :wink: . Ride wszedł błyskawicznie i na stałe do kanonu pop kultury - przez jednych uwielbiany... a spora rzesza lubiła się z niego nabijać. Co szerzej przedstawimy poniżej :D


By nie tracić czasu przypominamy tekst oryginału przetłumaczony na kolanie przez jednego z naszych redaktorów naczelnych - wybacz Chris.


Ride like the wind:

"... Jest noc. Nie mam już siły.
Jestem ścigany. Nie ma czasu się przespać.
Muszę jechać.

Gnać jak wiatr, by znów być wolnym.
A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.

Urodziłem się jako syn wyjętego spod prawa.
Zawsze waliłem prosto z mostu, z rewolwerem w ręku.
Przeżyłem dziewięć żyć,
załatwiłem dziesięciu.
Lecę pędzić jak wiatr.

A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Gnał jak wiatr.
Pędził jak wiatr.

Oskarżony, osądzony, skazany na powieszenie.
Nikt mnie nie widywał
kiedy biły kościelne dzwony.
Nigdy nie byłem z tych robiących co im kazano.
Lecę pędzić jak wiatr zanim się zestarzeję.

Jest noc. Nie mam już siły.
Jestem ścigany. Nie ma czasu się przespać.
Muszę jechać.
Gnać jak wiatr, by znów być wolnym.

A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Gnał jak wiatr.

A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Lecę pędzić jak wiatr.... "


Na co w swoim niezawodnym stylu odpowiedział Frank Zappa w Tee-Age Wind.

"... It's a miserable Friday night
I'm so lonely
And nobody'll give me a ride
To the Grateful Dead concert . . . Oh rats!

I got to be free
Free as the wind
Free is the way
I got to be

Maybe I'm lost
Maybe I've sinned
I got to be
Totally free
(Par-par-par-par . . . )

Our parents don't love us
(Parents, parents . . . )
Our teachers they say
(Parents, parents . . . )
Things that are boring
(Parents, parents . . . )
So we're running away
(Parents, parents . . . )
And we will be free
(Parents, parents . . . )
And people will see
(Parents, parents . . . )
That when we are free
(Parents, parents . . . )
That's the way we should be
(PARENTS . . . )

(Parents, parents . . . FRANCE . . . )
Nothing left to do but get out the 'ol glue
(Parents, parents . . . )
(Sniff it good now . . . )
(Parents, parents . . . FRANCE . . . )
(Parents, parents . . . )

I got to be free
Free as the wind
Free is the way
I got to be

Maybe I'm lost
Maybe I've sinned
I got to be
Totally free
(Dip-dip-dip-dip . . . )

Our parents don't love us
(Dipshit, dipshit . . . )
Our teachers they say
(Dipshit, dipshit . . . )
Things that are boring
(Dipshit, dipshit . . . )
So we're running away
(Dipshit, dipshit . . . )
And we will be free
(Dipshit, dipshit . . . )
And people will see
(Dipshit, dipshit . . . )
That when we are free
(Dipshit, dipshit . . . )
That's the way we should be
(DIPSHIT . . . )

(WE MUST BE FREE!)
The glue! I can't find the glue!
(WE MUST BE FREE AS THE WIND)
If I was at the concert now, I'd be RIPPED!
(WE WERE FREE WHEN WE WERE BORN!)
I could tighten my headband for an extra rush
During Jerry's guitar solo
Then I could go to a midnite show of 200 MOTELS!
(WE WERE BORN FREE, BUT, NOW WE ARE NOT FREE ANYMORE!)

BUT WE WANNA BE FREE
"Opal, you hot little bitch!"
SO WE'RE GONNA BE FREE
"You can take this pin 'n hang it in yer ass!"
AN' WE WANNA BE FREE
"You ain't the devil!"
SO WE'RE GONNA BE FREE
"Where's my waitress?"

. . . did you know that
FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND

FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND

FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND

FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA BE FREE
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA BE FREE
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA BE FREE
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA BE FREE
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE..."


Mnie zawsze porusza jak Bobby Martin śpiewa rozdzierającym głosem:

"... może się zagubiłem, może zgrzeszyłem..." - znak czasów, kto dziś nie ma takich rozterek ?.


Czyżby ktoś ośmielił się podważyć i skrytykować jak zawsze surowy i trzeźwy osąd Franka ?. Nie miał litości dla "rozhisteryzowanych małolatów", którzy w nieskończoność skandowali że pragną być "free" czy jako główny cel obierają sobie "FREEDOM". Grzegorz Halama widział swoją interpretację jako najbardziej słuszną, że "chcą wolnej chaty" - bo: Free(wolna)-dom - wiadomo :D . Gdy tak będą (bezmyślnie) pędzić z zawrotną prędkością, może niekoniecznie w stronę granicy z Meksykiem, z przewieszonym kaskiem to oderwą się od szarości, systemu opresji, kontroli (o ile nie zamienią po drodze jednej niewoli na inną np. "purpurową" :roll: ), od obowiązków, pracy, rodziców, nie mniej opresyjnego prawa, systemu podatkowego, obowiązkowych ubezpieczeń, składek zdrowotnych, szczepień itd itd. To jest dopiero Spinal Tap.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=4Kc4Np1 ... rt_radio=1


W pełni świadomi, że zdecydowanie ostatnio zaniedbaliśmy wątek "wyśnionych duetów" czy "jak-bardzo-wyszłoby-na-dobre-Sikorskiej-gdyby-przyszło-jej-stanąć-na-scenie-z-odpowiednim-partnerem" :D - postanawiamy w tym tygodniu bardziej skupić właśnie na tym. Fanklub czy raczej krajowa filia fanklubu synthpopowego doskonale nam znanego projektu: Bev & Bob coraz bardziej się rozrasta, a jej członkowie stali wyjątkowo aktywni, pomysłowi i aż ich rozsadza inicjatywa. Podsunęli nam ich pełny pasji i dramatyzmu cover Bring Me To Life formacji Evanescence. Należy przypomnieć, że ten kawałek wybrano na pierwszy singel promujący album Fallen tego kultowego i jakże zasłużonego amerykańskiego zespołu. Piosenka została napisana przez Amy Lee, Bena Moody'ego i Davida Hodgesa. Gościnnie wystąpił w niej Paul McCoy z 12 Stones. W 2010 roku singel uzyskał status platynowej płyty sprzedając się w nakładzie 1 mln egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych. Utwór został wykorzystany w mało przychylnie odebranym filmie Daredevil (moim zdaniem był całkiem udany, no może dziwnym zabiegiem było przedstawienie Kingpina jako Afroamerykanina - choć Michael Clarke Duncan odwalił kawał roboty, potem nie takie numery wycinano w Hollywood). Ponadto został wykorzystany w 3 odcinku 3. sezonu serialu CSI: Kryminalne zagadki Miami.



Oryginalny tekst wszyscy doskonale znają - lecz nie zaszkodzi przypomnieć:



"... How can you see into my eyes like open doors
Leading you down into my core
Where I've become so numb without a soul
My spirit's sleeping somewhere cold
Until you find it there and lead it back home

(Wake me up)
Wake me up inside
(I can't wake up)
Wake me up inside
(Save me)
Call my name and save me from the dark

(Wake me up)
Bid my blood to run
(I can't wake up)
Before I come undone
(Save me)
Save me from the nothing I've become

Now that I know what I'm without
You can't just leave me
Breathe into me and make me real
Bring me to life

(Wake me up)
Wake me up inside
(I can't wake up)
Wake me up inside
(Save me)
Call my name and save me from the dark

(Wake me up)
Bid my blood to run
(I can't wake up)
Before I come undone
(Save me)
Save me from the nothing I've become

Bring me to life
(I've been living a lie, there's nothing inside)
Bring me to life

Frozen inside without your touch, without your love
Darling only you are the life among the dead

(All this time I can't believe I couldn't see
Keep in the dark but you were there in front of me)
I've been sleeping a thousand years it seems
Got to open my eyes to everything
(Without a thought, without a voice, without a soul)
Don't let me die here, there must be something more
Bring me to life

(Wake me up)
Wake me up inside
(I can't wake up)
Wake me up inside
(Save me)
Call my name and save me from the dark
(Wake me up)
Bid my blood to run
(I can't wake up)
Before I come undone
(Save me)
Save me from the nothing I've become

Bring me to life
(I've been living a lie, there's nothing inside)
Bring me to life.."


Tłumaczenie przy pełnej akceptacji i duchowego patronatu duetu Bev & Bob.


