Journey

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
B.J.
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 14056
Rejestracja: 11.04.2007, 21:33

Journey

Post autor: B.J. »

Journey
(1975 Columbia Records)

Obrazek

Utwory:
1..Of a Lifetime (Tickner, Rolie, Schon) 6:50
2. In the Morning Day (Valory, Rolie) 4:22
3. Kohoutek [Instrumental] (Schon, Rolie) 6:43
4. To Play Some Music (Rolie, Schon) 5:16
5. Topaz [Instrumental] (Tickner) 6:11
6. In My Lonely Feeling/Conversations (Valory, Rolie) 4:55
7. Mystery Mountain (Tickner, Rolie, Valory) 4:23

Swego czasu Włodek pozwolił sobie w Wielkiej Grze na krótka dygresję nt. zespołu Journey i jego dwóch pierwszych, udanych płyt. Zachęcony tą wypowiedzią, mimo, że postrzegałem Journey przez pryzmat jednego przeboju z lat `80 (a te lata to wiadomo nic dobrego ;) , sięgnąłem po debiutancki album grupy. Dzięki, Włodku :)
Zespół założyli w 1973 roku byli członkowie bandu Santana (tak, ci od Carlosa): gitarzysta Neal Schon oraz klawiszowiec i wokalista Gregg Rolie. Kolejną znaną postacią był Aynsley Dunbar - perkusista, mający już za sobą doświadczenia z liderowania własnemu bandowi Aynsley Dunbar Retaliation i ze współpracy z Frankiem Zappą, Johnem Mayallem, Jeffem Beckiem, Bonzo Dog Band, Mothers of Invention, Lou Reedem i Davidem Bowie. Skład uzupełniali gitarzysta George Tickner i basista Ross Valory. I ta piątka właśnie nagrała debiutancki album grupy, który ukazał sie w 1975 roku.
Jaka to muzyka? Dobra, bardzo dobra. Kiedy wrzuciłem utwór pt. Topaz w Wielkiej Grze z pytaniem kto gra?, odpowiedzi były następujące: Colosseum, Al di Meola, Bill Connors, East Of Eden, Spyro Gyra. Niezłe rekomendacje i w pełni zasłużone. Mamy tu do czynienia z porządnym jazz-rockiem z naciskiem na rock i to progresywny (patrząc przez pryzmat złożoności utworów i technik wykonania). Cały zespół robi świetną robotę i słychać, że panowie mają pojęcie o grze na instrumentach - zresztą połowa nagrań jest instrumentalnych, żeby mogli się "wyhasać". I bardzo dobrze! Już otwierająca płytę melodyjna gitarowa zagrywka brzmi bardzo obiecująco i obietnica ta zostaje w trakcie słuchania całości spełniona. Pojawiają się na płycie spokojne pieśni (In The Morning Day, która z rzewnej ballady zamienia się w rozpędzona lokomotywę, czy In My Lonely Feeling przechodzące w jazzujące Conversations), jest nawet przebojowa piosenka To Play Some Music z zadziorną gitarową solówką. Zresztą gitara Schona i jeszcze organy Roliego to główne filary brzmienia zespołu i chyba dlatego najbardziej podobają mi długie, instrumentalne Kohoutek i Topaz. Płytę zamyka rockowa, utrzymana w średnim tempie piosenka Mystery Mountain, po której wybrzmieniu ciekaw jestem, co było dalej na wydanej rok później płycie Look Into the Future.
Tymczasem gorąco zachęcam wszystkich forumowiczów do odsłuchania debiutanckiej płyty Journey. Bo to jest rockjazz po prostu :)

P.S.
Tutaj znajdziecie ciekawą, anglojęzyczną notkę o tej płycie z odwołaniami do wczesnego Rush i Nektar.

P.S. 2
Świadom jestem, że później, w latach `80 zespół ułagodził brzmienie i grał poprocka, ale myślę, że mozna tu pisać o tym co dobre, w tym np. o projektach gitarzysty Neala Schona.

