ALBUM ROKU 2007

Najciekawsze - najsilniejszych.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6091
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Crazy »

Kiedy zobaczyłem Panny M..., myślałem już żeś mnie ubiegł, ale nie. Jedną z ulubionych moich płyt tego roku, i jedną z najczęściej słuchanych wówczas, a i nadal często i chętnie (dziś cały dzień gra mi w głowie, nomen omen piosenka It's All in My Head) jest ta oto płyta:

Obrazek

Katie Melua - Pictures

Już w plebiscycie 2005 miałem poprzednią pozycję dyskograficzną bardzo wysoko, ku zdziwieniu esfortego, ale właśnie ta płyta z roku 2007 jest według mnie najdoskonalsza i właściwie wszystkie piosenki - oprócz niezbyt przekonywującego mnie kończącego koweru In My Secret Life - są doskonałymi piosenkami pop. Cały album, z tą krystaliczną, przepiękną produkcją, ze stuprocentowo popowym, ale też stuprocentowo naturalnym wokalem Katie, z instrumentacjami i aranżami niepchającymi się na solowe pozycje, ale urzekającymi swoją subtelnością i trafnością, przede wszystkim jednak z niezwykle udanymi piosenkami, to jest doskonały Pop Album, u mnie z pewnością czołówka rocznika.

Witają Mary Pickford, Douglas Fairbanks, David Griffith i Charlie Chaplin :-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Retromaniak
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4001
Rejestracja: 13.03.2021, 15:39
Lokalizacja: Niemcy / Bydgoszcz

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Retromaniak »

Zaczynam moje rekomendacje od płyty dinozaura.

McCartney, Paul – Memory Almost Full

Obrazek

13 / 41:49

Tracklista:
---------------

01. Dance Tonight - 2:54 https://youtu.be/7onW0qN_pBE?si=nq9dZNLYTga3lo0A
02. Ever Present Past - 2:57 https://youtu.be/i3Rl4p5IWPs?si=gymS0nC8CxRNclgM
03. See Your Sunshine - 3:20 https://youtu.be/0Drxpd9gPMI?si=SNXeq7p8H6f4icr_
04. Only Mama Knows - 4:17 https://youtu.be/2NNWDlviFGY?si=pUWyUNedEd0XVpCH
05. You Tell Me - 3:15 https://youtu.be/paTW-usiMXg?si=NzWz1JNxxtkhVj7u
06. Mr Bellamy - 3:39 https://youtu.be/OQpY1zTZguY?si=mQsLmD7S33D0tVfi
07. Gratitude - 3:19 https://youtu.be/IRKhqdb8EoE?si=0nMf_OPiBOa8IiUY
08. Vintage Clothes - 2:22 https://youtu.be/KSCK7iCUSvA?si=rvCTA3Wi3Xln5sBC
09. That Was Me - 2:38 https://youtu.be/NSyWIUWNsyI?si=vzCg8p-1LhihyWWS
10. Feet In The Clouds - 3:24 https://youtu.be/Tde0ib4Vi0s?si=weZlf2RnaDvl4z1D
11. House Of Wax - 4:59 https://youtu.be/jvNUAlgaJZ0?si=y_IPsDGG4tunhDog
12. The End Of The End - 2:57 https://youtu.be/DTht9VqZAe4?si=bmzwaujr3Ei02Dgz
13. Nod Your Head - 1:58 https://youtu.be/yB0KUI41VBI?si=WAmSETOjOAgWxcp2

Sklad:
---------

Paul McCartney – all instruments (1,2,3,6,7,12,13)
Paul Wickens – keyboards
Rusty Anderson – guitar
Brian Ray – bass
Abe Laboriel Jr. – drums

Single/Wideoclipy:
-------------------------

- Ever Present Past - 20 kwietnia 2007 https://youtu.be/6N56gPjBVJ0?si=ZSj4AzhGfg_3Kec9
- Dance Tonight - 18 czerwca 2007 https://youtu.be/4NEQyJm87LY?si=fmFpj2YHyKzRWVQy
- Nod Your Head - 28 sierpnia 2007 https://youtu.be/OjSMG0ULTu0?si=eimECntGKU0n79og

Sprawdziłem na serwerze i...nie ma tej płyty.
Sprawdziłem w regale z kompaktami i...nie ma tej płyty.
Jak przez mgłę przypominam sobie, że kiedyś będąc w Starbucksie widziałem to CD McCartneya w kopertowym wydaniu, ale jakoś nie byłem przekonany co do kupna.

Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz przesłuchałem „Memory Almost Full” po raz pierwszy w życiu i...dla mnie album jest świetny. Doskonała produkcja, sam McCartney w top formie (mimo właśnie przeprowadzonego rozwodu)




Cytat z Wikipedii:
----------------------------

„Tak naprawdę zacząłem nagrywać ten album, Memory Almost Full , przed moim ostatnim albumem Chaos and Creation in the Backyard , który ukazał się we wrześniu 2005 r. (...) Kiedy kończyłem wszystko, co dotyczyło Chaos i właśnie otrzymałem nominacje do nagrody Grammy (2006), zdałem sobie sprawę, że muszę do tego albumu wrócić i go dokończyć. Wyciągnąłem go więc, żeby posłuchać go ponownie, zastanawiając się, czy mi się spodoba, ale tak naprawdę bardzo mi się spodobał. Na początku posłuchałem tylko kilku rzeczy, a potem zacząłem myśleć: „OK, podoba mi się ten utwór – ale co w nim jest nie tak?” I to może być coś w rodzaju brzmienia perkusji, więc wtedy ponownie bym werblował i zobaczył, co z tego wyniknie. (...) W niektórych momentach to bardzo osobista płyta, a wiele z niej ma charakter retrospektywny, czerpiąc z pamięci, na przykład z dzieciństwa, z Liverpoolu i minionych lat. Album jest sugestywny, emocjonalny, rockowy, ale nie da się go streścić w jednym zdaniu”

Promocja albumu odbywała się jako ogólnoświatowa impreza odsłuchowa w ponad 10 000 kawiarniach Starbucks w dniu premiery albumu w USA, z około 6 milionami osób słuchających albumu.


Ranking:
-------------

Dania – 2
Szwecja, USA - 3
Grecja, Norwegia - 4
UK – 5
Holandia, Kanada – 6
Włochy – 8
Francja - 13
Austria, Hiszpania, Japonia, Meksyk - 17
Niemcy - 18
Szwajcaria -20
Belgia – 25
Irlandia - 30
Australia, Finlandia – 33

RYM – 3,30 (Pop Rock, Singer-Songwriter, Art Pop)


Sprzedaż:
-------------

Dania, Kanada, UK, USA – złoto

U mnie będzie ta płyta wysoko.

Proszę o dopisanie do listy.
Największe muzyczne archiwum na Spotify
Awatar użytkownika
Monstrualny Talerz
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4504
Rejestracja: 24.05.2017, 10:29

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Monstrualny Talerz »

Ten odcinek dodawania sponsoruje literka M.
Zawsze ciekawiło mnie, że Mccartney i reszta potrafili w jakiś sposób poradzić sobie z byciem bogiem i absolutną legendą. Jakby Beatelsi to jeden świat, zupełnie zamknięty, do którego nie ma już powrotu, jest gdzieś bardzo, bardzo daleko, w odległym czasie i przestrzeni. Ale jest tu i teraz i możemy sobie nagrywać czasem nawet bardzo takie sobie płyty, grać koncerty (akurat na PM żałuję, że nie byłem) i nawet nie specjalnie odcinać kupony od The Beatles. Pewnie bez żadnego problemu dałoby się sformować trasę z wyciętym z kartonu Lennonem i zarobić kwadryliard dolarów, ale im akurat udało się jakoś być obok tego, albo ponad to. Rzadko komu się to udaje, a już w przypadku takiej niezwykłej legendy to już w ogóle szacun. Drugi przykład który przychodzi mi do głowy to Dave Grohl z Foo Fighters, też potrafił odciąć się od wielkiej legendy i robić swoje.
Awatar użytkownika
Clive Codringher
epka analogowa
Posty: 905
Rejestracja: 20.04.2010, 11:17
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Clive Codringher »

Zapomniałem o jednej pozycji, którą się zainteresowałem w 2007 roku:

Pain of Salvation - Scarsick

Niezły progresywny metal, z jednej strony mamy dobre riffy, fajne melodie, trochę humoru (Disco Queen!), a z drugiej dość emocjonalny wokal, który (przynajmniej mnie) na dłuższą metę nuży. Najlepiej wypadają ballady - Cribcaged, Kingdom of Loss, Enter Rain. Choć moim ulubionym utworem jest Mrs Modern Mother Mary ze świetnym refrenem i rwanym riffem - polecam!
PS. Dla zaznajomionych z tematem - ten album to oficjalnie The Perfect Element, part two.
Co posiada Codringher: http://codringher.blogspot.com
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15444
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: B.J. »

Obrazek

Øresund Space Collective - The Black Tomato
WOJTEKK ma rację, że wszystkie ich płyty są takie same. Można wyróżnić wiele cech wspólnych, ale ważąca o takiej opinii jest niewielka ilość łatwych, komunikatywnych linii meledycznych. Tzw. rybki w zasadzie w ogóle tu nie występują, a przynajmniej ja się nie natknąłem, ani sobie nie przypominam. Na pewno trudno się zmierzyć z taką masą płyt bardzo do siebie podobnych, opartych głównie o brzmienia, efekty i trans. Trudno o nich pisać, bo ciężko o punkty odniesienia.
Tu mamy np. zasadniczo 3 kawałki. Rumble jest podzielone na 5 części, tytułowy na 3, a całość zamyka Viking Cleaner. Ale cięzko zidentyfikować dlaczego tak. Trudno mówić o jakichś suitach w konserwatywnym rozumieniu, chociaż poszczególne części są połączone i bazują na wspólnych strukturach harmonicznych.
Wszystko rozbija się o to, czy taki a nie inny kokon dźwiękowy Ci odpowiada czy nie. Mi odpowiada Rumble w całości, ale The Black Tomato trochę mnie nuży, zamykający znowu jest ok. Muzycznie jest to oczywiście improwizowany space rock pełną gębą, czasem mogący budzić jakieś krautowe porównania, zahaczając nawet o szkołę berlińską, a czasami swoboda muzykowania bliska jest post rockowi.
Ogólnie liczy się droga, a nie to dokąd ona prowadzi. Albo Ci się fajnie jedzie, albo są wyboje.
U mnie spoko, może być, choć w tym roczniku preferuję Picks From Space Vol.12.

Tym niemniej proszę o dopisanie.
Ostatnio zmieniony 21.11.2025, 21:27 przez B.J., łącznie zmieniany 1 raz.
esforty
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4813
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: esforty »

Clive odstąpił od kontynuowania litery "M", ja wrócę:

Obrazek
David Murray Black Saint Quartet - Sacred Ground

Strukturalnie to jesteśmy w świecie hard-bopu, a w finale to nawet kieliszek brandy, cygaro i rozglądanie się za kelnerem, ale zanim do tego dojdzie to dostaniemy mocarny sound saksofonu tenorowego i klarnetu basowego. Taki, powiedziałbym, żylasty wręcz, tym bardziej że nagrany bez pudła (znaczy solidnie). Jest jeszcze bębniący z polotem Andrew Cyrille nie dający się sprowadzić do jedynie nabijającego rytm.
Jako, że to stały członek składów organizowanych przez Murraya pewnie nie usłyszał od lidera:

Mój drogi, wiem że w tym takcie jest strasznie trudno policzyć do 4, ale gdyby pan zechciał byłoby nam niezmiernie miło... :wink:

ale w innej kompanii, mógłby zaliczyć inwektywę powyższą. Ale to zupełnie, powtórzę, nie znaczy że człowiek nie sięga do zamierzeń lidera.

Jest tu jeszcze, dwukrotnie Cassandra Wilson, świetnie odnajdująca się w otwierającym Sacred Ground, zaś w finale robiąca za szansonistkę z klasą wprawdzie, ale szansonistkę.
Murray z <gębą awangardzisty> tu sobie tę odkleja ,skupiając się na warsztacie. Materiał powstawał z myślą o jakimś dokumencie telewizyjnym o prześladowaniu czarnych, więc ten finał mocno kojarzy się z muzyką użytkową, ale zanim to dosięgnie... zresztą nieważne.