"... Jak możesz patrzeć w głąb moich oczu jak w otwarte drzwi,
Które prowadzą Cię do mego wnętrza
Gdzie stałam się tak niewrażliwa bez duszy.
Mój duch śpi gdzieś tam w zimnie,
Dopóki nie znajdziesz go tam i nie przyprowadzisz z powrotem do domu

(Zbudź mnie)
Przebudź mnie od środka
(Nie mogę się obudzić)
Przebudź mnie od środka
(Ocal mnie)
Wypowiedz moje imię i uratuj przed ciemnością

(Zbudź mnie)
Rozkaż mojej krwi by płynęła
(Nie mogę się obudzić)
Zanim pójdę na dno
(Ocal mnie)
Ocal mnie przed nicością, którą się stałam

Teraz, gdy wiem bez czego jestem
Nie możesz mnie tak po prostu zostawić
Tchnij we mnie życie i uczyń prawdziwą
Przywróć mnie do życia

(Zbudź mnie)
Przebudź mnie od środka
(Nie mogę się obudzić)
Przebudź mnie od środka
(Ocal mnie)
Wypowiedz moje imię i uratuj przed ciemnością

(Zbudź mnie)
Rozkaż mojej krwi by płynęła
(Nie mogę się obudzić)
Zanim pójdę na dno
(Ocal mnie)
Ocal mnie przed nicością, którą się stałam

Przywróć mnie do życia
(Żyłem kłamstwem, we wnętrzu nic nie ma)
Przywróć mnie do życia

Zmarznięta w środku bez Twojego dotyku, bez Twojej miłości
Kochanie, tylko Ty jesteś życiem pośród śmierci

(Nie mogę uwierzyć, że przez cały ten czas nie potrafiłem ujrzeć
Trzymany w ciemności, a przecież Ty byłaś tuż przede mną)
Wydaje się, że spałam tysiąc lat
Muszę wreszcie otworzyć oczy na wszystko
(Pozbawiony myśli, pozbawiony głosu, pozbawiony duszy)
Nie pozwól mi tu umrzeć, tam musi być coś więcej
Przywróć mnie do życia

(Zbudź mnie)
Przebudź mnie od środka
(Nie mogę się obudzić)
Przebudź mnie od środka
(Ocal mnie)
Wypowiedz moje imię i ocal mnie przed ciemnością
(Zbudź mnie)
Rozkaż mojej krwi by płynęła
(Nie mogę się obudzić)
Zanim pójdę na dno
(Ocal mnie)
Ocal mnie przed nicością, którą się stałam

Przywróć mnie do życia
(Żyłem kłamstwem, we wnętrzu nie ma nic)
Przywróć mnie do życia..."

Z redaktorami naczelnymi oddanymi najbardziej sprawie wybraliśmy najlepsze "majonezy" z tekstu:


- "... Gdzie stałam się tak niewrażliwa bez duszy.
Mój duch śpi gdzieś tam w zimnie..."


- "... Rozkaż mojej krwi by płynęła..."

- "... Ocal mnie przed nicością, którą się stałam..."


Trzeba przyznać, że choć każde z nich z osobna robi doskonałe wrażenie, to dopiero w duecie są zdolni do nieziemskich artystycznych wyczynów (Bev pozornie wydaje się być oazą spokoju, jakby na swój sposób "nieobecna", zdystansowana, ale nie dajmy się nabrać - pod płaszczykiem tej "czułej uspokajającej metafizycznie kobiecej dłoni na ramieniu Boba" - wiele się dzieje). O ile oryginał stoi na przyzwoitym poziomie - to dopiero tandem Bev & Bob wydobył z piosenki niezwykły dramatyzm, rozpacz, bycie całkowicie zdruzgotanym, tęsknotę, tragizm wielkiej miłości, rzucanie się w przepaść, doznanie klęski na galaktyczną skalę, zamarzanie żywcem gdy jeszcze krew krąży - choć i ona zamarza itd - - świetnie to akcentują gdy przychodzi do skandowania: "... save me...", "... wake me up..." czy przeradzające się w wilczy skowyt całej watahy rozszarpujące ciało i mięso do kości wyznanie: "... I've been living a lie...". Jakie to szczere, noszące piętno autentyzmu i przy okazji takie ludzkie. A mogłoby się wydawać, że takie duety już dziś nie mają szans powstać. Nic bardziej mylnego - kolejny duet będzie wybornym przykładem (też będzie o miłości) :wink:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://static.wikia.nocookie.net/kieps ... 0318184453


https://www.youtube.com/watch?v=3-to66jtgxk


Miało być znów o miłości (i jeszcze nie raz będzie), przy okazji wracamy na nasze krajowe podwórko. Omawiając "wybitne-duety-w-synthpopie" nie można zapomnieć o naszych jedynych i niepowtarzalnych: Ferdinando i Halina Power :D Doprawdy w dalszym ciągu nie jesteśmy w stanie pojąć dlaczego upatruje się w nich jakichkolwiek podobieństw do innego włoskiego sławnego synthpopowego duetu: Al Bano i Romina Power :roll: . Różniło ich bardzo wiele. Weźmy chociażby życie rodzinne - mrocznym cieniem na parze z Włoch położyła się tragiczna, tajemnicza i nie wyjaśniona śmierć najstarszej córki Yleny Marii Sole Carrisi w Nowym Orleanie w 1994 (dlatego Sikorska wolała tam nie występować). Ferdinando i Halina doczekali się dwójki bardzo udanych pociech - czyli Waldusia i Mariolki. Ferdinando - syn "robotnika i chłopa", a Halina to jak sam mawiał wpatrzony w nią jak w bóstwo mąż: "szalona dziewczyna z Mazur" :wink: . Gdyby ktoś się zastanawiał jak zabrzmi połączenie All My Loving The Beatles znacznie w zwolnionym tempie połączony z Przetańczyć Chcę z Tobą Całą Noc śp. Anny Jantar ale gdy odejmiemy dołującą gorycz oryginału i zatopimy ją w wszech oceanie nieokiełznanej słodyczy w duchu San Remo, zmieszany ze stylistyką Festiwalu w Opolu oraz Piosenki Eurowizji - otrzymamy dokładnie ich przebój. Jest to jasna deklaracja ich nieprzemijającej wiecznej miłości, bezgranicznego oddania, zespolenia dusz/osobowości i unikatowych "jestestw", wybaczania dawnych win, krzywd oraz niekiedy zmarnowanych lat - które gdy się tak na spokojnie zastanowić wcale nie były takie znowu "zmarnowane" i jako riposta tudzież polemika na wspólne nocne śpiewanie po licznych próbach pozabijania się sąsiadującej z nimi pary Mariana & Heleny Paździochów (np. "Nasze Małżeństwo Jest Patologiczne" czy "Nienawidzimy się jak psy" :wink: ). Materiał istnieje i jest bliski wydania.


Tekst:


" Dziękuję Ci, za ten dar,
za miłości Twojej kwiat
Co rozkwita i nie więdnie - mimo lat,

Aaaaaaaaaa TY i Ja
Aaaaaaa, ptaki dwa
Ty i Ja, jak ptaki dwa, Ty i Ja

(jeszcze więcej) Aaaaaaaaaa.....aaaaaaaa.....

Dziękuję Ci za ten dar,
Za miłości Twojej kwiat
Co rozkwita i nie więdnie - mimo lat..."


Każdy wytrawny koneser i współtworzący kolejne książki o Opolu oraz udzielający na "Sikorska-Leaks" musi zwrócić uwagę na niski wokal Ferdinando pachnący nieco najlepszym Barry White`m :D . O taaaaak.... Sikorskiej zdecydowanie brakowało takiego męskiego wsparcia na estradzie. Szczęśliwie nasi kolejni bohaterowie w odpowiednim momencie wpadli na siebie i stworzyli niezapomniany duet na scenie jak i w realu. Coś takiego zdarza się tylko raz w życiu.... :roll:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=aNPrkc2 ... rt_radio=1


W dalszym ciągu trzymamy się obranego kursu i pozostajemy na gruncie wybitnie "eurowizyjnym" i "synthpopowym". Wiele dobrego w tej materii zrobił fantazyjny duet Nicole & Hugo z Belgii (a jak mawiał Louis de Funes: "... Belg to Belg, zaleją nas..." :D ). Objawili się światu na początku lat 70. Przetarli szlaki m.in naszej Sikorskiej, Kasi Moś i wspomnianego duetu Ferdinando i Halina Power. Byli dla siebie jak brakujące kawałki układanki. Dziś trudno sobie co prawda wyobrazić, by ktoś na Eurowizji zaśpiewał: "... huje-morhen..." ( i jeszcze dostał mnóstwo głosów od zachwyconej publiki, że o sędziach nie wspomnę ) ... chociaż skoro były "pieśni zaangażowane" traktujące chociażby o "tłustym zadzie" czy świetle z latarki (gdzie baterie nie łączyły ) pewnej miłośniczce recyklingu z Bytomia - Eurowizja wchłonie dosłownie wszytko :D .


Kim był ten dziś sakramencko, szkaradnie, nikczemnie i haniebnie zapomniany (któremu lada moment przywrócimy NALEŻNE MIEJSCE wśród największych) duet ?. Kronikarze, archiwiści nie mogli się i tym razem nie wykazać.


