Wspólnie z redaktorami naczelnymi, najbardziej zaangażowanymi fanami, czytelnikami oraz subskrybentami płacącymi nam już doprawdy sam nie wiem za co gruby szmal - zgodnie ustaliliśmy, że najwyższy czas wrócić do zaniedbanego pod-wątku w tym wątku - czyli oddać głos mężczyźnie, facetowi wrażliwemu, doświadczonemu przez życie, który wie co to ból i ciężar niejednokrotnie nieodwzajemnionych i niespełnionych uczuć
W jednym ze schyłkowych, ale absolutnie genialnych skeczy Monty Pythona - "Most Awful Family in Britain" - po przedstawieniu i zaprezentowaniu materiału video wszystkich (no... prawie wszystkich
Wydawało się wszystkim z Szabłowską i Sztompke (zawsze życzliwie nastawieni wobec Sikorskiej) na czele - że Zagrobelny podbił wtedy Opole (co na pewno będzie miało miejsce w tomach poświęconych temu festiwalowi - a konkretnie: CCCXLV, DXLIII, CCCXXII, MCMXCIX, DXXII) i miał hit, ktory przejdzie do wieczności.... jakoś tak się nie stało mimo naprawdę nachalnej kampanii promocyjnej. Nam w redakcji udało się odkryć jego sekret - którym okazał tekst - niewątpliwie wznoszący się na szczyty szczytów absurdu i niedorzeczności.
Jest wszystkim doskonale znany - ale z czystej przyzwoitości...
"... Przyciąganie, odpychanie.
Milion myśli i nigdy zimna krew.
Między nami nic na stałe.
W nocy kłótnie, wyznania w dzień.
Coraz bliżej, coraz dalej.
Nie wiedziałem czy jesteś jeszcze tu.
Tyle godzin nieprzespanych.
Rozpędzony chronicznie puls.
Jak woda i ogień,
Kolizja dusz, morderczy bieg.
Bierz wszystko, nieważne,
Bo dzisiaj wiem...
Ja tu zostaję,
To nie dla mnie.
Odpłynęła łódź,
Nie powiem więcej wróć.
Już za późno,
Już nie tym razem.
Przedarty bilet, to nic.
Ja tu zostaję.
Z wierzchu anioł, w oczach diabeł.
Dwuznaczności, niepowstrzymany cyrk.
Od początku przeczuwałem
To się skończy jak czarny film.
Bierz wszystko, nieważne,
Bo dzisiaj wiem...
Ja tu zostaję,
To nie dla mnie.
Odpłynęła łódź,
Nie powiem więcej wróć.
Już za późno,
Już nie tym razem.
Przedarty bilet, to nic.
Ja tu zostaję,
Tak zwyczajnie.
Jeśli chcesz to płacz,
Nie wierzę Ci i tak.
Już za późno,
Już nie tym razem.
Przedarty bilet, to nic.
Ja tu zostaję.
Ja zostaję.
To nie dla mnie.
Już za późno.
Nie tym razem.
Ja tu zostaję,
To nie dla mnie.
Odpłynęła łódź,
Nie powiem więcej wróć.
Już za późno,
Już nie tym razem.
Przedarty bilet, to nic.
Ja tu zostaję...."
Pora na analizę, ale bez przynudzania. Cóż dowiadujemy się ODKRYWCZEGO o relacjach damsko-męskich lub męsko-męskich ? (Łukasza oskarżali, że dokonał coming out... jednak jego życie intymne jakoś nas specjalnie nie pasjonuje). Był i podobno nadal jest Zakościelny (ten, który ..... oraz.... i na końcu porzucił zakochaną w nim Brodkę... - zachowanie naganne i godne kary
- "... Przyciąganie, odpychanie.
Milion myśli i nigdy zimna krew...."
- "... Między nami nic na stałe.
W nocy kłótnie, wyznania w dzień..."
- "... Coraz bliżej, coraz dalej.
Nie wiedziałem czy jesteś jeszcze tu...."
- "... Jak woda i ogień,
Kolizja dusz, morderczy bieg..."
- "... Z wierzchu anioł, w oczach diabeł.
Dwuznaczności, niepowstrzymany cyrk...." - czyli jak wiele kobiet niegdyś się przedstawiało ODKRYWCZO na portalach radnkowych - "... czasem święta, czasem grzeszna, Bóg ją stworzył, a Szatan opętał..." i jeszcze coś o "karpia zjem"
Zagrobelny stawia na prostotę - nie boi się wcale wyśmiania i oskarżeń o najbardziej wyświechtane i okplepane do bólu zwroty, porównania i wersy - zwyczajnie je stosuje, a efekt jest olśniewający. Potem jest ciut ambitniej.
- "... Od początku przeczuwałem
To się skończy jak czarny film..." - nawiązanie do Bryana Ferry i klasyki kina "Noir".
Zagrobelny nie wstydzi się przyznać do fascynacji artystami disco polo z Shazzą rozpalającą zmysły na czele:
- "... Bierz wszystko, nieważne,
Bo dzisiaj wiem..." - komu jak komu, ale Jej to na pewno da wszystko jak leci, sobie nic nie zostawi, to się nazywa mężczyzna
No ale refren....mmmmmm..... jakież to smakowite danie i parę lśniących jak brylanty słów - które roznoszą dosłownie wszystko i wszystkich - nas, redaktorów naczelnych rozdarły na strzępy i to po wielokroć. Jeśli ktoś ma wątpliwości - dlaczego "Zagrobelny-przemknął-w-glorii-i-chwale-autostradą-do-boskości" - to niech sobie raz jeszcze posłucha:
"... Ja tu zostaję,
To nie dla mnie.
Odpłynęła łódź,
Nie powiem więcej wróć....".
Jest wcale nie małe i trudne do zlekceważenie grono, którzy w trakcie refrenu dostają ataku morderczych instynktów i mało kto potrafi wyjść cało z ich szału zabijania wszystkich naookoło...ale nie nad nimi warto się zatrzymać, tylko nad tą "łodzią, która odpłynęła".
Łódź Zagrobelnego odpłynęła.... podobno szlag (zasłużony) trafił jakże irytującą "Łódź Magelana od Majewskiej i Korcza"
- "... odpłynąć może Junta..."
- "... odpłynąć może pojechana babunia..."
- "... odpłynąć może nie zaznająca satysfakcji toksyczna teściowa zaczytana w Blance Lipińskiej..."
- "... odpłynąć może inna toksyczna babunia...".
Podobno pierwotny tekst zawierał wers, który podzielił nawet samego Zagrobelnego na dwie frakcje - a konkretnie:
- "... odpłynęła łódź... ja w lędźwiach czuję chuć...".
Choć nie pojawia się to może dosłownie - to jednak metafizycznie jest obecne prawie przez cały tekst, a najbardziej tu:
- "... Rozpędzony chronicznie puls.."
Zagrobelny to jednak porządny gośc, nie miał nigdy zamiaru siać zgorszenia. Więc zgodnie z przesłaniem - panowie - "My TU Zostajemy"