WOJTEKK pisze: ↑10.12.2022, 13:12
Podejdźmy do tego systematycznie i zacznijmy od początku:
1980
Angel Witch - Angel Witch - trochę zapomniany klasyk NWOBHM, znakomita płyta, świetne riffy, świetne melodie, lekko glamowe. Mogą być punkty - koniec trzeciej dziesiątki?
Anyone's Daugher - Anyone's Daughter - taka trochę niemiecka odpowiedź na UK, ale też słychać nieco SBB z Follow My Dream i Welcome, u mnie się chyba nie zmieści, ale u Agnieszki na pewno coś AD się znajdzie. może niekoniecznie ten krążek
ABBA - Super Trouper - wyborna płyta, świetny pop, tytułowy to już popowy klasyk
AC/DC - Back in Black - bardzo dobra płyta, a Johnson godnie Bona Scotta zastąpił. Najlepsza płyta Piorunów w latach 80-tych. A do tej pory lepszej nie nagrali. Ale raczej na listę nie trafi
Air Supply - Lost in Love - australijski zespół popowy, który specjalizował się w takich bardzo patetycznych balladach, pretensjonalne jak jasna cholera, ale ja ich lubię. Power of Love to ich numer
Bauhaus - In The Falt Field - pierwsza płyta Bauhaus - zgiełkliwa perła brytyjskiej nowej fali. Chyba moja ulubiona płyta tej kapeli - 2-3 dziesiątka
Black Sabbath - Heaven & Hell - pierwsza płyta z Dio, bardzo udana, inny Sabbath, dobry Sabbath. 3-4 dziesiątka.
Bowie, David - Scary Monsters - tam jest Ashes to Ashes. Stylistycznie kontynuacja trylogii berlińskiej. Świetna płyta
Browne, Jackson - Holding Out - to raczej tylko tak dla wspomnienia, że ktoś taki jest, a nuż komuś się to przyda - amerykańskie singer-songwriter, a to jego jedna z lepszych płyt, mimo, ze nieco bardziej pop-rockowa
Budgie - Power Supply - Budgie w wersji metalowej bardzo ładnie mi podchodzi i tu jest "Time to Remember"
Budka Suflera - Ona przyszła Prosto z Chmur - pójdzie Budki w stronę mainstreamu, bardzo udane zresztą, bardzo. Tytułowy, Planeta Smoka, Słońca jakby mniej - rządzą.
Buggles, The - Age of Plastic - prorocze Video Killed Radio Star - do tego świetny numer.
Bush, Kate - Never Forever - pierwsza płyta Kaski, którą sama produkowała i nie ma już takich "ciężkich" aranżacji z 2 pierwszych płyt. Bardzo dobra piosenki, np. "Army Dreamers", Breathing". Właściwie jest to ostatnia taka typowo "piosenkowa" plyta Kaśki.
Electra - Die Sixtinische Madonna - taka progresywna próba kapeli z NRD - moim zdaniem calkiem udana, a tytułowa suita jest po prostu dobra
Flash & The Pan - Lights in The Night - druga i najlepsza płyta takiego specyficznego duetu z Australii - piszę o nich, ze to new Wave, new romantic, ale raczej wykorzystali takie brzmienia do tworzenia bardzo fajnego pop-rocka. Tytułowy numer!
Gebriel, Peter - III (akaMelt) - moja ulubiona płyta Gabriela - ten jego charakterystyczny styl właśnie się na tym krążku pierzy i właśnie wtedy wymyślili z Collinsem to charakterystyczne brzmienie perkusji
Genesis - Duke - jeden z moich ulubionych Genesisów, sensowne połączenie prog-rocka i mainstreamu, będą punkty
Hawkwind - Levitation - jedna z lepszych płyt Hawkwind. Zresztą nie tylko mi się tak podoba, bo był to spory sukces komercyjny
Hawkwind - Live - krótki, ale bardzo konkretny koncert, dobre tempo, dobre numery, dobre wykonanie
Icehouse - Icehouse - europejski debiut Kangurów, bo u nich zostało to wydane pod szyldem The Flowers, świetny numer tytułowy, trochę Bowiego, Reeda.