"... Nicole Josy, urodzona 21 października 1946 i Hugo (obecnie u nas bardzo popularne imię dla psiaka podobnie jak Messi) Sigal, urodzony 10 listopada 1947 jako Hugo Verbraeken (fajne nazwisko - godne nie jednego najlepszego piłkarza z tego kraju - i zrozum tu "gwiazdy"). Para jest również przykładem na niemożliwą do zignorowania: "mocy-przeznaczenia" ( w nielicznych przypadkach). Duet poznał się w 1970 roku i niemalże od razu zaangażował się romantycznie i utworzył duet śpiewaczy. Pobrali się 1 grudnia 1971 r. Wemmel. Ich przeznaczeniem również było wziąć udział w Konkursie Piosenki Eurowizji - choć wiatr nie raz wiał im w oczy. W 1971 roku weszli do belgijskiego finału krajowego Konkursu Piosenki Eurowizji i wygrali finał belgijski z "Goeiemorgen, morgen " (co oznacza "Dzień dobry, dzień dzień" w języku holenderskim - i apelujemy o zaprzestanie tych wulgarnych i niestosownych skojarzeń i traktowania tekstu dosłownie fonetycznie o jakiś tam ch..... :roll: ). Przed wyjazdem do Dublina na międzynarodową rywalizację Nicole zachorowała na żółtaczkę, a duet nie był w stanie wziąć udziału (poczciwina Hugo został wiernie przy boku ukochanej i doglądał jej powrotu do zdrowia). Zostali w ostatnich chwili zastąpieni przez Jacquesa Raymonda i Lily Castel (również ważny, aczkolwiek nie aż tak wpływowy belgijski duet synthpopowy). Jacques i Lily ukończyli na 14. pozycji z puli 18 zawodników.

Para nie poddała się i dwa lata później wzięli ponownie udział w finałach Konkursu Piosenki Eurowizji (jak Belg się uprze.... :wink: ), kiedy "Baby, Baby " wygrało belgijską krajową preselekcję. Piosenka stała się hitem w regionie Flandrii w Belgii, ale nie odniosła sukcesu w pozostałej części Europy (jakieś fatum nad nimi wisiało - później miało być jeszcze gorzej). Na Konkursie Piosenki Eurowizji (odbywającym się w Luksemburgu 7 kwietnia 1973 r. - nie.... tego dnia King Crimson nie koncertowali, byli na trasie Zurych / Paryż ) i .............. zakończyli na ostatnim miejscu. Ich występ zapadł jednak w pamięć, ze względu na ich fioletowe rozkloszowane kombinezony i rzadko wtedy widzianą specyficzną ekspresję taneczną. Po tym doświadczeniu postanowili definitywnie zamknąć temat Eurowizji..... naturalnie nie pozostali wierni temu przyrzeczeniu :D Na Światowym Festiwalu Piosenki Popularnej w Tokio w 1974 roku ich los magicznie odmienił się. Zajęli drugie miejsce z piosenką " With the Summer ". Otrzymali również nagrodę Outstanding Composition Award na tym samym festiwalu. W latach siedemdziesiątych koncertowali na licznych arenach międzynarodowych. W 1984 roku przyjęli ofertę by dostarczać rozrywki na najwyższym poziomie znudzonym forsiastym emerytom szukającym krajów, które nie podpisały umowy ekstradycyjnej (sprawki-zabawki z nieletnimi) i innym krętaczom podatkowym na statkach wycieczkowych, pływających po całym świecie (nie.... do zaginionej Atlantydy, ani do Alabamy nie dotarli ). Ważny był rok 1990 - gdy zostali odznaczeni medalem przez Belgijskie Towarzystwo Autorów SABAM za wkład w flamandzki przemysł rozrywkowy (jak nietrudno się domyśleć - Sikorska z racji "podejrzanego" pochodzenia nie została uwzględniona - prasa szeroko to komentowała, nasze kioski ruchu przestały udostępniać prasę flamandzką i niderlandzką w ramach bojkotu). Łamiąc dane słowo - w 2004 roku ponownie spróbowali swojego szczęścia, po ponad 29 latach, na Konkursie Piosenki Eurowizji. Weszli do flamandzkich preselekcji, z "Miłość jest wszędzie wokół". Uplasowali się na drugim miejscu w pierwszej rundzie, ale zostali nisko ocenieni i w ten sposób wyślizgani przez jurorów, więc nie udało im się dotrzeć do rundy finałowej. Nijako na "otarcie łez" - w 2005 roku pojawili się na "Gratulacjach: 50 lat Konkursu Piosenki Eurowizji" , 50-leciu Konkursu Piosenki Eurowizji. Pojawili się we wszystkich filmach z kompilacji (by przypomnieć stare dobre "huje-morchen") i w końcu pojawili się na scenie w kostiumach z 1973 roku (nieco podrasowane ale nadal pasujące - to jest siła flamandzkiej diety.... a skoro jesteśmy przy tym temacie to należy kilka zdań o kuchni Belgów, wszystkie informacje potwierdzone przez Asterixa i Obelixa :D


"... Kuchnia belgijska to harmonijne połączenie kuchni francuskiej z bardziej sycącymi daniami flamandzkimi, słynące przede wszystkim z frytek, czekolady, piwa i owoców morza. Wśród narodowych potraw znajdują się moules-frites (omułki z frytkami) i Carbonnade flamande/stoofvlees (gulasz wołowy z piwem). Regiony Belgii mają swoje specjały, np. Flandria oferuje waterzooi (zupa z kurczaka lub ryb), a Walonia jest znana z pasztetów i dań z mięsa, takich jak choesels (nerki cielęce) czy boulets à la Liégeoise (pulpety z Liège).

Narodowe specjały i dania główne:

- Moules-frites: Omułki podawane z frytkami. To jedno z najbardziej ikonicznych belgijskich dań.
- Carbonnade flamande/stoofvlees: Gulasz wołowy duszony w piwie, często podawany z pieczywem lub frytkami.
- Waterzooi: Gęsta zupa lub krem z kurczaka lub ryby, z warzywami, śmietaną i ziołami. Wywodzi się z Gandawy.
- Gentse Stoverij: Gulasz wołowy z Gandawy, gotowany w ciemnym piwie.
- Boulets à la Liégeoise: Duże klopsiki z mięsa mielonego, duszone w słodko-kwaśnym sosie na bazie piwa.


Dania z owoców morza i ryby

- Szare krewetki (crevettes grises): Poławiane wzdłuż wybrzeża, podawane m.in. w formie krokietów lub z majonezem i cytryną.
- Węgorz w zielonym sosie (Anguille au vert): Węgorz duszony w sosie ze szpinaku, szczawiu i ziół.
- Sola z Ostendy: Ryba smażona lub pieczona.
- Ostrygi: Surowe lub zapiekane.


Przystawki i inne przysmaki

- Gofry (gaufres):
- Belgijskie gofry, zwłaszcza te brukselskie, spożywane z cukrem pudrem, owocami lub czekoladą.
- Belgijskie frytki (frites):
- Grubo krojone, podawane w papierowych rożkach z licznymi sosami, np. majonezem, sosem andaluzyjskim.

Belgijska czekolada:

- Pralinki, tabliczki i inne wyroby, uznawane za jedne z najlepszych na świecie.

Pasztety ardeńskie:

- Rodzaj pasztetu wędzonego lub pieczonego.

Zupy:

- Potage belge: Zupa z wołowiny, czerwonej kapusty, jabłka i ziemniaków.

Zupy krem: Popularne są zupy z zielonych szparagów, pora czy dyni.

