https://www.youtube.com/watch?v=2WWTzQ- ... rt_radio=1
"... In ancient times
Hundreds of years before the dawn of history
Lived a strange race of people
The druids
No one knows who they were
Or what they were doing
But their legacy remains hewn
Into the living rock of Stonehenge
Stonehenge
Where the demons dwell
Where the banshees live
And they do live well
Stonehenge
Where a man's a man
And the children dance
To the Pipes of Pan
Stonehenge
'Tis a magic place where the moon doth rise
With a dragon's face
Stonehenge
Where the virgins lie
And the prayers of devils fill the midnight sky
And you, my love, won't you take my hand?
We'll go back in time
To that mystic land
Where the dew drops cry
And the cats meow
I will take you there
I will show you how
Oh
And oh, how they danced
The little children of Stonehenge
Beneath the haunted moon
For fear that daybreak
Might come too soon
And where are they now?
The little children of Stonehenge
And what would they say to us
If we were here tonight?...."
Tak, niedawno do kin wszedł II film gloryfikujący chyba największy muzyczny fenomen XXI wieku - grupę Spinal Tap

. Wzruszeni i zapłakani fani, którym łzy więzły w gardle i nie pozwalały wyrazić w pełni tego co czują , próbowali wyjąkać, że ponad 41 lat czekali, aż na estradzie zespołu pojawi się wreszcie Stonehenge w odpowiedniej skali i proporcjach

( widać jak na widowni trzymają miniaturki przypominające dobre stare czasy) . Mało tego, jaki znakomity gość ich zaszczycił. Nikomu nie przyszłoby do głowy, by sam sir Elton John pojawił ze swoim fortepianem i z nimi wykonał ten utwór.... odbierany jako parodia chociażby tekstów Jethro Tull - Ian Anderson uwielbiał przemycać postacie z folkloru, podań, starodawnych baśni i legend. Ten przykład chyba pod wieloma względami zadaje kłam twierdzeniu pochodzącemu z pewnego naszego "mało" kultowego filmu: "... nie wydaje mi się, by naszym chłopakom brakuje luzu...". Oj brakuje Oscarze, niejednokrotnie brakuje. Zespół Korba był przymierzany, by traktować go jako "Polski Spinal Tap" (dla w dalszym ciągu wątpiących - kochani, przypomnijcie sobie tekst "Biały Rower" - nikt nie da sobie głowy odciąć, że to było na serio, a nie dla jaj). My w ramach "Sikorska-Leaks" i niezmordowanie zapełniając LUKI w historii krajowej sceny synthpopowej podsuwamy kolejny trop - ściśle mówiąc, że i ta formacja śmiało zasługiwała na to miano. Fatum lub FATUM:
https://www.youtube.com/watch?v=7ja6FvC ... rt_radio=1
Przerażające jakie sumy osiąga ich dawno wyczerpany debiut na CD - Mania Szybkości - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! (plus wicie w konwulsjach i tupanie nóżkami)
https://allegrolokalnie.pl/oferta/fatum ... 1074962361
Oryginalny winyl bywa minimalnie ...a jednak i tak drogi - NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
https://allegro.pl/kategoria/muzyka?str ... snik=Winyl
Jak w kultowym programie Piątek z Pankracym czy u Tik-Taka (już wszystko wiadomo Oscarze

) - już za chwilę, już za momencik będziemy świadkami oczyszczającej burzy, tudzież bryzy - zmywającej resztki zgniłej dekadencji - w postaci RENESANSU tej zasłużonej - niekiedy błędnie określanej jako "metalowa" - synthpopowej grupy. Najpierw obowiązkowo przypominamy co to byli za jedni:
"... Fatum (nazwa stylizowana: FATUM) to polski zespół muzyczny wykonujący muzykę z pogranicza hard rocka oraz heavy metalu (to w szykowanej książce koniecznie zostanie SPROSTOWANE). Zespół powstał na początku lat osiemdziesiątych w Warszawie po połączeniu się hardrockowej formacji Koks (zbyt to się jednoznacznie i policyjnie kojarzyło), której trzon stanowili Krzysztof "Uriah" Ostasiuk (wokal, klawisze) i Ryszard Kłos (gitara) z grupą Fatum, w której po wielu zmianach personalnych pozostało trzech muzyków: Romuald Kamiński (bas), Andrzej Sikora (perkusja) i Andrzej Blicharz (gitara). Początkowo zespół występował pod szyldem Koks (ale się uparli, no). Po odejściu Ryszarda Kłosa, który zajął się akustyką zespołu i zastąpieniu go przez Jarosława Hertmanowskiego ostatecznie grupa przyjęła nazwę Fatum ( no i gitara). Ich debiut odbył się w chyba najlepszym z możliwych lokalizacji - nie.... nie w San Remo, ale w Jarocinie w 1985- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ,
......gdzie został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność. W tym samym roku z zespołu odszedł Hertmanowski, który nie uniknął odbycia zasadniczej służby wojskowej - czyli "męskiej przygody, o której wszyscy marzą i która z każdego zrobi PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNĘ". W 1986 roku Fatum wystąpił ponownie na festiwalu w Jarocinie. Hertmanowskiego zastąpił Kamil Buczkowski, który po długo miejsca nie zagrzał i przeszedł do grupy Papa Dance (to nie przypadek, dlatego zaszufladkowanie ich do synthpopu ma pełne uzasadnienie). Fatum prezentowało wtedy "heavy metal" - właśnie w odsłonie jaka stała się znakiem rozpoznawczym Spinal Tap. Jesienią 1986 doszło do kolejnej poważnej zmiany personalnej. Zespół opuścił Andrzej Blicharz, a jego miejsce zajął Paweł Koziej z grupy Korpus (nie kanibali). Koziej również nie pozostał z zespołem na długo (jakieś "fatum"). Podczas koncertów w Moskwie na Warszawskich Dniach Kultury w 1987 roku rolę gitarzysty przejął Piotr Bajus, który później pozostał na stałe w zespole zatrzymując na dłuższy czas ciągłe zmiany personalne. W międzyczasie Krzysztof Ostasiuk wprowadził do zespołu brzmienie instrumentów klawiszowych (a jednak). Zmieniło to oblicze grupy – był to nadal heavymetalowy zespół, jednak o łagodniejszym brzmieniu wybitnie synthpopowym. Zespół w tym czasie dokonywał nagrań, które były prezentowane w radiu i telewizji. W 1988 zespół przystąpił do nagrania pierwszego albumu. Płytę zatytułowano Mania szybkości. Ukazała się ona w 1989 nakładem wytwórni Wifon.
Zespół otrzymał Nagrodę Publiczności TVP. Wystąpił również na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu '88. Dostał się na VII miejsce Listy Przebojów Trójki, a w notowaniach PR I Polskiego Radia zajął 1. miejsce. Na liście przebojów Radio Europa w Szwecji I miejsce zajął utwór "Mania szybkości". Jesienią 1988 został zrealizowany teledysk do utworu "Frajer".
Fatum szalenie podobnie jak Spinal Tap koncertowało daleko poza granicami naszego kraju - chłopaki upodobali sobie obranie kursu na daleki wschód - czując zew serca, krwi i śladami duchów przodków udali się na niekończące się tournée po Rosji, Ukrainie, Białorusi, a potem udali się jeszcze dalej i przyjmowali hołdy od oddanych psycho fanów w Gruzji i Abchazji (tam Spinal Tap mimo usilnych starań prężnego managementu nigdy nie dotarł). Supportem miała być Sikorska, lecz nie udało się na czas załatwić niezbędnych szczepień, dawna książeczka straciła ważność ... wielka szkoda, nagrania podobno są i to zachowane w świetnej jakości

O chłopaków, po takim paśmie sukcesów musiało upomnieć się nasze przechodzące kryzys związany ze zmianami ustrojowymi kino. W 1989 zespół nagrał muzykę do filmu Pawła Karpińskiego Czarodziej z Harlemu (ścieżka również niebawem się ukarze). Utwór "Demon" wykorzystano w kultowym serialu TVP pod tytułem W labiryncie. W 1990 zespół zawiesił działalność - niezwykle tajemnicza sprawa, chyba nie po raz pierwszy nazwa zespołu zaczęła im ciążyć i żyć własnym życiem.
