Przy muzyce o sporcie
Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy
Re: Przy muzyce o sporcie
Pamiętam doskonale ten ćwierćfinal z Higginsem (wcześniej Davis wygrał dramatyczny mecz z Kingiem), gdzie bardzo kibicowałem Davisowi (inna rzecz że Higgins spudłował kilka arcyłatwych bil). To były chyba ostatnie mistrzostwa, w którym wystąpiło dwóch wielkich mistrzów -Davis i Hendry.
Re: Przy muzyce o sporcie
Ćwierćfinał to był już z Robertsonem, i Davis przegrał go gładko (ale jednak w trzech sesjach, nie jak Hendry z Maguirem).
Z Higginsem Steve wygrał 13 : 11 w drugiej rundzie, też mu mocno kibicowałem i pamiętam. I Jasiek też wtedy bronił tytułu - jakoś upodobał sobie porażki z legendami
.
A finał 2010 był z tych raczej nie wspominanych z rozrzewnieniem (Robertson - Dott). Nerwy tam grały niesamowicie - w ostatniej sesji były frejmy, w których Panowie wbijali brejki kilku-kilkunadtopunktowe.
Z Higginsem Steve wygrał 13 : 11 w drugiej rundzie, też mu mocno kibicowałem i pamiętam. I Jasiek też wtedy bronił tytułu - jakoś upodobał sobie porażki z legendami
A finał 2010 był z tych raczej nie wspominanych z rozrzewnieniem (Robertson - Dott). Nerwy tam grały niesamowicie - w ostatniej sesji były frejmy, w których Panowie wbijali brejki kilku-kilkunadtopunktowe.
Re: Przy muzyce o sporcie
Fakt- pomajtało mi się. Finału w ogóle nie pamiętam - prawdopodobnie go nie oglądałem. Dott to w ogóle był i z tych co się przejmują i spinają i z tych nie najwybitniej utalentowanych - a jednak osiągnął bardzo duże sukcesy, można powiedzieć: "ponad stan". Nadrabiał niewiarygodną determinacją, cierpliwością, dokładnością i ostrożnością. 
Re: Przy muzyce o sporcie
Ten finał pamiętam słabawo, głównie że o, wygrywa jakiś gość spoza UK!
Jeżeli chodzi o Dotta pamiętam za to doskonale finał z 2006, z Ebdonem. Oglądałem go w dość osobliwym miejscu, co (wraz z godzinami, o których się kończył
) dodawało kolorytu całej sytuacji. Był to mecz z teoretycznie nudnych, ale ja zawsze lubiłem grę na odstawne, a tam ta taktyka grała pierwsze skrzypce, można powiedzieć, że było to idealne przeciwieństwo tegorocznego finału. Ale mi to się doskonale oglądało, chyba dla mnie jeden z najbardziej emocjonujących snookerowych meczów ever, ponieważ z bliżej nieokreslonych powodów, gorąco z żoną kibicowaliśmy wtedy Dottowi 
Jeżeli chodzi o Dotta pamiętam za to doskonale finał z 2006, z Ebdonem. Oglądałem go w dość osobliwym miejscu, co (wraz z godzinami, o których się kończył
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
zostaną jeszcze morze i wiatr
Re: Przy muzyce o sporcie
Ja zawsze lubiłem Dotta (i przykro było mi się dowiedzieć o powodach jego obecnej dyskwalifikacji).
Ebdona zresztą też. Ale akurat finału 2006 nie oglądałem, więc i nikomu nie kibicowałem.
Ebdona zresztą też. Ale akurat finału 2006 nie oglądałem, więc i nikomu nie kibicowałem.
Re: Przy muzyce o sporcie
Pamiętam ten finał - byłem wtedy na działce mojego znajomego. Pojechaliśmy w większym towarzystwie, czyli - było dość zabawowo.
Razem z moim znajomym próbowaliśmy przekonać wszystkich: „Będzie super! To jest niesamowita gra - połączenie szachów z bilardem. To, co robią ci goście jest niesamowite! Rozgrywka trzyma w napięciu!". No i nie przekonaliśmy... 
A wracając do niedawno minionych MŚ - uważam, że były jednymi z lepszych, jakie widziałem. Dużo zaciętych, budzących emocje pojedynków, brak wyrazistych faworytów, emocjonujące ćwierćfinały (może oprócz tego Vaffaei z Wu Yize - choć w kontekście ogólnego zwycięstwa Wu trzeba inaczej patrzeć na ten mecz), wreszcie te epickie mecze półfinałowe (bo przecież także i ten Murphy'ego z Higginsem - mimo braku decidera zapewnił dużo napięcia). No i ten finał...
A wracając do niedawno minionych MŚ - uważam, że były jednymi z lepszych, jakie widziałem. Dużo zaciętych, budzących emocje pojedynków, brak wyrazistych faworytów, emocjonujące ćwierćfinały (może oprócz tego Vaffaei z Wu Yize - choć w kontekście ogólnego zwycięstwa Wu trzeba inaczej patrzeć na ten mecz), wreszcie te epickie mecze półfinałowe (bo przecież także i ten Murphy'ego z Higginsem - mimo braku decidera zapewnił dużo napięcia). No i ten finał...
