Wojciech Karolak - Arbiter Elegancji

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Wojciech Karolak - Arbiter Elegancji

Post autor: Inkwizytor »

https://www.discogs.com/The-High-Bred-J ... se/7104833


Przy okazji smutnej wiadomości o śmierci tego wielkiego muzyka - warto przytoczyć / przypomnieć kilka jego albumów. Pewnie kilku forumowiczów gwałtownie zaprotestuje - ale dla mnie Karolakowi nigdy tak w pełni do końca nie udało się stworzyć własnej muzyki i własnego kanonu. Był za to wręcz wymarzonym partnerem w ważnych projektach innych cenionych muzyków. Pod niebiosa wychwalano jego umiejętność i chyba jako jedyny w Polsce zgłębienia " idei grania po czarnemu" - co wskazywał w swoich opracowaniach m.in Krystian Brodacki czy zachodni dziennikarze i muzycy. Sam bez ogródek w swoim urokliwym stylu przyznawał do swoich najgorszych wrodzonych cech - lenistwa, braku umiejętności organizacyjnych i tworzenia czegoś wyłącznie dla siebie. Z uśmiechem wyjawiał - że najlepiej grał i mu się z kimś "pracowało" tylko wtedy gdy się świetnie bawił i nie miał poczucia że "pracuje". Jego koleje losu też bywały różne - nie raz narzekał na brak możliwości grania, nagrywania płyt i projektów a poczciwy Hammond niszczał w jakiejś szopie. Od połowy lat 90 stał równorzędnym partnerem niezliczonych albumów Śmietany - począwszy od serii Standards and other love ballads ( i odwrotnie ) czy znakomitego Phone Consultations - pokazał klasę nie tylko jako organista ale i niezrównany aranżer.


Dla mnie pewną kwintesencją stylu - pełnym spectrum możliwości, muzyka, instrumentalisty, improwizatora, aranżera - jest zapomniany i zakurzony Dżem jak co dzień - biały kruk i rarytas - dołączony lata świetlne temu dla prenumeratorów Jazz Forum - może i jego najlepszy album - nagrany w takim jakby all stars band - Lewandowski, Baron, Majewski. Tu również zbędne są rozwlekłe opisy, pseudo naukowe wywody i mdłe recenzje - tego trzeba posłuchać - granie stricte klubowe, przesycone luzem, przestrzenią, bez napinki , klimat z zadymionego, przesyconego aurą i aromatem przedniej whisky i piwa klubu - może i to znów taka nieco sentymentalna podróż do Stanów z lat 50 - to co robił Jimmy Smith, Shirley Scott ze Stanleyem Turrentine`m czy Wes Montgomery z Melvinem Rhyne - gra niezwykle elegancka, z groovem, jest i soul, feeling, klasa - kilka standardów i autorskich kompozycji muzyków o niekiedy przewrotnych tytułach - np Cannonbird.


Szkoda, że nikt nie wpadł na pomysł by wznowić to wydawnictwo - płytka obecnie nie do dostania. Mnie lata temu udało się zrobić kopię z oryginału z mojej biblioteki miejskiej z działo audio / video - mam ją do dziś plus okładkę wyciętą z informacji z Jazz Forum - prawie relikwia. Tym bardziej, że to Karolak w pigułce i najwięcej "Karolaka w Karolaku". Bo z kolei jego chyba pierwszy album Easy jest momentami przedziwny - zbyt mocno osadzony w stylistyce ówczesnej "rozrywki i estrady".
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

https://www.discogs.com/The-High-Bred-J ... se/7259193


To nieco wcześniejszy album poprzedzający w/w Dżem jak co dzień z kapitalną i stylową okładką prezentująca muzyków jako przedstawicieli nieco ekscentrycznej i dekadenckiej artystycznej bohemy - autorstwa Artura Gołębiowskiego - nawiązująca dalekim echem to malarstwa Duda-Gracza. Dziennikarze określali duet Hardn & York jako najmniejszy big band świat - troszeczkę przesadzili, choć chwytliwy slogan zawsze wbija się w pamięć. Na Dżemie muzycy mimo skromnego 4 osobowego składu uzyskali naprawdę potężne big bandowe brzmienie - chyba tylko sobie w wiadomy sposób. Na Boheme jest może i odrobinkę skromniej i kameralnie - ale brzmienie gdy to jest konieczne nic nie traci ze swojej mocy. To chyba jeden z najlepszych albumów jazzu organowego w Polsce - co zabawne - nagrany w lutym 1996 gdy u nas mało kto interesował się ta stylistyką - a na świecie Hammond i jego czarodzieje przechodzili istny renesans - by tylko przypomnieć rosnące z każdym koncertem i albumem gwiazdy - jak Joey DeFrancesco i cudowna Barbara Dennerlein. Niestety u nas organistów było jak na lekarstwo - czyżby przeszkodą nie do pokonania były kwestie stricte ekonomiczne ?. Był jeszcze co prawda Sadowski - ale jego eksperymenty budziły mieszane odczucia , nie przekonał do siebie zbyt wielu a cieniem na dorobku położyły afery wokół Tęczowego Music Boxu - nawet albumy z Grupy Organowej to eksperymenty "dla eksperymentów" i nie jestem pewien czy bronią się po latach - może w istocie bliżej im do kraut rocka niż do rasowego rozbujanego jazzowego klubowego grania.


