SAGA - Spóźnieni ?

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3748
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

SAGA - Spóźnieni ?

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=zL9rh8TKAI0


Zbliża okrągła rocznica tego występu - chyba najlepiej i najpełniej oddaje naturę i pewien "fenomen" tego zespołu. Nie ukrywam, że mam do niego sentyment z dawnych lat - gdy u kolegi ojca byliśmy w gości - jako jedyny miał satelitę i na niemieckiej stacji leciała powtórka - nie wiem czy to był 85 czy 86 ale sam zespół i muzyka zrobiły na mnie wrażenie - zabawne jak taki głupiutki dzieciak ma nosa i instynkt - od razu wyczułem, że to nie mega gwiazda pokroju Genesis czy YES - ale solidny i niezły zespół. Plus te bogate instrumentarium - Moogi itd. Niestety wśród fanów proga - w każdym razie przeważającej większości Saga nie cieszyła nigdy szacunkiem czy można mówić o pewnej jawnie okazywanej pogardzie - vel "stadionowe pitolenie" pewnego Guru "L" czy jak dawniej mawiał lider Lizarda Bydliński - "epigońskie działanie - branie czego się tylko da z proga i lepienie na modłę amerykańską a nuż załapie na listy przebojów" ( tu akurat opinia o Kansas ). Saga była w takim stylistycznym rozkroku choć ich muzyka nigdy nie przypominała grochu z kapusta - "trochę tego trochę tamtego". Mieli swój styl, frontmana o naturalnej charyzmie i fajnej barwie głosu, dobra sekcję rytmiczną, świetnego technicznie klawiszowca ( mogący nieco kojarzyć z Eddie Jobsonem ) a przy tym przekonującego wokalistę wspomagającego. Dziwiło mnie gdy Sagę porównywano i stawiano jako naśladowców Marillion - nie ta metryka - zaczęli o wiele wiele wcześniej. Zdobyli pewną "popularność" m.in w Niemczech - gdzie te czasy gdy takie bandy potrafiły rozbujać publiczność na wielkich plenerowych koncertach np Rock am Ring :


https://www.youtube.com/watch?v=bFepN57pI1A


Musze przyznać, że rozumiem zarzuty o pewną "naiwność i infantylność " rozwiązań muzycznych i całościowe przesłanie. Mnie również trudno traktować band całościowo - bardziej można wyłowić konkretne kompozycje - które po latach robią sympatyczne wrażenie - bo cała Saga była złożona z dość sympatycznych ludzi i taki był ich image. Imponować mógł upór z jakim panowie kontynuowali działalność - a i tak na żywo podnosiły poziom adrenaliny i temperaturę całości kawałki z wczesnego okresu z Silent Knight na czele. Podobnie jak w przypadku wzoru męskości - Toma Jonesa - wszyscy czekali na finalną Delilah - tak samo u Sagi fani musieli usłyszeć Humble Stance :wink:


https://www.youtube.com/watch?v=TDB4zB3KXAM
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