Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=mqddlIV ... rt_radio=1


Przypadkowe spotkanie może dać "twórczy impuls", rzucona wykrzesana dzięki temu "kreatywna iskra" na "podatny grunt" i na lekko zawilgłe beczki z prochami może wywołać eksplozję i przyczynić do zadziwiających wydarzeń :D , brzmi znajomo ? :wink: . Niedawno spotkałem człowieka, który z rzadko spotykanym przejęciem, ekstazą (pomieszaną z obłędem i geniuszem - jakże często te rzeczy bywają mylone) w spojrzeniu, nie mogąc opanować niczym w malarii i febrze drżenia rąk (i części nad wyraz "niesfornych"), oczami pełnymi łez i niemalże po każdym zdaniu padając z nabożnym przejęciem na kolana i "przejęty" niewątpliwie dziejową rolą jaką przyjdzie mu lada moment odegrać (jaką sobie sam przydzielił, ale to już nic nowego) z poświęceniem godnym nie jednego duchownego/kaznodziei telewizyjnego i proroka w łachmanach i podpierając dla dodania sobie niezbędnej powagi drewnianym wyciętym z gaju oliwnego pastorałem zaczął zapewniać jaki "RENESANS", który przewartościuje świat muzyczny nie jednego "smakosza"szykuje innemu: "WIELKIEMU-NIESŁUSZNIE-ZAPOMNIANEMU-ARTYŚCIE-Z-JAKŻE-ZACNEGO-KRĘGU-SYNTHPOPU-TUDZIEŻ-PIOSENKI-ESTRADOWEJ-DOBY-LAT-80" - czyli... przepraszam, ale mnie również wzruszenie odbiera mowę, a oczy są "wypalone" przez sól z wodospadu łez jak od tysiąca upadłych aniołów... - no, już lepiej - Zbigniew Gniewaszewski !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Próżno szukać na allegro czy na ebayu jego zarówno "kolorowej kasety" jak również "rzekomego" CD z 2002 będącego kroniką, zbiorem najważniejszych dzieł "Naszego Zbyszka". Ten karygodny i haniebny błąd o trudnych do przewidzeniach konsekwencjach wkrótce zostanie wielokrotnie naprawiony, a winni przykładnie i publicznie ukarani.



Najpierw odrobinkę / ociupinkę przybliżmy jego sylwetkę - by znów jak najwięcej "zagubionych grzeszników z racji wyrzutów sumienia zapłakało i zrozumiało jak bardzo błądzili" (samo padanie na kolana w celu przebłagania nie na wiele się tym razem zda). Zbigniew Gniewaszewski - jeden z największych "Artystów" w kraju w XX i XXI wieku - urodził się 18 lipca 1958 roku w Poznaniu (choć wielu radiowców podkreślało jego wybitnie słyszalny "Śląski akcent" - stąd niewątpliwe, iż musiał takowych posiadać, nie tylko "po kądzieli"). Właściciel, wedle fachowców - niesamowitego głosu o skali 4,5 oktawy (wedle niektórych Steczkowska ma 30 oktaw). Jest także błyskotliwym kompozytorem, naturalnym multiinstrumentalistą, aranżerem i realizatorem dźwiękowym. Jego pasją obok muzyki jest od lat informatyka oraz skoki spadochronowe (trza jakoś odreagować). A teraz pokrótce, zgodnie z porządkiem - małe kalendarium:

- 1980 - to udział w Młodzieżowym Turnieju Młodych Talentów w Toruniu. Mimo, że znalazł się poza Złotą 10 (znów machinacje "zielonego stolika") został zaproszony do udziału w konkursie finałowym dzięki sympatii jaką wzbudził u publiczności. Zauważył go TEN ...... uwaga..... nie Milian, ale Henryk Debich i zaprosił na nagrania do łódzkiego studia PR. Na przełomie lipca i sierpnia 1980 roku dokonał pierwszych samodzielnych nagrań: Gdy trudno zasnąć (muzyka to już samodzielnie: Zbigniew Gniewaszewski, słowa Krzysztof Drzewiecki) oraz Odyseja 2000 (muzyka również to we własnej osobie: Zbigniew Gniewaszewski, słowa Janusz Kondratowicz). W październiku tego samego roku artysta założył pop rockowy zespół ODYSEYA 2000 (nagrania podobno są, lecz ktoś uparcie odmawia ich udostępnienia i siedzi na tym kufrze warując), który prowadził przez dwa lata. Formacja ta nagrała m.in. piosenki W Zapomnienie Zabierz Mnie oraz Istny Cyrk. Szczególnie ten ostatni okazał nie tylko perełką w jego dorobku, ale pierwszym WIELKIM-NIEKWESTIONOWANYM-PRZEBOJEM. Utwór do dziś zachował się w pamięci najwierniejszych fanów - jej obiegowy tytuł to czasem: "Gram, gram i co z tego mam" - kaseta z nagraniem jest trudna do zdobycia.

- 1981 - to ponowny udział w Młodzieżowym Turnieju Młodych Talentóww Toruniu. Tym razem kwalifikuje się do Złotej 10 (ktoś zakosił i nie oddał zielone sukno ze stolika, pozostali byli wykończeni po świętowaniu "Józefa" - czyli imienin).

- 1982 - na przełomie października i listopada nagrywa z Orkiestrą PR i TV w Łodzi p/d ..........taaaaak..... ponownie niezmordowanego: Henryka Debicha dwie piosenki. Do jednej z nich, Odyseja 2000 zrealizowano teledysk, a piosenka wzięła udział w Telewizyjnym Konkursie Młodych Wokalistów Najlepszy z Ośmiu w Krakowie - zdobywając ostatecznie II miejsce (tam również zachodzono w głowę: "... gdzie podziało się zielone sukno z prezydialnego ?...").

- 1983 - to uczestnictwo w Ogólnopolskim Turnieju Młodych Talentów. W finale tego konkursu, w Poznaniu w oryginalnej kategorii wokalistów Każdy głos na wagę złota nasz Zbiggi zdobywa I nagrodę, Złoty Mikrofon (malina go ominęła) , nagrodę dziennikarzy (z naciskiem na "dziennikarki" zachwycone jego rosnącą.... męską charyzmą) oraz nagrodę publiczności. W finale "Gniewko" wykonał dwie piosenki: Dobranoc ptaki oraz Istny Cyrk (Gram i gram, no i co z tego mam...), który dzięki temu stał się JESZCZE-WIĘKSZYM-PRZEBOJEM-JAK-POLSKA-DŁUGA-I-SZEROKA . Jako ciekawostkę godną odnotowania trzeba powiedzieć, że towarzyszyła orkiestra ALEX BAND Maliszewskiego (jakoś się nie rozjechali w refrenie, a nuty dostali w trakcie pierwszej zwrotki).

- 1984 - piękny i słoneczny czerwiec to - pierwszy udział w KFPP w Opolu (dostałem cynk - będzie na bank w następnej książce) w koncercie Premiery. Wykonał swój największy przebój w tamtym czasie - czyli - jakżeby inaczej: Istny Cyrk. W Opolu "zielonego sukna" nigdy nie brakowało i wystarczy podsumować to gorzkimi słowami, że publiczność zareagowała na wykonanie kawałka prawie jak Pan o którym pisałem na samym początku, a jury ją prawie totalnie zignorowało. Kto wtedy był "czynny i aktywny"... nie musimy przypominać :roll:

- 1985 - to ponowny udział upartego i niestrudzonego "Gniewka" w KFPP Opole '85 z piosenką Być wszędzie. Dzięki temu nagraniu męski Zbiggi otrzymał wyróżnienie i co więcej doczekała się teledysku i zawędrowała na pierwsze miejsce radiowej i telewizyjnej listy przebojów. Uznana też została piosenką roku. Nikt go już nie mógł zatrzymać ani "nakryć zielonym suknem z prezydialnego". Pasmo sukcesów to był wodospad za wodospadem.

- 1986 - to kolejny NIEKWESTIONOWANY-PRZEBÓJ-WSZECH-CZASÓW - ten jedyny i niepowtarzalny - Za latem Idź, który królował niepodzielnie na antenie tak drogiego każdemu PRAWDZIWEMU obywatelowi tej ojczyzny - Lata z Radiem.

Inne znane nagranie z tego okresu to
- Niedziela z Anną (piosenka trafia na radiowo-telewizyjną listę przebojów)
- W zapomnienie zabierz mnie
- Będziesz(piosenka stała się przebojem na Śląsku, duży wkład Radia Katowice)
- Znowu jest balanga
- Dobranoc ptaki

- 1987 - to znów dobry występ na KFPP w Opolu - Twarz kaskadera, ponownie karygodnie przegapiona przez przez jury (co miało pewny związek z tzw. "zmianą pokoleniową", która nadchodziła) ale trafia na listę przebojów dzięki fanatycznie oddanej publiczności. Później w poznańskim studiu PR z Orkiestrą Rozrywkową Zbigniewa Górnego, ale p/d Piotra Kałużnego nagrane zostają m.in. piosenki:
- Pani Melancholia
- Życie na Kredyt
- Jesteś tam
- Teatr taki jak nasz (duet z Adą Rusowicz)

- 1988 - gdy piosenka Dobranoc ptaki trafia na Radiową Listę Przebojów, a wykonawca bierze udział w programie telewizyjnym Pocztówki Znad Morza, rejestrowanym przez TV GDAŃSK dla Programu 1 TVP w plenerach Rozewia i Helu (nie ma pewności czy taśmy się zachowały czy skasowano).


- 1992 to nie wiem już doprawdy który udział w KFPP w Opolu z piosenka Ten mój Nowy Jork. W tym też roku ukazuje się fonograficzne wydawnictwo "kolorowa" a dziś rarytas za który warto umierać - kaseta Życie Na Kredyt wydana w skromnym nakładzie 20.000 egzemplarzy, przez firmę MANTA 2 (właściciele zbiegli narobiwszy długów do Izraela, a potem do Nikaragui, nadal tam siedzą, imponujące... ja bym nie dał rady). Znalazły się na niej nagrania sumujące dotychczasowy dorobek piosenkarza....aczkolwiek również nie wszystkie.

- 1992-1997 - to niekończące się iście mordercze występy i koncerty w klubach muzycznych w Holandii m.in. w Amsterdamie (nagrania również istnieją).

- 1997, okryty złą sławą deszczowy czerwiec (wiemy jak opłakany w skutkach) - to udział w 32 Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Bratysławie, gdzie w udziale przypadła artyście czwarta lokata w konkursie (na ok 700 uczestników, nieźle, w Pradze zająłby o wiele dalsze miejsce). Natomiast w lipcu wystąpił w widowisku Z Blondynką w Tle, reżyserowanym przez Annę Barcikowską, nadanym w programie 1 TVP. Do tytułowej piosenki ze słowami Marii Czubaszek skomponował muzykę (znów nagrania zaginęły).


- trudne lata - 1999-2001 to okazjonalne koncerty w kraju oraz praca nad nowym repertuarem przygotowywanym z myślą o wydaniu na CD.

- aż wreszcie mamy rok 2002, gdy ukazuje się tak długo oczekiwana pierwsza płyta CD "Nasz Zbyszek" (kto ośmieli się przyznać, iż nie posiada jej w zbiorach ?) kompletująca dotychczasowy dorobek artystyczny Zbyszka


Część krytyki Gniewaszewskiego łączyła z dogasającym (ale nie na naszych krajowych dyskotekach dla dzieciaków i dansingach dla podstarzałej klienteli - już wtedy było "Sanatorium Miłości") - Italo-disco czy Euro-pop, trochę "chrypiąca" barwa głosu kojarzyła się z czymś pomiędzy Drupim, Zucchero, F.R. Davidem, Fancym, Toto Cotugno i Matthew Wilderem z domieszką Daniela Boone`a - czyli generalnie nie miał się czego wstydzić. Hymn Za latem idź został tak nafaszerowany dla wszystkich łatwymi do odgadnięcia aluzjami i metaforami - że musimy te cacuszko przytoczyć w całości:


Tekst:


"... Gdy lipiec w drogę wyrusza
i polka znowu brzmi w uszach ( wiadomo jaka "Polka" .... nie ta od Gusa Polinskiego: "... polka, polka, polka...").
a skauci piwni już pod Żywcem są (jakby przewidział niespodziewany sukces "Polskiej Partii Przyjaciół Piwa)
gdy w radio mówi się chętnie (wiadomo "jakie radio" i "skąd nadawane")
jak serce skleić gdy pęknie
to znak, że lato przyszło do nas już (potem kabaret OTTO z pewnym "Ryśkiem-od-jajcowania") i "To już lato")
i znowu z latem dzisiaj jest przygoda
i białe żagle na Mazurskich wodach ( "...powróćmy nad jeziora..." i "Córka rybaka").
i złote plaże gdzieś w dali (... ach...nawet nie chce mi się pisać o jaką piosenkę chodzi :D )
barwne miraże letnich snów

Lato jest po to
by kochać, marzyć, śnić (na to nikt inny by nie wpadł)
trochę słońca w szare chwile wnieść ( "...więcej słońca...)
nie pytaj gwiazd o drogę ( "...w cieniu sami-wiecie-czego..." :wink: )
sam ją dobrze znasz
przyszła pora ruszaj z nami w świat,
szeroki świat

gdy kieszeń pustką świeci
a w banku uczuć ktoś trzeci
na drobne zmienić chce twój wielki skarb
nie pytaj wtedy dlaczego
lecz w bingo zagraj z kolegą
i ziarnko piasku w swoje dłonie weź
a znowu wtedy wróci dla nas słońce
i wzrośnie saldo na twym uczuć koncie
i będzie znowu to lato
zielone lato z twoich snów

Lato jest po to
by kochać, marzyć, śnić
trochę słońca w szare chwile wnieść
nie pytaj gwiazd o drogę
sam ją dobrze znasz
przyszła pora ruszaj z nami w świat,
szeroki świat Gdy lipiec w drogę wyrusza
i polka znowu brzmi w uszach
a skauci piwni już pod Żywcem są
gdy w radio mówi się chętnie
jak serce skleić gdy pęknie
to znak, że lato przyszło do nas już
i znowu z latem dzisiaj jest przygoda
i białe żagle na Mazurskich wodach
i złote plaże gdzieś w dali
barwne miraże letnich snów

Lato jest po to
by kochać, marzyć, śnić
trochę słońca w szare chwile wnieść
nie pytaj gwiazd o drogę
sam ją dobrze znasz
przyszła pora ruszaj z nami w świat,
szeroki świat

gdy kieszeń pustką świeci
a w banku uczuć ktoś trzeci
na drobne zmienić chce twój wielki skarb
nie pytaj wtedy dlaczego
lecz w bingo zagraj z kolegą
i ziarnko piasku w swoje dłonie weź
a znowu wtedy wróci dla nas słońce
i wzrośnie saldo na twym uczuć koncie
i będzie znowu to lato
zielone lato z twoich snów

Lato jest po to
by kochać, marzyć, śnić
trochę słońca w szare chwile wnieść
nie pytaj gwiazd o drogę
sam ją dobrze znasz
przyszła pora ruszaj z nami w świat,
szeroki świat...".


https://www.youtube.com/watch?v=9-4hE07 ... rt_radio=1


Na szybko zerknijmy na tekst z pouczającym morałem Istny Cyrk - czyli jakiego "raju utraconego" nasi krajowi artyści się doczekali po przemianach.