Karolak był niekwestionowanym mistrzem. Nie wymyśla z partnerami niczego nowego / nie przełamuje barier - z których co zabawne każdy był reprezentantem innego pokolenia i generacji, każdy przeszedł inną drogę - od stylów tradycyjnych - mocno angażowali a nurt fusion - Lewandowski i Baron z Sounds - tu ich zgranie i muzyczna telepatia jest zdumiewająca i może śmiało być przedmiotem dogłębnych studiów i analiz. Szkoda, że ten ich projekt nie potrwał dłużej. Nie ma tu autorskich ( szkoda ) kompozycji - tylko garść ze smakiem wybornie zaserwowanych standardów - Body & Soul, Work Song, Willow, Walking, Stardust. Czyste piękno i sens / istota jazzu. Karolak używa bogatej palety brzmień organowych - choć on sam w typowy dla siebie przewrotny i żartobliwy sposób definiował - że głównie skupia na dwóch opcjach - full organ i jego autorstwa słówko "płukanie szklanek" :D , uwielbiam je - gdy sam lata temu miałem fioła na punkcie Hammondów i próbowałem rozmaite modele - koniec końców stanęło na XK-1 który mam do dziś - p. Wojtek w wywiadach z młodymi adeptami wyróżnił np moduł XM-1 , który i też przewinął przez moje ręce - że solidne i uczciwe brzmienie - nawet przez jakiś czas korzystał z niego na koncertach - wyróżnił też jakiś model Norda, lecz pozostał wierny kolubrynie B3 - choć nie wiem czy w ostatnich latach nie zakupił lżejszej cyfrowej opcji - bo stara była niewdzięczna do transportu.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Pamiętam jak w wywiadach kontrowersyjna - równie diabelnie inteligentna / błyskotliwa i rozśmieszająca co wkurzający innym razem Maria Czubaszek wspominała - jak do jej mieszkania z wielkimi organami Hammonda wpakował się Karolak - ona nie lubiła za dużo rzeczy, lubiła przestrzeń i ascetyczne wnętrza a Karolak lubił "się zagracać". Wśród marzeń wymieniała np że gdyby wygrała miliony na loterii ( z dumą podkreślała, że nie mieli żadnych oszczędności i głównie wsuwali parówki i byle było parę złotych na papierosy ) - to kupiłaby solidny furgon / van czy inny dostawczy by Karolak ze spokojnym sercem woził swoje ukochane Hammondy na koncerty. To była miłość - spodobało mi się kiedyś ich artystyczne credo - że taką miłość jak ich nie było w stanie nawet popsuć małżeństwo i generalnie sex wydawał im się przereklamowany - grunt by móc z kimś sensownie i wciągająco porozmawiać, pokłócić się - nigdy nie nudzić. Dziś w młodym pokoleniu to coś nie do pomyślenia.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6741
Rejestracja: 11.04.2007, 08:36
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Bednaar »

Inkwizytor pisze: Karolak był niekwestionowanym mistrzem.
Na potwierdzenie tych słów - Instant Groove z płyty Easy! (1974) - tylko Karolak na Hammondzie i Bartkowski na perkusji - duet, a ile się tam dzieje:
https://www.youtube.com/watch?v=sbprjXtpco8
vertical_invader
Awatar użytkownika
Leptir
box
Posty: 9381
Rejestracja: 04.09.2010, 21:27

Post autor: Leptir »

Moim ulubionym "Karolakiem" jednak pozostaje "Time Killers" z Szukalskim i Bartkowskim. Dostarcza dużo dobrej i taniej energii. :)
„You can be in paradise only when you do not know what it is like to be in paradise. As soon as you know, paradise is gone.” (John Gray)
Awatar użytkownika
K o n i u
singel kompaktowy
Posty: 440
Rejestracja: 24.06.2018, 22:40
Lokalizacja: Kraków

Post autor: K o n i u »

Współpraca Karolaka i Bartkowskiego to kawał światowego jazzu. Moving South wzbogacony o Urbaniaka czy Super Constellation albo In concert dodatkowo z Makowiczem to płyty, które uwielbiam.
na FD od 23 września 2013 (938 postów pod starym nickiem: Koniu -> K o n i u) :)
Awatar użytkownika
Bednaar
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 6741
Rejestracja: 11.04.2007, 08:36
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Bednaar »