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Re: Przy muzyce o sporcie
O, to ja bardzo podobnie! To była niezapomniana majówka, jedna z tych 9-dniowych, gdy 1 maja wypada we wtorek. Byliśmy nie tyle na działce, co u kolegi, który mieszka w domku w Beskidach i byliśmy tam sporą chmarą ludzi z forum Armii. Też raczej nikogo nie przekonaliśmy, ale na pewno ugruntowaliśmy im w głowach, że jest coś takiego jak snooker i że są wariaci, co się tym pasjonują. A my oglądaliśmy leżąc na łóżku rodziców tego kolegi, bo tylko tam był dostęp do telewizora a rodzice wyjechali, by uniknąć spotkania z hordą niewidzialnoarmistówLeptir pisze: ↑06.05.2026, 14:38 Pamiętam ten finał - byłem wtedy na działce mojego znajomego. Pojechaliśmy w większym towarzystwie, czyli - było dość zabawowo.Razem z moim znajomym próbowaliśmy przekonać wszystkich: „Będzie super! To jest niesamowita gra - połączenie szachów z bilardem. To, co robią ci goście jest niesamowite! Rozgrywka trzyma w napięciu!". No i nie przekonaliśmy...
![]()
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
zostaną jeszcze morze i wiatr
Re: Przy muzyce o sporcie
Fakt, to była taka klasyczna, długa majówka.Crazy pisze: ↑07.05.2026, 05:42 O, to ja bardzo podobnie! To była niezapomniana majówka, jedna z tych 9-dniowych, gdy 1 maja wypada we wtorek. Byliśmy nie tyle na działce, co u kolegi, który mieszka w domku w Beskidach i byliśmy tam sporą chmarą ludzi z forum Armii. Też raczej nikogo nie przekonaliśmy, ale na pewno ugruntowaliśmy im w głowach, że jest coś takiego jak snooker i że są wariaci, co się tym pasjonują. A my oglądaliśmy leżąc na łóżku rodziców tego kolegi, bo tylko tam był dostęp do telewizora a rodzice wyjechali, by uniknąć spotkania z hordą niewidzialnoarmistów![]()
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Re: Przy muzyce o sporcie
Wyobraziłem sobie kibicowanie snookerowi w stylu żulersko-kibolskim, w poetyce wiadomego obrazka jak Polacy słuchają Konkursu Chopinowskiego. Zaprezentowałbym próbki, ale w kulturalnym towarzystwie lepiej nie 
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
zostaną jeszcze morze i wiatr
Re: Przy muzyce o sporcie
Nie trzeba sobie wyobrażać, wystarczy obejrzeć jakiś turniej shoot-outu. 
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Re: Przy muzyce o sporcie
Słusznie bo chyba to ja to tu wrzuciłem i nie zyskałem aplauzu.
Re: Przy muzyce o sporcie
Osobiście (tzn w kręgu znajomych, rodziny itd.) nie znam nikogo,kto interesuje się snookerem. Nawet kumpel, z którym regularnie chodzę na poola (a zaczynaliśmy w liceum) nie rozumie tego, że ogladam całe mecze po parę godzin dziennie. On zna Hendry'go, White'a, Ronmiego i na tym kończy się jego wiedza 
Re: Przy muzyce o sporcie
Ja mam tylko tego znajomego, u którego byłem na działce. Zresztą w międzyczasie trochę nam się rozluźniły stosunki i dawno się nie widzieliśmy. Poza tym często ludzie w ogóle nie mają pojęcia o tej grze. Moja żona dostaje wysypki, jak zaczynam oglądać snookera. Już bardziej toleruje oglądanie piłki nożnej "Jak ty możesz się gapić godzinami na tych facetów przetaczających kulki po stole!" 
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Re: Przy muzyce o sporcie
To u mnie w pracy mam dwóch kolegów nauczycieli, którzy też oglądają. Jeden mniej, bo nie ma telewizora, ale drugi bardziej ode mnie, raczej coś jak Wy 
No i w rodzinie oczywiście, u mnie to wszyscy w domu mniej czy bardziej oglądają (przede wszystkim lubią), mama też regularnie oglądała (o ile pamiętam, to ja ją wkręciłem), nawet próbowała wytłumaczyć zasady babci - nie wiem, czy skutecznie, ale swego czasu babcia mówiła, że znowu oglądała "te kulki". Moja żona mówi, że przede wszystkim te kulki i ten stół są bardzo piękne
No i w rodzinie oczywiście, u mnie to wszyscy w domu mniej czy bardziej oglądają (przede wszystkim lubią), mama też regularnie oglądała (o ile pamiętam, to ja ją wkręciłem), nawet próbowała wytłumaczyć zasady babci - nie wiem, czy skutecznie, ale swego czasu babcia mówiła, że znowu oglądała "te kulki". Moja żona mówi, że przede wszystkim te kulki i ten stół są bardzo piękne
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
zostaną jeszcze morze i wiatr
Re: Przy muzyce o sporcie
Tak, próbowałem w ten sposób podejść żonę - "Ale zobacz, jacy oni wszyscy eleganccy, pod muchą, a ten pan (lub pani) w garniturze to nawet ma białe rękawiczki!". Ale nie działało, niestety. Na szczęście mamy dwa telewizory - więc jak ja zaczynam oglądać "kulki", to żona w popłochu ucieka do drugiego pokoju.
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)