Tekst:

"... Istny cyrk, kilka funkcji i wszystko brzmi
Gitarę mam sześciostrunną i jest git
Już od dziś
Zaczynam grać - aaaaaa
Tauzena chciał kumpel, co tę gitarę miał
Opuścił ciut, "defil" już odtąd będzie mój
już od dziś,
Zaczynam grać - aaaaa aaaaaa
Gram i gram, no i co z tego mam ludzie mijają mnie
Kieszeń pusta wciąż nie wpadł ani grosz, z ognia dym - yee, yee
Ćwiczę przez całe dni, palce drętwieją mi a tu ciągle nic
Brat mówi mi to na wodę pic lepiej do pracy idź - nie nie
Ciągle gram, satysfakcji zbyt mało mam
By wejść na szczyt jest od lat marzeniem mym
A jeśli nie
To potnę się - aaaaa aaaaaa
Gram i gram no i co z tego mam ludzie mijają mnie
Kieszeń pusta wciąż nie wpadł ani grosz, z ognia dym yee, yee
Ćwiczę przez całe dni, palce drętwieją mi a tu ciągle nic
Brat mówi mi to na wodę pic lepiej do pracy idź -
nie nie nie nie nie nie nieee ! Istny cyrk, kilka funkcji i wszystko brzmi
Gitarę mam sześciostrunną i jest git
Już od dziś
Zaczynam grać - aaaaaa
Tauzena chciał kumpel, co tę gitarę miał
Opuścił ciut, "defil" już odtąd będzie mój
już od dziś,
Zaczynam grać - aaaaa aaaaaa
Gram i gram, no i co z tego mam ludzie mijają mnie
Kieszeń pusta wciąż nie wpadł ani grosz, z ognia dym - yee, yee
Ćwiczę przez całe dni, palce drętwieją mi a tu ciągle nic
Brat mówi mi to na wodę pic lepiej do pracy idź - nie nie
Ciągle gram, satysfakcji zbyt mało mam
By wejść na szczyt jest od lat marzeniem mym
A jeśli nie
To potnę się - aaaaa aaaaaa
Gram i gram no i co z tego mam ludzie mijają mnie
Kieszeń pusta wciąż nie wpadł ani grosz, z ognia dym yee, yee
Ćwiczę przez całe dni, palce drętwieją mi a tu ciągle nic
Brat mówi mi to na wodę pic lepiej do pracy idź -
nie nie nie nie nie nie nieee !..."
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=mrV8kK5 ... rt_radio=1


Po licznych żarliwych prośbach i naleganiach fanów skupionych w fanklubie Zbigniewa Gniewaszewskiego postanawiamy wrócić do jego wątku i mam nadzieję - owocnie i przekonująco go rozwijać :D . Często w filmach pełnych przemocy, brutalności i co tu dużo mówić - jakże działającego na wyobraźnię "sadyzmu" pojawia się rozczulające pytanie ofiary - "dlaczego to robisz ?". Nie mniej często pojawia (o ile oprawca w ogóle zadaje sobie trud by cokolwiek odpowiedzieć) się taka odpowiedź "bo mogę" :D . Po prostu "mogę". I wszystko jasne :wink: . Ktoś wydaje płyty - "bo może", ktoś pisze bloga - "bo może", a jeszcze ktoś inny pisze na forum - "bo może" :roll: (łoo Boże !!!). Wielki fan i entuzjasta Zbigniewa Gniewaszewskiego - kontynuator jego spuścizny i myśli artystycznej (sam jeszcze do niedawna o tym nie wiedziałem - jakże fajnie się rozwijać) Bruno Mars - specjalnie przez nikogo nie pytany i nie proszony również nagrał ostatnio wyjątkowo rajcowną pieśniczkę - "Just Might". Jak powszechnie wiadomo - Mars (choć podobno wcale się tak naprawdę nie nazywa - o tym również nie wszyscy wiedzą i są święcie przekonani, że "Bruno Mars - to NAPRAWDĘ Bruno Mars", podobnie jak Lou Bega.... to..... uwaga.... wstrzymujemy oddech.... - David Lubega - jak to wszystko proste, łatwiej pochytać) - nie piszę utworów, kompozycji, on WYŁĄCZNIE piszę prawdziwe mega-HITY. Tak było z niestety przykro do tego wracać - ale bardzo chwalonym na tym forum nagranym wspólnie z Ronsonem "Uptown Funk" (przez persony niegdyś szalenie aktynie udzielające na tym forum - a od dłuższego czasu, jakby to delikatnie powiedzieć: "... piszą niepoważne rzeczy w poważnych pisamkach...") czy nagranym wspólnie "Die With a Smile" z Lady "Zgadziolizną" :D . Wedle bardziej osłuchanych (na swoje nieszczęście) fanów oraz dziennikarzy muzycznych - postanowił znów odkryć swoją "oldschoolową duszę", wrócić do bliskich sercu klimatów lat 70, być znów bardziej "retro". Zastosował swoją niezawodną metodę, że uszczknie trochę od tego, wytnie od tamtego, od jeszcze innego przerobi, przytnie, zapożyczy, podkradnie....a ludożerka i tak się nie pokapuje, a jednak, nie udało się. Wskazano silne podobieństwo i wzorowanie się na Leo Sayerze i jego "You Make Me Feel Like Dancing" (tak, ten sam Sayer, którego w latach 70 wielu błagało by pozwolić im go za......zapoznać z innym formami ludzkiego wyrażania siebie :wink: ), Jacksons lub Jackson 5 i ich "Blame it on the Boogie", początek z pewnym ero-pulsującym rytmem sekcji zapożyczonym od Hot Chocolate i ich szlagierowi "You Sexy Thing" (ze świecą szukać dziś takich mężczyzn jak Errol Brown) tak chętnie wykorzystywanym przez wszelkiej maści Chippendalesów (pamięta ktoś jeszcze film "The Full Monty" ?) oraz co jest chyba zrozumiałe - od Zbigniewa Gniewaszewskiego. Z drugiej strony - nie mielibyśmy nic przeciwko gdyby w powoli rozkręcającym się sezonie studniówkowym młode leszcze "gibały" się do tego kawałka (pasuje idealnie) ubrani w retro-ero-disco ciuchy. Ktoś powie poniekąd również słusznie - a chrzanić co koleś od kogo zapożyczył - zajefajny bujający kawałek i człowieka "bierze".


Kilka kompletnie zbędnych, nużących i przykro to przyznawać - "dennych" faktów z kronikarskiego obowiązku (dzięki Bogu już weekend).


I Just Might" to piosenka amerykańskiego piosenkarza-tekściarza (tancerza, pozera i notorycznego zgrywusa) Bruno Marsa. Został wydany 9 stycznia 2026 roku za pośrednictwem Atlantic Records, jako główny singiel stanowiącego forpocztę z jego nadchodzącego czwartego (dopiero ?) solowego albumu studyjnego "The Romantic" ( o tak, tak "romantyczny" jak Bruno to nikt nie potrafił być, no kiedyś był Gniewaszewski nie zapominając o obdarzonym namiętnymi ustami Wawrzyszaku i frontmanie czekających na renesans Jauntix). Piosenka w duchu disco-pop i pop-soul z wpływami soulu i funku, troszeczkę glamu no i naszego ukochanego................. SYNTH-POPU - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. Ta zacna pieśniczka została napisana w dużej mierze przez Marsa, oraz innych "mniej ważnych". A nie bądźmy wiśnie i z litości ich wymieńmy: Dernsta "D'Mile" Emile'a II, Philipa Lawrence'a i Christophera Brody'ego Browna.

Teraz coś dla miłośników zestawień, list przebojów oraz serwisów streamingowych, a są tacy - bądźmy humanitarni. Jakby powiedziała niezawodna w takich sytuacjach Elżbieta Jaworowicz (kilka celebrytek próbowało tak usiąść jak ona.... i niestety "endo" do wymiany) - "... proszę państwa, to są też ludzie, oni mają swoje emocje...oni też coś czują... " :D


Kawałek osiągnął numer jeden w Chile (to tam są również listy przebojów ?) i Stanach Zjednoczonych, a pierwszą dziesiątkę w Argentynie, Belgii, Chorwacji, Łotwie, Nowej Zelandii, Holandii, Panamie, Paragwaju, Singapurze i Wielkiej Brytanii. W naszych krajowych rozgłośniach również sobie nieźle radzi i jest regularnie nadawany np. w tak nam bliskim na tym forum "Radiu Katowice". Mateusz Jędraś (zna się na muzyce nie gorzej niż Rogowiecki i Brzozowicz), który "wysiudał" Marka Sierockiego (oj przyjdzie czas "Zemsty Sithów") - nadał go w swoim "okienku" w niedawnym Teleexpressie. Bo jakżeby to - "nie puścić nowego hiciora Bruno Marsa, tak bliskiego Gniewaszewskiemu" ? (i innej artystce pozostającej uparcie "w cieniu gwiazd" ? :D ).


A teraz jeszcze trochę nudnych statystyk z list przebojów:


"I Just Might" zadebiutował na pierwszym miejscu na amerykańskiej Billboard Hot 100, stając się jego pierwszą piosenką, która to zrobiła. W pierwszym tygodniu premiery singiel zadebiutował z 23,5 milionami oficjalnych strumieni, 32,6 milionami radiowych airplay i sprzedał się w 13 000 egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych. Stał się czwartym numerem jeden Marsa na liście Streaming Songs i dwunastym numerem jeden na Digital Song Sales i osobistym najlepszym w piosenkarzu w Radio Songs (numer 12) i najwyższym startem dla głównego artysty płci męskiej od czasu powstania list przebojów w 1998 roku. Piosenka stała się również piątym numerem jeden w Hot R&B/Hip-Hop Songs. Ten szelma Bruno to jednak potrafi.


Moglibyśmy również wymienić skład sesyjnych asów (pamiętających jeszcze złotą erę Gniewaszewskiego)....ale tym bardziej nikogo to nie zainteresuje. Przejdźmy zatem do o wiele ciekawszej kwestii - tekstu i licznych analogii do krajowej sceny muzycznej, nie tylko paralele, łuki i styczne do Gniewaszewskiego. Najpierw oryginał, a następnie w duchu poezji Gniewaszewskiego i zgodnie z jego wskazówkami - tłumaczenie.




"... You stepped inside with a vibe I ain't never seen
Yes you did Ooh
Girl if you talk like you walk come and talk to me
But look here
It would break my heart break my heart break my heart if I find out you can't move
You better show me now show me now show me now
Cause when I take you to the floor ooh you gotta get down
You know what to do
Hey Mr DJ (oh oh oh)
Play a song for this pretty little lady (oh oh oh)
Cause if she dance as good as she look right now (oh oh oh)


I just might, I just might make her my baby
I just might make her my baby
I just might I just might
But first, may I just say that your face got me so intrigued (I'm so intrigued)
But what good is beauty if your booty can't find the beat (I don't wanna know girl, So please don't do that to
me)


It would break my heart break my heart break my heart if I find out you can't move
You better show me now show me now show me now.
Cause when I take you to the floor ooh you gotta get down
You know what to do
Hey Mr DJ (oh oh oh)
Play a song for this pretty little lady (oh oh oh)
Cause if she dance as
good as she look right now ( oh oh oh)


I just might I just might make her my baby
I just might make her my baby
This the part where you break it all the way down down down down
This the part where I turn you all the way around round round round
Put some spirit in it put your heart into
That's all I need (And if I like what I see you're coming home with me)


Hey Mr DJ (oh oh oh)
Play a song for this pretty little lady (oh oh oh)
Cause if she dance as good as she look right now (oh oh oh)
I just might, I just might make her my baby
I just might make her my baby
I just might I just might


A teraz dopiero zaczyna się zabawa i "party" - chyba większe niż zamierzał rozkręcić Mars:


"... Weszłaś do środka z wibracją, której nigdy nie widziałam
Tak, zrobiłaś Ooh (... weszła do "środka" z wibracją....już na samym początku zadaje ból, bestia nie kobieta )
Dziewczyno, jeśli mówisz jak chodzisz, chodź i porozmawiaj ze mną
Ale spójrz tutaj
Złamałoby mi serce, złamałoby mi serce, złamałoby mi serce, gdybym się dowiedziała, że ​​nie możesz się ruszać ( to by bolało podmiot liryczny jeszcze bardziej - jak mawiał śp. Urbaniak: "... cierpienie to dobre tworzywo dla jazzu, ale na Boga, ileż można cierpieć ?, związek to nie obóz kondycyjny obóz przetrwania..."


Lepiej pokaż mi teraz, pokaż mi teraz, pokaż mi teraz - (... pamięta ktoś słynny program "Kalambury" - Dancewicz była w drużynie z Konradem i w pewnym momencie zirytowana zamieszaniem - Gąsowski nie panował nad gośćmi - zapytała - "mam pokazywać" ? - a Konrad (obecnie Rzecki ucharakteryzowany na Anthony Hopkinsa w swoim niezawodnym stylu: "... no jaaaasne...." :D )


Bo kiedy zabiorę cię na parkiet, ooh, musisz zejść (...."zejść" - czyli "get down"... chyba nie trzeba nikomu specjalnie wyjaśniać "co dalej" lub przedkładać rysunku "technicznego" ? )


Wiesz, co robić ( oj wie....oj wie....)
Hej, panie DJ (oh oh oh)
Zagraj piosenkę dla tej ślicznej małej damy (oh oh oh)
Bo jeśli tańczy tak dobrze, jak teraz wygląda (oh oh oh)


Mogę, mogę zrobić z niej moją ukochaną (... obawiam się, że ktoś "zrobił" to znacznie wcześniej, jak śpiewał Dave Lawson w Samurai: "...ona nie ma nic do stracenia, bo straciła to wcześniej...." , podobnie jak śp. Benny Hill z afro jak Roy Wood "... zanim zdążyła powiedzieć, że nie jest TEGO TYPU dziewczyną - już nią byłą..." ).

Mogę zrobić z niej moją ukochaną
Mogę, mogę
Ale najpierw, pozwól mi powiedzieć, że twoja twarz mnie tak zaintrygowała (jestem tak zaintrygowana)
Ale co za pożytek z piękna, jeśli twoja pupcia nie może znaleźć rytmu (Nie chcę wiedzieć, dziewczyno, więc proszę, nie rób mi tego) - ( jak tyłeczek nie może złapać odpowiedniego rytmu....tak... to może deprymować, wszystko się rozjeżdża )


Złamałoby mi serce, złamałoby mi serce, złamałoby mi serce, gdybym się dowiedziała Nie możesz się ruszać
Lepiej pokaż mi teraz, pokaż mi teraz, pokaż mi teraz.
Bo kiedy cię zabiorę na parkiet, ooh, musisz zejść na dół ( temu to wiecznie mało - prawie jak śpiewała "wiecznie-zakochana" Kora z Maanamu - "... TY nienasycony, wciąż nienasycony..." )


Wiesz, co robić
Hej, panie DJ (oh oh oh) ( - o tak, jeszcze to powiesz i wydasz Oscarze...)
Zagraj piosenkę dla tej ślicznej małej damy (oh oh oh)
Bo jeśli tańczy tak dobrze, jak wygląda teraz (oh oh oh)


Może, może zrobię z niej moją ukochaną (... a ten nadal się łudzi, że nikt go nie ubiegł...)
Może zrobię z niej moją ukochaną
To ta część, w której rozwalasz ją do upadłego, do upadłego, do upadłego


( .... i tu moim zdaniem dochodzimy do kulminacji całej piosenki i tekstu - jakże na czasie - nie tylko mam na myśli "familijny" film "Dom Dobry" i amanta, który musi się ukrywać niczym niegdyś Salman Rushdie i nasz Tulipan Monczka - Tomasz Schuchardt - podobno on ma grać nową wersję Bogumiła Niechcica w "Noce i Dnie" by nasłuchać się niekończących się "...Bogumił, Bogumił, Bogumił, Bogumił....co Basiu co ? " , ale również to co działo się za zamkniętymi drzwiami u pewnego kompozytora i młodej obiecującej wokalistki, która odbiła "znanego-kompozytora" innej "znanej-wokalistce" :D . Przy tej okazji nasz język pop-kultury wzbogacił się o nowy zwrot - w Stanach w sytuacjach komediowo/przemocowych bohaterowie zwykli mawiać "... o tak... lej mniej jak Booby lał Whitney..." , a u nas: "... łoo.. tak, lej mniej jak Q`oman lał Majkę..." :D )


To ta część, w której obracam cię dookoła, dokoła, dokoła, dokoła ( Bruno podobnie jak alter ego Schuchardta - nie w jego naturze leży patyczkowanie się)
Włóż w to trochę ducha, włóż w to serce ( czyli lej jak.... wiadomo-kto, wiadomo-kogo)
Tego mi potrzeba (A jeśli podoba mi się to, co widzę, wracasz ze mną do domu)


Hej, panie DJ (oh oh oh)
Zagraj piosenkę dla tej ślicznej małej damy (oh oh oh)
Bo jeśli tańczy tak dobrze, jak wygląda teraz (oh oh oh)
Może, może zrobię z niej moją ukochaną
Może zrobię z niej moją ukochaną
Może, może zrobię z niej moją ukochaną
Może, może..."