Inne:

- Królik duszony w piwie: Potrawa pochodząca z regionu Antwerpii. .........biedny królik. Dlatego Belgowie nie zawsze cieszą się sympatią :roll:


kończymy ten kulinarny przerywnik - wybierającym się do Belgii życzymy smacznego :D


..........). Następnie zaśpiewali skróconą wersję " Baby, Baby ". W 2008 roku para wydała swój najnowszy album Eeuwig Geluk, w tym przebojowe single "Pastorale", "Olé Ola" i inne. Większość tekstów napisała piosenkarz/tekściarz Hans Lambrechts (rozchwytywany do tego stopnia, że z ogromnym żalem ale musiał odmówić Sikorskiej, stary, gdybyś wiedział jakie oferowała pieniądze, ile było w puli jak w Wielkim Szu - a on odmowił). Nawet w najpiękniejszej baśni - nic co dobre nie trwa wiecznie. Historia dopisała smutny finał do całej muzyczno-miłośnej historii tej pary. Nicole zmarła 4 listopada 2022 roku, w wieku 76 lat, po upadku ze schodów w swoim domu. Wcześniej dwa razy zdiagnozowano u niej raka i cierpiała na postępującą nieuchronnie chorobę Alzheimera.


oryginalny tekst na pierwszy ogień - wielu zna niderlandzki, więc nie powinno być większych problemów z "huje-morchen" :wink:


"... Goeiemorgen morgen goeiedag
Goeiemorgen goeiemorgen
Blij dat ik je weer vanmorgen zag (goeiemorgen goeiemorgen)
Goeiedag iedereen
Dankuwel dat ik er weer bij mag lopen zingen dansen
Goeiemorgen morgen ik ben blij
Goeiemorgen goeiemorgen
Want ik mag er immers weeral bij (goeiemorgen goeiemorgen)
Goeiedag zonneschijn
Dank u morgen dat ik mag zijn
De wereld is een schouwtoneel dat wij bespelen
Voor iedereen zijn luchtkasteel om van te delen
En krijgen we niet al te veel 't kan ons niet schelen
We vinden ook het minste deel sensationeel
Goeiemorgen morgen goeiedag
Goeiemorgen goeiemorgen
Blij dat ik je weer beleven mag (goeiemorgen goeiemorgen)
Goeiedag allemaal
Dank u morgen voor het onthaal
De wereld is een schouwtoneel dat wij bespelen
Voor iedereen zijn luchtkasteel om van te delen
En krijgen we niet al te veel 't kan ons niet schelen
We vinden ook het minste deel sensationeel
De wereld is een schouwtoneel dat wij bespelen
Voor iedereen zijn luchtkasteel om van te delen
En krijgen we niet al te veel 't kan ons niet schelen
We vinden ook het minste deel sensationeel..."



A teraz wdzięczne tłumaczenie dla tych, którzy karygodnie i regularnie opuszczali zajęcia z niderlandzkiego doprowadzając do rozpaczy będącego w żałobie Hugo:



"... L - Dzień dobry, dzień dobry jutro
J - Dzień dobry, dzień dobry
L - Cieszę się, że znów cię widzę dziś rano
J - Dzień dobry, dzień dobry
Dzień dobry wszystkim, dziękuję, że znów pozwoliliście mi do was dołączyć
L - Śpiewam
J - Tańczę

L - Dzień dobry, jutro jestem szczęśliwy
J - Dzień dobry, dzień dobry
L - Bo znów mogę do was dołączyć
J - Dzień dobry, dzień dobry
Dzień dobry, słoneczko, dziękuję ci jutro, że pozwoliłaś mi być

Świat jest sceną,
na której gramy,
Zamek na piasku dla każdego
Do dzielenia się
I nie dostajemy zbyt wiele
Nie obchodzi nas to
Znajdujemy nawet najmniejszy udział - sensacyjnie

L - Dzień dobry, dzień dobry
J - Dzień dobry, dzień dobry
L - Miło cię znowu widzieć
J - Dzień dobry, dzień dobry
Dzień dobry wszystkim, dziękuję jutro za powitanie


Świat jest sceną,
na której gramy
Zamek na piasku dla każdego
Do dzielenia się
I nie dostajemy zbyt wiele
Nie obchodzi nas to
Znajdujemy nawet najmniejszą cząstkę - sensacyjną

Świat jest sceną,
na której gramy
Zamek na piasku dla każdego
Do dzielenia się
I nie dostajemy zbyt wiele
Nie obchodzi nas to
Znajdujemy nawet najmniejszą cząstkę - sensacyjną..."


Najbardziej kluczowy do zrozumienia piosenki jest środkowy wers:

"... Świat jest sceną,
na której gramy,
Zamek na piasku dla każdego
Do dzielenia się
I nie dostajemy zbyt wiele..."

Cały świat jest sceną, na której gramy - zamek na piasku dla każdego. Kiedyś było Maserati dla każdego. Zamków na piasku nie budowały następne czekające nas 2 duety... miłości na pewno nam nie braknie :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=613BOchqhHQ


Tydzień powoli wchodzi w fazę "kulminacyjną" - jeśli chodzi o sferę czysto "roboczą" :wink: , a my również powoli wyczerpujemy zagadnienie duetów w synthpopie. Odrobinę wracamy do wcześniej wspomnianego duetu, który przywrócił na krótką chwilę wiarę, że "synthpop nie jest ślepą uliczką ani idiomem-pułapką dla twórców i improwizatorów" w obecnych czasach. Niektórzy spotkali się dość przypadkowo - inne duety połączyły dramatyczne okoliczności, lecz z jakim nieoczekiwanym finalnie artystycznym skutkiem. Tak było w przypadku Pleybana & Mariyii - tak opisuje to muzyk, który niczym rycerz w lśniącej zbroi na dzielnym rumaku (choć później zdecydowanie "skończyło się rumakowanie" - ot, życie, samo życie) lub jak Massimo w nudnej, depresyjnej i pozbawionej kolorów (i owsianki) życiu Laury co pięknie opisała Blanka Lipińska :D ( o czym jeszcze będzie okazja wspomnieć). Dla co wrażliwszych czytelników (do których żaden z naszych redaktorów naczelnych nie czuł, że się kwalifikuje) - podajemy to w wersji mocno ocenzurowanej - w odróżnieniu od Lipińskiej (która wedle swoich wspomnień miała "wiele nauczyć z przepastnego REPERTUARU totalnego "analfabetę" Barona Jr. - cóż... po raz kolejny użyjmy wyobraźni....a może lepiej nie ? :roll: , Sikorska miała na tyle klasy, iż nigdy żadnego "edukowania" kogokolwiek czy "doszkalania" nie deklarowała ).



Pleyban & Maryiyaa - czyli historia spełnionej miłości:


"... OT CAŁA HISTORIA JAK TO SIĘ ZACZĘŁO ....
Dawno dawno temu a dokładnie 30 lat temu, żyła sobie piękna Mariyaa która
poznała alkoholika Piotra. Myślała że się z czasem zmieni i przestanie pić
ale on tylko do tego się nadawał.Oprócz picia, znał się również na innych rzeczach.
Między innymi potrafił ciągle drzeć ryja o byle co a w ramach
relaksu, nawet skopać swoją ukochaną jak psa.To trwało do momentu
kiedy spotkała na swojej drodze Pleybana, który pokazał jej co znaczy
prawdziwa miłość i wyciągnął ją z bagna w którym tonęła od lat.
Zrozpaczony Piotr widząc że zabrano mu służącą oraz worek do kopania,
zaczął pić coraz to gorszego rodzaju trunki..............


.........i Tu przerywamy, gdyż na świeżo dotarła do nas sensacyjna wiadomość, że wcielająca się w w/w Laurę "aktorka" Anna-Maria Sieklucka postanowiła, że rzuca picie podobnie jak niegdyś ten niemiecki polityk, w latach 30tych chociażby przez New York Times ogłoszony "Człowiekiem Roku" - warto iść za tym przykładem:


https://www.youtube.com/watch?v=DtJKGk901ls


Tyle zamierzchła historia, a co ma do powiedzenia Sieklucka ?. W licznych programach jak Pytanie na Śniadanie, Twoja Twarz Brzmi Znajomo czy Taniec z Gwiazdami deklaruje z dumą, że od 2 lat żyje w trzeźwości i generalnie razi ją wychowywanie dzieci w "kulcie picia alkoholu" (Sikorska również widziała nie jedno) :


- "... Wydaje mi się, że jesteśmy tak wychowywani i to nie tylko w naszej kulturze. Od dziecka obserwujemy dorosłych z kieliszkiem w ręku. Świętowanie równa się wznoszenie toastu alkoholem. Jednak warto poszerzać świadomość. Każdy oczywiście ma odrębną historię i wybór. Każdy niech robi to, co mu w duszy gra. Wybrałam taką drogę, od ponad dwóch lat nie piję alkoholu i jest mi z tym dobrze. Wolę żyć świadomie, niż zbierać jakieś szumy albo dziwne nieprzepracowania, które często alkohol w nas wywołuje...".


Aktorka opowiada, że gdy podjęła decyzję o odstawieniu alkohol, spotkała się z ogromnym niezrozumieniem wśród swoich znajomych. Jednak z czasem to minęło:

- "... Na początku było bardzo dużo niezrozumienia, tak zwanego: Jak to, ze mną się nie napijesz?". Spotykałam się z takim niezrozumieniem innych ludzi wobec mnie. Jednak kiedy bardzo mocno osadziłam się w tym, że nie muszę się tłumaczyć z tego, że nie piję alkoholu, że dla mnie jest to zupełnie naturalne i normalne, to dzisiaj nikt już nie pyta...".


Aktorka w swoich głębokich refleksjach egzystencjalnych (prawie jak jej alter ego - Laura) - idzie jeszcze dalej - gwiazda "365 dni" wprost odnosi się do sprawy prohibicji, która ma zostać wprowadzona niebawem w Warszawie. Jak zauważa, takie rozwiązanie wpłynie na myślenie ludzi.

