Gong

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: Bartosz, Dobromir, gharvelt, Moderatorzy

Gość
cylinder Edisona
Posty: 15
Rejestracja: 21.07.2007, 18:19

Gong

Post autor: Gość »

'You' 'Radio Gnome' 'Camembert Electrique' to bardzo dobre płyty.
Steve Hillage wydał też kilka dobrych solowych.
Ciekawa, czasami trochę zakręcona muza.
Dobry klimat.

G.
...play me my song...
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Gong nie nagrał takiej płyty "Radio Gnom". Za to wspólnym tytułem "Radio Gnome Trilogy" określa się płyty "Flying Teapot", "You" i "Angel's Egg" - moje zdecydowanie ulubione w dyskografii grupy. Urocza mgiełka narkotycznego szaleństwa i fajne poczucie humoru - przecież "Radio Gnome..." głosi tezę, że Wszechświat jest jednym, wielkim i nieskończonym orgazmem :D
A ilu świetnych instrumentalistów - Hillage, Mahlerbe, Blake, Moerlen plus goście od Bruforda po Oldfielda :)
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Windmill
japońska edycja z bonusami
Posty: 3927
Rejestracja: 11.04.2007, 08:07
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontakt:

Post autor: Windmill »

do wykasowania
Ostatnio zmieniony 27.07.2007, 17:25 przez Windmill, łącznie zmieniany 1 raz.
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Gość
cylinder Edisona
Posty: 15
Rejestracja: 21.07.2007, 18:19

Post autor: Gość »

Tarkus pisze:Gong nie nagrał takiej płyty "Radio Gnom"...

Dobra, cały tytuł:
'Radio Gnome Invisible Part II - Angel's Egg'

G.
...play me my song...
Awatar użytkownika
Kasia S.
maxi-singel kompaktowy
Posty: 724
Rejestracja: 11.04.2007, 23:18
Lokalizacja: Katowice/Kluczbork
Kontakt:

Post autor: Kasia S. »

Ja w zasadzie dopiero dzisiaj po raz pierwszy zetknęłam się z muzyką tego zespołu. Wiem... wstyd się przyznać, no ale już tyle się naczytałam i nasłuchałam na ich temat, że musiałam sama sie przekonać ;).

Dzisiaj zapoznałam się z zawartością płyty Camembert Electrique, no i nie mogę napisać nic innego jak - kawał świetnej muzyki. To jedne z moich ulubionych klimatów. Progresja zmieszana z delikatną (aczkolwiek znaczącą) nutą psychodelii :D.
bt
singel analogowy
Posty: 349
Rejestracja: 03.07.2007, 11:56

Post autor: bt »

Moim ulubionym albumem Gongu jest Flying Teapot.To pomieszanie jazzu,muzyki rockowej i psychodeli jest kapitalne.No i David Allen śpiewający na poważnie tak nonsenowne rzeczy,klimat rodem z Monthy Pytonów.Reszta Trylogii lubie bardzo ale nie tak jak Flying Teapot.Bardzo lubie również wcielenie Gongu Pierra Moerlena.Shamal byłby kapialny,gdyby nie wokal Mike'a Howletta(ale to i tak świetna płyta),a na Gazeuse jest niepowtarzalny Holdsworth.
Tarkus pisze:plus goście od Bruforda po Oldfielda Smile
No,ale Bruford nie zagrał na żadnej płycie Gongu,niestety.Ja przynajmniej takiej nie znam.Czy ktoś w ogóle zna okoliczności współpracy Bruforda z zespołem Gong?
boczeq
epka analogowa
Posty: 844
Rejestracja: 17.04.2007, 16:57

Post autor: boczeq »

Nie jestem pewien ale w jakimś wywiadzie ( z Weissem?) Bruford mówił o współpracy z Gongiem. Było to chyba w okolicy Gazeuse?
Awatar użytkownika
greggery peccary
kaseta "metalówka"
Posty: 290
Rejestracja: 15.04.2007, 20:52

Post autor: greggery peccary »

Bill koncertował z Gongiem. Chyba to było zaraz po odejściu z King Crimson, czyli coś koło 1974 roku.


http://www.cogs.susx.ac.uk/users/ronc/g ... uford.html
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Windmillu, jesteś bezpodstawnie agresywny, naprawdę.

Co do Billa B. to już Greggery podrzucił linka, a ja mam w zbiorach koncert Gong w składzie z Brufordem. Brzmi to nieco inaczej, podobnie zresztą brzmiał Genesis w składzie z Billem - specyficzne podejście do perkusji, inne niż Moerlena.