Wydaje się, że wszelkie wątpliwości fanów Gniewaszewskiego zostały rozwiane i mogą się czuć usatysfakcjonowani :wink:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=WsK-KPi_w3w


Ostatnio fani jakże wyrafinowanych i subtelnych komedii Mela Brooksa zostali .... znów nie ma na to w żadnym języku odpowiedniego słowa - wyrażającego JAK BARDZO - zelektryfikowani sensacyjną wiadomością, iż już niebawem doczekamy się II części kultowego Spaceballs :D . Wszyscy jak jeden mąż, na przemian ze łzami w oczach, jak również z nieschodzącym z twarzy uśmiechem przekazywali sobie świadczące o pewnym "wtajemniczeniu" pozdrowienie - "... may the Schwartz be with you....". Podobnie jak niegdyś fani pewnej naszej krajowej formacji mieli sobie przekazywać świadczące o zgoła odmiennym "wtajemniczeniu" pozdrowienie... akurat w tym momencie jakoś mi to wyleciało z głowy... coś o "wolnej-chacie" ? :roll: , "...free-coś-tam-coś-tam..." :D . Czyli wraca nie tylko tak ubóstwiany przez kobiety (szczególnie przez księżniczki, bo te kochają władze i pieniądze) Rick Moranis jako Dark Helmet (każdy wytrawny koneser komedii potrafi bez potknięcia powtórzyć jego "....I am your father's, brother's, nephew's, cousin's, former roommate..." - do swojego oponenta i adwersarza - ... czyli to czyni nas kim dla siebie ? - ABSOLUTNIE NIKIM !!!! :D )....ale przede wszystkim Lone Star - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Niesamowity ciąg zbiegów okoliczności. Bo skoro tam był Lone Star - to i my nie jesteśmy gorsi. Też mieliśmy (i chyba żarliwie wierząc - nadal mamy) swojego Lonstara - czyli Michała Łuszczyńskiego. Kiedyś zirytowany i w swoim mniemaniu "zdradzony" Steve Harris miał powiedzieć, że "... Bruce wydałby nawet płytę z muzyką county and western, gdyby miał pewność, że się sprzeda...". Nie jest dla nikogo tajemnicą, że już za dosłownie "rogiem" czeka nas istny wysyp wydawnictw spod znaku - właśnie county and western (co za rozkosz dla "wytrawnych koneserów") i co za tym idzie - RENESANS twórczości wspomnianego Lonstara. To artysta bardzo bliski sercu Gniewaszewskiemu. Mało kto pamięta, ale równie mocno jak w county and western był zaangażowany w kształtowanie polskiej sceny synth-popowej. Dla odmiany nie będziemy zaśmiecać tego forum nikomu nie potrzebnymi biograficznymi detalami - każdy może sobie wygooglować.

Koniecznie trzeba przypomnieć i odświeżyć jego hit - swoisty "hymn" naszych kierowców ciężarówek (bywalców "Country Budy u Boba" lub "Country Bunkra u Boba" - jak kto woli - takich klasycznych i klinicznych przykładów Pana Władysława:


https://www.youtube.com/watch?v=7hBZWtiP2JA


Warto niezmiennie przypomnieć, że w dyskografii Lonstara jest mnóstwo luk do obowiązkowego zapełnienia. Począwszy od debiutu o ironio i nomen omen tytule - "Różne Kolory" - dostępnego jedynie na winylu (bynajmniej nie kolorowym) oraz jak na złość mało kolorowej kasecie:


https://www.discogs.com/master/975622-L ... Cne-Kolory


Oraz kolejnej "United States of Mind" - znów....sama szara kaseta (to jakaś zmowa):


https://www.discogs.com/release/4560639 ... es-Of-Mind


Teraz nie przedłużając - odpalany "Radio"


https://www.youtube.com/watch?v=4MWOCCY ... rt_radio=1


Z kronikarskiego obowiązku - przypominamy jakże wszystkim doskonale znany tekst (dzięki uprzejmości redaktorów Radia Katowice):


"... Nie budzę cię bo jeszcze noc
Wstaję i robię sam śniadanie
Spoglądam jeszcze na twój sen
Wychodzę cicho i zamykam drzwi
Przejadę pewnie dwieście mil
Zanim ty o siódmej wstaniesz
I znajdziesz moja kartkę
I słowa: „Będę w domu za dwa dni”.
Za kółkiem siadam, wciskam gaz
Dwadzieścia ton wytaczam znów na szosę
Przede mną jazdy cały dzień
A tobie coś miłego niech się śni
W tym małym radiu szukam fal
Spikera z dobrze znanym głosem
I stary Willie Nelson
Znowu śpiewa mi.

Ref: Parę słów, parę nut
A całe serce chłonie
Takie proste rymy
A w oku staje łza
Ten stary Willie znów
Śpiewa właśnie o mnie
I tylko nie wiem skąd
Mój los tak dobrze zna

Na lunch jadałem własny głód
Spaliny popijałem coca-colą
Przewiozłem chyba z milion ton
A szosę lepiej znam, niż własny dom
I nie wiem czy wytrzymałbym
Te wszystkie kraksy i patrole
Bez radia i tych słów
Co o nas dwojgu są
Ref: Parę słów, parę nut ..."


Jak każdy wielki artysta Lonstar przemyca kilka nad wyraz czytelnych aluzji do ikon szeroko pojętej pop kultury - mamy i "Goodbye Stranger" Supetramp, jest i "stary Apacz" Willie Nelson i mnóstwo z filmów jak "Mistrz Kierownicy Ucieka", "Blues Brothers", "Znikający Punkt" itd itd. Czyli drodzy panowie - to nie błąd - szykujmy się na upajanie krajowym country and western. Tylko czy nasze odtwarzacze CD, DVD i Blu-ray są na to gotowe i wytrzymają ? :roll: Niech "Szmoc" będzie i z nami :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=Qub6Ji7 ... rt_radio=1


Ostatnie wydarzenia, na które w redakcji nie mogliśmy być obojętni przesądziły o odsunięciu na bok pewnych wątków i skupieniu na sprawach zdecydowanie ważniejszych. Gniewaszewski jak najbardziej nam przyklasnął i objął patronatem nową akcję, poniekąd mająca z nim wiele wspólnego :wink: . Nie tylko koneserzy Zappy pamiętają jego w/w hit - "Why Don`t You Like Me ?" - swoiste rozliczenie czy próba "lustracji" osób związanych lub zupełnie nie mających nic wspólnego / nie spokrewnionych z Michaelem Jacksonem :D . Warto najpierw rzucić okiem na tekst:



… "He's white, Jim . . . "
… Why don't you like me?
Why don't you like me?
Why don't you like me?
Am I really that bad?
HE'S BAD, HE'S BAD, HE'S BAD
… "I think you're a jerk! I'm moving from you!"
"Make me a sandwich."
"Moving to Venice."
"I'll be black."
(Jack! What?)
"Still white, Jim . . . "
… I hate my mother
I hate my father
I AM my sister . . .
And Jermaine is a negro!
A NEGRO! A NEGRO! A NEGRO!
… "I thought he looked good -- what happened to you?"
"Please read this pamphlet."
"I'm so BAD!"
… You take the monkey, I'll take the llama,
We'll have a party: get me a Pepsi --
Michael is Janet, Janet is Michael --
I'm so confused now --
Who is Diana?
… He's oxygenated
His nose is deflated
And he thinks he looks good to you
He thinks he looks good to you
… Ike: Oh, I'm sorry . . .
FZ: This is supposed to be the part where I . . . name people who are not . . . related in any particular way to . . . Michael Jackson . . . so . . . oh, let's see now, who could it be . . . uh . . . What's your name . . . ? His name is Bob? Bob is not the illegitimate son of Michael Jackson, take it from me . . .
… Billy Jean is not Mr. Bob
Arnold Silvestri . . . (Ha ha ha!)
Billy Jean isn't Arnold Silvestri
Jeanne Kirkpatrick . . .
Billy Jean is not Kirkpatrick
Lando Calrissian . . .
… Give me oxygen
Give me oxygen
Give me oxygen
Box o' turds
… FZ: That's right, a box o' turds!...."



Było "Wiki-leaks", potem nie mniej bolesne "rozliczenie" w "Sikorska-leaks". Było jeszcze bardziej bolesne "Me To", była głośna i przerażająca w skutkach "afera Harveya Weinsteina ... była biografia o skandalizującym (aczkolwiek świetnie nadająca na bombowy film) życiu osobisto/intymnym Leonarda Bernsteina (ten przynajmniej nikogo nie krzywdził, taka jest wersja oficjalna :D )....ten "-stein jest chyba jakiś trefny. Teraz mamy wyciek milionów akt sprawy Epsteina :roll: Nawet ktoś najbardziej cyniczny, zakłamany i zwyczajnie przekupiony nie może zaprzeczyć, że blady i śmiertelny strach padł na wielu celebrytów (że wyjdą na wierzch ich mroczne "sprawki-zabawki"), my skoncentrujmy się na świecie show-biznesu i muzyki. Jakże pouczająca okazała się akcja związana z aktami Epsteina - czyli deklaracja oparta na twardych dowodach (jeśli nawet ich nie ma - nie oznacza, że nie zostały zniszczone - brzmi jakoś znajomo ? :wink: ) - czyli kto NIE ZNALAZŁ się na kompromitujących aktach sprawy Epsteina. Na pierwszy ogień poszedł m.in filantrop, człowiek sukcesu i mężczyzna-kryształ bez reszty oddany rodzinie - prawy, żaden tam "jurny" - czyli Biff Tannen (też branża rozrywkowa i bliska show-biznesu):

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/imag ... -ejxR3dw&s


Wśród następnych m.in oczyszczono jakże ukochanego przez dzieci, którym dawał tyle powodów do śmiechu i beztroskiej zabawy - Pennywise:


https://encrypted-tbn0.gstatic.com/imag ... fCVYXZcA&s

(... o tak, Bill Skarsgard odetchnął z ulgą, w końcu pochodzi z bardzo porządnej i bogobojnej rodziny).

Dobrze, tyle zagranica - a jak to wygląda u nas ?. Gniewaszewskiego również nie znaleziono wśród akt Epsteina, Różycki, Schultz, Lonstar i chłopaki z Jauntix również mogą spać spokojnie, nie inaczej jak Grzegorz "Namiętne-Usta" Wawrzyszak. A reszta ?. Pomijam pewnego emerytowanego tenisistę, Kostek, Milian, Q`Man, "Tęczowy-Organista" - już tak niezmąconego snu w obecnej sytuacji mieć już chyba nie mogą :wink: . Niestety - za pewne nieposkromione żądze przychodzi czasem zapłacić - nieprawdaż Oscarze ?. Zostawmy mężczyzn - co z damskim punktem widzenia akt Epsteina ?. Pewne pojęcia o "balecikach" może nam dać zapomniana piosenka duetu z jednej strony krystalicznie czystej i cnotliwej (są na to również niepodważalne dowody, wystarczy zapytać "Trędowatą" i Korcza) Alicji Majewskiej oraz innej ekspertki od "baletu" (ofiary przemocy w bodajże II związku) Ewy Kuklińskiej - do prawie niemożliwego do zaśpiewania tekstu Młynarskiego (tu też nie ma pewności w sprawie akt, są zastanawiające luki ) Wojciecha Młynarskiego - "Poncho Cha Cha" :

https://www.youtube.com/watch?v=p--oY3L3e0E


Tekst:


"... Poncho cha-cha-cha
Szanowne panie, oto taniec na karnawał
Poncho cha-cha-cha
Ten taniec innym tańcom nigdy szans nie dawał

Poncho cha-cha-cha
Tańczmy, odziane w indiańskiego strój juhasa
Z Peru, gdzie na szczytach skał
Tam gdzie na szczytach dzikich skał się kondor pasa

Przywdziawszy poncho, odwiedźmy rączo
Znany kombinat rozrywkowy "Pod Pajączkiem"
A kiedy skończą grać cha-chę poncho
Dajmy zaprosić się do baru na poncz z pączkiem

Siostro bliźniacza, dalej, dalej, ruszaj głową
Jakaż to cha-cha zabrzmieć teraz ma na nowo?

Pączek cha-cha-cha
Ach, bystra jesteś w skojarzeniach wprost niezwykle
Pączek cha-cha-cha
Zadedykować by ją można firmie Blikle

Pączek, poncho, poncz
Szczerze przyznaję, że zaczynam tracić wątek
Prządź go, siostro, motaj, plącz
Bo to dopiero naszej cha-chy jest początek

Bo pewien facet, co czytał "Puncha" (Co, co?)
Angielskie takie "Szpilki" sobie czytał (Ach!)
Gwałtem nas porwał do swego rancza
Pod miastem Pińczów - a w Pińczowie właśnie świta

Geograficzna owa nazwa cóż oznacza?
Jakaż to cha-cha ma być teraz, jaka cha-cha?

Pińczów cha-cha-cha
Typ z rancza poncz, czytając "Puncha", w poncho sączył
Pińczów cha-cha-cha
Ja nie wytrzymam, ona zaraz mnie wykończy!

Pińczów, poncho, "Punch"
Darmo, gołąbko biała, załamujesz dłonie
Ten właściciel kilku rancz
Ma cię w swej mocy i to wcale nie jest koniec

A koniec wcale nie będzie przykry
Bo tego typa ślady, lubo pojedyncze
W tęsknoty szale bezbłędnie wykrył
Pan Czesio, co nas kocha, i pies jego, pinczer

W decydującą fazę cha-cha nasza wkracza
Pan Czesio cha-cha? Nie, kochanie, pinczer cha-cha!

Pinczer cha-cha-cha
Pan Czesio? Punch, punch, co się ze mną porobiło!
Pinczer, poncho, "Punch"
Ja oszaleję, poncho, poncho mi to było?

Pinczer cha-cha-cha
Mam w mózgu wodę, lecz to moja własna wina
No a teraz - pa, pa, pa!
Chwileczkę, siostro, jeszcze balet, potem finał!

Poncho cha-cha-cha
Szanowne panie, oto taniec na karnawał
Poncho cha-cha-cha
Ten taniec innym tańcom nigdy szans nie dawał

Poncho cha-cha-cha
Zamiast je tańczyć, lepiej wiać na cztery wiatry
No a teraz - pa, pa, pa!
A teraz - pa, do zobaczenia... u psychiatry!

Do zobaczenia... u psychiatry?
Do zobaczenia u psychiatry!...".

Dla tych jeszcze przed poranną kawą jak na tacy podajemy jasne wskazówki - czyli "kawa-na-ławę" :

"... Dajmy zaprosić się do baru na poncz z pączkiem..." (hasło dla wtajemniczonych - zmyłka, bo chodziło o coś innego)

"... Szczerze przyznaję, że zaczynam tracić wątek..." (nie jedna straciła)

"... Gwałtem nas porwał do swego rancza..." (tego chyba nie muszę akademicko wyjaśniać ?)

"... Ja nie wytrzymam, ona zaraz mnie wykończy!..." ( asz ty....)

