The Cure

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

esforty
japońska edycja z bonusami
Posty: 3975
Rejestracja: 26.01.2010, 11:45
Lokalizacja: Łódź

Re: The Cure

Post autor: esforty »

No, tak!
Zanim tam pojedzie , zrobię Mu "kartkówkę" z częstotliwości, czy coś takiego...
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Awatar użytkownika
Maciek
box
Posty: 8776
Rejestracja: 15.04.2007, 02:31

Re: The Cure

Post autor: Maciek »

Layla, też czekałem na Burn. W przedkoncertowej rozgrzewce przypomniałem sobie ten utwór i bardzo bardzo go polubiłem. Aż nabrałem ochoty, żeby obejrzeć ponownie (po ponad 20 latach) Kruka.
Adoptuj, adaptuj i ulepszaj.
Awatar użytkownika
Layla
kaseta "metalówka"
Posty: 265
Rejestracja: 11.04.2013, 22:14

Re: The Cure

Post autor: Layla »

Znam "Burn" z innych źródeł niż z "Kruka", muszę w takim razie ten film zobaczyć, tym bardziej że cała ścieżka dźwiękowa wydaje się być atrakcyjna.
Jak Błyskawica gdy się Dzieciom
Jej istotę naświetla
Prawda musi razić stopniowo
By się nie oślepło –

Emily Dickinson
Awatar użytkownika
gharvelt
zremasterowany digipack z bonusami
Posty: 5744
Rejestracja: 14.04.2014, 20:52
Lokalizacja: Kraków

Re: The Cure

Post autor: gharvelt »

Layla pisze: 21.10.2022, 14:23 ...A ja tylko miałam nadzieję, że pojawi się "Burn" i rzeczywiście pojawiło się
Maciek pisze: 21.10.2022, 14:32 też czekałem na Burn. W przedkoncertowej rozgrzewce przypomniałem sobie ten utwór i bardzo bardzo go polubiłem.
Natomiast mnie studyjna wersja "Burn" nigdy jakoś wielce nie porywała, a tymczasem wczorajsze wykonanie okazało się bardzo przekonujące. Z tych późniejszych kawałków (tj. wydanych po latach 80.) z przyjemnością posłuchałbym na żywo "The Loudest Sound", no ale tego akurat zespół nie zaplanował.
Awatar użytkownika
Heartbreaker
longplay
Posty: 1280
Rejestracja: 28.03.2009, 08:16

Re: The Cure

Post autor: Heartbreaker »

Niezłej jakości filmiki gość zamieścił z Krakowa.
https://youtu.be/TLyWgFKxXgw
https://youtu.be/AI7lg7XzLHE
Awatar użytkownika
alternativepop
remaster
Posty: 2193
Rejestracja: 29.11.2021, 19:00
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: The Cure

Post autor: alternativepop »

Ja już po łódzkim koncercie. To była moja czwarta przygoda z The Cure na żywo. Wcześniej widziałem ich w starej hali sportowej w Łodzi w 2000 r, w katowickim Spodku w 2008 r. oraz ponownie w Łodzi, tym razem już w Atlas Arenie w 2016 r. Najlepiej w pamięci zapisał mi się koncert z 2016 roku. I chyba ten wczorajszy nie przebił tego wrażenia. Najbardziej zapamiętam brawurowe wykonanie "A Forest" a także trójpak "Cold", "A Strange Days", "Burn". Niestety, ale nowe numery nie zrobiły na mnie jakiegoś powalającego wrażenia. Niestety, ale na tle starych numerów wypadają bladawo. No może, gdy w końcu The Cure wyda je na płycie (oby) zabrzmią lepiej. Na razie jednak nie przekonują mnie. Ogólnie z koncertami The Cure mam taki problem, że trudno mi je całościowo i konceptualnie docenić. Są super numery, czasami całe powalające fragmenty, ale z uwagi na ogólny eklektyzm twórczości zespołu i fakt, że setlista dobierana jest tak, żeby tę eklektyczność ukazać, cały koncert jest... no właśnie eklektyczny. Dołujące numery przeplatają się z utworami rozmarzonymi i banalnymi przebojami. Ale to mogłoby zagrać, gdyby jakoś dobrze dobrać i poukładać. I tu właśnie mam wrażenie, że setlista jest ułożona niezbyt wprawnie. Właściwie było tak prawie za każdym razem, gdy widziałem i słyszałem The Cure. Sorry, ale "The Walk" zaraz po "Fascination Street" kompletnie mi nie pasuje. No ale to tylko moje wrażenie. I tak jestem zadowolony z koncertu. Bo to The Cure. Jeden z najważniejszych zespołów w mojej historii słuchacza muzyki.

Setlista: https://www.setlist.fm/setlist/the-cure ... 146c1.html

Ponieważ jakiś czas temu stwierdziłem z przerażeniem, że po kilku latach praktycznie kompletnie nie pamiętam wrażeń z koncertów, na których byłem zacząłem ostatnio nagrywać filmiki. Dzięki temu wrażenie z koncertu jest utrwalone :). No a skoro już nagrywam, to dzielę się z innymi.

