Przy muzyce o filmie

Off topic.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15755
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: B.J. »

Takie klapki mi Żona kupiła parę dni temu, a tymczasem...

Obrazek

...przyszła pora na dwunastą odsłonę franczyzy.

Obrazek

Godzilla kontra Gigan
Chikyū kōgeki meirei Gojira tai Gaigan (1972)
Byłem na tym w kinie, tylko nie wiem czy w 1978, czy w 1981 r., ale wydaje mi się, że jednak to były lata 70. Tamtego roku był to trzeci film roku w Polsce pod względem łącznej frekwencji. Czy słusznie? Po latach jako kaiju nieźle się broni. Zupełnie nie widać, że produkcja była bardzo oszczędna, wprost przeciwnie, jest dość efektownie, szczególnie makiety pojazdów wojskowych i instalacji przemysłowych to czad, choć trochę brakuje w nich ruchu, za to nie brakuje ognia. Jeśli chodzi o pretekst, to bananowa młodzież walczy z zakamuflowanym przeciwnikiem, a Godzilla z kolegą na głównej płaszczyźnie walczy ze swoim symbolicznym odwzorowaniem i nie tylko. Całkiem spoko i w kolorze.

Obrazek

Obrazek A to Pan Kubota - elegancki dyrektor rozwoju Dziecięcego Świata. :)
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10417
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

Projekt Hail Mary - ciekawie zrobiony film sci-fi. Można się chwilami zżymać, że zdarza mu się wpadać w nastrój kina familijnego, że może za dużo komedii. Mimo wszystko jednak trzyma w napięciu, czuć (wysoką) stawkę, wywołuje emocje i ma bodaj najsympatyczniejszego Obcego od czasu E.T.. A i jeszcze jedno - padało tutaj (i nie tylko tutaj) wiele krytycznych słów wobec Ryana Goslinga jako aktora. Będę się jednak upierał, że w tym filmie zagrał świetnie - i został też bardzo dobrze obsadzony. Nie wiem nawet, czy nie jest to jego najlepsza rola w (dotychczasowej) karierze. Moim zdaniem warto. W ocenie się waham, ale za te emocje - od śmiechu po łezkę wzruszenia i za pozytywny przekaz - niech będzie 8/10.
P.S. I jeszcze jedna rzecz - na tym forum niebagatelna - tam jest fantastyczna muzyka. Do tego stopnia, że będę poszukiwał soundtracku bo chętnie bym go sobie w domu posłuchał.

Obrazek
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Awatar użytkownika
akond
album CD
Posty: 1649
Rejestracja: 04.09.2020, 13:09
Lokalizacja: Wrocław

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: akond »

To jest na podstawie książki Andy Weira, podobnie jak Marsjanin. Ale książka mnie rozczarowała.

Marsjanin się Weirowi dosyć udał, a i film go zanadto nie zepsuł. Ale Hail Mary to już nie jest realistyczne hard sci-fi bliskiego zasięgu, tylko ambitniejszy i trudniejszy temat. I o ile w tym pierwszym nerdowskie było głównie poczucie humoru, to tu już mocno raziło oderwanie od rzeczywistości, psychologiczne uproszczenia i jechanie stereotypami.
I - jak na ambicje fikcji naukowej - pomimo dopracowania wielu szczegółów, sporo bzdur.

No ale kino to kino, w dodatku podobno Weir pisał książkę mając już kontrakt na film. Pewnie więc sprawdzi się lepiej niż literatura.
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10417
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

Książki, na podstawie której film Projekt Hail Mary powstał, niestety jeszcze nie czytałem. Czytałem natomiast dwie poprzednie - czyli Marsjanin i Artemis. I w obu przypadkach nie byłem specjalnie zachwycony. Moim zdaniem film Marsjanin jest lepszy niż książka. Tuszę, że i w przypadku Hail Mary tak może być, bo Weir nie sprawia na mnie wrażenia utalentowanego pisarza - pisze dość topornie, narrację rozbijają tasiemcowe opisy eksperymentów, badań, szczegółów technicznych. Ale widocznie to jego pisarstwo pasuje do filmu
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
esforty
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5074
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

akond pisze: 25.03.2026, 14:53 To jest na podstawie książki Andy Weira, podobnie jak Marsjanin. Ale książka mnie rozczarowała.