"... Ma cię w swej mocy i to wcale nie jest koniec..." ( najgorsze dopiero się zacznie)

"... Mam w mózgu wodę, lecz to moja własna wina..." ( przynajmniej już po wszystkim)


W końcu "jak karnawał - to karnawał". Tylko, że kiedyś każdy "karnawał" się kończy :D Lepiej sprawdzić czy nie jest się przypadkiem na liście Epsteina :roll:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://kultowenagrania.pl/product/malg ... ewinny-cd/

(wzruszenie odbiera .... chyba wszystko) :D

Inkwizytor pisze: ↑06.02.2025, 08:26 Wiem !!!!..... nagle mnie olśniło....iii...... przepraszam musiałem przez jakiś czas wić się na dywanie w artystycznych konwulsjach ;-) ... ją to już na pewno wszyscy pamiętają, cenią i kochają - Małgorzata Panecka !!!!.....AAAAAA !!!!!!!! - crazy, crazy ;-) . Też nie ?..... eeeee.... ją na pewno muszą całe rzecze fanów i naród kochany pamiętać. No to już na tym forum na pewno absolutnie każdy użytkownik ją pamięta - a jeśli nie - to niebawem gwarantuję, że "zapamięta i pokocha". A może panuje tu jakiś tajemny nieujawniony kult Paneckiej ? - jak to jest w ogóle możliwe ?. W filmie Jak Zostać Królem ówczesny premier pytał młodą żonę biednego Bertiego odnośnie tego jak to możliwe, iż jego brat Edward tak stracił głowę dla Wallis Simpson ? - "... czym Ona go tak omotała ...?". Padła legendarna riposta: "... podobno nabyła specjalnych umiejętności w jakimś przybytku w Szanghaju...". Widocznie nie tylko ona ;-) . Ale dość o przybytkach - wróćmy do artystki, która wyśmienicie utorowała drogę Sikorskiej i przetarła dla niej nie jeden szlak (nie ten prowadzący do Szanghaju czy Sheboygan). Przypomnijmy sobie jej "hit" - Krople i Pudełka.


https://www.youtube.com/watch?v=uzFSqQF6brc


Jeśli ktoś nadal zadaje pytanie - " o co chodzi w tym wątku" - to niech posłucha w skupieniu Paneckiej. Odpowiem cytując biednego Marlona Brando i jego opinii o filmie Ostatnie Tango w Paryżu: "... nie pytajcie mnie o czym jest ten film..." ;-) . O co chodzi w piosence i tekście - Krople i Pudełka ? - tego chyba nikt nie wie. To kolejny modelowy przykład i pewna przestroga, bolesna (niemalże w aspekcie seksualnym) lekcja pokory - że młoda dziewczyna - w tym przypadku znów z Lublina (tak, ja faktu, iż duża część rodziny związana jest z KUL - nigdy nie przestane się wstydzić i palić mnie to będzie zawsze) i znów śpiewająca pieśniczkę autorstwa rzekomo śp. Romualda Lipki .... to nie jest żadna recepta na sukces czy "murowany przebój". Nie mogę odeprzeć wspomnienia śp. Tadeusza Nalepy gdy po latach z typową dla siebie odrazą wymalowaną na zmęczonej życiem twarzy tak podsumował okres gdy na chwilę grał z Dżemem: "... ludzie oczekiwali od nas, że powstanie jakaś SUPERGRUPA... a mój repertuar i piosenki wtedy do były takie spady....". Widocznie nie tylko ON dysponował takimi "spadami". Lipko gdy chciał i naprawdę mu zależało - potrafił zasiąść do pracy, solidnie do fortepianu i niekiedy absolutnie znikąd pojawiał kapitalny pomysł. W tym przypadku.... no cóż. Można się zdrowo uśmiać, iż za kilka dni "politycznie poprawne" i zalecane będą "ochy i achy" nad Małgorzatą - że zmarnowany talent, że "a tak, pamiętam, pół Polski się w niej podkochiwało", powiew świeżego jak na 84 powietrza... miała same przeboje, gdzie przepadł ten "diament" ?. Ciekawe ile osób teraz jej słucha z kaseciaka, ale tak absolutnie szczerze ?. A tak - bodajże w 93 nagrała album dostępny jedynie na kolorowej kasecie - Zadzwoń do mnie.


https://www.discogs.com/release/2971463 ... 84-Do-Mnie



Utwory na nią napisał nieodżałowany ale ze skłonnością do niekiedy "osobliwych" wyborów artystycznych ( z jazzu się w Polsce nie wyżyje) śp. Winicjusz Chróst. Co do tego ostatniego były pewne wątpliwości - czy na pewno to był ON - ale zostało to oficjalnie potwierdzone i z pewnością drogi Oscarze - jeszcze o tym napiszesz i jeszcze to powiesz ;-). Były rozterki i gorące spory czy inny "hit" Paneckiej - Nie Budź we mnie Bestii to Lipko czy Chróst.... okazało bez wątpienia, że ten drugi. A posłuchajmy i upajajmy się tym dziełkiem (i popuśćmy wodze fantazji jak zalecał dr. Zappa - jakimi tajnymi technikami można obudzić bestie w Paneckiej) :


https://www.youtube.com/watch?v=FToVYfExQGw



Małgośka jako "kobieta kameleon" ?. Musiałby to sprawdzić Fish osobiście. O ile na w/w Krople - który doprawdy nie wiem jakim cudem wygrał Opole 84 ( to koniecznie powinno się znaleźć w książce o festiwalu - swoją drogą już wtedy świadczący o tym jak poziom regularnie się obniżał i odczuwało narastające zagubienie artystyczne - na co stawiać ?, w jakim podążać kierunku ?, kogo słuchać ?) - Panecka jeszcze niepewna z image a la Julie Andrews z Dźwięki Muzyki czy odrobinę bardziej sędziwa użerająca z panienkami na stancji Ania z Zielonego Wzgórza - miotała się i czuła rozdarta między Frąckowiak a Bem... to na Nie budź we mnie Bestii - próbowała pokazać się w bardziej heavy-rockowym repertuarze. Dopatrywano się tam pewnych powielanych klisz i gotowych rozwiązań z zachodu - np. Pat Benatar, wczesnej Kim Wilde, może i Blondie, początek rodem z Ride Like the Wind Crossa, bo na pewno nie rozrabiaczek z Girlschool . Na naszym krajowym gruncie nie było to znowu aż tak dalekie od Lombardu, Bandy i Wandy czy przede wszystkim Urszuli (ja w tym wyczuwam nieuchronną zapowiedź naszych Spinal Tap - czyli Korby). Niestety mimo usilnych starań jakoś to "nie chwyciło". I chyba nikogo to nie powinno dziwić - nie można odeprzeć natrętnych myśli, że to jest zwyczajnie wtórne. Davis na swój okrutny sposób mawiał o białym rock`n`rollu (ukradziony czarnym) - że "... mimo dodania jakiegoś niby czadziku, zadziora, zęba, to wszystko było strasznie toporne i surowe....". Tu mamy swoiste deja-vu ("teżewe" dla Mariolki i Gabryśki). Samo przesłanie i tekst z ostrzeżeniem "Nie Budź We Mnie Bestii". W dość kuriozalnym filmie Idealny Facet dla Mojej Dziewczyny - w scenie gdy mają grać scenę (ale przewrotność) wybitnie "owsiankową" - to (Z)Boczarska bez ogródek ostrzegła zgnębionego i zakochanego Dorocińskiego: "... możesz ze mną robić cokolwiek ale spróbuj mnie tylko pocałować a ci przyp...." - On specjalnie się nie wystraszył byłej komandoski ale widocznie to wszystko go zasmuciło. Czy Panecka chciał wyrazić coś dokładnie w tym duchu ?. Na marginesie film Idealny Facet dla Mojej Dziewczyny zawiera tak oderwane od realiów przesłanie, że drapieżna wyzwolona biseksualna zabijaka feministka pragnie w głębi duszy nieśmiałego świętoszkowatego romantyka by ją nawrócił i by mu wieczorem szykować kolacyjki a niespełniony kompozytor a la Rubik sacro-polo , staroświecki nieśmiały introwertyk chce tylko regularnie od takiej od czasu do czasu dostawać solidny łomot aż do utraty przytomności ale i kolacyjkę również ;-).... bo w gruncie rzeczy to sympatyczna i delikatna dziewoja od cnót niewieścich tylko "pobłądziła" na przeklętą ścieżkę feminizmu. Takie rzeczy tylko u nas.


Wszystko przed nami co mnie szczerze cieszy. Nie inaczej ze wznowieniami na kolorowych winylach i CD - głównie "kolorowych" kaset, która w latach 90 Panecka wydawała jako Madar. O tym projekcie nawet nie muszę wspominać bo poczciwe kaseciochy regularnie lądują w magnetofonach koneserów - ach ta fala nostaldżii. Przyznać trzeba z ręką na serduszku że okładki były pierwsza klasa (szczególnie Mężczyzną Bądź):


https://www.discogs.com/artist/1655637-Madar


https://www.discogs.com/master/1157675- ... %85d%C5%BA


Chyba sobie tego wieczorem posłucham.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=sxHnXaj ... rt_radio=1


Wszystkie "poważne" muzyczne media i serwisy streamingowe są rozgrzane do czerwoności ekstatycznymi doniesieniami o z pietyzmem przygotowanym i zaserwowanym renesansie Małgorzaty Paneckiej (które się nieco opóźniło o rok, ale tym bardziej teraz nas cieszy :D, w końcu nikt tu nie jest niewinny :wink: ). Jednakże my postanowiliśmy trochę dać ludziom odpocząć od tego gorącego tematu, w końcu ferie, czas odpoczynku, wyciszenia, refleksji itd. Lepiej nie budzić w niej bestii bo nibym (Z)Boczarska nam przy........ :roll: . Śp. Paul Di`Anno pytany po latach pełnych trudu i znoju kariery - o swojego ulubionego wokalistę trochę przekornie przyznał, że powinien wymienić Lucjana Pavarottiego - bo kto obecnie mógł być lepszy od niego czyli Boskiego Luciano ? :wink: . Podobnie nasz Gniewaszewski, choć przez lata unikał jak ognia wszelkich rankingów i wyróżniania kogokolwiek. Jeśli już tak absolutnie postawiony pod ścianą Gniewko - wskazywał to jedno nazwisko. Gigant, mistrz, bożyszcze tłumów, entuzjasta sportu i ten, który oddał wręcz nieopisane zasługi dla Królowej Brytyjskiej - a przy tym w dalszym ciągu skromny chłopak z przedmieść Kanady - a konkretnie z Reginy. Panie i Panowie - Enrico Pallazzo - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=gZOynnq ... rt_radio=1


Obdarzony powalającym czarnym (inaczej być nie może) humorem Wade Wilson / Deadpool czyli obdarzony nieziemskim ciałem Ryan Reynolds (czy tylko mnie on się niekiedy mylił z Ryanem Goslingiem ?) - miał kiedyś w filmie powiedzieć coś takiego - "... miałem koszmarny sen, skrzywdziłem córkę Liama Neesona i chciał się zemścić i mnie gonił...." :D . My w redakcji również mieliśmy serię (co nauka powie na taki zbieg okoliczności ?, to fascynujące ale zupełnie niemożliwe.... ) koszmarnych snów, że zbudziliśmy bestię w Paneckiej i z rządzą zemsty w oczach zaczęła nas gonić :wink: (o tak, życie dziennikarza muzycznego nie jest usłane różami, socjal też marny) . Dlatego żeglujemy na spokojniejsze wody i wracamy do swojskiej krainy pachnącej wsią - czyli county`n`western. Po Lonstarze ( w którego tak był wpatrzony Gniewaszewski) warto wrócić znów na moment do WIELKIEJ ZAPOMNIANEJ PERŁY / DIAMECIKA I KLEJNOCIKA - czyli śp. Grażyny Świtały. Zaprzyjaźnione Radio Katowice przypomniało ostatnio, że mimo, iż urodzona w Słupsku, przez wiele lat była blisko związana z Gliwicami (nie ma sie co dziwić - miło tam jest). W swoich songach niekiedy zgrabnie balansowała między Gangiem Marcela, Urszulą Sipińską oraz Krystyną Giżowską (lub one balansowały blisko Niej). Innym jej wielkim niezapomnianym hitem jest - tak chętnie nadawany w "Koncercie Życzeń" (telewizyjnym i radiowym) - "Ale Magda Mówi" - zgodnie z ustaleniami Janowskiego, Norbiego i Brzozowicza - obiegowy, lub znacznie więcej niż obiegowy tytuł dla lwiej części społeczeństwa to "Dla nas ta noc pod gwiazdami". Rzecz znalazła się również na kolorowej kasecie - o jakże wdzięcznym tytule - "Ślub z Dubeltówką" (ożenić zaślepiony miłością a i rozwieść się potem łatwiej). Nadal czeka na wznowienie na CD...ale już niebawem, już niebawem, można zacierać rączki :D .



https://www.discogs.com/release/1524959 ... B3wk%C4%85


Nie można nie przypomnieć tekstu - najbardziej niezapomniany fragment to o "drogim tatku, który przerżnął w karciochy cały rodzinny dobytek.." - od razu nasuwa skojarzenie do słynnego szlagieru The Temptations - "Papa Was a Rolling Stone". Plus "pod gwiazdami" - ważny i trudny do zbagatelizowania trop i nawiązanie do pewnej wokalistki.... :roll:


Dajesz Grażynko....


"... Dla nas ta noc pod gwiazdami, dla nas ta dal, w dali dal.
Dla nas te dni z nadziejami i dla nas śmiech, i żal.

Gdy nasz tatko przegrał swój ostatni stary frak, było nam czegoś brak,
Ale Magda mówi, że zostaje zawsze coś: jakiś ślad, jakiś znak.

Dla nas ta noc pod gwiazdami, dla nas ta dal, w dali dal.
Dla nas te dni z nadziejami i dla nas śmiech, i żal.

Zginął mi tobołek, co był dla mnie niczym brat, ten to znał cały świat.
Ale Magda mówi, że zostaje zawsze coś: jakiś znak, jakiś ślad.

Dla nas ta noc pod gwiazdami, dla nas ta dal, w dali dal.
Dla nas te dni z nadziejami i dla nas śmiech, i żal...."


Kim jest ta wszystkowiedząca "Magda" ? - nadal próbujemy to ustalić. Gniewaszewski nie może przeboleć, że nie doszedł do skutku planowany duet ze Świtałą.


ps. dla tych, którzy przeoczyli z racji rozjazdów urlopowych wątek o Grażynie Świtale sprzed roku - na ich życzenie, bo podobno "wyszukiwarka nie działa jak powinna i wyświetla sporo niepotrzebnych dodatków zabałaganiając istotę rzeczy" - przypominamy.