Obrazek[/i]
Awatar użytkownika
Jakuz
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 7028
Rejestracja: 11.04.2007, 16:50
Lokalizacja: Częstochowa

Post autor: Jakuz »

Debiut Journey to kapitalna rzecz! Usłyszałem ją pierwszy raz kilka lat temu i uszom nie wierzyłem ;) Mając w pamięci ich "przeboje" z początku lat 80-ych była to dla mnie cudowna wręcz niespodzianka. Ileż energii jest w tej muzyce - wyrywa z obuwia! :D
Awatar użytkownika
Inkwizytor
japońska edycja z bonusami
Posty: 3737
Rejestracja: 06.05.2007, 19:19
Lokalizacja: Monty Python`s Flying Circus

Post autor: Inkwizytor »

Taaaki skład na pewno nie mógł wyprodukować gniota. A czy nie podobnie ma się kwestia debiutu Scorpions w porównaniu do tego co grali dekadę później ?. A Lonesome Crowe to super granie.
...Nobody expects the Spanish inquisition !
Awatar użytkownika
Włodek
epka kompaktowa
Posty: 1198
Rejestracja: 12.04.2007, 07:29

Post autor: Włodek »

Bardzo dobra jest również ich druga płyta Look Into The Future (1976) - może nie tak porywająca jak debiut, ale słucha się jej z wielką przyjemnością. Następnych dokonań nie znam, z tego jednak co czytałem to chyba dobrze - panowie ponoć znacznie obniżyli loty.
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Późniejsze płyty to zmiana stylu na AOR i to też jest niezłe, tak do początku lat 80. Chociaż mam na wideo ich dwa koncerty, z 1981 i 1983 roku, i tam naprawdę ładnie panowie grają. Fajne, proste, rockowe piosenki, które przełożyły się na wiele, wiele milionów sprzedanych płyt :)
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
rockowy
japońska edycja z bonusami
Posty: 3158
Rejestracja: 11.04.2007, 21:26
Kontakt:

Post autor: rockowy »

Doszło nawet do tego, że niektóre obecnie produkowane syntezatory mają brzmienie podpisane w stylu "SeparateWays" :D
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 25773
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

Drugiej i trzeciej płyty nie znam, pierwsza faktycznie jest b.dobra. Bardzo dobra jest też pierwsza z Perrym - tam jest np. "Wheel in The Sky". Doskonały jest koncert "Captured" - wymiatają jak trzeba. Ktoś kiedyś mówil o Journey jako o soft rocku. Po wysłuchaniu w/w koncertówki stwierdziłem - chciałbym być zawsze taki "soft" jak oni na tym koncercie...
:D

Z późniejszych podoba mi się "Escape". "Evolution" i "Departure" są takie średnie. "Frontiers" jest pół na pół - 5 numerów b.dobrych, 5 rzęchów. Dwie ostatnie plyty - "Arrival" i "Generations" - (bez Perry'ego) są też całkiem udane - mogłyby być krótsze, tak typowo po 45 minut - to byłoby jeszcze lepiej. To piszę ja - WOJTEKK, człowiek, ktory BAAAAAARRRRDZO lubi AOR. Tak, że trzeba brać poprawkę na wiatr.

Ale koncert i "Infinity" polecam z czystym sumieniem.
Ostatnio zmieniony 20.06.2007, 21:09 przez WOJTEKK, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 25773
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

Obrazek

"INFINITY"

"Lights" (Perry/Schon) – 3:10
"Feeling That Way" (Dunbar/Perry/Rolie) – 3:27
"Anytime" (Fleischman/Rolie/Schon/Silver/Valory) – 3:28
"La Do Da" (Perry/Schon) – 3:01
"Patiently" (Perry/Schon) – 3:20
"Wheel in the Sky" (Fleischman/Schon/Valory) – 4:12
"Somethin' to Hide" (Perry/Schon) – 3:26
"Winds of March" (Fleischman/Perry/Rolie/Schon/Schon) – 5:04
"Can Do" (Perry/Valory) – 2:39
"Opened the Door" (Perry/Rolie/Schon) – 4:34


Personnel
Steve Perry - co-lead vocals
Neal Schon - guitar (acoustic and electric), vocals, producer
Gregg Rolie - keyboards, co-lead vocals, producer
Ross Valory - bass, vocals, producer
Aynsley Dunbar - drums and percussion, producer


Obrazek

"CAPTURED"

Side A
"Majestic" – 0:41
"Where Were You" – 3:22
"Just The Same Way" – 3:37
"Line Of Fire" – 3:25
"Lights" – 3:30
"Stay Awhile" – 3:15

Side B
"Too Late" – 3:44
"Dixie Highway" – 6:51*
"Feeling That Way" – 3:14
"Anytime" – 4:27


Side C
"Do You Recall" – 3:26
"Walks Like A Lady" – 7:05
"La Do Da" – 7:02


Side D
"Lovin', Touchin', Squeezin'" – 5:14
"Wheel In The Sky" – 5:03
"Any Way You Want It" – 3:39
"Party's Over (Hopelessly In Love)" – 3:43