W późniejszych latach grupa próbując przełamać klątwę - dokonywała prób reaktywacji. Pierwsza reaktywacja zespołu nastąpiła w 1993, w składzie: wokalista Krzysztof Ostasiuk, gitarzysta Piotr Bajus, klawiszowiec Marek Makowski, basista Aleksander Żyłowski oraz perkusista Andrzej Sikora. W tym samym roku zespół wydał płytę Demon. Jak na złość w 1995 Fatum zostało ponownie rozwiązane.
W 2000 roku z inicjatywy Piotra Bajusa nastąpiła kolejna reaktywacja zespołu. W 2002 wykrystalizował się nowy stały skład – na klawiszach zagrał Tomasz Dudar, a na gitarze Arek Wiśniewski. Zespół zrealizował materiał na nową płytę, która miała ukazać się jesienią 2002. Wtedy grupa otrzymała najstraszliwszy cios - w nocy z 13 na 14 kwietnia 2002 zmarł "Uriah" Ostasiuk w szpitalu w Warszawie (upadł przed swoim domem - lekarze wskazywali prawdopodobieństwo wylewu). W maju 2002 w klubie Kopalnia w Warszawie odbył się koncert poświęcony pamięci Ostasiuka. Na koncercie pojawili się muzycy, którzy zdecydowali się zagrać charytatywnie, a wśród nich grupa Afera, Maciej Nowak z zespołem Hetman i Fatum, które na koncercie wsparli Norbert "Smoła" Smoliński, Tomasz Spodyniuk (Bajm) i Rafał Bajus.
W 2004 - podjęto kolejnej reaktywacji Fatum. Zmarłego Krzysztofa "Uriaha" (swoją drogą wielu zachodziło w głowę skąd ta ksywa ? - może odrobinę był podobny do młodego Bernie Shawa) Ostasiuka zastąpił wokalista Łukasz Szemraj. Skład uzupełniali: Piotr Bajus (gitara), Michał Przybyła (gitara basowa), Marcel Piszczerowicz (perkusja), Tomek Dudar (instrumenty klawiszowe) i Rafał Bajus (gitara). W 2004 i 2005 zespół zagrał w tym składzie serię koncertów. W roku 2005 ukazała się reedycja płyty Mania szybkości w formacie CD. W 2006 zespół ponownie zawiesił działalność. W 2007 w Londynie zmarł były basista zespołu Aleksander Żyłowski.
W 2016 zespół po raz trzeci wznowił działalność występując na festiwalu rockowym Książ Rock Zone w Książu Wielkopolskim z nowym wokalistą - Andrzejem Kwiatkowskim - dawniej w XpressivE.
Tyle historia - najpierw niezwłocznie tekst Manii Szybkości:
"... Jak zwiać od szarości dni
Jak się odczepić od codziennych spraw
Każdy pyta o to
Jak mieć kilka dobrych chwil
Gdy każda bez przerwy ucieka nam
Jak tu być wciąż sobą
Ja swój na to przepis mam
I nic nie może przeszkodzić mi w tym
Co mam zamiar robić
Na drzwiach wisi czarny kask
A pod nim wyblakła skóra i pył
Ten z poprzedniej drogi
Kiedy czuję pęd powietrza
I w kolejny zakręt składam się
Coś przenika mnie
Już czas nie doścignie mnie
I dni posępne zostały gdzieś hen
Za wirażem życia
Więc gaz i maszyna rwie
Jak grom, co wśród nocy roznieca blask
Tak należy trzymać
Kiedy czuję pęd powietrza
I w kolejny zakręt składam się
Coś przenika mnie
Jaaaaaaaaaaaaaaa
Kiedy czuję pęd powietrza
I w mej duszy płomień pali się
Coś przenika mnie
Zapominam o złych chwilach
Które nigdy nie dopędzą mnie
Coś przenika mnie...".