Inkwizytor pisze: ↑30.06.2025, 11:46 https://www.youtube.com/watch?v=M7Xewhz ... rt_radio=1


Z nieukrywaną przyjemnością spełniamy prośbę oficjalnego fanklubu Grażyny Świtały i odrobinkę przypominamy jej sylwetkę :D . Podobnie jak Sikorska dla niektórych to kolejna "wielka zapomniana" i należy jej również "PRZYWRÓCIĆ NALEŻNE MIEJSCE" :wink: . Miało być ciut więcej o country and western więc wszystko bajecznie się splata :roll: . Grażyna była dość silnie kojarzona ze stylistyką country a przy okazji łączyła ją z synth-popem. Skandalem jest że jej genialny debiut (mniej więcej z tego samego roku co Sikorska) - Moja Miłość Bez Imienia nadal jest jedynie dostępny jako płyta winylowa czy kaseta (ale podobno już niedługo, już niedługo Oscarze... :wink: )

https://www.discogs.com/master/682528-G ... ez-Imienia

Fani oraz nasi redaktorzy naczelni niekiedy umawiają się na specjalne sesje wicia się w artystyczno-protestacyjnych konwulsjach po dywanie, niekiedy bywa i po gumolicie, że to jeszcze nie doczekało się wersji na CD. Może i małym ale zawsze pewnym pocieszeniem jest fakt, że za używane egzemplarze nie trzeba specjalnie drogo płacić - trafiają się po ok 30 zł :D


https://allegro.pl/oferty-produktu/kole ... snik=Winyl

Fani nie zapominają i Grażyna ma w ich sercach zapewnione wyjątkowe ciepłe miejsce. Podobnie nie zapomina Radio Katowice i regularnie przypominają jej utwory z sesji, którą zarejestrowano ok. 1980 w studio PRiTV w Katowicach z towarzyszeniem orkiestry pod dyrekcją Jerzego Miliana - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ( dużo wykrzykników) - crazy, crazy :D


Nasi archiwiści przygotowali kilka faktów biograficznych:


Grażyna Janina Świtała−Kettner. Przyszła na świat 27 lutego 1954 w Słupsku. W ubiegłym roku świętowałaby okrągłe 70 urodziny. Niestety nie dożyła nawet 50tki - odeszła od nas 25 lipca 2003. Napisać, że "kobieta renesansu" to nic nie napisać - piosenkarka, kompozytorka, instrumentalistka, autorka tekstów, założycielka i prezes fundacji „Naprawdę czeka ktoś”, organizatorka pięciu edycji Festiwalu dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Za liczne zasługi dla Ciechocinka została odznaczona „Medalem Stanisława Staszica”. Została również Damą Orderu Uśmiechu (Sikorskiej zabrakło dosłownie parę punkcików, może trzeba było znów zliczyć głosy ?). Mimo, że urodzona jak napisałem w Słupsku - wychowywała się w Szczytnie i Gliwicach - i bardziej była związana z w/w miastami. Już w dzieciństwie przejawiała zainteresowania artystyczne. Ukończyła Wydział Wokalny w Średniej Szkole Muzycznej w Gliwicach, a następnie studiowała na Wydziale Pedagogicznym Akademii Muzycznej w Katowicach. Błyskawicznie opanowała różne instrumenty - m.in akordeon, skrzypce czy fortepian. W czasie studiów współpracowała regularnie z Orkiestrą Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach (pod dyrekcją niezmordowanego Miliana). Nie trzeba było długo czekać gdy została zaproszona by wystąpić w 1970 na VIII Krajowym Fesiwalu Polskiej Piosenki w Opolu ( o tym szerzej dowiemy się z CDXXXIV Tomie o Festiwalu w Opolu). Szczyt jej popularności przypadł na przełom lat 70 i 80. Pod koniec lat 80 również była popularna a jej piosenki ( w odróżnieniu do Sikorskiej) regularnie pojawiały w Koncercie Życzeń :D Była ozdobą nie tylko krajowych festiwali ale reprezentowała Polskę na festiwalach w Lublanie, Budapeszcie i Ułan Bator (gdzie Sikorska z przyczyn technicznych i wizowych nie mogła dotrzeć ale Partita dała radę co niebawem będzie udokumentowane na płycie live). Od bodajże 1983 regularnie zapraszana na Piknik Country w Mrągowie. Odbywała długie mordercze trasy po Kanadzie, Kuwejcie, Mongolii, Kubie i Wyspach Kanaryjskich ( na tych ostatnich już mniej mordercze). Jej odznaczenia nie wzięły się z niczego - obok muzyki bardzo zaangażowała się w działalność charytatywną. W 1995 założyła fundację „Naprawdę czeka ktoś”, której celem miało być wspieranie utalentowanej artystycznie młodzieży niepełnosprawnej. Rok później zainaugurowała Festiwal Piosenki Młodzieży Niepełnosprawnej w Ciechocinku (teraz wiadomo skąd te odznaczenie). Niestety życie bywa niesprawiedliwe (znów w tym miejscu powinno być dużo wykrzykników ale nie chcemy z redaktorami być oskarżeni, iż "tańczymy na czyimś grobie) - artystka zmarła w w jednym z warszawskich szpitali wskutek krwiaka mózgu. Mało kto pamięta ale jej pierwszy mąż - Krzysztof Kettner był ginekologiem (bardzo wziętym), ale rozstali się po 2 latach małżeństwa. Później przez ok dekadę była w nieformalnym związku (ale i tak zapraszali ją do Mrągowa) z kompozytorem/aranżerem jej hiciorów - Andrzejem Rutkowskim (ale nie z TYCH Rutkowskich). Para doczekała córki - Agaty Świerczewskiej (rocznik 89), która poszła w ślady matki i w zachwyciła Jury w II edycji The Voive of Poland (matka byłaby dumna).



Tak jak przed laty ma wyjątkowo wdzięczny tekst - a przypomnijmy go sobie - choć każdy go zna na pamięć (szczególnie pasjonaci programu Koncert Życzeń) :


"... Gdy milczysz, jak kamień
I w myślach złych toniesz
W najdalszy kąt skrywasz się
Przed światem chciałbyś uciec
Nie widzę w tym nic złego
To przecież jest proste
Że każde z nas może
Mieć lepszy lub gorszy dzień
I wtedy wiesz, co znaczy
Od lat przyjazna dłoń

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Nieważne daty - z tobą dobre dni

Są w życiu dni takie
Że stajesz przed lustrem
I patrzysz w siebie, jak w czas
Do wspomnień się uśmiechasz
Czasem spoglądasz w dal
Nie trzeba nam pytań: co dalej? jak będzie?
Niech będzie tak, jak jest dziś
Ze sobą jest nam dobrze - czy może dziwić to?

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Nieważne daty - dla nas dobre dni

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Przyniosłeś kwiaty, nasze kwiaty

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Nieważne daty - dla nas dobre dni

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Przyniosłeś kwiaty, nasze kwiaty

Tak, jak przed laty - śmiejesz się dziś
Nieważne daty - dla nas dobre dni..."


Czego niestety nie można powiedzieć o tekście do Zabierz Kobietę - w końcu nie mogło być inaczej skoro autorką jest Osiecka :roll:


https://www.youtube.com/watch?v=RyqKodZ ... rt_radio=1


"... Zabierz kobietę do Rabki na bal
Bo będzie drożej
Szampana niech dla niej nie będzie ci żal
Bo będzie drożej
Z cudownych banałów korale jej zrób
Bo będzie drożej
Od matki ją porwij, od ojca ją kup
I Rabkę rzuć jej do stóp

Daj męża, daj - dawniej śpiewało się tak
Daj męża, daj - za panną powtarzał ptak
Zielony deszcz gajem kołysał jak dziś
I zegar gnał, jak gdyby nie umiał iść

Uwierz kobiecie na słowo, na wiatr
Bo będzie drożej
I weź ją ze sobą na księżyc na start
Bo będzie drożej
I w sercu jej serca zamieszkaj na wiek
Bo będzie drożej
I przytul ją, przytul, gdy sięga po lek
Bo nie ma szczęśliwych rzek

Daj męża, daj - dawniej śpiewało się tak
Daj męża, daj - za panną powtarzał ptak - wesoły
Zielony deszcz gajem kołysał jak dziś
I zegar gnał, jak gdyby nie umiał iść

Daj męża, daj - dyskotekowy to mąż
A jednak daj - nad Rabą przyda się wciąż
Daj męża, daj, że blondyn - to dobry znak
A zwłaszcza gdy do Rabki prowadzi szlak ..."


Trzeba wymienić najsmaczniejsze "majonezy" z tego potoku słów a przy okazji mamy wgląd co chodziło po głowie biednej autorce tekstu:

- "... Od matki ją porwij, od ojca ją kup
I Rabkę rzuć jej do stóp..."


- "... Zielony deszcz gajem kołysał jak dziś
I zegar gnał, jak gdyby nie umiał iść..."

- "... I w sercu jej serca zamieszkaj na wiek
Bo będzie drożej
I przytul ją, przytul, gdy sięga po lek
Bo nie ma szczęśliwych rzek..."


- "... Daj męża, daj - dyskotekowy to mąż
A jednak daj - nad Rabą przyda się wciąż..."



Uderza podobieństwo do szlagieru "Tylko We Lwowie". Już parokrotnie ubolewaliśmy nad zgubnymi skutkami nadużywania % szczególnie u kobiet i tekściarek... :roll: Jedno akurat się sprawdziło - będzie drożej :D Kabaret Pod Spodem śpiewał kiedyś o biednej kurze, ogłupiałej przez TEN biznes bo "... jak tu dłużej znosić jaja i drożyznę...". Grażyna Świtała chyba wiedziała :roll:


https://www.youtube.com/watch?v=h36HkJs ... rt_radio=1
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=46Ud_-si6Lk

Zachęceni, iż bez dyskusyjnie jesteśmy na właściwej ścieżce dzięki zasypującej nas korespondencji kontynuujemy przynoszący jakże smakowite owoce wątek county`n`western w naszym kraju. Trop Lonstara nieomylnie prowadzi nas do Urszuli Sipińskiej, a sam Lonstar miał zaprojektować okładkę jej przełomowego pod wieloma względami lp. - "W Podróży". Czujne oko wyłapie bezbłędnie jakże ciekawe zdjęcie w ramce - tak mniej więcej na prawo od magnetofonu szpulowego i poniżej powieszonego kapelusza - z pewnością będący własnością Lonstara. Aż chciałoby się powiedzieć - "... ach Lonstar, TY jurny chłopie i zbereźniku... " :D . Bądźmy jednak wspaniałomyślni, jednakże czy z tego powodu płyta nie doczekała się wznowienia na CD i jest w dalszym ciągu dostępna jedynie na kolorowej kasecie i w mniejszym stopniu kolorowym winylu ? :roll:

https://www.discogs.com/master/266457-U ... %B3%C5%BCy


https://allegro.pl/listing?string=urszu ... %B3%C5%BCy


Na szczęście ani jeden, ani drugi nośnik nie są specjalnie drogie i za niewielkie pieniążki można się cieszyć własnym egzemplarzem i samodzielnie próbować rozwiązać zagadkę - co to za roznegliżowana dama jest w tej ramce ?. W redakcji nadal trwają intensywne prace nad jej rozwiązaniem, podobno nawet Oscar tego nie wie :wink: , może już niebawem. Pasjonaci i poświęcający bez reszty swój cenny czas archiwiści opisują ten krążek jako "pierwszy po powrocie artystki" (co prawda nikt nie wie skąd ten "powrót" - co innego, gdyby obecnie Pani Urszula (ale nie ta, inna) zdecydowała wrócić na .... estrady ... jednakże (podobnie jak w przypadku Genesis - niedawno Tony Banks udzielił wywiadu w którym potwierdził, iż ma kilka pomysłów, a jakieś 2 lub 3 z nich mogłyby się nadawać na potencjalny kolejny album Genesis...ale radził surowo by fani przypadkiem nie wstrzymywali oddechu - do tego droga długa i wymagałaby ponownego uruchomienia tej całej machiny, a na to Tony nie ma ochoty, jak jest pogoda woli przesiadywać i dłubać w swoim ogrodzie) Sipińska od lat kategorycznie odmawia i woli poświęcać bez reszty swojej pracy i zarazem pasji - czyli aranżacji i organizacji wnętrz (a Banksa z jego ogródka nie wyciągniesz). Można również śmiało powiedzieć, że w latach 80 przez krajowy szoł biznes przelała się może i subtelna, ale widoczna i trudna do zlekceważenia fala muzyki contry (co na pewno zostanie szerzej niż tu opisane w MDCCCLXVI tomie o Festiwalu w Opolu oraz MMLXVI tomie o synthpopie) . Pani Urszula postanowiła się trochę w ten nurt włączyć i to z powodzeniem, a cenną radą służył jej menago i mąż (a podobno takich spraw lepiej nie łączyć) kompozytor, aranżer i multiinstrumentalista - Jerzy Konrad. Artystka nagrywała kawałki w zawsze przyjaznym (w końcu to było "królestwo" Miliana) Radiu Katowice (podobno głównie w nocy - sesje trwały do 3 nad ranem). Wśród sław jakie wsparli ją w nagrywaniu chociażby jej największego (obok koszmaru wszystkich wesel - czyli "Cudownych Rodziców Mam") przeboju - czyli "Chcę Wyjechać na Wieś" - byli młody Andrzej Urny, Kierzkowski na bębnach, Mrożek na innej gitarze, a w chórkach jeszcze student (ale już wyjątkowo zawzięty na (nie)cnotę niewieścią) śp. Staszek "Witajcie Kochani" Sojka. Niestety w sferze melodyki i harmonii w zwrotkach pieśniczka mogła zanadto się kojarzyć z "Kawiarenkami" Jarockiej. Muzyka to Wojciech Trzciński, tekst - Andrzej Kuryło. Może trochę za wiele w nim tej naiwnej, wyidealizowanej tęsknoty za jak u Jean-Jacques`a Rousseau - czyli powrotem do natury i tej utraconej mlekiem i miodem płynącym zielonej wiecznej dziewiczej arkadii. Na marginesie - ten sam Rousseau, który piątkę swoich dzieci oddał do sierocińca nie nadając im nawet imion, bo podobno za dużo kosztowały :D . Na usprawiedliwienie trzeba dodać, że wtedy jeszcze nie powstał film "Pokłosie" (również wychwalający pod niebiosa uroki życia na poczciwej wsi spokojnej i wsi wesołej) :wink: . Wytrawni audiofile i koneserzy country - którym nie specjalnie po drodze z Taylor Swift i z Shania Twain - już niebawem będą mogli sobie dumnie postawić zremasterowane CD obok sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy.... no może z drobną korektą okładki, by może w w/w pełny bezeceństw obrazek w ramce wstawić... no nie wiem... coś świętobliwego ? :wink:



"... Czy jest jeszcze gdzieś
prawdziwa ta wieś
zielona, pachnąca lnem?
Z polami wśród łąk,
z garnkami, co schną
na płotach do góry dnem?
Z chatami wśród pól
i z mlekiem na stół,
z żelazkiem, co duszę ma?
Niech każdy jedzie
tam, gdzie chce,
a ja swoje ścieżki znam!

Chcę wyjechać na wieś,
gdzie się zatrzymał w polu czas;
chcę w nieruchomym stawie
zobaczyć swoją twarz.
Chcę wyjechać na wieś,
dojrzałe wiśnie z drzewa rwać,
w glinianym piecu upiec chleb
ostatni może raz.

Czy jest jeszcze gdzieś
prawdziwa ta wieś,
spokojna, wesoła wieś,
gdzie kisi się barszcz,
gdzie w piątek na targ
furmanką się rano gna,
gdzie całe dwa dni
i noce na bis
niejedno wesele trwa?
Niech każdy jedzie
tam, gdzie chce,
a ja swoje ścieżki mam!

Chcę wyjechać na wieś,
gdzie się zatrzymał w polu czas;
chcę w nieruchomym stawie
zobaczyć swoją twarz.
Chcę wyjechać na wieś,
w niedzielę rano wcześnie wstać,
zobaczyć stroje z dawnych lat
ostatni może raz....".