Personnel
Steve Perry - vocals
Neal Schon - guitar (acoustic and electric), vocals, producer
Gregg Rolie - keyboards, vocals, producer
Steve Smith - drums and percussion, producer
Ross Valory - bass, vocals, producer

* - opublikowany tylko na tej płycie
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

"Infinity" to było moje pierwsze zetknięcie się z Journey, na drugiej stronie kasety miałem nagrane "Equinox" Styxu. Tak trochę zdarłem tę taśmę, bo nie mogłem się oderwać od tego grania :D
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Majkel
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4550
Rejestracja: 11.04.2007, 18:21
Lokalizacja: Stalinogród

Post autor: Majkel »

Przebojowe Journey, podobnie jak Asia czy Toto, za cholerę mi się nie podoba. Świetni muzycy marnują czas na pitolenie dla nastoletnich panienek. Przeca od tego jest George Michael i jemu podobni :roll:
Za to dwie pierwsze płyty naszych bohaterów to pierwsza klasa! Rock-jazz pełną gębą, z tym, że w odróżnieniu od innych przedstawicieli tego gatunku, muzyka Journey unosi słuchacza lekko nad ziemią (chyba tylko Earth Band niejakiego Manna Manfreda grał podobnie). Kilkanaście lat temu nagrałem sobie Journey i Look into the Future na kasecie, którą parę lat temu zeżarły mi trantitle. Dopiero w ubiegłym roku, po dłuugim polowaniu jedynka trafiła na moją półkę. Dwójkę, dzięki Jednemu Takiemu ;) mam na kopii, ale kiedyś też sprawię sobie oryginał :D
Awatar użytkownika
WOJTEKK
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 25773
Rejestracja: 12.04.2007, 17:31
Lokalizacja: Lesko

Post autor: WOJTEKK »

Majkel pisze:Przebojowe Journey, podobnie jak Asia czy Toto, za cholerę mi się nie podoba. Świetni muzycy marnują czas na pitolenie dla nastoletnich panienek. Przeca od tego jest George Michael i jemu podobni :roll:
Nie jestem nastoletnią panienką, a takie przebojowe granie bardzo mi sie podoba. A Tarkus też nie jest nastoletnią panienką. Wychodzi na to , że to nie tylko muzyka dla siusiumajtek. Ale to chyba i tak ówczesnych , bo teraz... to nawet nie wiem, co współczesne nastolatki sluchają. I chyba lepiej , żebym nie wiedział. :D
Nie ma ludzi niezastąpionych. Oprócz The Rolling Stones.

http://artrock.pl/
Awatar użytkownika
rockowy
japońska edycja z bonusami
Posty: 3158
Rejestracja: 11.04.2007, 21:26
Kontakt:

Post autor: rockowy »

Majkel pisze:Przebojowe Journey, podobnie jak Asia czy Toto, za cholerę mi się nie podoba.
A ostatnie Toto słyszał? ;)
Awatar użytkownika
Majkel
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4550
Rejestracja: 11.04.2007, 18:21
Lokalizacja: Stalinogród

Post autor: Majkel »

Nie chciałem nikogo urazić, przepraszam jak by co, ale tak mi się kojarzą słodkie melodyjki grane przez odpicowanych miśków, nic nie poradzę ;)
Awatar użytkownika
Majkel
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4550
Rejestracja: 11.04.2007, 18:21
Lokalizacja: Stalinogród

Post autor: Majkel »

rockowy pisze: A ostatnie Toto słyszał? ;)
Nie, ale miałem kiedyś nagrane jakieś płyty z lat 80-tych. To taka sympatyczna, niedźwiedzka muzyczka - nie dla mnie ;) .
Awatar użytkownika
rockowy
japońska edycja z bonusami
Posty: 3158
Rejestracja: 11.04.2007, 21:26
Kontakt:

Post autor: rockowy »

Nie masz co przepraszac, masz sobie posluchac ostatniego Toto, ktore ze slodkimi piosenkami ma tyle, co ja z baletem. Panowie graja mocno, momentami progresywnie, owszem - z amerykanskiem zacieciem i produkcja - ale calosc jest doskonalym rockowym albumem. Goscinnie gra Ian Anderson, a momentami to brzmi bardziej jak Deep Purple zmieszany ze Styxem :)

Chociaz ja moge miec skrzywione spojrzenie, ja tam Asie lubie :D
ODPOWIEDZ