Fakt, jakieś wyjątkowe fluidy musiały być między tymi muzykami.
vertical_invader
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=AT18j2zcB3Y


Począwszy od wczesnych lat 90 przez długi długi czas - praktycznie chyba aż do śmierci Jarka - idealnym , wymarzonym i stworzonym partnerem Karolaka był właśnie śp. Śmietana. Obu łączyło pewne naturalne i wrodzone poczucie elegancji, wyrafinowany smak i "jazzowe podniebienie", uwielbienie dla tradycji, głębokie zrozumienie i wniknięcie w spectrum grania autentycznie "po amerykańsku" - ich wersja nieco klubowego, przydymionego jazzu z organami i gitarą - nabrała jakby sznytu z kręgu wyższych sfer, arystokratycznego ale nie nadętego czy napuszonego. To jazz z górnej półki ale również muzyka idealna do takiego słuchania na luzie / dla przyjemności. Zabawne bo Karolak podobnie jak wedle jego odczuć ukochana Maria Czubaszek - im starszy tym lepszy, jego gra stawała bardziej komunikatywna ale i wytrawna i nabierała niespotykanej głębi. Na albumach Śmietany hammondy Karolaka grzały jak należy i można było się nimi delektować jak truskawkami o tej porze roku - bez ograniczeń i poczucia wstydu :wink:


Mam niekiedy cichą nadzieję, że może doczekamy nagrań radiowych / koncertowych grupy Mainstream - z Karolakiem, Ptaszynem, Blizińskim i Barkowskim. W jednej z 3 kwadransów Wróblewski puścił fragmenty sesji - podobno pierwotnie wedle muzyków - katastrofy i która cudem uniknęła skasowania - ale spora część zaginęła - a gdy posłuchali wszystkiego odrobine później sami łapali się za głowy - " o czym my do cholery wtedy myśleliśmy ? - przecież to brzmi świetnie" i zrozum tu polskiego jazzmana :D


Karolak z upływem lat unikał skrajności czy eksperymentów - które zawsze wydawały mu się nijako "wymuszone" czy "kreowana pod presją humorzastej widowni" - np nie wracał do klimatów z wczesnych lat 70 - gdy grał specyficzne fusion z Urbaniakiem - sam eksperymentował z brzmieniem, feelingiem rodem z ówczesnego dark funk Davisem, aurą afrykańskiego rytuału czy muzyką Indii - co korzystając z rozmaitych efektów z powodzeniem czynił np Larry Young - czy raczej Khalid Yasin Abdul Aziz - jego wpływy słychać wyraźnie w Constellation - partie organów mocno zawiłe i jakby "pokotłowane".
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Tu bardzo ciekawy koncert - szkoda, że nie ma prawie żadnych informacji - ale znów okazja by śledzić jak Wojtek po mistrzowsku panuje nad barwą - kiedy wychodzi na pierwszy plan, kiedy staje wrażliwym i dyskretnym ale nadal niezwykle silnie obecnym akompaniatorem - daje innym tak potrzebne wsparcie - nikogo nie przytłacza - otula partnerów żarem swojego hammonda i daje "miękką poduszkę" dla solistów.


https://www.youtube.com/watch?v=6XnQaHdfRlM
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3754
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Wojciech Karolak - Arbiter Elegancji

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=FArEmyx ... 89YWzDpr3o


W ramach niekiedy kontrowersyjnej i dobieranej wedle zadziwiającego niejednokrotnie "klucza" serii Polish Jazz Radio Archives - ukazała nijako przekrojowa składanka poświęcona naszemu Arbitrowi Elegancji i Margrabiemu Hammonda - śp. Karolakowi. Choć odrobinkę porozrzucane ale słucha się ich przyjemnie - polecam każdemu, który szuka w jazzie wytchnienia i uspokojenia wieczornego :wink: po powrocie z pracy. Jak już wielokrotnie wspomniałem - takiego szykownego i nacechowanego najwyższą kulturą muzyczną jazzu w kraju mało kto grał - o ile nie nikt. Przy okazji liczę, że w ramach w/w serii pojawią owiane legendą nagrania koncertowe kwartetu Maintream z Ptaszynem, Blizińskim i Bartkowskim. Kiedyś były w szczątkowej wersji udostępnione w ramach 3/4 kwadransów jazzu Wróblewskiego - mieli być najpierw zdruzgotani ich jakością muzyczną i chcieli je wrzucić do zsypu.... by po jakimś czasie zachodzić w głowę " o co nam wówczas chodziło ? - są całkiem całkiem...". Ciekawe czy pojawią np. koncertowe z licznych Jamboree ze śp. Jarkiem Śmietaną z lat 90.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