Czyli zgodnie z marzeniami, które nie opuszczały również i Gniewaszewskiego - zapożyczone trochę od Samych Swoich "... czyś ty zdurniał stary ?, gdzie ja teraz takie garnki dostanę ?..." :D , trochę od Iana Andersona rozkoszującym się w dalszym ciągu szlachetnym życiem na szkockiej prowincji oraz niewyraźny zarys przyszłego przerysowanego i komiksowego "Rancza". Czyli kochane misiaki-pysiaki, jedziemy na wieś, może tam nas "bestia" Panecka nie dosięgnie ? :D .
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=LBBZl2k ... rt_radio=1


Mały aneks i errata do wcześniejszych postów. Przy okazji wspomnianych Lonstara, Różyckiego, Grażyny Świtały i Urszuli Sipińskiej (oraz rzecz jasna Gniewaszewskim) padło nazwisko artystki bardzo zasłużonej dla kształtowania gustów i sceny muzycznej lat 80- czyli Krystyny Giżowskiej. Warto przypomnieć jej - może trochę niedoceniany i dziś zapomniany WIELKI utwór - czyli autorstwa Waldemara Parzyńskiego - do tekstu Jana Jakuba Należytego "Moknąć". Nastrojowy teledysk bywał często puszczany w telewizji. Wysoce niebanalna melodyka i zupełnie inaczej niż w tradycyjnych ówczesnych szlagierach festiwalowych (że o "Koncercie Życzeń" nie wspomnę) rozłożone akcenty i kulminacje - refren ma w sobie coś z jazzowych ballad. Aż trudno uwierzyć, że ta wyjątkowa kompozycja nie trafiła NA ŻADNĄ OFICJALNĄ PŁYTĘ artystki Nooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :cry:


https://www.youtube.com/shorts/GmtMg3ln2-k


Gorąco liczmy, że ten błąd i ta LUKA zostanie niebawem uzupełniona. Na szczęście Giżowska ma zapewnione miejsce w krajowym panteonie największych artystek i wokalistek XX w. Inaczej sprawa wygląda ze współczesnymi aspirującymi gwiazdeczkami - np. Sonia Maselik, za którą Gniewaszewski ostatnio dość energicznie lobbował i na dobrą sprawę nadal lobbuje. Nie tylko on zresztą. Kilka dni temu wraz z redaktorami naczelnymi spotkaliśmy wyjątkowego chłopca. Dla jego dobra nie podamy ani jego imienia, nazwiska, ani w jakim mieście go spotkaliśmy. Spojrzeliśmy w tej wyjątkowe oczy, a jego pełna niezachwianej wiary w misję dziejową jaka przyjdzie mu w udziale - dosłownie nas znokautowała. Tu już nic nie da się więcej zrobić - ON będzie tym, który za ok 44 lat PRZYWRÓCI NALEŻNE MIEJSCE W PANTEONIE - właśnie obecnie okrutnie niedocenionej Sonii Maselik :D . Od razu nasunęło nam się skojarzenie ze słynną sceną z filmu o Harry Potterze - gdy w retrospekcji bohater ogląda jak "młodszy" Dumbledor odwiedza w sierocińcu innego chłopca - czyli Toma Riddle - potem znanego jako Lord Voldemort (a podobno - "nie wolno wymieniać tego imienia :wink: ). Pytany później przez Harry`ego - "... czy Pan już wtedy wiedział ?... czy wiedziałem, że spotkałem prawdopodobnie najniebezpieczniejszego czarnoksiężnika, który będzie chodził po ziemi ?... gdybym nawet wiedział .... to...." - cudowne zawieszenie głosu - to jest klasa aktorska śp. Michaela Gambona :D ) . Czy my wraz z kolegami z redakcji również byliśmy świadomi, że ten chłopiec stanie się "dziennikarzem muzycznym" i za 44 lata doprowadzi do zmian na niespotykaną skalę ?.... Jest w tym jedno pocieszenie - my prawdopodobnie tego nie dożyjemy - będzie to rok 2070 - lepiej nie robić takich założeń. Ale kim jest Sonia Maselik ? - która za 44 lata będzie przeżywać swój jakże zasłużony RENESANS ?. Dzięki Gniewaszewskiemu dotarliśmy do jakże ciekawych informacji. Dzięki Zbiggi - odplalamy !!!.



Sonia Anna Maselik po mężu Tomczyk, urodzona 27 lipca 1993 (czyli obecnie ok 33 lata - a za 44 będzie miała 77 - idealny wiek na RENESANS) w Duisburgu. To polska piosenkarka, autorka tekstów, kompozytorka, producentka, tancerka, aranżerka, multiinstrumentalistka itd itd. Mimo, że jak już wspominaliśmy urodziła się 27 lipca 1993 w Duisburgu, to dorastała i wychowała się w Piekarach Śląskich (a to zobowiązuje, to bardzo porządna dziewczyna - co robić ? :wink: ). Jak nie trudno się domyślić, otrzymała bardzo gruntowne wykształcenie - ukończyła Państwowe Liceum Ogólnokształcące (absolutna prymuska i 99% frekwencja). Studiowała potem z powodzeniem filologię angielską (stąd również ten nienaganny i wzbudzający zazdrość akcent). W 2016 zdobyła tytuł licencjata na Kolegium Języków Obcych w Gliwicach (a to bardzo prestiżowa placówka), a w 2018 – tytuł magistra na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach (najlepsza na roku - wieloletnia stypendystka). Ukończyła także studia magisterskie na Uniwersytecie Śląskiem na kierunku kulturoznawstwo-media i studia o profilu metodycznym na Politechnice Śląskiej (istna kobieta renesansu).


Z muzyką była od najmłodszych lat. Kiedy miała 11 lat, rozpoczęła naukę gry na pianinie w Ośrodku Kultury „Andaluzja” w Piekarach Śląskich (które gościło największe sławy z całego świata). Brała udział również w zajęciach wokalnych w Młodzieżowym Domu Kultury nr 2 w Bytomiu (nie miała konkurencji). W latach 2012-2016 szkoliła się muzycznie na Wydziale Śpiewu Estradowego Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Mieczysława Karłowicza w Katowicach (można tak jeszcze długo wymieniać - czy nadal jeszcze ktoś odczuwa rozterki czy należy się jej RENESANS ?).


W latach 2011–2013 była wokalistką zespołu muzycznego Fringe Cafe (istnieją ich nagrania koncertowe z Mongolii - np. Bulgan, Czojr, Ałtaj, Czojbalsan, Kobdo, Bajanchongor, Baruun-Urt, Darchan, Arwajcheer, Suche Bator, Mandalgowi, Bagchangaj i Karakorum). W 2012 zaczęła pisać swoje pierwsze piosenki - oficjalnie, bo nieoficjalnie pierwsze próby kompozytorskie podejmowała w wieku 12 lat. W 2014 wydała debiutancki singiel „To nic” (święte słowa) oraz nagrała utwór „Nie potrafię” (a, potrafisz, potrafisz....) z raperem o pseudonimie TMK aka PIEKIELNY i chórki na album studyjny Vixena pt. Vixtoria. W 2015 opublikowała teledysk do piosenki „Nie pij, nie pal, nie oddychaj” , którą promowała występami w programach śniadaniowych: Dzień dobry TVN i Pytanie na śniadanie. W 2016 wypuściła teledysk do singla „Ona zatańczy dziś”. W 2018 została lektorem języka angielskiego w szkole językowej „Be Clever” (a to spryciula). Latem 2020 zwyciężyła w radiowym konkursie Twoje 5 minut w Radio RMF FM. W tym samym roku wydała singiel „Nie mów nic nikomu” , który trafił na polskie listy przebojów. Również w 2020 wydała utwór „Święta w nas”, który promowała jako świąteczną wersję utworu „Nie mów nic nikomu”; piosenka zajęła pierwsze miejsce na liście AirPlay – Nowości. Wiosną 2021 dzięki wykonaniu utworu Natalii Kukulskiej „Czy ona jest” zwyciężyła w jednym z odcinków programu rozrywkowego Szansa na sukces (istne pasmo sukcesów). Opole 2021, a następnie wystąpiła z Kukulską w koncercie finałowym 27. edycji programu. Również w 2021 wystąpiła z utworem „Sweet Sweet Tulipan” w koncercie „Wielkie przeboje małego ekranu” podczas 58. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu ( i znów Sikorskiej i Paneckiej skandalicznie nie zaproszono, Gniewaszewski akurat miał rehabilitację za granicą). Poza tym wydała teledyski do singli: „Do przodu” (utwór zajął pierwsze miejsce na liście AirPlay – Nowości), „Bla Bla Bla” i „Pierścionek”.


W czerwcu 2022 wystąpiła z utworem „Tylko tu” w koncercie „Premier” na 49. KFPP w Opolu, na którym – razem z Przemkiem Pukiem i Adamem Związkiem – otrzymała nagrodę ZAiKS za muzykę (wiemy doskonale kto zasiadał w jury )za muzykę do utworu „Tylko Tu” . W tym samym roku wydała teledysk do utworu „Tylko tu”. W latach 2021–2023 brała udział w różnych produkcjach i koncertach Telewizji Polskiej, m.in. „Pasja. Ecce Homo – Oto człowiek” (oto zapracowana dziewczyna). W czerwcu 2023, pod pseudonimem Sonya, opublikowała cover utworu grupy Blondie „Heart of Glass”, do którego nakręciła teledysk na Maderze (tak, to jest jedno z TYCH miejsc do których wojaże dla wielu źle się mogą skończyć - np. końcem kariery politycznej, wszczęciem postępowania, rujnującym rozwodem oraz koniecznością zwrócenia zdefraudowanych funduszy partyjnych). W styczniu 2024 wydała utwór „A Warrior” , z którym zgłosiła się do polskich eliminacji do 68. Konkursu Piosenki Eurowizji. W lipcu tego samego roku wydała singiel „Daj żyć” w duecie z raperem Vixenem. We wrześniu 2024 wzięła udział w trasie koncertowej „Słuchając ludzi” . Rok zakończyła występem podczas koncertu Sylwester z Dwójką na Stadionie Śląskim (ukochanego Śląska nikt nie wyruguje z jej słowiańskiej duszy). W lutym 2025 z utworem „Rumours” zajęła ósme miejsce w finale polskich eliminacji do 69. Konkursu Piosenki Eurowizji.



Czyli dziewczyna na dobre zagościła w świecie piosenek na ten festiwal. W tym roku zaprezentowała nowy kawałek - "Primadonna", którym gorąco liczy, iż WRESZCIE zawojuje tą imprezę.



https://www.youtube.com/watch?v=2Jrv85A ... rt_radio=1


Autorami tekstu są : Sonia Maselik, Susie Jakubowski, Emma Gale, Chris Del Camino. Nie mogło go tutaj zabraknąć.



"... I'm a primadonna from Silesia and I'm really pleased to meet ya! I fit better in the club than the Opera You wanna judge me? I won't stop ya!

I like to dress it up

I like to be on top

Cause I know when you're talking

You're stalking my feet

And bringing up the energy

Too bad

You're sad

I won't apologise

Sorry, I'm not sorry

Prima prima primadonna If I wanna wanna I can be a primadonna If I wanna!

Prima prima primadonna If I wanna wanna I can be a primadonna Do you wanna? 2x

I'm a primadonna from Silesia I'm not here just to please ya I'm making high like nirvana And beat you up like pyrana

Too bad

You're sad I won't apologise Sorry, I'm not sorry

Prima prima primadonna If I wanna wanna I can be a primadonna If I wanna!

Prima prima primadonna If I wanna wanna I can be a primadonna Do you wanna? 2x

Diva, star, fashionista, pose!

Champagne, queen, limousine, pose! Icon, star, click click, pose! Oh! I'm on the cover of all the magazines!

Prima prima primadonna If I wanna wanna I can be a primadonna If I wanna!

Prima prima primadonna

If I wanna wanna

I can be a primadonna

Do you wanna? 2x

O czym jest ten kawałek ?. Zainspirowana Lady Gagą, współczesną Miley Cyrus i z naszego podwórka - Darią Marx i Margaret (jak cudownie móc się znaleźć w takim doborowym towarzystwie) - postanowiła się zaprezentować jako nowoczesna, niezależna, drapieżna, świadoma swojej kobiecej seksualności artystka. Jej przesłanie to - każdy może być kim tylko zapragnie i żadna siła tego nie powstrzyma. Najlepsze "majonezy" i rodzynki z tekstu - a jakże !!!!.

- "... I'm a primadonna from Silesia...." - ona jest z miejsca pochodzenia tak dumna, niemalże jak Jacek / Jack Bronowski - dla przyjaciół "Kopeć" z "Pan Kleks w Kosmosie", gdy przyjechał odwiedzić dom dziecka w Maliszewie....


- "... I fit better in the club than the Opera..." - woli wbić do klubu niż do opery i tak zrobić większą rozpierduchę


- "... I like to be on top..." - James Bond również preferował kobiety, które wolą być "on top".


- "... I won't apologise..." - ona jest już z tej generacji, która nigdy nie przeprasza


- "... I'm not here just to please ya I'm making high like nirvana And beat you up like pyrana..." - chyba absolutny punkt kulminacyjny kawałka - nie będzie nikogo zadowalać (a jednak jakiś żal jest), u niej "szczytowanie" jest jak nirwana i spuści lepszy łomot niż pirania.... nie jeden chciałby doświadczyć takiego okrucieństwa od kobiety -

- "... Champagne, queen, limousine, pose..." - czyli Material Girl XXI a nawet XXI wieku - tylko szyk i to co najlepsze.


Po w/w lekturze część będzie żałować, iż nie dożyje 2070....a część utwierdzi się tylko w swoim przekonaniu.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/shorts/rojxxI2AIGU


Po niezwykle inspirujących spotkaniach zarówno z bliskim kręgiem oddanych przyjaciół, dawnych współpracowników, bliższej i dalszej rodziny... oraz osób, zupełnie nie związanych z tą postacią, milionem lawin napływającej korespondencji oraz powierzonych w głębokiej konspiracji oraz zaufaniu kartonów z archiwalnymi, jakże bezcennymi taśmami od fanklubu zarówno w rodzinnej Łodzi jak i w Paryżu - nie mógł nas podobnie jak permanentnie i jakże SZCZERZE wzruszonego Erica Iddle`a prowadzącego ceremonię wręczania nagród filmowych - zaszczyt - jak w tym wątku przypomnieć WIELKĄ I NIESŁUSZNIE-SKANDALICZNIE ZAPOMNIANĄ ARTYSTKĘ, bez której nierealnego do opisania wkładu, niespożytych sił twórczych - z pewnością nie byłoby zarówno krajowego synthpopu, kwitnących karier - by wspomnieć tylko Gniewaszewskiego, "tą-która-dzielnie-tkwi-przyczajona-w-cieniu-gwiazd", "ta-w-której-lepiej-nie-budzić-bestii-bo-nam-przyp...." :D ale również może i jeszcze bardziej ubóstwianej Lady Teresy Werner (tak, są na finiszu dopinane procedury z nadaniem jej przez Króla Brytanii tytułu szlacheckiego - wraz z redaktorami naczelnymi mogliśmy podziwiać migawkę prawie gotowego projektu przyszłego herbu - coś wspaniałego, co za dzika, zwierzęca i elegancka wizja !!! :wink: ) - czyli Jadwigi Strzeleckiej -

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


https://www.youtube.com/watch?v=Zy9mlOF ... rt_radio=1

Pani Jadwiga niestety nie mogła nam przysłać swojej lodówki by za nią opowiedziała pasjonującą historię swojej niepozbawionej róż, cierni, łez i kosmicznych triumfów kariery. Postaramy się my to zrobić - tak przynajmniej w telegraficznym skrócie.


Dziś Jadwiga Strzelecka, choć nadal żyje (ma 82 lata), ku rozpaczy członków w/w fanklubów jak zaklęta z podziwu godnym uporem unika mediów i nie udziela wywiadów (nie wysyła w zastępstwie swoich lodówek - no... może raz, ale akurat ten konkretny model nie był specjalnie rozmowny ani wylewny). Nadal jednak są osoby, które z sentymentem słuchają jej nagrań, a młodsi artyści czerpią z jej twórczości inspirację. Jej krótka, ale intensywna kariera pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych rozdziałów w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Nawet dociekliwy Wołoszański pragnąc poświęcić Jej jeden ze specjalnych "popielcowych" odcinków "Sensacji XX wieku" musiał skapitulować. Nie można w tej sytuacji nie podać czegoś na pocieszenie i otarcie łez - jej oficjalna dyskografia (po przekopaniu wspomnianych kartonów z taśmami pewnie się znacznie rozrośnie i będzie można UZUPEŁNIĆ WIELE LUK oraz PRZYWRÓCIĆ JEJ ....nie królewskie....ale CESARSKIE MIEJSCE W KRAJOWYM PANTEONIE...fajnie, nie ? :D ), czyli 2 albumy - "Co Ja Zrobię, że Cię Lubię ?" (w dopisku "ty zbereźniku") oraz "Dziewczyny Marzą o Miłości" (wyprzedziła o kilka dekad przebój Christiny Aguilery - "What a Girl Wants" - później u nas przetłumaczone w bluźniercze "Czego Chce Buzek ?" ) - są dostępne - tak, zgadliście kochane misiaki - wyłącznie na czarnymi winylu, ale już niebawem możemy spodziewać się..... wszelkiej maści KOLOROWYCH nośników z CD na czele.



https://www.discogs.com/master/1176147- ... Lubi%C4%99

https://www.discogs.com/release/2134721 ... 2o%C5%9Bci


Obecnie, za używane w kolekcjonerskim oraz w mocno sponiewieranym stanie winyle nie trzeba płacić zbyt wiele:


https://allegro.pl/kategoria/muzyka?str ... strzelecka


Teraz odrobina nudnej historii. Pomimo ogromnych sukcesów trudnych do podważenia, kariera Jadwigi Strzeleckiej niespodziewanie się wręcz "urwała". Wkrótce po wydaniu drugiego albumu artystka zdecydowała się wyjechać do Paryża i nie wróciła już do Polski. Jej motywacje pozostają nieznane — wskazywano pogoń za wielką miłością życia (tragiczna historia Dalidy nie dała jej wiele do myślenia) , za dzikim porywem serca (a z tym się nie walczy), jak również mglistą, majaczącą na horyzoncie nadzieję i promykiem na zrobienie międzynarodowej kariery.....ale zachód po raz kolejny nie poznał się na naszej "duszy słowiańskiej / duszy anielskiej" :roll: . Artystka urodziła się się 11 grudnia 1943 r. w Łodzi i ukończyła tamtejszą Państwową Szkołę Muzyczną (już wtedy objawił się jej niepospolity talent, nauczyciele skupiali się wyłącznie na niej ku rozpaczy pozostałych dzieciaków i ich sfrustrowanych rodziców). Jak każda KOBIETA RENESANSU - swoją percepcję i energię nie ograniczała wyłącznie do muzyki. Równolegle objawił się jej bajeczny talent aktorski — wystąpiła w filmie "Upał" w reżyserii samego Kazimierza Kutza (mistrza bon motów w duchu "stańmy wspólnie - to nam nikt nie ci....."), gdzie zagrała u boku takich bożyszczy tłumów jak Kalina Jędrusik czy Jeremi Przybora. W 1965 r. rozpoczęła naukę w Studiu Piosenki PAA Pagart w Warszawie. Ścieżka dźwiękowa z "Upału" również jest w "boksach startowych".