Obrazek
McCoy Tyner - Quartet

Zacznijmy od tego, że album klasyfikowany jest jako live, ale zrobiono bardzo wiele ( Phil Edwards) by brzmiał jak realizowany w studio.
Jakość tej rejestracji jest rzetelna i może nawet wybitna. Muzyka składa się z kompozycji z najlepszego okresu pianisty (proszę sobie wygooglać repertuar).
Właściwie każdy skład pracujący z Tynerem i fonograficznie utrwalany to muzycy co najmniej interesujący, żeby nie szastać określeniem wybitni. Tak jest i tu, nikt się z nikim nie ściga, porozumienie jest pełne, solówki nie przeciągane (czy to kultura muzyków, czy już wpływ mody z XXI wieku?) publiczność osłuchana nagradza brawami nie przy każdym pyknięciu w: klawisz, werbel, przycisk, strunę...
Lovano szybszy i odważniejszy niż na płytach firmowanych własnym nazwiskiem. McBride/Watts niczym sekcja marzeń, ale wspomniałem: w tym formacie pętaków nie uświadczymy. Zatem płyta roku :?:
No nie, McCoy Tyner w chwili nagrania miał już 68 lat, Jego lewa to już nie ta burząca <czwarte ściany> na koncertach w latach 70-tych, owszem precyzja w panowaniu nad instrumentem, wątpliwości nie budzi, chwalebna powściągliwość prosi się o szacunek... ale ogień już był przygasł.
Ci co stanęli z nim na scenie dopasowali się do dyspozycji Mistrza.
To jest ostatnia z wielkich płyt tego Muzyka, chyba. Jak nie ma czasu to chociaż Sama Layuca, ustawi Wam wgląd w jakość materiału.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Monstrualny Talerz
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4504
Rejestracja: 24.05.2017, 10:29

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Monstrualny Talerz »

Dopisane, ale ten Oregon też bym dodał!
Bactrian
https://www.youtube.com/watch?v=1nKv4XN ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15444
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: B.J. »

Obrazek

Przemek Dyakowski, Leszek Możdżer, Sławek Jaskułke – Melisa
Praktyka zielarska najczęściej rekomenduje picie 2–3 filiżanek dziennie, w tym jedną około 30 minut przed udaniem się do łóżka.
Przesłuchałem ten album kilkukrotnie, od razu z ukontentowaniem, które z czasem tylko rosło. Bardzo spokojny - ale nie nudny ani nużący, Boże broń! - album o wybitnie rekreacyjnym działaniu. Nie napiszę o nim tak ładnie, jak twórca bloga polish-jazz, ale tylko dlatego, że sam nie przyznałbym albumowi maksymalnej noty, ale tylko oczko niższą. Choć w kategorii rocznika dla mnie górna półka.
Dodam jeszcze, że nie znając saksofonisty, wyobrażałem sobie jakiegoś dojrzałego muzyka, ale nie weterana. Okazuje się, że siedemdziesiątka z hakiem to ciągle młode lata, przynajmniej u Przemka :!:

Proszę o dopisanie.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6091
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Crazy »

Blonde Redhead - 23
- gdzieś na przecięciu dream popu ze ścianą dźwięku. Niektóre utwory bardziej oryginalne, inne brzmią trochę jak skóra zdjęta z Radiohead, ale właściwie wszystkie interesujące i dobrze się tego słucha.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15444
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: B.J. »

Obrazek

Chembo Wilson Corniel - For The Rest Of Your Life
Jazz z kluczową rolą perkusjonaliów, bo tym trudni się Chembo. Sporo łaciny, a od czasu do czasu trochę karaibskiego folku. Ciekawa pozycja i b. dobra, energetyczna muzyka. Polecam pozytywne wibracje :!:

Proszę o dopisanie.
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6091
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Crazy »

Anekdoten – A Time of Day - pankrok to to nie jest, ale na słuchawkach słucha się wyśmienicie, mellotrony, fleciki, wiolonczele, dzieje się dużo i w ogóle bez zadęcia, za to dużo zamyślenia. Szkoda, że w King Crimson nie mieli tak dobrego wokalisty od czasu Grega Lake'a 8)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
Monstrualny Talerz
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4504
Rejestracja: 24.05.2017, 10:29

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Monstrualny Talerz »

Przesłuchałem Dyakowskiego, liczyłem na więcej, ale to jednak takie bardzo pościelówy w stylu późnego Stańki.