- "... Myślę, że [prohibicja] na pewno przyczyni się do tego, żeby to ograniczenie [alkoholu] było i może też przewartościuje społeczeństwo — czy tak naprawdę my potrzebujemy rzeczywiście sięgać po ten alkohol w różnorakich sytuacjach naszego życia...".


Gwiazda pragnie niemalże "przewartościowania społeczeństwa" - piękna i ambitna wizja. Aż trudno uwierzyć, że dawniej jej bohaterkę sprowadzano do stygmatyzującego, dalece niesprawiedliwego stereotypu, że za przeproszeniem: "... w dalszym ciągu nie nosi majtek i opowiada kocopoły...". Zdecydowanie potępiamy takie pisanie o kobietach. Jednakże kilka cytatów z 365 warto tu przytoczyć:


- "... Czuły barbarzyńca – to określenie idealnie do niego pasowało. Niebezpieczny, nieznoszący sprzeciwu, władczy, a jednocześnie opiekuńczy i delikatny. Połączenie tych wszystkich cech przerażało mnie, fascynowało i intrygowało jednocześnie...."

- "... Ale co to zmienia? – odparłam po chwili. / – Czy nie pamiętasz, czy że nie przespałeś się z nią. Poza tym prawda jest taka, że nasze oczekiwania są zupełnie różne. Ty chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko, a ja zawsze oczekiwać będę więcej atencji, niż jesteś w stanie mi dać...."

- "...Zazdrość to słabość, a odczuwa się ją jedynie wtedy, kiedy człowiek czuje, że rywal jest jej godzien...”

- "... „Słowa pijanych to myśli trzeźwych...”



Zamykamy temat Laury, Blanki i prohibicji - wracamy czym prędzej do Pleybana

............W desperacji nawet związał się ze szczerbatą Zochą aby razem z nią topić
smutki w kieliszku wódki. Natomiast szczęśliwa para PLEYBAN i MARIYAA, jak widać w teledysku...
są szczęśliwi, zakochani i możecie być pewni że ich klipów będzie coraz więcej.
Specjalne podziękowania dla Piotra C. od Pleybana.... "Dziękuję że (...cenzura...) byłeś,
wspaniałą kobietę straciłeś. Ja na tym skorzystałem i dzięki temu ją poznałem".


Tyle dzielny i rycerski Pleyban. A teraz nie pozostaje nic innego jak zaczytać się podobnie jak w 365 dni w tekst ich wspólnego dzieła o miłości:



"... Powiedz, że mnie kochasz...
...Chcecie banana ?... (bez skojarzeń)
Ja, bardzo chciałem poznać Cię,
w Twoim życiu znaleźć się,
To nie było łatwe - nie, oooo nie,

Ja, inne plany miałem lecz,
Ty oczarowałeś mnie,
Nie wiem jak to stało się, o nie

W każdy dzień, w każdą noc
Moje myśli z Tobą są,
W każda noc, w każdy dzień,
Coraz mocniej Ciebie chcę,

W każdy dzień, w każdą noc
Moje myśli z Tobą są,
Jeszcze raz, powiedz że kochasz Mnie, tylko mnie...
Mój kochany

Wiem, wszystko kiedyś kończy się,
Dzisiaj miłość - jutro gniew,
Chyba nam nie zdarzy się, ooooo nie
Ja wiem na pewno, że to TY
Jesteś przeznaczeniem mym
Tak po prostu właśnie TY, właśnie TY,

W każdy dzień, w każdy dzień

W każdy dzień, w każdą noc
Moje myśli z Tobą są,
W każda noc, w każdy dzień,
Coraz mocniej Ciebie chcę,


W każdy dzień, w każdą noc
Moje myśli z Tobą są,
Jeszcze raz, powiedz że kochasz Mnie, tylko mnie...
Mój kochany ...
Mój kochany ..."


Nie trzeba być wytrawnym koneserem synthpopu, by na początku i nieco później również wychwycić cytat ...ba... dosłownie przytoczony syntezatorowy riff z No Limit zespołu 2 Unlimited z początku lat 90.

https://www.youtube.com/watch?v=7kmEEkECFQw


Nie tylko oni z powodzeniem i ze smakiem korzystali z szacunkiem z dorobku zachodnich formacji. Kolejne zakochane duo będzie na to również doskonałym przykładem.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=XVcxnUW ... rt_radio=1


Tydzień się powoli kończy, zgodnie z zapowiedzą powoli "domykamy" wątek duetów w synthpopie, a ostatni zaproponowani artyści stanowić będą idealną ofertę na weekend, czyli by się zabawić, potańczyć, zrelaksować, zapomnieć o obowiązkach i pracy :D . Podobnie jak Pleyban - super duo Jagoda & Krzysztof sięgnęli do klasyka gatunku i odrobinę przerobili wakacyjny szlagier Bamboleo niemieckiej (z domieszką hiszpańskiej krwi) formacji Garcia. Przy okazji akcję gdzie rozgrywała ich wersja utworu przenieśli na nasze krajowe podwórko - podmiot liryczny umieszczając w jednym z renomowanych i cieszących "złą" sławą uzdrowisk w Polsce (gdzie przezornie Sikorska nigdy nie występowała, choć pragnący zachować anonimowość świadomie dansingów czy dyskotek z przełomu lat 80 i 90 są gotowi przysięgać, że ówcześni DJ`e okazjonalnie puszczali CDN... do dziś IPN ich z tego nie rozliczył.... ) :wink:


W pierwszej kolejności przypominamy jakże doskonale znany tekst:



"... Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Śpiewamy razem, śpiewamy śmiało
Ruszamy biodrami, ruszamy się żwawo,

Oh ya ya Bamboleo oh a ya

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Dzisiaj dla was gramy - zapraszamy do zabawy,
Niechaj przebój ten sprawi - że spełnią się sny,

Zobacz jak tańczymy - zobacz jak śpiewamy,
Nie stój gdzieś tam obok - przyłącz się i TY
I nowi w ruch i w biodra w ruch
Całe ciało teraz wyluzować trzeba
Poczuj ten rytm - niech poniesie nas
Do samego niebaaaaaa......

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Tak, tu wspaniale, gorąco jest
Gdy wokół szaleje tyle ciał
Unoszą się obłoki, gdy tańczę z Tobą tu
Dziś będę na pewno Ciebie miał
I TY też chcesz, ja dobrze wiem
Twe oczy zamglone do mnie śmieją się
Nie mówisz nic - przeciągasz się - rozpalasz we mnie kreeeew....

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Śpiewamy razem - śpiewamy śmiało,
Ruszamy biodrami - ruszamy się żwawo
Ruszamy nogami - bijemy brawo
Come on everybody - here we goooooo.....

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare
Let's get up everybody

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo...

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya Bamboleo... ".

Od lat to co się wyprawia w uzdrowiskach i sanatoriach jest przedmiotem badań licznych socjologów. Pewna "swoboda obyczajowa", by nie rzec - "zdziczenie obyczajów" jest powodem coraz większego bólu głowy zarządzających obiektami, miejscowych władz, policji itd. Powoli słynne haslo: "to co się wydarzyło w sanatorium, w nim pozostaje" - traci rację bytu. Nasz główny bohater - możemy go nazwać Bamboleo - taka wariacja dla Lambadajewa (rzadziej używane bo kojarzy zbyt mocjo z dawnym Związkiem Radzieckim) - heros licznych dansingów i fajfów daje nam jasny przekaz co się tam wyprawia , co może się jeszcze wydarzyć i co jest w takich miejscach "nieuchronne":


- "... Dziś będę na pewno Ciebie miał
I TY też chcesz, ja dobrze wiem
Twe oczy zamglone do mnie śmieją się
Nie mówisz nic - przeciągasz się - rozpalasz we mnie kreeeew.... ".


Czyli zgodnie z regułą sanatoryjną - "stary ale jary". Powszechnie wiadomo, że panie w średnim wieku lub w większej liczbie - emerytki nie mają za dużego wyboru wśród potencjalnych mężczyzn w uzdrowiskach. Statystyki, naoczni świadkowie jak i również kroniki kryminalne potwierdzają, że w geometrycznym tempie rośnie liczba incydentów - czyli bójek na pięści o faceta między kuracjuszkami :roll: . Pozostający w biernej i milczącej mniejszości ci, którzy NAPRAWDĘ chcą się tylko tam leczyć, odpocząć i mieć święty spokój - nie spragnieni bynajmniej "wolnej miłości" - narzekają na cienkie ściany w pokojach - gdzie dosłownie wszystko się niesie :wink: (ich autentycznie "Brzydzi ta gra") . Obłęd i zdziczenie ogarnia wielu i nie sposób nad tym zapanować - w poluzowaniu konwenansów i pozbyciu zahamowań (o ile jeszcze ktoś takie zachował) pomagają pewne środki chemiczne - na co potwierdzenie również znajdujemy w tekście:


- "... Gdy wokół szaleje tyle ciał
Unoszą się obłoki, gdy tańczę z Tobą tu...".