Mamy opowieść o rajdowcu - który "pędzi jak wiatr", by znów być wolnym - brzmi znajomo ?. Z przesłaniem Fatum polemizowali Piersi z jeszcze jako tako "przytomnym" Kukizem w Paranoid - ich riposta była niezwykle celna, cięta i przezabawna. By nie urazić niczyich "uczuć" podajemy ją w wersji ocenzurowanej
Paranoid:
"... Jade jade na motorze
Wiater mi owiewa twarz
Mam na sobie czarne spodnie
A na brzuchu czarny pas
Biere każde auto z boku
Nikt dziś do mnie nie ma szans
Błyszczy sie na słońcu motór
A na ramie wisi kask
Czy mnie słyszysz?
Jade do Ciebie uh je
Czarny kot mi przebiegł drogę
Już żem go na kole mioł
Ale uciekł mi na pole
Ino z buta żem mu doł
Ryk motoru mnie podjarał
Linke gazu w ręce mom
Jeszcze tylko cztery wioski
I u Ciebie będe stoł
Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je
Hej dziewczyno rób zagryche
Flaszkę ja w kieszeni mom
Wypijemy pojadymy
Wiater poprowadzi nos
Mówią żem jest paranoid
A ja nie przejmuje sie
Jade co fabryka dała
Jade, jade do Ciebie
Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je
Czy mnie słyszysz ?
Jade do Ciebie uh je
Rozj...(...cenzura...) sie na drzewie
Z ust mi cieknie gęsta krew
Wiem karetka nie przyjedzie
Flaszka pękła a to pech
O jezu..."
Zarówno Fatum jak i Piersi stworzyły bohatera na wzór podmiotu lirycznego w przeboju z początku lat 80 - Christophera Crossa - Ride Like the Wind (później swoją przeróbkę zaproponował Saxon - na marginesie niezwykle rajcowna). Ten sam, który w przyszłym roku wystąpi 26 kwietnia w warszawskim klubie Progresja - ciekawe ile osób przyjdzie ?

. Ride wszedł błyskawicznie i na stałe do kanonu pop kultury - przez jednych uwielbiany... a spora rzesza lubiła się z niego nabijać. Co szerzej przedstawimy poniżej
By nie tracić czasu przypominamy tekst oryginału przetłumaczony na kolanie przez jednego z naszych redaktorów naczelnych - wybacz Chris.
Ride like the wind:
"... Jest noc. Nie mam już siły.
Jestem ścigany. Nie ma czasu się przespać.
Muszę jechać.
Gnać jak wiatr, by znów być wolnym.
A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Urodziłem się jako syn wyjętego spod prawa.
Zawsze waliłem prosto z mostu, z rewolwerem w ręku.
Przeżyłem dziewięć żyć,
załatwiłem dziesięciu.
Lecę pędzić jak wiatr.
A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Gnał jak wiatr.
Pędził jak wiatr.
Oskarżony, osądzony, skazany na powieszenie.
Nikt mnie nie widywał
kiedy biły kościelne dzwony.
Nigdy nie byłem z tych robiących co im kazano.
Lecę pędzić jak wiatr zanim się zestarzeję.
Jest noc. Nie mam już siły.
Jestem ścigany. Nie ma czasu się przespać.
Muszę jechać.
Gnać jak wiatr, by znów być wolnym.
A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Gnał jak wiatr.
A mam tak długą drogę przed sobą.
Aby dać radę do granicy z Meksykiem.
Więc będę pędził jak wiatr.
Lecę pędzić jak wiatr.... "
Na co w swoim niezawodnym stylu odpowiedział Frank Zappa w Tee-Age Wind.
"... It's a miserable Friday night
I'm so lonely
And nobody'll give me a ride
To the Grateful Dead concert . . . Oh rats!
