Fun fact: wczoraj na facebookowym profilu radia Rock Serwis FM niejaki red. Anioł rzucił na monitor zdanie nazywające Mariusza Dudę "jednym z najważniejszych współczesnych muzyków rockowych". Nieomal zachłysnąłem się herbatą i usiłowałem rzecz sprostować, niemniej w obliczu zdecydowanego najazdu psychofanów Riverside uznałem, że nie warto.Leptir pisze:Hm, Lunatic Soul NKR-em? W sumie - dlaczego nie?
Riverside
Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy
- Tarkus
- box z pełną dyskografią i gadżetami
- Posty: 11427
- Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
- Lokalizacja: Wa-wa
- Kontakt:
- mahavishnuu
- limitowana edycja z bonusową płytą
- Posty: 4549
- Rejestracja: 09.09.2011, 12:43
- Lokalizacja: Opole
- Kontakt:
Mnie z kolei powaliły na ziemię opinie na temat tego zespołu Maurycego Nowakowskiego. Facet wcześniej napisał przyzwoite biografie (np. Steve'a Hacketta, Petera Gabriela, Genesis). Ostatnio wydał jednak książkę o Riverside. Nie wiem czy poniższe cytaty ostatecznie tam trafiły, ale umieścił je jeszcze przez ukazaniem się tego dzieła na swojej stronie facebookowej. Miały to być podobno jego fragmenty.Tarkus pisze: Fun fact: wczoraj na facebookowym profilu radia Rock Serwis FM niejaki red. Anioł rzucił na monitor zdanie nazywające Mariusza Dudę "jednym z najważniejszych współczesnych muzyków rockowych". Nieomal zachłysnąłem się herbatą i usiłowałem rzecz sprostować, niemniej w obliczu zdecydowanego najazdu psychofanów Riverside uznałem, że nie warto.
Oto niektóre złote myśli autora:
„Nagrywając jeszcze nieco lepszą, dojrzalszą płytę, nie tylko nie strącił wysoko zawieszonej poprzeczki, ale jeszcze podniósł ją, windując jakość i wytyczając absolutnie nowe standardy progresywnego grania w Europie”.
„Rosnąca popularność sugerowała, że zespołu o takim potencjale w Polsce jeszcze nie było. Riverside bezkompromisową mieszanką artrocka i metalu, chwytliwości i ambicji dokonał rzeczy wcześniej niewykonalnej – zyskał sympatię zarówno fanów progresji, jak i prostszego, mocniejszego uderzenia”.
„Korzyści z tej odważniej mieszanki okazały się wielorakie, bo z jednej strony zespół trafił z artrockiem „pod strzechy”, co już stanowiło nowość, a z drugiej strony, wniósł do dumnej, klimatycznej progresji nieco rockowych iskier”.
Najbardziej odkrywcze fragmenty wyboldowałem.
Ostatnio zmieniony 26.09.2017, 12:25 przez mahavishnuu, łącznie zmieniany 1 raz.
Mój blog muzyczny: https://astralnaodysejamuzyczna.blogspot.com/
Przydałoby się jeszcze zdefiniować, co to jest ta "ważność".
Czy synonim popularności, czy rola, jaką dany artysta/zespół odegrał w rozwoju swojego gatunku muzycznego, czy też ilość muzyków, którzy się tym "ważniakiem" inspirowali, może wpływ jaki jego przekaz społeczny/polityczny wywarł na ludzi, czy coś jeszcze innego? 
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
- WOJTEKK
- box z pełną dyskografią i gadżetami
- Posty: 27845
- Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
- Lokalizacja: Lesko
Riverside jakby nie było JEST bardzo ważnym współczesnym polskim zespołem rockowym, ma sporą grupę fanow za granicą i jeswt tam też pewną marką. Zaryzykowalbym twierdzenie, że jest też znaczącą grupą w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Natomiast to co pisze Nowakowski to jawne bzdury - R. to jest grupa wtórna, która nigdy nic specjlanego do muzyki nie wniosła - połączenie Anathemy z późnym Marillion i Pink Floyd - dajnmy spokój, to nie jest przepis na tworzenie nowych kierunków muzycznych - oczywiście bywało to atrakcyjne, albo bardzo atrakcyjne.
Ale na przykład z artrockiem pod strzechy wcześniej trafił Collage, Quidam, nie mówiąc już o tak już zapomnianych zespołach jak Pink Floyd, Genesis, ELP, Marillion i jeszcze kilka. A zaryzykuję twierdzenie, że Riverside jest aż tak popularny, bo nie bardzo ma konkurencję.
Ale na przykład z artrockiem pod strzechy wcześniej trafił Collage, Quidam, nie mówiąc już o tak już zapomnianych zespołach jak Pink Floyd, Genesis, ELP, Marillion i jeszcze kilka. A zaryzykuję twierdzenie, że Riverside jest aż tak popularny, bo nie bardzo ma konkurencję.
Wtórność wtórnością (jest absolutna i niewątpliwa) i mówiąc szczerze, żadnej płyty Riverside poza fajnym debiutem nie udało mi się wysłuchać do końca, a oglądając ich raz na żywo, wynudziłem się setnie. Natomiast jeśli chodzi o rozpoznawalność na świecie, no to jest to niewątpliwy fenomen. Są znani i kupowani wszędzie - od Stanów po Japonię, Indochiny i Amerykę Południową. Oczywiście jest to dalej popularność niszowa, ale w ramach tej niszy osiągnęli bardzo duży sukces i tego kwestionować nie można.