Iron Maiden - Iron Maiden - Paul di'Anno dawał radę - spokojnie, poza tym same klasyki. Mogą być punkty...
Japan - Gentlemen Take Polaroids - kupiłem to kiedyś dla jednego numeru - Nightporter, ale potem mi cała płyta weszła. Chociaż wolę i poprzednią i następną. ale gdybym tej nie polubił, to do tamtych bym nie dotarł
Joy Division - Closer - podoba mi się ,ale coś takiego powiedziec o takiej płycie to tak... niezbyt adekwatnie. Bardzo ważna dla mnie płyta, ale tak już bardziej historycznie. Nie wiem, czy ją wepchnę na listę
Judas Priest - British Steel - pierwsza w pełni metalowa studyjna płyta Judaszy, świetne numery, tylko beznadziejna perkusja
Killing Joke - Killing Joke - debiut jak petarda, do tego już doskonale wiedzieli co i jak chcą grać - bo dalej tak grają, tylko lepiej. Tam jest "Wardance" i "Requiem"
Kitaro - Silk Road Vol.1 & Vol.2 - ładny, dosłownie, kawałek japońskiej elektroniki
Krokus - Metal Randez Vous - pierwszy zauważony album Szwajcarów, naprawdę dobre granie, taki solidny średnio-wyższy poziom metalowy. I wcale nie kopiują aż tak bardzo AC/DC
Le Roux - Up - southern rock pomieszany z AORem, do tego "siadł" im songwriting i wyszedł bardzo fajny rockowy album.
Nash, Graham - Earth & Sky już bardziej AOR, sporo klawiszy, ale świetne piosenki
Numan, Gary - Telecon, dobra, ale nie wybitna płyta tego pana, lepsza od poprzedniej, ale gorsza od "Replicas"
Oldfield, Mike - QE2 - sympatyczna płyta, ale nic więcej.
Orchestral Manoeuvers In The Dark - Organization - tu jest "Enola Gay", a cała płyta też jest dobra, ale następna lepsza
Osbourne, Ozzy - Blizzard of Ozz - solowy debiut Ozzy'ego, chyba równie dobry, co jego byłych kolegów
Porter Band - Helicopters - jedna z najlepszych polskich płyt lat 80-tych i pewnie czołówka polskiego rocka ever. Gdyby Porter nagrał to u w swoim rodzinnym kraju, to mógłby być to klasyk brytyjskiej nowej fali. Wyszło takie nowofalowe Dire Straits. I całkiem dobrze to wtedy nagrano!
Queen - Flash Gordon (OST) - najgorsza płyta Queen, mam wrażenie że słucham marnego komiksu, but I like it... te zaśpiewy "Flash... aaa!" są rozbrajające...
Queen - The Game - pierwsza płyta Queen gdzie używają syntezatorów. Początkowo jej nie lubiłem ale potem, tak numer po numerze, poza tym pamiętam jak pisałem pracę z angielskiego dla mojej dawnej dziewczyny, słuchając tego i przy okazji robiłem w niej takie różne dopiski o poszczególnych utworach z tej płyty. dość osobiste. na tyle osobiste, ze jej koleżanka dostała od niej bez łeb, jak próbowała ja sobie przeczytać.
Roxy Music - Flesh + Blood - po tragicznym "Manifeato" Roxies nagrali bardzo dobrą płytę, chociaż pierwszy i właściwie ostatni raz posiłkowali się cudzą "sztuką" - świetne numery, np. "My Only Love", czy "Oh Yeah", za to trochę przyciężkie brzmienie, te klawisze takie bez finezji
Dobra, na razie tyle.