Taniec godowy to jedynie przykrywka i wstępniak by jak Trojanowska - polecieć wprost do nieba :wink: :


- "... Całe ciało teraz wyluzować trzeba
Poczuj ten rytm - niech poniesie nas
Do samego niebaaaaaa...... "...


Poczciwa Jagoda w niby to "refrenie" też celowo przekręca tekst i zamiast:


"... Oh oh oh oh, it's my party, volare, cantare..."


śpiewa:


- "... Oh oh oh oh, it's my BODY, volare, cantare...".

Nawiązując do hitu ero-disco o którym już dawno temu wspominaliśmy - The Michael Zager Band - Let's All Chant (1978), naprawdę sprośnego


https://www.youtube.com/watch?v=PmzxG9k ... rt_radio=1



Oryginalny tekst Bamboleo...ale przetłumaczony warto przypomnieć :


"... No to ruszamy!
Machaj rękami w powietrzu
Dawaj na parkiet, zatańcz wokoło!

Oh oh oh oh
Oh ya ya Bamboleo oh a ya
Garcia krzyczy, Garcia wybucha, Garcia krzyczy
No dalej wszyscy!

Oh ya ya Bamboleo oh a ya
No to ruszamy!

Ref.
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
Niech się wszyscy ruszą
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
No dalej wszyscy!

Oh ya ya Bamboleo oh a ya (Bamboleo!)
Oh ya ya Bamboleo oh a ya (oleo) /x2

Ssłoneczne dni, wszyscy na zewnątrz
Na plaży, w basenie lub po prostu gdzieś się wygłupiając
Świetnie się bawimy ja z moją ekpią
Obczajając laski, które patrzą na ciebie
Jedna podchodzi tutaj, co zrobisz?
Posłuchaj słów Tony’ego, a ja pomogę ci wybrnąć
Puszczaj oko, tańcz, powiedz do zobaczenia
Spotkamy się na imprezie, nie przyprowadzaj innego gościa!

Ref.
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
Niech się wszyscy ruszą
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
No dalej wszyscy!

Oh ya ya Bamboleo oh a ya (Bamboleo!)
Oh ya ya Bamboleo oh a ya (oleo) /x2

Przygotuj się, bo impreza się zaczyna
Dalej! ty i ja zetkneliśmy się na parkiecie
Chodźmy tańczyć, hej chłopcze, przygotuj się, ruszaj się
Ruszaj się ze mną w rytm, chcę cię mieć bardzo blisko
Przyjdź tutaj, przyjdź, rusz się, chwyć mnie w talii
Chodżmy! Chodżmy!

Ref.
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
Niech się wszyscy ruszą
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
No dalej wszyscy!

Oh ya ya Bamboleo oh a ya (Bamboleo!)
Oh ya ya Bamboleo oh a ya (oleo) /x2

Garcia krzyczy, Garcia wybucha, Garcia krzyczy
Klaszczcie w dłonie
Garcia krzyczy, Garcia wybucha,
No dalej wszyscy! Ruszamy!

Jeden, dwa, trzy
Ruszamy!

Ref.
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
Niech się wszyscy ruszą
Oh oh oh oh, to moja impreza, będę latać i śpiewać
No dalej wszyscy!

Oh ya ya Bamboleo oh a ya (Bamboleo!)
Oh ya ya Bamboleo oh a ya (oleo) /x3

Nam wraz z redaktorami naczelnymi pozostaje życzyć Sikorskiej zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia ( w tym roku 1go kwietnia świętowała okrągłe 60 urodziny, a dla kobiety to niejednokrotnie "strategiczno-przełomowy" wiek :wink: , ale zachowajmy dyskrecję, nie wypada damie wypominać lat ) - by po żadnych sanatoriach ani uzdrowiskach tłuc się nie musiała.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=IfmrAqV ... rt_radio=1


A po weekendzie zgodnie z obietnicą - dajemy odpocząć od wątku "duety / dueciki damsko-męskie w synthpopie"... ale zanim ją zrealizujemy, to jeszcze jeden i to nie byle jaki "duecik" :D . Wokalista w filmie Miś - któremu nie mógł przypaść większy zaszczyt niż zaprezentować estradowy szlagier wszech czasów o Dzielnym Junaku dłubiącym coś przy Trasie Łazienkowskiej (szpadel był i tak do kitu) :wink: - tak podsumował autorom tekstu swój występ: "... ja wam zawsze wszystko wyśpiewam...". Ten duet też sobie "wyśpiewał" - szczególnie pod koniec. Ostatnio NALEŻNE MIEJSCE W PANTEONIE NAJWIĘKSZYCH przywraca się Johnowi Porterowi - co ma swoje plusy. Jak zwykle w podobnych okolicznościach "rozchodzi się o to by plusy nie przesłoniły minusów". To już ponad 22 lata temu. Co prawda psychoanalitycy, seksuologowie, psychiatrzy i terapeuci są na ogół zgodni, że kobiety, które mają silny pociąg do znacznie starszych facetów mają jakieś poważne nieprzepracowane traumy i problemy z wiecznie nieobecnym ojcem (szukają go w różnych wcieleniach - czyli "tatuśka") :roll: - wystarczy zapytać wdowę po Łapickim nijaką Kamilę z domu Mścichowską i wszystko powoli się klaruje. Lipnicka na początku lat 2000 wybrała Portera (ale nie tego). Utwór jak i płytę promowano do obłędu we wszelkich dostępnych mediach i mieli hit. Co ciekawe rzecz przypadła do gustu i zawojowała tzw. "środowiska akademickie". Sporo moich koleżanek ze studiów było tym zachwycone - wolałem nie wnikać jakie były ich relacje z ojcami, niekiedy taka wiedza nie przynosi wcale ukojenia. Możemy żałować, że Lipnicka na swój sposób "uprzedziła" Sikorską bo zaiste - duet "Sikorska & Porter" to by było wydarzenie o wielkim kalibrze, może ponownie wróciłaby "Nowa Fala Nad Wisłę" ? :wink: . Studentki miały poczucie obcowania (a feeeee....) z tzw. "sztuką wysoką", trochę kawiarnianą, dekadencką, taką "Noir" , czy w duchu skandynawskich kryminałów, francuskiego kabaretu międzywojennego, argentyńską genezą tanga w najgorszych mordowniach itd itd ... jednakże ja pamiętam spotkania z nieszczęśnikami, którzy potrafili się potwornie okaleczać gdy słyszeli tę piosenkę - do tego stopnia, że przy tym seria Hellraiser to niemalże Psi Patrol :D . By posunąć ciut dalej nasuwało to skojarzenia ze sceną skeczu o Martwym Biskupie (Policji Kościelnej) Monty Pythona - ".... rodzinka słuchając radia i wsuwając kolację- martwego halibuta, sorbet ze szczura, pudding ze szczura, koktajl ze szczura i ciasto truskawkowe.... no, z pewną zawartością szczurzyny - po prawdzie to z trzema, czyli całkiem sporo tego - a w radiu fragment turnieju między szkołami i pytanie - Chciałbym się dowiedzieć co zrobiłby kapitan szkolnej drużyny gdyby był Hitlerem - nooooo .... zaanektowałbym Austrię i Sudety oraz podpisał ze Stalinem pakt o nieagresji ( co za elokwencja i oczytanie) , - a co by zrobił drugi kapitan - eeeeeee...... pomalowałbym łazienkę w Reichstagu na złoto i fioletowo i zakazałbym skrobanek na żądanie (po prostu nokaut) :D .... w tym momencie gospodyni wyłącza zniesmaczona radio komentując .... i tu uwaga !!! - bo pada kluczowe zdanie dla zrozumienia całości i przekazu - "LIBERALNY CHŁAM !!!!! ". Nie brakowało ujętych w ostrym tonie podobnych komentarzy i podsumowań jeśli chodzi o wspólne "kawiarniano-dekadenckie" (tudzież "libertyńskie", "libertariańskie" ) szansony Anity i Johna. Moim zdaniem to gruba przesada.



Najpierw oryginalny tekst:


"... She’s sipping a cappuccino
Like a cat sipping out of a bowl
He’s black espresso
To start his heart when it gets cold

He’s thinking ‘cognac’
But afraid his hands might shake
She’s checking her make-up
Her smile’s giving nothing away

You better kill me before I kill you
You look good in black
Who’ll pay the bill and keep on walking
Will get a hole in your back

Two faded tourists
Their visas have long expired
Two forgotten journalists
Whose headlines have retired

What’s that in his pocket?
They aint Chinese banknotes
What’s that in her handbag?
That’s no bar of gold.

You better kill me before l kill you
You look good in black
Who'll pay the bill and keep on walking
Will get a hole in their back

Two suntanned lovers
Love didn’t die, it just went dry
Fading into the sunlight
Those bones of love passing by..."