I got to be free
Free as the wind
Free is the way
I got to be
Maybe I'm lost
Maybe I've sinned
I got to be
Totally free
(Par-par-par-par . . . )
Our parents don't love us
(Parents, parents . . . )
Our teachers they say
(Parents, parents . . . )
Things that are boring
(Parents, parents . . . )
So we're running away
(Parents, parents . . . )
And we will be free
(Parents, parents . . . )
And people will see
(Parents, parents . . . )
That when we are free
(Parents, parents . . . )
That's the way we should be
(PARENTS . . . )
(Parents, parents . . . FRANCE . . . )
Nothing left to do but get out the 'ol glue
(Parents, parents . . . )
(Sniff it good now . . . )
(Parents, parents . . . FRANCE . . . )
(Parents, parents . . . )
I got to be free
Free as the wind
Free is the way
I got to be
Maybe I'm lost
Maybe I've sinned
I got to be
Totally free
(Dip-dip-dip-dip . . . )
Our parents don't love us
(Dipshit, dipshit . . . )
Our teachers they say
(Dipshit, dipshit . . . )
Things that are boring
(Dipshit, dipshit . . . )
So we're running away
(Dipshit, dipshit . . . )
And we will be free
(Dipshit, dipshit . . . )
And people will see
(Dipshit, dipshit . . . )
That when we are free
(Dipshit, dipshit . . . )
That's the way we should be
(DIPSHIT . . . )
(WE MUST BE FREE!)
The glue! I can't find the glue!
(WE MUST BE FREE AS THE WIND)
If I was at the concert now, I'd be RIPPED!
(WE WERE FREE WHEN WE WERE BORN!)
I could tighten my headband for an extra rush
During Jerry's guitar solo
Then I could go to a midnite show of 200 MOTELS!
(WE WERE BORN FREE, BUT, NOW WE ARE NOT FREE ANYMORE!)
BUT WE WANNA BE FREE
"Opal, you hot little bitch!"
SO WE'RE GONNA BE FREE
"You can take this pin 'n hang it in yer ass!"
AN' WE WANNA BE FREE
"You ain't the devil!"
SO WE'RE GONNA BE FREE
"Where's my waitress?"
. . . did you know that
FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND
FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND
FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANT TO BE FREE
FREE AS THE WIND
FREE IS WHEN YOU DON'T HAVE TO PAY FOR NOTHING
OR DO NOTHING
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA . . . YEAH
WE WANNA BE FREE
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA . . . YEAH
WE'RE GONNA BE FREE
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA BE FREE
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA . . . YEAH
WE GOTTA BE FREE
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
YEAH YEAH
WE GOTTA . . . GOTTA
GOTTA . . . GOTTA
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE
GOTTA BE FREE..."
Mnie zawsze porusza jak Bobby Martin śpiewa rozdzierającym głosem:
"... może się zagubiłem, może zgrzeszyłem..." - znak czasów, kto dziś nie ma takich rozterek ?.
Czyżby ktoś ośmielił się podważyć i skrytykować jak zawsze surowy i trzeźwy osąd Franka ?. Nie miał litości dla "rozhisteryzowanych małolatów", którzy w nieskończoność skandowali że pragną być "free" czy jako główny cel obierają sobie "FREEDOM". Grzegorz Halama widział swoją interpretację jako najbardziej słuszną, że "chcą wolnej chaty" - bo: Free(wolna)-dom - wiadomo

. Gdy tak będą (bezmyślnie) pędzić z zawrotną prędkością, może niekoniecznie w stronę granicy z Meksykiem, z przewieszonym kaskiem to oderwą się od szarości, systemu opresji, kontroli (o ile nie zamienią po drodze jednej niewoli na inną np. "purpurową"

), od obowiązków, pracy, rodziców, nie mniej opresyjnego prawa, systemu podatkowego, obowiązkowych ubezpieczeń, składek zdrowotnych, szczepień itd itd. To jest dopiero Spinal Tap.