Filmiki nie są takiej dobrej jakości jak te, które zapodał kolega Heartbreaker, ale coś tam widać, coś ta słychać ;)

https://www.youtube.com/watch?v=LXvl2ZqmM-k
(koncert)
https://www.youtube.com/watch?v=NcXX9dqw78k
(bisy 1)
https://www.youtube.com/watch?v=J0pbImMp2xs
(bisy 2)
Awatar użytkownika
alternativepop
remaster
Posty: 2193
Rejestracja: 29.11.2021, 19:00
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: The Cure

Post autor: alternativepop »

No i powiem, że dzisiaj już dwa razy przesłuchałem swojego materiału z wczoraj i coraz bardziej mi się podoba ten koncert :))). Na pewno ulubione momenty to jak już pisałem:

6. Cold
7. A Strange Day
8. Burn


a także

12. Play for Today
13. 39
14. Shake Dog Shake


no i kapitalne "A Forest" poprzedzone równie wspaniałym "Hanging Garden"

18. The Hanging Garden
19. Primary
20. A Forest


Bardzo przyjemny był też sam początek koncertu:

2. Pictures of You
3. A Night Like This
4. Lovesong


Nawet to "Alone" całkiem mi się zaczęło podobać.

Mimo wszystko ja bym inaczej wymieszał ten sam zestaw utworów, który był wczoraj. "Friday I'm in Love" nie lubię i może być w bisach (ludzie nie darowaliby, gdyby tego nie było), ale inne hity naprawdę można było dać w zasadniczej części koncertu i ogólnie trochę poprzestawiać ze sobą poszczególne numery. No ale ogólnie i tak było SUPER!
Crazy
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4994
Rejestracja: 19.08.2019, 16:15

Re: The Cure

Post autor: Crazy »

Dziękuję wszystkim za powyższe opinie - szczególnie też dziękuję alternativepopowi za wrzucenie całości (!) koncertu, ja muszę przyznać, że był on dla mnie pewnym wyzwaniem, bo niewiele brakowało, abym w pewnym momencie po prostu położył się na tej płycie i odpłynął (a gdybym miał miejsce siedzące, to na bank bym kontemplował na śpiąco). W związku z tym fajne było dla mnie, mimo niedostatków technicznych, "powtórzenie" znacznych fragmentów tego występu via youtube i chyba bardziej doceniłem, że tam byłem ;-)

No bo, tak na pierwsze wrażenie, byłbym mniej skonny do ochów od moich przedpiszców. Parafrazując Maćka opinię o nagłośnieniu, koncert na szkolną czwórkę, nie jakąś bardzo mocną. Czyli wystarczająco, żebym był zadowolony, że byłem, ale niewystarczająco, żeby naprawdę porwać. Z kolei nagłośnienie to raczej na szkolną tróję, trochę krążyłem po tej płycie, nawet nie w poszukiwaniu legowiska, ale żeby wysokie częstotliwości mniej jazgotały. Nie mówię, że był jakiś dramat, stadion narodowy, była niezła selektywność i w ogóle, ale jakaś metaliczność, jakby skompresowanie brzmienia, nie należały do szczególnie przyjemnych w odbiorze.

Tutaj wypowiadam się oczywiście jako
Crazy się zna, to nam jutro powie.
he he, jednak ma wiedza nie jest wystarczającą, by odnieść się do kwestii ciepła i głębi basu ;-)
Natomiast odniosę się opozycyjnie do kwestii wokalu, na czym znam się lepiej i ja tutaj do Roberta Smitha mam dużo zastrzeżeń. Szczególnie boleśnie odczułem Lovesong, który brzmiał, jakby miłość była dawno uwiędła, oraz Play For Today, gdzie publika owszem pięknie zapiewała, ale główny pieśniarz sprawiał wrażenie, jakby wprost bał się wyższych rejestrów, żeby mu aby struna nie pynkła :-( Dynamiki brakowało mu wg mnie również w kończącym Boys Don't Cry, ale zignorowałem to, samemu drąc się na całe gardło i zagłuszając pozbawionego nieco punkowego zadziora wokalisty :P Oczywiście w wielu innych miejscach śpiewał bardzo fajnie i to tak, jak z tym nagłośnieniem: nie że źle, ale mogłoby śmiało być lepiej. Inaczej jeszcze: charyzma zdecydowanie TAK, a głos nie zawsze.

Powyższa różnica mogła wynikać z tego, że w przeddzień była inna forma, a także z różnego odbioru tego samego. W każdym razie coś na pewno pozmieniali, bo choćby:
zestaw z pierwszego bisu mógł być mniej zamulasty
- i pierwszy bis był zasadniczo odmieniony. Pozostał na początek ten nowy numer, I Can Never Say Goodbye, który akurat bardzo mi się podobał (w przeciwieństwie do innego, który był blisko początku), ale potem Hanging Garden, a przede wszystkim Forest, który na nagraniu z Krakowa faktycznie brzmi jakoś dziwnie, a tu był wręcz brawurowy (i tu Smithowi się chciało!), świetny moment, nie wiem, czy cały pierwszy bis nie był dla mnie wręcz the best (a może dlatego, że zacząłem wtedy intensywnie pchać się do przodu?). Drugi bis też bardzo fajny, ale to taki samograj, same hity, tralala, tany tany ;-)

Jeszcze jedno: dla mnie może postacią numer jeden był tego wieczoru perkusista. A już zwłaszcza jak zaczął młócić w Burn, i młócił tak od a do z, to było naprawdę porywające, i ten utwór uznaję za numer jeden setu głównego. Perkusista generalnie najbardziej mi się podobał właśnie kiedy nie grał po prostu rytmu, tylko operował melodią i barwami, a robił to częściej niż bym się spodziewał.

Może wystarczy mojego mądrzenia się.

Zakończę tym, że bardzo cieszę się zarówno z tego, że miałem wreszcie sposobność zobaczenia na żywo The Cure, jak i z tego, że miałem sposobność zobaczenia na żywo esforty'ego, a z tego drugiego chyba nawet bardziej i w tym miejscu chciałem serdecznie podziękować za wspaniałą gościnę i zachęcić całe forum Dinozaurów, żeby jeździło na koncerty po całym kraju i spotykało się live z innymi forumowiczami ;-)
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
ODPOWIEDZ