Teraz w luźnej konwencji tłumaczenie:

"... Ona sączy cappuccino
Tak jak kot sączy z miski
On pije czarne espresso
Aby rozruszać swoje serce z chłodu

On myśli "koniak"
Ale boi się, bo jego ręka może się zatrząść
Ona poprawia swój makijaż
Jej uśmiech niczego nie zdradza

Lepiej zabij mnie zanim ja zabiję ciebie
Do twarzy ci w czerni
Kto zapłaci rachunek i odejdzie
Oberwie dziurę w plecach

Dwoje wyblakłych turystów
Ich wizy już dawno wygasły
Dwoje zapomnianych dziennikarzy
Których nagłówki już się przeżyły

Co jest w jego kieszeni?
To nie są chińskie banknoty
Co jest w jej torebce?
To nie jest sztabka złota

Dwoje opalonych kochanków
Miłość nie umarła, ona tylko wyschła
Wypłowiała w słońcu
Szkielet miłości przemija...".


Jak wspomniałem - no to sobie oboje "wyśpiewali", płomienny romans na fali wybitnie kryzysu wieku średniego (choć według prezesa Kmity to wtedy prędzej małolaty zaczynają się podobać) .... czyżby z góry skazany na porażkę ?. Co robią oboje "obojętni wobec siebie jak turyści ?". Przede wszystkim każde coś popija i sączy, a to cappuccino (pamiętamy jednego ze szwarc charakterów, które ścigał za zgwałcenie i zamordowany żony Kopiński - czyli "Fronczewskiego chcą ze mnie zrobić" ? - mimo wszystko przesłanie miało sens: "Trzeba niekiedy zamknąć za sobą pewne drzwi" - oj tak Oscarze, trzeba), a to espresso, z tyły głowy ma Koniak lecz za wielki strach, że lata w trzeźwości i abstynencji - prawie jak u Siekluckiej, Celińskiej i Kieilony Felicjańskiej wezmą w łeb i zacznie się "trzęsiąnka".
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.facebook.com/watch/?v=1132283059047911

https://www.youtube.com/watch?v=DEJzqQzNSKo


Tym razem już na serio na jakiś czas odpuszczamy (chwilowo) wyeksploatowany wątek "duecików damsko-męskich w synthpopie" i wracamy do zaniedbanego wcześniejszego wątku - czyli "wrażliwy mężczyzna zraniony przez bezduszną kobietę sukcesu w synthpopie" :wink: , prezentujemy jego perspektywę, jego wersję, jego pryzmat, optykę wydarzeń - słowem - oddajemy mu głos. Czyli nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, gdy zaprezentujemy inny karygodnie zapomniany i niedoceniony projekt Marek Perepeczko & Alibabki (padały głosy zwątpienia czy to raczej nie były Filipinki ?) :D . Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że oni również byli pionierami gatunku przecierając szlaki i trudne ścieżki nie tylko dla Sikorskiej ale i dla Paneckiej, Molak, Zagdańskiej, Bartelik (i Pana Bartletta), Niedzielskiej czy Ilony Wieczorek (jest już naprawdę bliżej niż nam się wszystkim wydaje). Pierwszy: "Szuraj Stąd" - czyli nasza krajowa wersja w sosie big-bitowym (anonimowo w aranżach orkiestry musiał maczać palce ..................................................................................................................................................Milian !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) - wielkiego hitu przeuroczej (ale prywatnie to był kawał szelmy - niestety po ojcu) Nancy Sinatry - Sugar Town. Rozmarzmy się na chwilę i dajmy się zatopić w tej słodyczy:


https://www.youtube.com/watch?v=mwNtawz ... rt_radio=1


Muzyka ( w dalszym ciągu) Lee Hazlewood, a słowa to Jerzy Kleyny. Nasi redakcyjni archiwiści i kronikarze aż się wyrywali by zaprezentować sylwetkę tego w dzisiejszych czasach równie zapomnianego twórcy:


"... Jerzy Andrzej Kleyny, urodziny 10 lutego 1927 w Bydgoszczy. Odszedł do wieczności 4 listopada 1999 (w Warszawie). Wybitny polski autor tekstów piosenek, dziennikarz, tłumacz, poliglota, lingwista, mediewista, scenarzysta telewizyjny i satyryk (no, powiedzmy). Ukończył Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Warszawskiego. Od roku 1950 współpracował ze słynnymi „Szpilkami”, by z czasem awansować i w 1975 oficjalnie stać się zastępcą redaktora naczelnego (ilu trzeba było po drodze wykosić). W latach 50. zadebiutował jako autor polskich tekstów do zagranicznych piosenek (taki był wtedy powszechny trend, w latach 70 pod tym względem było jeszcze gorzej). Był autorem tekstów satyrycznych prezentowanych w kabaretach Buffo, Szpak i U Lopka (ktoś je jeszcze pamięta ?). Od 1956 do 1976 roku pracował w Redakcji Programów Rozrywkowych TVP. Pisał scenariusze do inicjowanych przez siebie cykli programów muzycznych i kabaretowych, m.in.: Raz, dwa, trzy, Televariété, Plebiscyt piosenki, Co kto lubi oraz szopek noworocznych (zanim nadeszła opłakana w skutkach era dominacji na tym polu Wolskiego, Zaorskiego, Kryszaka i Dłużewskiego). Był również tłumaczem francuskich, angielskich i amerykańskich tekstów piosenek (z tym humorem doprawdy bywało różnie).


Koniecznie musimy wymienić najważniejsze wyróżnienia i nagrody w jego dorobku:


- Ministerstwa Obrony Narodowej na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu w 1974 za „Powołanie (Gdy piosenka szła do wojska)” - jeszcze przed dominacją Iwony Niedzielskiej.
- I nagrody na VIII. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za „Z tobą w górach” (już w okresie terroryzowania konkurencji przez "Juntę Jasińskiego)
- II nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1976 za „Gdzie nie ma nas” (rywale wtedy trochę chorowali)
- II nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1975 za piosenkę „Staruszek świat” (podobno całość i tak była ustawiona)
- Związku Polskich Autorów i Kompozytorów na VII. Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za „Hej, dzień się budzi”
- Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1973 za „A gdzie to siódme morze”

Fani fali nostalgii pamiętają kilka jego najważniejszych kawałków - zapłaczmy razem (dziwnym trafem prawie sama Maryla Rodowicz, plus Maryla Rodowicz, następnie Maryla Rodowicz, Maryla Rodowicz, Maryla Rodowicz, za nimi Maryla Rodowicz, Maryla Rodowicz, Maryla Rodowicz, nie zapominając o Maryli Rodowicz) :wink:


- „Gdy piosenka szła do wojska” – (wyk. Maryla Rodowicz)
- „Z tobą w górach” – (wyk. Maryla Rodowicz).
- „Gdzie to siódme morze” – (wyk. Maryla Rodowicz).
- „Powołanie” – (wyk. Maryla Rodowicz).
- „Odpływają kawiarenki” – (wyk. Irena Jarocka).
- „Sama w taką noc” – (wyk. Halina Kunicka).
- „Z marzeń powstał świat” – (wyk. Seweryn Krajewski).


Alibabki jako głos kobiet wyzwolonych w 1967 - czyli jeszcze przed "rewolucją obyczajową" i "emancypacją seksualną kobiet" - biorą na cel nieświadomego nadciągającej feministycznej nawałnicy i odgrywającego rolę amanta przygotowującego się do roli Janosika - stawiając tamę i zaporę nie do przejścia (prawie jak obrońcy Juventusu Turyn w 75 - Gentile, Scirea, Morini i Spinosi) dla jego samczych zapędów i zalotów. Swoją imponującą sylwetką i prężącą się muskulaturą nic nie zdziała.


"... Na próżno chodzisz tu niby paw
Pierś dumnie nosisz i czekasz braw
Na cuda nie licz lub na nasz błąd
I zaraz - szu szu szu, szu szu szu
Szu szu szu szu szu szu - szuraj stąd!

Na próżno groźnym się wydać chcesz
Wiatr chwytasz w nozdrza jak dziki zwierz
Nikt tu przed tobą nie zwieje w kąt
Więc zaraz - szu szu szu, szu szu szu
Szu szu szu szu szu szu - szuraj stąd!

Na próżno oczy zasłaniasz mgłą
I kogóż nabrać chcesz taką grą?
Więc: zdrowia, szczęścia, wesołych świąt
I zaraz - szu szu szu, szu szu szu
Szu szu szu szu szu szu - szuraj stąd!

Na próżno mniemasz, żeś taki zuch
Policzki nadmiesz, nadmuchasz brzuch
I pękniesz z hukiem, nim przytkną lont
Więc lepiej - szu szu szu, szu szu szu
Szu szu szu szu szu szu - szuraj stąd!