Po debiucie filmowym Strzelecka otrzymała stosowne zaproszenie na prestiżowy festiwal w Opolu, gdzie wykonała utwór "Z kim ci tak będzie źle, jak ze mną". Piosenka, do której muzykę skomponował Roman Orłow, a słowa napisał Wojciech Młynarski, zapewniła jej pierwszą nagrodę w kategorii "Piosenka kabaretowo-rozrywkowa". Jury oraz publiczność docenili jej świeżość, sceniczną charyzmę, wyborny kontakt z publicznością, fantazyjny sposób bycia na estradzie, oszałamiającą - ale jakże gustowną kreację i fryzurę, a także urodę (posypały się "niemoralne propozycje od krajowych Weinsteinów i Eppsteinów, ale sobie z nimi szybko poradziła). Wszystko wskazywało na to, że narodziła się nowa gwiazda polskiej sceny muzycznej i nikt jej nie zagrozi.

Mimo sukcesu w Opolu - rozczarowani fani na skutek marazmu Polskich Nagrań na tak upragniony lp swojej gwiazdy musieli długo czekać - bo aż do 1974 r ( zostanie to szerzej opisane w VMMMDLXII tomie poświęconym festiwalowi ). Wcześniej jej utwór "Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz" został wybrany piosenką roku 1972, a w listopadzie tego samego roku wygrała konkurs "Studia 13". Gdy płyta "Co ja zrobię, jak cię lubię" w końcu się ukazała, natychmiast stała się wielkim sukcesem - rozchodziła szybciej niż bilety na koncert Rush w Krakowie w 2027 r.. Teksty na album stworzyli natchnieni mistrzowie pióra i ciętej riposty - m.in. Andrzej Kudelski, Agnieszka Osiecka i Andrzej Kuryło, a muzykę skomponowali Jarosław Kukulski, Włodzimierz Korcz oraz Piotr Figiel. Kolejne utwory również zostały przebojami m.in. "A w górach już jesień" czy "Miłość to raz".

Strzelecka odniosła sukces nie tylko w Polsce. Artystka nie mogła opędzić się od ofert napływających także spoza granic kraju, zdobywając uznanie na festiwalach w Austrii i Bułgarii. W 1975 r. wraz z Ireną Jarocką i Danielem zdobyła drugą nagrodę na Coupe d'Europe Musicale w Villach, a rok później zajęła drugie miejsce na festiwalu w Sofii. Śpiewała również w krajach byłego ZSRR, NRD, Jugosławii, Czechosłowacji, Bułgarii, na Węgrzech oraz w ośrodkach polonijnych w USA. Jak to u nas ówcześnie bywało - postanowiła "iść za ciosem" - po 3 latach w 1977 r. wydała drugi krążek "Dziewczyny marzą o miłości", ponownie korzystając ze wsparcia najlepszych kompozytorów i aranżerów. Na płycie znalazły się utwory, które szybko zdobyły popularność, takie jak "Mamy wszystko oprócz siebie" czy "Gdzie ten świat młodych lat". W nagraniach uczestniczyła orkiestra pod dyrekcją "tego-który-lubił-czasem-przylać" oraz zespół wokalny Alibabki. Reszta jest (spowita mgiełką tajemnicy) historią.


Warto przytoczyć jakże obecnie nadal aktualny tekst - do "Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz" (bynajmniej nie będący głosem kobiet udających 'niedostępne" - "... muszę się jeszcze trochę poopierać..."). Entuzjaści jej talentu wskazywali, że objawiła się "polska Etta James", "polska Aretha Franklin", "polska Roberta Flack" i "polska Patti Austin". Była w tym "dusza" / soul.



"... Chciałbyś wiedzieć o mnie wszystko tak od razu,
wejść do moich wspomnień, dostać się do marzeń.
Chciałbyś, by twe słowa mój zmieniły świat,
lecz bez próby czasu czy to można tak,
czy to można tak?

Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz,
możesz poczekać przez parę dni,
miłość jak wino mocy nabiera,
im dłużej o niej nie mówi nikt.
Jeszcze za wcześnie na wielkie słowa,
jeszcze nie teraz przysięgaj mi,
może już jutro będę gotowa,
by słuchać ciebie, ale nie dziś!

Chciałbyś wiedzieć o mnie wszystko tak od razu,
wejść do moich wspomnień, dostać się do marzeń.
Chciałbyś już w tej chwili całą prawdę znać...
Jedną ci odpowiedź dzisiaj mogę dać,
dzisiaj mogę dać...

Jeszcze za wcześnie, jeszcze nie teraz,
możesz poczekać przez parę dni,
miłość jak wino mocy nabiera,
im dłużej o niej nie mówi nikt.
To dla nas jeszcze jest sprawa nowa,
niepokój wkrada się w każdą myśl,
że jeśli wszystko utonie w słowach,
z takiej miłości nie będzie nic....".

Czyli mamy idealny materiał do wnikliwego przesłuchania i przestudiowania na czas Wielkiego Postu.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=_yD9uEp ... -w&index=2


ps. warto dopowiedzieć, iż na remasterach katalogowych lp. wreszcie znajdą się równie udane kawałki, które umieszczono na grających pocztówkach, a tych Jadwiga miała wyjątkowo sporo. Na drugim album oraz kawałkach radiowych powoli skłaniała się w stronę popularnego disco i "filadelfijskiego brzmienia" :D
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=PZNi9Q0Idnw



Na zachodzie mawiają "... dead men tell no tales..." :roll: , a u nas wśród tych, których dusze słowiańskie aż rozsadzają piersi by wydostać na tak upragnioną fr..... - wolność :wink: jest zupełnie inaczej - to nie od nikogo innego - jak od "nieżywych" możemy się wiele dowiedzieć i to oni przemawiając udzielają nam tak upragnionej mądrości, wiedzy i odpowiedzi na palące pytania - jak chociażby to - "... o co chodzi z tą-w-której-lepiej-nie-budzić-bestii - bo nam przyp.... ?.... :D Gniewaszewski podpowiedział, że tylko śp. Aśka jest w stanie nam to w pełni ZOBRAZOWAĆ. To nas w jakiś tam sposób "ustawia" i daje nam do myślenia - dlaczego "w latach 80 pewne artystki jakoś mimo starań i talentu nie odniosły takiego sukcesu i nie zapisały większymi zgłoskami na kartach historii rodzimego szoł-biznesu :D . Mam wrażenie, że śp. Aśka jeszcze nie raz przybędzie nam na ratunek i będzie służyć jako niewyczerpana skarbnica i studnia WIEDZY I MĄDROŚCI. Nikt nie wie jak ona to robi ?. Miała z tym niby walczyć - ale naszym skromnym zdaniem w tym leżała jej siła i wyjątkowość. W końcu kto tu jest niewinny ? ( w a ile poszło "baniaków" na festiwalach w Opolu w połowie lat 80 ? - dowiemy się z CMLXXXVICCLXXIV tomu o tym festiwalu) :wink: .
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/shorts/vzypMWKE5z4


Wiosna, już prawie wiosna za oknami... czyli z tyłu głowy nieustannie musimy mieć na uwadze, że z każdym dniem nieuchronnie zbliża się termin kolejnego Festiwalu w Opolu :D (na którym próżno będzie szukać Gniewaszewskiego). W związku z jego osławioną wręcz "szkodliwością" na co wrażliwsze i na taki wstrząs/ szok kulturowy umysły młodszych jak i starszych konsumentów - naszym moralnym obowiązkiem jest przypomnieć jakie były reakcje na dawne festiwale - szczególnie te z mniej więcej połowy lat 80 :D . Niestety, obowiązuje nas pewnego rodzaju "pakt", "umowa społeczna", by archiwalnych materiałów z kulis, kuluarów, zaplecza (wtedy czegoś takiego jak "bekstejdż" nie znano) i dróg ewakuacyjnych - zdruzgotanych widzów nie upubliczniać - miejmy choćby odrobinę empatii, serca i nie dokładajmy tym udręczonym nieszczęśnikom kolejnych strasznych doświadczeń :wink: . Jednakże by unaocznić i dać jakieś wyobrażenie jaki był odbiór występów "artystów" w tych mrocznych czasach - posłużyliśmy się całkiem przyzwoitym, ale i tak znacznie "łagodniejszym" i mniej okrutnym materiałem poglądowym z projekcji oryginalnego "Egzorcysty" - nie umniejszając atakom paniki i przeogromnemu strachowi widzów - potem i tak było znacznie gorzej. Warto niekiedy do pewnych może i "szkodliwych" dla przeciętnych śmiertelników zjawisk pop-kultury i retro-nostalgii podejść ze stosowną dawka humoru - do czego zachęca nas Michael Keaton. Jest dowodem na to, że nawet dyplomy prestiżowych Julliard i Harvarda nie przygotowują na wstrząs jaki nas czeka w trakcie popisów na estradzie w Opolu. Keaton podobno nigdy tam nie zawitał... szczęśliwiec :roll:


https://www.youtube.com/watch?v=DV5c16vOzSs
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

https://www.youtube.com/watch?v=iRJ_2Mv ... rt_radio=1


Niedawno, tak na dobrą sprawę "na świeżo" Gniewaszewski jak również osoby piastujące najwyższe zaszczytne stanowiska w jego fanklubie zwróciły nam uwagę, iż minęła w tym roku bardzo, ale to bardzo smutna rocznica o której WSZYSCY związani z krajowym jak i światowym synth-popem (ze szczególnym naciskiem dla tych, którzy piszą o nim książki - które prawdopodobnie NIGDY się nie ukażą i tym bardziej NIKT ich nie przeczyta - i jak tu nie rozpaczać ? :wink: ) - czyli 30 lat temu zginęli cudowni, szalenie męscy, bajecznie obdarzeni hojnie przez naturę, fantazyjni na scenie, jakże skrupulatni i kreatywni w studio - w tragicznym wypadki dwaj przyjaciele tworzący duet - uwaga !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - fanfary !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - wyciągamy z szaf ich poblakłe plakaty i "kolorowe" kasety - London Boys - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D


Nasi archiwiści i otuleni w wory pokutne (nie pytajcie za co muszą - to zbyt bolesne) dokumentaliści przygotowali dla nas (pod pełnym ojcowskiej czujności i ciepła okiem Gniewaszewskiego) kilka informacji. Zaczynajmy od najsmutniejszej :( Choć serce nam krwawi musimy opisać to tragiczne wydarzenie.


Efraim, Fuller i żona Ephraima zginęli w wypadku samochodowym 21 stycznia 1996 roku (Małgorzata Panecka świętowała 32 urodziny - a to dość "przełomowy" wiek w egzystencji każdej kobiety z lubelskiego). Podróżowali po austriackich Alpach górską drogą w drodze na wakacje na nartach i wzdłuż trasy spotkali się z samochodem prowadzonym przez pijanego kierowcę, który próbował przejechać po przeciwnej stronie drogi. Szwajcarski kierowca podobno wyprzedzał inne samochody w niebezpiecznych miejscach wzdłuż drogi przez kilka mil wcześniej przy złej pogodzie. Ten maniak uderzył czołowo w ich samochód, nasi ukochani artyści nie mieli szans. Fuller, Ephraim, niemiecka żona Ephraima, Bettina, zaprzyjaźniony DJ z Hamburga (który był ich wspólnym przyjacielem..... i trzeba stanowczo po raz n`ty podkreślić - poza tym NIC innego ich nie łączyło) i ten durny szwajcarski kierowca zginęli na miejscu. Ephraim i jego żona zostawili syna, Steviego, który miał 3 lata. Fuller miał córkę, Laurę, która miała dziesięć lat. Świat muzyki, szoł biznesu i synth-popu poniósł niemożliwą wręcz do wyrażenia stratę :cry: . Warto pamiętać o tym tragicznym wypadku, szczególnie biorąc pod uwagę nasze krajowe realia i kuriozalne wypowiedzi oraz wyroki dotyczące tzw. "trumien na kółkach" :roll: .




Tradycyjnie ktoś zapyta - "a kim byli ci London Boys ?". Już śpieszymy wyjaśnić - również jak wielkie przysługi oddali Gniewaszewskiemu i Paneckiej.

London Boys to brytyjski duet marzeń taneczno-popowy z siedzibą w Niemczech, którego członkami byli (jakby im Michał Anioł dłutem nie tylko buźkę - ale i całe nie-z-tej-galaktyki-ciało dłutem haratał ) Edem Ephraim (urodzony: 1 lipca 1959, Londyn, Wielka Brytania) i Dennis Fuller (urodzony dla odmiany 19 czerwca 1959, na Jamajce). Są najlepiej zapamiętani wytrawnym koneserom gatunku (bo innych swoją wysmakowaną twórczością nie przyciągali) z 5 najlepszych hitów w Wielkiej Brytanii, m.in: "Requiem " i " London Nights ". Wprost nie sposób sobie wyobrazić, że najbardziej zapamiętano tragiczny finał ich żywota - Duet zginął, gdy ich samochód został potrącony przez pijanego kierowcę we wschodnich Alpach, w Austrii.

W 2024 roku pierwotni producenci, Ralf-René Maué i Luis Rodríguez Salazar, postanowili "wskrzesić" otoczony fanatycznym kultem projekt i zwerbowali dwóch nowych członków do grupy, Gaspar Garcia i ET Benson. Maué był kompozytorem i autorem tekstów wszystkich oryginalnych przebojów London Boys pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych, podczas gdy Rodríguez jest szczególnie znany z tego, że współprodukował najpopularniejsze projekty Eurodisco niemieckiego producenta muzycznego i kompozytora Dietera Bohlena, na przykład Modern Talking lub C.C.Catch. Stał również za niemieckim aktem Eurodance z połowy lat dziewięćdziesiątych Fun Factory. Maué i Rodríguez pracowali w Hamburgu w latach 80., a ten ostatni ma własne studio na Majorce w Hiszpanii o nazwie Team 33. Jego żona Lian Ross (Josephine Hiebel) jest również znanym wykonawcą sceny muzycznej Eurodisco/hi-NRG...............ale to już nie było TO. Fani pozostali wierni oryginałowi i słusznie.