...
I - jak na ambicje fikcji naukowej - pomimo dopracowania wielu szczegółów, sporo bzdur.
...
To ja z taką kontrą:
https://www.youtube.com/watch?v=NH9LK1AhfjI

Wielkim admiratorem filmu nie będę :oops: , ale rzeczywiście jako widowisko kinowe broni się nieźle ( dzisiaj obejrzałem w kinie 2D) i ten Gosling niczego nie zepsuł a w napisach końcowych wskazują, że się dołożył do produkcji.
Mnie nieco uwiera taka aura lennonowskiego Imagine, tyle że to może być emocja wywołana kontrastem z obecną rzeczywistością :? :?
W końcu kino to sen, no to 7/10.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 27183
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: WOJTEKK »

Skończyłem oglądać trzeci sezon "Alice in Borderland" - bardziej kameralny niż pierwsze dwa i chyba nawet nieco lepszy. bardziej się to wszystko skleja, błędów większych nie zauważyłem, ale pewnie są. Za to na pewno jest mniej filozofowania. Pozorny happy end zapowiada czwarty sezon :D
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15755
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: B.J. »

Obrazek

Godzilla kontra Megalon
Gojira tai Megaro (1973)
Straszny, okropny film zrobiony byle jak, bez scenariusza, niemal bez budżetu. Obraz beznadziejnie zły. Klapa w Japonii, za to spodobał się w USA i miał spory udział w budowaniu wizerunku Godzilli na tamtejszym rynku, w czym brał udział m.in. Jim Belushi. Zabawne, ale smutne. Omijajcie.

Poniżej: Jim Belushi (z lewej) i Gilda Radner promują film w NBC Network (1977)
Obrazek
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10417
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

B.J. pisze: 30.03.2026, 22:50 Omijajcie.
Dziękuję. I tak bym to zrobił. Godzillę oglądałem bodaj dwa razy - pierwszy miał miejsce jeszcze w latach 70. i byłem wówczas dzieckiem. Nie pamiętam, która to była inkarnacja tej potwory - ale (wtedy) mi się podobało. Drugi raz nastąpił całkiem niedawno - i była to japońska produkcja „Godzilla minus one" - i też mi się podobało.

Niezależnie jednak od wszystkiego ciekawi mnie w jaki sposób Godzilla stała się Godzillą - przecież w oryginale to jest Gojira czyli Godzira zapisując fonetycznie.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
esforty
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5074
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

B.J. pisze: 24.03.2026, 23:14 ...
Godzilla kontra Gigan
Chikyū kōgeki meirei Gojira tai Gaigan (1972)
...
B.J. pisze: 30.03.2026, 22:50 ...
Godzilla kontra Megalon
Gojira tai Megaro (1973)
...
Obydwa do zapomnienia, chyba że Ktoś... (B.J.) archiwizuje przykre doświadczenia kinematograficzne :roll: :wink:
W Polsce premiery tychże, to już była druga połowa lat 70-tych, więc mnie jako nastolatkowi( filmy zaliczałem w kinie, bo ufność w bohatera plus nostalgia...) nie mogło się podobać :wink:
Ja wtedy chetniej, znacznie, ciągnąłem trzeci raz na Barbarellę lub bałem się w Iluzjonach przeróżnych na Zemstach z kosmosu czy pierwowzorze Muchy.
Za to pamiętam, że w połowie dekady 70' w kinach wyświetlano:
Pojedynek potworów,
Furankenshutain no kaijû: Sanda tai Gaira1966

Bez Godzilli ale to było kino z dreszczykiem, mimo że też kaiju :shock:

Leptir pisze: 31.03.2026, 10:42 ...
Drugi raz nastąpił całkiem niedawno - i była to japońska produkcja „Godzilla minus one" - i też mi się podobało.
Ten tytuł we franczyzie Godzilli ( nie wiem dlaczego właśnie tak) jest jak Casino Royale w cyklu z Bondem
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10417
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

Ja „Barbarellą" się przejąłem już nieco później, ale za to dość solidnie - i w dużym stopniu odpowiadał za to wyrazisty seksapil Jane Fondy. ;) I tak, owszem, nie mając wprawdzie wielkich doświadczeń z universum Godzilli - jednak czytując recenzje miałem świadomość, że „Godzilla minus one" może nie być szczególnie reprezentatywna dla tej franczyzy.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6328
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Crazy »

Dla Franczyzy może nie, ale dla oryginalnej Godzilli z 1954 jak najbardziej tak.
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 15755
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: B.J. »

esforty pisze: 31.03.2026, 14:01 pamiętam, że w połowie dekady 70' w kinach wyświetlano:
Pojedynek potworów,
Furankenshutain no kaijû: Sanda tai Gaira1966

Bez Godzilli ale to było kino z dreszczykiem, mimo że też kaiju :shock:
To było moje pierwsze kaijū. Nie miałem jeszcze siedmiu lat i starsza siostra musiała mi czytać napisy. Na szczęście nie były kluczowe dla tego obrazu, który zrobił na mnie spore wrażenie. Potem już poleciały różne Godzille, z dzisiejszej perspektywy niekoniecznie dobre, ale wtedy to ho ho... 8)
Ale to, że teraz podjąłem się potwornego przeglądu, to zawdzięczam Twojej, esforty, rekomendacji dla Godzilla Minus One. Po nim zapragnąłem obejrzeć jedynkę (polecam :!: ), a potem już poleciało.