Więc lepiej - szu szu szu
Więc lepiej - szu szu szu
Więc lepiej - szu szu szu
Więc lepiej - szu szu szu, szu szu szu
Szu szu szu szu szu szu - szuraj stąd!


Biedny Harnaś :roll: . Wreszcie doszedł do głosu w "Cześć Lili, No Cześć" -


https://www.facebook.com/watch/?v=853092740378221


"... Dziewczęta cóż mi po was cóż ?,
Nie liczcie na mnie juuuuuż....

Od dziś jak chcę, tylko z tobą
Jak Lili, jak Lili , no jak ?,
Niech czas i świat niech biegną obok, co ?
Chcąc przy nas zdążyć też
Jak chcesz to przyjdź zaraz doooo mnie,
Mój dom jest stąd blisko tak
Do Ciebie w mym oknie , ciebie wciąż w nim brak
Wiesz Lili, wiecz Lili, no wiesz....
Od dzisiaj nie kwiatki, lecz tylko TY,
Chcesz Lili, Chcesz Lili - no chcesz ?.....

Pomyśl, pomyśl, pomyśl, więc, wyjdę z Tobą , No jak ?, No Jak ?, No ?....

A świat niech się i zawali, Mi w nim wciąż ciebie brak
Choć może niektórym będzie to nie w smak,
Tak Lili, tak Lili ?, no tak ?
Od dzisiaj w mym sercu wyłącznie TY
Więc Lili, więc Lily - no jak ?.
Cześć Lili, cześć Lily, no cześć....".

To do czego udało nam się dokopać, to rzecz jasna zaledwie skrawki. Słowo daję jest tego znacznie więcej a materiał na płytę w tym kolorowy winyl jest bombowy i wkrótce się ukarze.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4566
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Barbara Sikorska - CDN ?....

Post autor: Inkwizytor »

https://www.facebook.com/watch/?v=4421398884810981


I jest !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - obiecana Ilona Wieczorek, o której napomknęliśmy ileś tam postów temu :D . Niezmiernie cieszy nas wzbierająca fala jej powracającej popularności i ogrom szykowanych zremasterowanych materiałów archiwalnych. Co dziwne - w ramach "Sikorska-Leaks" sporo wcześniej bezcennych rzeczy było z zaskakującym powodzeniem i uporem usuwanych (wstydź się Oscarze, dostaniesz parę klapsów w pupcię - chociaż nie.... na przyjemności i pieszczoty trzeba sobie zasłużyć :wink: ). Kłania bardzo również bliski Sikorskiej - Sołżenicyn, którego dzieła z redaktorami naczelnymi pochłanialiśmy łapczywie i spijaliśmy wszelkie mądrości z jego ust. Bogu Dzięki nie udało się usunąć wszystkiego i kilka fragmentów możemy podziwiać z w/w arcydziełem w duchu ówczesnych gigantów synthpopu z okolic 1987 (ta data musi mieć kosmiczne znaczenie - trzeba zerknąć do kalendarzy Inków, Azteków i Majów :roll: ), a występ telewizyjny prawdopodobnie z okolic 1989. Tropic Dance - autorstwa niezawodnego duetu: muzyka - Waldemar Parzyński (który również obecnie przechodzi swój renesans....ale nim się również nie zajmujmy... od jakiegoś czas robi to ktoś inny i bardzo dobrze :D ), a słowa to Andrzej Mogielnicki (autor nie tylko tekstów dla Budki czy Lady Pank ale też ciekawych bon motów jak "...sorry Winnetou - w świecie rock`n`rolla nie ma demokracji, czy wszystkie w nim chwyty dozwolone i nie ma litości...") - wtedy zafascynowany bez reszty synthpopem. W konsekwencji znalazło to swoje odbicie w tym, iż za zarobione pieniądze w końcu ze swoją żoną zamieszkał na Dominikanie. A co wiemy o tej malowniczej wyspie ?.... gdzie piasku nigdy nie dotykały stopy Sikorskiej ?. Nasi kronikarze, archiwiści, pracownicy "w terenie" oraz reporterzy nie posiadali się ze szczęścia, na myśl o realnej perspektywie, że mogą się tam wybrać w celu zebrania niezbędnych informacji.... niestety nasz budżet nie pozwolił na tak dalekie wojaże i musieli się zadowolić "stacjonarnymi" formami pozyskiwania informacji :wink: Była Mexicana Gniatkowskiego oraz Kuba Wyspa Jak Wulkan Gorąca... również Gniatkowskiego...czy wyciskająca łzy z oczu Arrivederci Roma ( nie mylić z Arrivederci Częstochowa super tria - Kiepski-Paździoch & Boczek , takie nasze Emerson Lake & Palmer czy Froese-Franke-Baumann) ... a jakże - również Gniatkowskiego (trwa ostateczny mastering, mix i dopieszczanie szczegółów jego nagrań z tournée po Mongolii w 1955).... no to Mogielnicki - dla przyjaciół i wrogów "Mogiel" (niekiedy wstawieni członkowie Budki Suflera dzwoniąc do niego i pragnąc mu wygarnąć czy namówić do ponownej współpracy zaczynali rozmowę telefoniczną mniej więcej tak: "... Mogiel... TY h...u.... - czyli TY Harnasiu.... :wink: ) - postanowił zabrać słuchaczy i Ilonkę do Dominikany, jak później swoją żonę, w której wedle deklaracji jest od ponad 40 lat zakochany.

Czyli moi drodzy - szturmujemy Dominikanę jak "Mogiel-Harnaś": Najpierw coś dla pragnących pozostać w stanie "błogosławionej" abstynencji jak Sieklucka, Celińska i Felicjańska:


- Ulubionym dominikańskim napojem wśród mieszkańców jest Mamajuana. Jest to połączenie czerwonego wina, rumu, ziół, kory i miodu. Ma on właściwości lecznicze (pomaga w oczyszczaniu krwi oraz nerek, trawieniu, grypie i wątrobie) a także jest bardzo popularnym afrodyzjakiem (Sieklucka podobno nie raz próbowała, Lipnicka.... nie ma pewności)

- W Zatoce Samana znajduje się wyspa Bacardi, rozsławiona dzięki kultowym reklamom rumu Bacardi.

- Dominikański rum znany jest z delikatnego i przyjemnego smaku dzięki unikalnemu procesowi destylacji i starzenia. Najpopularniejsze marki to Brugal, Barcelo, Bermudez, Siboney i Vizcaya. Wycieczki po gorzelni i degustacja rumu to popularne atrakcje wśród turystów odwiedzających (Sieklucka ma już VIP`owskie wejściówki i zniżki na równi ze Stanami Zjednoczonymi)

- Najpopularniejsze piwo w Dominikanie to Presidente. Na rynku pojawiło się ono w 1935 roku. Można je kupić w każdym sklepie.

- Woda w kranie w Dominikanie jest niezdatna do picia. Należy spożywać wyłącznie tą butelkowaną.

- W stolicy kraju: Santo Domingo powstały ujęcia do filmów Ojciec Chrzestny oraz Szybcy i Wściekli.

- Polskę i Dominikanę dzieli 8327 kilometrów, ale tą odległość można pokonać Dreamlinerem w niecałe 10 godzin (nasze MSZ nie poleca)

- Mahoniowiec właściwy jest narodowym drzewem w Dominikanie a jego wycinanie jest zabronione.

- Dominikana znajduje się w pierwszej dziesiątce największych eksporterów bananów na świecie

- Krzysztof Kolumb dopłynął do wybrzeży Dominikany 5 grudnia 1492 roku. Wyspa, którą odkrył została przez niego nazwana Hispaniola.

- Dominikana to jedyny kraj na świecie, na którego fladze znajduje się biblia. Składa się białego krzyża (wiara katolicka) na tle niebieskich (wolność) i czerwonych prostokątów (krew przelana w walce o niepodległość).

- Dominikana to drugi co do wielkości kraj na Karaibach. Największą jest sąsiednia Kuba.

- Powierzchnia Dominikany wynosi 48 730 kilometrów kwadratowych – jest ona 6,4 razy mniejsza niż Polska.

- Dominikana słynie z pięknych plaż. Najpiękniejsze można spotkać na wyspie Saona, półwyspie Samana i w okolicach Bayahibe.

- W północno-zachodniej części wyspy, w Zatoce Samana, co roku od grudnia do marca można zobaczyć humbaki, które przypływają i rozmnażają się w tamtejszych wodach (to trzeba zobaczyć)

- Najwyższy szczyt Dominikany to wznoszący się na wysokości 3098 metrów nad poziomem morza Pico Duarte. Jest to także najwyższy szczyt na Karaibach. Pierwszym zdobywcą był Sir Robert Hermann Schomburgk w 1851 roku.

- Najdłuższą rzeką w Dominikanie jest Yaque del Norte. Jej długość wynosi 298 kilometrów.


I jak tu się dziwić Mogielnickiemu ?... :roll:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