Chociaż Dennis Fuller i Edem Ephraim, pierwotni członkowie London Boys mieszkali w pobliżu Hamburga w Niemczech Zachodnich, od 1981 roku, para faktycznie spotkała się, gdy byli w szkole w Greenwich w Londynie. Wbrew obiegowej opinii - ich artystyczne ścieżki i idea zespołu wcale nie przecięły się na pokładzie transatlantyku u wybrzeży USA jak to było w przypadku naszego Ergo Band. Powstały w 1986 roku jako swoisty "wehikuł" dla autora tekstów i producenta płytowego wspomnianego Ralf-René Maué (był blisko - dosłownie o włos by tworzyć również dla Gniewaszewskiego i Paneckiej - ale znów "tarcia" na linii wschód-zachód zrobiły swoje). Podpisali kontrakt z Teldec. Ich smaczny niczym papieskie kremówki styl muzyczny był mieszanką muzyki soul, funky, r`n`b, nowa fala, szkoła berlińska, Wagner, dance, synth-pop, czy tak zwyczajnie po ludzku - muzyki tanecznej Eurobeat. Krytycy, pisarze, dziennikarze muzyczni, popularyzatorzy gatunku na każdym możliwym kroku podkreślali , że wyróżnikiem ich oferty estradowej była więcej niż genialna i charyzmatyczna - choreografia, nabyta podczas ich doświadczenia jako tancerzy na rolkach przed utworzeniem duetu. Dennis Fuller był byłym członkiem ekipy w dyskotece Roxy Roller, która wydała w maju 1979 roku singiel zatytułowany "I Need a Holiday" (przyznam się szczerze - wielu obecnie by się przydało :D ).

Najbardziej godnymi uwagi piosenkami duetu były zdaniem muzykologów niemieckich konserwatoriów - "London Nights " i " Requiem ", które zostały wydane początkowo w 1988 roku. "Requiem" ostatecznie stał się ich przełomowym singlem w kwietniu 1989 roku, osiągając 4. miejsce na brytyjskiej liście przebojów (piszemy o tym, choć zdajemy sobie świetnie sprawę z tego, że dziś nikogo to nie obchodzi). Następnie ponownie wydany "London Nights" i album "The Twelve Commandments of Dance" (12 przykazań tańca - podobno Gniewaszewski i Panecka potrafią wyrecytować pierwsze 6), oba osiągnęły szczyt na 2 miejscu brytyjskich singli i list przebojów albumów. Kolejny singiel, "Harlem Desire", osiągnął No. 17. Czwarty singel z albumu, zremiksowana wersja ich wydania "My Love" z 1987 roku, osiągnął No. 46. Po tym, ich ostatnie dwa wpisy do UK Singles Chart były z "Chapel of Love " (#75) w 1990 i "Freedom" (#54) w 1991. Tak.... mnie pisanie tego również śmiertelnie znudziło :wink: .

Jak to w życiu bywa - "nic co dobre nie trwa wiecznie" - wiadomo - muzyczne mody się zmieniły, gusta publiczności również, pojawiła fala nowych artystów a dla London Boys skończyła się dobra passa i największe sukcesy należały już do przeszłości. Brzmi znajomo Oskarze ?. Po tym, ich późniejsze nagrania odniosły niewielki sukces komercyjny, bez dalszych wpisów na brytyjskich listach przebojów. Jednak w sumie London Boys sprzedali 4,5 miliona rekordów na całym świecie - i tego im nikt nie odbierze. Wkrótce nadszedł kolejny "cios" od zawistnego losu. Po tym, jak zostali upuszczeni przez wytwórnię płytową, zespół skutecznie się rozpadł. W 1995 roku, na krótko przed śmiercią, zreformowana wersja grupy, za pośrednictwem Polydor, nagrała album crossovera o nazwie Hallelujah Hits, który włączył aranżacje Eurodance do tradycyjnych kompozycji religijnych - czyli eksperymentowali z chyba niedocenionym gatunkiem jakim był: sacro-synth-pop, a szkoda.


My wraz z redaktorami naczelnymi zdecydowaliśmy jednak na przypomnienie innego - może i jeszcze bardziej "reprezentatywnego" przeboju London Boys - "I`m gonna give my heart". Mając "błogosławieństwo" już tym razem wyłącznie Gniewaszewskiego - postanowiliśmy dogłębnie przeanalizować tekst. Co chcieli ci pozornie "podskakujący-jakże-męscy-chłoptasie-z-dopasowanymi-niczym-młody-jerzy-grunwald-spodniami-gdzie-mogą-się-skryć-ich-okrągłe-i-twarde-jak-skała-w-mount-rushmore-poślaki-i-nie-mniej-obcisłymi-koszulkami-spod-których-możemy-z-zapartym-tchem-podziwiać-ich-jakże-imponującą-jak-u-antycznych-gladiatorów-przystało-stymulującą-wyobraźnię-wrodzoną-muskulaturę" nam przekazać ?. Nie zwlekajmy więc ani chwili dłużej :D


"... I'm gonna give my heart
I'm gonna give my heart
I'm gonna give it,
Never leave a teardrop in the dark
I'm gonna take my pride
The trouble and the strife
This time you'll find me standin' up and quiet
Prepared to fight

I'm gonna take you up
I'm gonna take you down
I'm gonna step into your life and turn it
Round an' round
I'm gonna kiss your lips
I'm gonna feel your hips
I'm gonna let your body melt into my fingertips

Nothing ever last forever
nothing stays the same
In the world you will discover
Rainbows follow rain:

I'm gonna give my heart
Gonna give it from the start
Give it; right from the start
Yes I'm gonna give my heart
Gonna give it all I got
And heaven knows I got a lot.

Gonna give my heart
Gonna give my heart
I'm gonna give it all I got
Gonna give my heart
Gonna give my heart
I wanna give you all my love.

I'm gonna saddle up
Don't wanna settle down
I'm gonna saddle up tonight
We're gonna paint the town
No matter what you say
No matter how you pray
I'm sick and tired of waitin' for you,
Walking in the rain...."



A teraz nasze słowiańskie tłumaczenie:



"... Mam zamiar dać moje serce
Mam zamiar dać moje serce
Dam go ,
Nigdy nie zostawiaj łzy w ciemności - nawiązanie do "Crying in the Rain" Whitesnake - znający podejście do "TYCH" spraw

Coverdale`a - wiedzą doskonale o co chodzi
Zamierzam zabrać moją dumę - Frank Zappa opisał to w "Swallow My Pride"
Kłopoty i konflikty,
Tym razem znajdziesz mnie stojącego i cichego
Przygotowanego do walki - o taaaaak, gotowi do "walki" to oni byli w każdym momencie.... ciekawe jak
medycyna wytłumaczy ten niewątpliwy fenomen ?..... :roll:

Zabiorę cię
Zabiorę cię w dół
Wkroczę w Twoje życie i je przekręcę - a jak już "wkroczą" bez pardonu, to się dopiero zacznie......
W kółko i w kółko
Będę całować twoje usta
Będę czuć biodra - aluzja do francuskiej klasyki - Serge Gainsbourg również coś tam o "...
Entre tes reins..."


Pozwolę by Twoje ciało stopniało w moich palach - nie wymaga wyjaśnień, oni naprawdę byli "HOT", niejedna się "sparzyła".

Nic nigdy nie trwa wiecznie
nic nie pozostaje takie samo
Odkryjesz w świecie, że
Tęcze podążają za deszczem,

Mam zamiar dać moje serce
Dam go już na starcie
Daj go, już na starcie,
Tak mam zamiar dać moje serce
Zamierzam dać wszystko co mam
I niebiosa wiedzą, że mam sporo - oj tak, "mieli sporo".....cholerni szczęściarze :D , przynajmniej spełnieni

Dam moje serce
Dam moje serce
Mam zamiar dać to wszystko, co mam
Dam moje serce
Dam moje serce
Chcę dać ci całą moją miłość .

Będę w siodle - też nie trzeba zbyt wiele wyjaśniać i szkicować.
Nie chcę się ustatkować
Będę w siodle dziś wieczorem
Pomalujemy miasto
Bez względu na to, co powiesz
Bez względu na Twoje modlitwy
Mam dość czekania na Ciebie
Brodząc w deszczu...." - i znów na finał Whitesnake Coverdale`a.....


I teraz przed weekendem po raz kolejny rozwialiśmy wszelkie wątpliwości :wink:
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Inkwizytor
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4760
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Re: Zbigniew Gniewaszewski - "Istny Cyrk" ?...

Post autor: Inkwizytor »

Kilka dni temu szumnie fetowaliśmy (by tradycji stało się zadość) "Dzień Kobiet". Wszystkie nasze redakcyjne koleżanki, oddane (ale nie "aż TAK") od lat czytelniczki jak również "subskrybentki" otrzymały piosenkę z dedykacją śp. Eda Hulewicza "Za Zdrowie Pań". Zawsze przy tej uroczystej okazji przypominamy, iż śp. Hulewicz swego czasu wygrywał bezkonkurencyjnie wszelkie ankiety i sondy w jakże wdzięcznej kategorii: "... Kogo byś chciał zaje..... w nadchodzącym roku ?..." :D . Takim cieszył się bezgranicznym uwielbieniem i żarliwą miłością w narodzie. Jednak zostawmy ten temat - chociaż może nie do końca. Skupmy się na kobietach - a konkretnie na odrobinkę ostatnio "podupadłej" gwieździe czyli Beacie z Bajmu - od lat znana jako "Beata K." :wink: . Ta sama, która po koleżeńsku nie raz deklarowała się, że odwiezie po festiwalu w Opolu "mniej-dobrze-dysponowanych-swoich-kolegów-i-koleżanki-po-fachu". Gniewaszewski sprytnie podsunął nam pewien trop - jak jeszcze bardziej uczynić klarowny i zrozumiały tekst dotyczący "Nie Budź We Mnie Bestii" (bo-wiadomo-co). Bestia... bestia.... demon.... czyli jakiś diabeł. No to nikt inny nie nadaje się do tego lepiej niż Beata K. W tym roku świętuje swój pewien mało przyjemny "jubileusz". Prawie dokładnie 10 lat temu rozwiodła się w tempie ekspresowym ze swoim ukochanym i menago w jednym (rozprawa miała podobno trwać 15 minut - absolutny rekord w krajowym i światowym szoł biznesie) Andrzejem Pietrasem. Jak to nasi drodzy "krajanie" - wszelkiej maści artyści pochodzący z lubelskiego - są szczególnie bliscy naszemu sercu. O dziwo - mimo smutnego finału małżeństwa, które trwało ok 37 lat i NAD WYRAZ udanego "pożycia" (Beata K. - nigdy, jak pewna posłanka - nie miała oporów podkreślić jak udane było ich pożycie.... "owsiankowe..." :D , nie raz łamano sobie głowę - co Maria Callas widziała w "takim" Onasisie - wtedy bardziej "wtajemniczeni" również ze stoickim spokojem i znawstwem mówili wprost - On miał TEN "cios", którego potrzebowała - i wszystko jasne ? - Andrzej Pietras należał do rzadkiej kategorii "prawdziwych mężczyzn", którzy również TEN "cios" posiadali i dużo dużo więcej - np. wyjątkową matkę. Beata K. nigdy nie mogła się nachwalić "jaka Teściowa to zacna kobieta" - miała z nią lepszy kontakt niż z własnymi rodzicami, którzy nigdy nie rozumieli jej artystycznych inklinacji - ba... to wręcz teściowa wychowała ich 2 córki, bo (do czasu) zgrany na scenie i na sianie tandem K. & Pietras byli zajęci rozkręceniem kariery Bajmu). Rozstanie okazało się niezłą pożywką dla wszelkiej maści quasi-dziennikarskich-hien, ich nikczemność, podłość, chora fantazja wręcz nie miała granic. Zwykle nie zniżalibyśmy się do ich poziomu...ale tym razem z przyjemnością zrobimy wyjątek :D . Na początku musimy podkreślić , że ABSOLUTNIE nie zgadzamy się z tą linią i takim stylem "dziennikarstwa muzycznego" - pisano m.in, że Pietras od lat ubóstwiał wręcz zabawiać się z małolatami, że był niczym Epstein & Weinstein & Polański w jednym od tego uzależniony, że wpadł w inny % nałóg itd itd. Coś okropnego - to trzeba piętnować :wink: . Później dziwiono się dlaczego Beata K. została zgarnięta za jazdę również pod wpływem %. Wokalistka prosiła o wyrozumiałość - prawie jak w programach u Jaworowicz - "... na Boga, nie jesteśmy zrobieni z gliny, my również mamy SERCA i uczucia...". Chyba niewiele to pomogło. Nic to. Zajmijmy się ważniejszym - czyli muzyką.


Rzecz o "Bestii" - czyli "Diabelski Krąg". Jeśli wierzyć źródłom zarówno muzyka jak i malowniczy tekst są dziełem wyłącznie Beaty (taka zdolna Bestia). Mimo, że Bajm od dekad zajmuje NALEŻNE MIEJSCE W Panteonie "wielce-zasłużonych-gigantów-krajowej-sceny-muzycznej" - to nie brakuje LUK, które należy uzupełnić. Z tym utworem również wiąże się ciekawa historia. Najpierw znalazł się na kolorowej kasecie - debiucie....

https://www.discogs.com/release/2606730-Bajm-Bajm


....ale zabrakło jej na winylowym odpowiedniku. Na mało kolorowym winylu piosenką nr. 3 jest "W Drodze Do Jej Serca".



https://www.youtube.com/watch?v=ZMopa_V ... rt_radio=1



https://www.youtube.com/watch?v=8nZz7bF ... rt_radio=1


Śledzący czujnie dorobek "ziomków z lubelskiego" zauważyli, że wersje z obu albumów się nieco różnią. Pierwotna wersja z "kolorowej" kasety okazała nieco "łagodniejsza" od tej późniejszej z lp. "Martwa Woda". Co również ciekawe - wspomniana "Martwa Woda" - gdy ukazała na CD - nie zawierała oryginalnej okładki tylko zmienioną. To dowód na to jak wiele luk zostało do WYPEŁNIENIA w ich oficjalnej dyskografii. Nie tylko chodzi o dziurę pomiędzy ich debiutem w Opolu (o czym przeczytamy w MCMLXXXVI tomie jemu poświęconemu) "Piechotą do Lata" i innymi folkowymi kawałkami zainspirowanymi The Mamas & The Papas (które ma w swoich archiwach niezawodne Radio Katowice) - a pierwszym lp.


https://www.discogs.com/master/44057-Bajm-Martwa-Woda


https://allegro.pl/kategoria/muzyka-pop ... snik=Winyl


Teraz oryginalny tekst pióra Beaty:



"... Kogo diabeł opęta
Człowiek nigdy nie zmieni już
Kochany, pamiętaj
Nie pomoże Ci żaden cud
Mam oczy zamknięte
I zupełnie kamienną twarz
Czarna łuna na niebie to znak
Że porwie Cię diabelski wiatr


Czarne dłonie silnych rąk
Tworzą już diabelski krąg
Śpiewaj, śpiewaj z nami wraz
Jeśli czarną skórę masz


Nie ma miejsca dla Ciebie
Ani na ziemi, ani w niebie
W piekle karmić Cię będą
Czarną kawą i czarnym chlebem
Smoła w kotłach się grzeje
Widły same już idą w ruch
Czarna łuna na niebie to znak
Że porwie Cię diabelski wiatr


Czarne dłonie... itd. itd. itd. etc. etc...( Yowza, yowza, yowza, tere-fere-bara-bara-patataj... :D "


Kogo diabeł opęta... itd. itd. itd. etc. etc...( Yowza, yowza, yowza, tere-fere-bara-bara-patataj... :D


O czym traktuje tekst ? - warto przytoczyć kilka wybitnych fragmentów:

- "... Kogo diabeł opęta..." - mamy i "komedię małżeńską" Opętanie Żuławskiego, ale również "...mamooooo.... opętał mnie demooon..." Satany Kukiza & Piersi

- "... Mam oczy zamknięte..." - pytanie - czy aby na pewno "szeroko zamknięte" ?,

I chyba mój ulubiony - "... W piekle karmić Cię będą, Czarną kawą i czarnym chlebem...". A to już jest w ogóle zaskakująca zbieżność z rzekomo kulinarnymi preferencjami i iście ascetycznym trybem życia pewnego "Krwawego Felusia" - niby nie kobieta, nie artysta estradowy, a też "Bestia" :roll: .
...Nobody expects the Spanish inquisition !
ODPOWIEDZ