Co do Gojira vs. Godzilla AI mówi:
Gojira to oryginalna japońska nazwa potwora (ゴジラ), będąca zbitką słów gorira (goryl) i kujira (wieloryb), co miało podkreślać jego siłę i wodne pochodzenie. „Godzilla” to angielska transliteracja stworzona przez wytwórnię Toho dla zagranicznej dystrybucji, łącząca japońskie brzmienie z sugerującymi potęgę słowami „God” (Bóg) i „Lizard” (jaszczur).Oto szczegóły:Pochodzenie nazwy (Gojira): Nazwa powstała w studiu Toho w 1954 roku. Pierwotnie potwór miał być „krzyżówką goryla i wieloryba” (stąd go-rira + ku-jira), co nawiązywało do jego monstrualnych rozmiarów i wyłonienia się z morza.Powstanie „Godzilli”: To nie amerykańscy dystrybutorzy wymyślili nazwę Godzilla, lecz sama wytwórnia Toho. Była to oficjalna angielska pisownia używana już przy wewnętrznych, promocyjnych kopiach filmu z napisami.Podobieństwo fonetyczne: „Gojira” i „Godzilla” brzmią niemal identycznie w japońskim akcencie, a pisownia „Godzilla” lepiej oddawała twarde brzmienie w języku angielskim.Symbolika: Nazwa „Godzilla” (Bóg-Jaszczur) dobrze wpisywała się w wizerunek potwora jako niepowstrzymanej siły natury, będącej metaforą broni jądrowej.Oryginalna japońska nazwa jest więc Gojira, a Godzilla to jej zachodnia adaptacja
Awatar użytkownika
Leptir
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 10417
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Leptir »

Dziękuję, teraz już wszystko jasne. Szczerze mówiąc podejrzewałem, że to jest wersja angielska stworzona przez zachodnich dystrybutorów - interesujące, że sami Japończycy to wymyślili.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Crazy
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6328
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: Crazy »

Wcześniej w tym roku przeczytałem szekspirowskiego Juliusza Cezara i zaplanowałem obejrzenie filmu z 1953, co dziś udało się zrealizować. Film bardzo wiernie oddaje sztukę, niemal nie zmienia nic w słowach, nie idzie w widowisko i show (choć przecież reżyser, Joseph Mankiewicz, pofolgował sobie potem w Kleopatrze), jest raczej surowy - czerń i biel, i koncentracja na dramacie politycznym, dramacie wierności i zdrady. Rewelacyjna jest scena przemowy Marlona Brando jako Marka Antoniusza nad ciałem poległego Cezara. Tę scenę akurat znałem, ale bardzo chciałem obejrzeć ją w pełnym kontekście i film zdecydowanie dźwiga ciężar. Znakomity też John Gielgud jako ponury Kasjusz, pełen goryczy spiskowiec, o którym Cezar mówi, że lepiej by było, gdyby był grubszy i lepiej spał ;-)

Beware the Ides of March

Romans, countrymen, lend me your ears!

But Brutus says he was ambitious
and surely, Brutus is an honourable man!
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
esforty
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5074
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: Przy muzyce o filmie

Post autor: esforty »

Obrazek
Kidding, twórca Dave Holstein 2018 -2020 (dwa sezony)

Wielogatunkowy i osobny jeśli w medium telewizyjne zaglądać, Czy dla wszystkich?
Pewnie nie, bo nawet jeśli bohaterem serialu jest Pan Pickles (Jim Carrey) - legendarny prezenter dziecięcych programów telewizyjnych, to treści pomieszczone wymagają dojrzałości emocjonalnej 14-15 latków (circa!)
Carrey aktorsko szybuje wysoko (gdzieś podwojony Truman Burbank z Truman Show) i może nawet coś więcej, może to starcie a własnymi demonami (choć to tylko domysł) ale tak doceniony i tak jest (tylko) częścią tandemu.
Drugim filarem jest Michael Gondry (ten od obrzydliwe drogich teledysków i reklam) ale też reżyser Zakochanego bez pamięci czy Jak we śnie, który swoim dystansem do pozorów wszelakich, wnosi w serial ów trademark i czyni całość niezwykłą.
Obejrzałem w święta i żałuję, że nie słyszałem o serialu wcześniej 8/10.
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
ODPOWIEDZ