Wróciłem ze swoich wczesnojesiennych-zaległo-urlopowych wojaży i nadrabiam powoli forumowe zaległości. Bardzo mi miło, że Crazy i Mahavishnuu chwalą i lubią moje niektóre wpisy (w dalszym ciągu zachęcam innych, by jeśli mają jakieś zdanie, refleksje, własne przeżycia związane ze Skaldami lub nie zgadzają się z jakimś stwierdzeniem - to niech wchodzą w polemikę i wyciągną jakieś argumenty - chętnie się czegoś sam dowiem i nauczę). O założeniu bloga raczej nie myślę - bo niestety mam wyrobioną opinię o pewnych ludziach mających inklinację do tzw. "nadprodukcji własnego ego"

. Ktoś powie - "... a co za różnica ?

, produkować się tutaj, czy wypisywac narcystyczne bzdury na własnym blogu' ?..."

. Może na tym forum jest to bardziej "niezobowiązujące" i swobodniejsze. Musi być w tym element zabawy i hobby. Gdy się to wszystko robi zbyt "sformalizowane" i na serio, to ulatuje pierwiastek zabawy, przyjemności i frajdy (np. presja by tekst poprawiać milion razy). Przypominają mi się pewne osoby, które przez resztki litości nie wymienię - dawniej mocno zabiegające o "popularność", rozpoznawalność na tym forum (wręcz popisujące się wiedzą) - a teraz zajmujące się "poważnym" pisaniem dla "poważnych" wydawnictw czy stron poświęconych muzyce. We własnym wmiemaniu weszli na "wyższy level" i są za "wielcy" na jakieś tam "prehistoryczne forum". To poniekąd zrozumiałe i naturalne, że (prawie) każdy chce wejść trochę wyżej i przejść "dalej". Osobiście traktuję z wielkim dystansem i przymrużeniem oka tych, którzy w poczuciu jakiejś misji dziejowej serwują innym coś w rodzaju - "... hej kochani, moi fani, oddani czytelnicy - no nie zgadniecie co mam wam dziś do powiedzenia, jakiego dokonałem odkrycia, coś niesamowitego, absolutnie w deseczkę, ale wam zaraz wygarnę..." itd itd

To również świetnie łączy się z kwestią poruszoną przez Greenslade`a 75 - czyli wyłapywaniu podobieństw. Odkąd na jednym blogu przeczytałem "receznję" - "...Calling All Stations..." , że Genesis bezczelnie "zerżneli" melodię od Gary Moore`a "Empty Rooms" i użyli na swoim "Uncertain Weather" ... to postanowiłem sobie odpuścić. Ok, jeden słyszy to, drugiemu skojarzy się z czymś jeszcze innym... ale nie stanowi to dla mnie celu i sensu samego w sobie.