Skądś ty wziął Crazy ten Blonde Redhead? Sprawdzam, a to też jakiś znany zespół, to już ich siódma płyta...Ale całkiem dobre, wskakuje na listę do obadania, rzeczywiście trochę Radiohead, ale lekarz ograniczył ilość opioidów i jest jakby o ćwierć grama weselej.

Na razie zasłuchałem się w Nine Inch Nails, które bardzo mi się spodobało, ale...musiałbym chyba zrobić po kolei bardziej dogłębne poznawanie ich dyskografii, jakoś mi to wszystko ulatuje i się miesza. Ale na ten moment właśnie Year Zero podoba mi się naj, jest przystępnie, przebojowo, do tego wiele bardzo ciekawych dźwięków, świetna produkcja. Do tego jakoś bardzo, ale to bardzo kojarzy mi się ta płyta z takim najlepszym klimatem lat 90, a konkretnie z rokiem 1995. No zupełnie nie wiem dlaczego. Tak jakby oglądać czołówkę z X-Files, wtedy przychodzi takie wspomnienie. A najbardziej ze wszystkiego ta końcówka The Good Soldier z kapitalną solówką wywołuje u mnie miłe wspomnienia:

https://www.youtube.com/watch?v=p4lp7W4 ... rt_radio=1
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15444
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: B.J. »

Obrazek

Melvin Rhyne, Peter Bernstein, Ray Appleton - Front and Center
Trio jazzowe to chyba był ulubiony format hammondzisty znanego najbardziej ze współpracy z Wesem Montgomerym. Tu na gitarze znakomity Peter Bernstein a na perkusji Ray Appleton również pamiętający czasy Wesa. Nie ma niespodzianek, Melvin gra swoje, a całe trio daje nam piękny bop. Dla tych, co się nie śpieszą. Dla mnie top rocznika - oczywiście kompletnie doń nieprzystający.
Proszę o dopisanie.
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15444
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: B.J. »

Obrazek

Kevin Ayers - The Unfairground
Ciepły tembr głosu, melancholijne, delikatne melodie, quasifolkowe brzmienia. Słoneczny dzień w postapokaliptycznym świecie, tylko apokalipsy nikt nie zauważył, przebiegła w tle. Pożegnalny album Ayersa, na którym dołączyło kilku kolegów z dawnych lat - Robert Wyatt, Phil Manzanera czy Hugh Hopper. Ale są i młodziaki z Ladybug Transistor, Teenage Fanclub, Neutral Milk Hotel, czy Gorky's Zygotic Mync.
Proszę o dopisanie.
Awatar użytkownika
Monstrualny Talerz
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4504
Rejestracja: 24.05.2017, 10:29

Re: ALBUM ROKU 2007

Post autor: Monstrualny Talerz »

No, a teraz wreszcie prawdziwy czarny koń turnieju!!!

Younger Brother - The Last Days of Gravity

Płyta którą rzeczywiście słuchałem w tamtym czasie, ale kompletnie zapomniałem o jej istnieniu, ale kawałek All i Want co jakiś czas sobie nuciłem, sądząc, że to jakiś kawałek Pink Floyd, który sam sobie w głowie poprzerabiałem. Jedną z postaci, która stoi za tym zespołem jest Simon Posford powiązany z zespołami Sphongle i Hallucinogen. Brzmienie jak mieszanka Pink Floyd z Jarrem i Tangerine Dream, podlana sosem The Orb, a miejscami i zahaczająca o techno z RFN (ale bardzo delikatnie). Zaginione ogniwo na linii: progrock - muzyka elektroniczna - triphop - techno z RFN. Bardzo klimatyczne i na pewno dla lubiących wymienione wyżej zespoły bardzo polecane. A, no i okładkę zrobiła Hipgnosis!

All i Want - bardzo polecam ten kawałek na początek
https://www.youtube.com/watch?v=no_o65d ... rt_radio=1

inne piosenki też są fajne:
Ribbon on a Branch
https://www.youtube.com/watch?v=OLRCgqM ... rt_radio=1

czy Psychic Gibbon:

https://www.youtube.com/watch?v=0lGJY-M ... rt_radio=1

Obrazek
ODPOWIEDZ