Gong to też fajny przykład na przewartościowanie stylu - okres allenowski i moerlinowski to zupełnie inna muzyka.
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Windmill
japońska edycja z bonusami
Posty: 3927
Rejestracja: 11.04.2007, 08:07
Lokalizacja: Świętochłowice
Kontakt:

Post autor: Windmill »

do wykasowania
Ostatnio zmieniony 27.07.2007, 17:21 przez Windmill, łącznie zmieniany 1 raz.
"Z układnością mi nie do twarzy. (...) Zresztą nie lubię zachowywać się układnie; nudzi mnie to."
Robert Walser "Małe poematy" [1914]

http://riversidebluesnr2.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Toś się, chłopie, dowartościował :shock:
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Okechukwu
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5192
Rejestracja: 07.06.2007, 10:49

Post autor: Okechukwu »

A za Gongiem akurat nie przepadam. Mieli sporo bardzo oryginalnych i świeżych pomysłów, ale zupełnie mi nie odpowiada ten pół- zappowski/pół monthypytonowski rodzaj humoru, jaki prezentują na wczesnych płytach. Z kolei i ch późniejsze płyty w rodzaju You brzmią dla mnie zbyt "spaycowo", zbyt hawkwindowsko. Tak naprawdę lubię tylko "Angel's Egg" bo jest tam masa odniesień do folkloru różnych narodów (zwłaszcza Azji) i kapitalna stylizacja na francuskie szlagiery z lat 50- "Prostitute Poem"
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Ale taką czysto "kabaretową" płytą Gongu był chyba tylko "Camembert Electrique". No, ok - przesłanie "Radio Gnome Trilogy" też do najmadrzejszych nie należało :) Ale muzyka była z płyty na płytę lepsza.
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
bt
singel analogowy
Posty: 349
Rejestracja: 03.07.2007, 11:56

Post autor: bt »

greggery peccary pisze:Bill koncertował z Gongiem. Chyba to było zaraz po odejściu z King Crimson, czyli coś koło 1974 roku.


http://www.cogs.susx.ac.uk/users/ronc/g ... uford.html
Dziękuje za linka.Z tego co można przeczytać oraz z tego co napisał Tarkus wynika,że Bill Bruford nie grał razem z Pierrem Moerlenem,ale jako jego zastęsptwo jeszcze zanim odszedł David.Ha,zawsze myślałem,że jego współpraca z Gongiem była późniejsze,biorąc pod uwagę jego upodobania do grania wsplnie z innymi perkusistami,wyjaśniałoby też to skąd znał się z Alanem Holdsworthem.Ale jak widać,było zupełnie inaczej.

Tarkus pisze:Ale taką czysto "kabaretową" płytą Gongu był chyba tylko "Camembert Electrique". No, ok - przesłanie "Radio Gnome Trilogy" też do najmadrzejszych nie należało Smile Ale muzyka była z płyty na płytę lepsza.
Troche się z tym nie zgadzam,bo akurat jak dla mnie to Flying Teapot jest najlepszą płytą z całej trylogii.Na początku bardzo lubiłem You,ale jakoś szybko mi się osłuchało i rzadko obecnie wracam do tego nagrania.
Jajcarskie podejście muzyków Gongu,nawiązywanie do kabaretu itp.uważam za istotny element ich muzyki.Od samego początku odrózniali się od szeregu zespołów grających patetyczne epickie songi,w których nie było miejsca na jakiekolwiek lekkie podejście do muzyki.
Awatar użytkownika
Bartosz
digipack
Posty: 2642
Rejestracja: 02.05.2010, 10:06
Lokalizacja: Kraków

Post autor: Bartosz »

Kolejni z moich ulubieńców leżą odłogiem ;) To tym bardziej zaskakujące, że w zeszłym roku wyszła nowa płyta w bardzo interesującym przecież składzie (Steve Hillage!), nawiązująca muzycznie i tekstowo do Trylogii RGI ,a tutaj ani słowa :shock:

2032 to nie jest wielka płyta, z całą pewnością jest zbyt długa (jestem zwolennikiem winylowych 45 [lub mniej] minut), ale mnie, jako fana (ale nie fanatyka ;) ) zespołu zainteresowała. Miejscami naprawdę bardzo zbliżyli się stylistycznie do tego, co grali na You. Promujące płytę How To Stay Alive, z rapującym Daevidem Allenem zaskakuje, ale raczej pozytywnie, a takie numery jak Guitar Zero, Portal albo Pinkle Ponkle są naprawdę pierwsza klasa! Miejscami tylko starczy głos Gilli Smyth uświadamia nam że to album z 2009 roku.

Ogólnie, co do samego zespołu, to najbardziej lubię Radio Gnome Invisible. You faktycznie dość szybko się nudzi i w tej chwili najbardziej podoba mi się chyba Flying Teapot. Lubię też płyty Pierre Moerlena (zwłaszcza Downwind), chociaż wielu jeszcze nie słyszałem. W ogóle tych wszystkich projektów okołoGongowych jest multum. Lubie ten zespół, ale nie jestem takim maniakiem żeby się w to wszystko wgryzać. Za to płyty z Holdsworthem niezbyt mnie kręcą. Expresso II jeszcze jest ok, ale Gazeuse uważam za album najzwyczajniej w świecie nudny. Przegadany, czy raczej przestukany. Chociaż raczej nie sam fakt nadmiaru instrumentów perkusyjnych mnie od tej płyty odpycha, bo równie stukające Leave It Open PM Gongu mogę słuchać o każdej porze dnia i nocy. Ale połączenie bębnienia, dudnienia, pikania i gonitwy Holdswortha po skalach jest dla mnie mało strawne.
ODPOWIEDZ