The Who

Biografie, dyskografie, opinie.

Moderatorzy: gharvelt, Bartosz, Dobromir, Moderatorzy

Awatar użytkownika
Majkel
limitowana edycja z bonusową płytą
Posty: 4550
Rejestracja: 11.04.2007, 18:21
Lokalizacja: Stalinogród

The Who

Post autor: Majkel »

Byłem święcie przekonany, że temat The Who istnieje, a tu niespodzianka: nima :oops:
Dla mnie i chyba dla większości z Was płyty Who's Next, Tommy czy Live at Leeds to absolutne mistrzostwo świata, klasyka i w ogóle 11 punktów w skali 1 - 10 ;) . Klasyczny skład skład z Moonem tworzył moim zdaniem zespół kompletny, bez słabych punktów.
Dyskografia za Wikipedią:

* My Generation (1965)
Obrazek
* A Quick One (1966)
Obrazek
* The Who Sell Out (1967)
Obrazek
* Tommy (1969)
Obrazek
* Live at Leeds (1970)
Obrazek
* Who's Next (1971)
Obrazek
* Quadrophenia (1973)
Obrazek
* The Who By Numbers (1975)
Obrazek
* Who Are You (1978)
Obrazek
* Face Dances (1981)
Obrazek
* It's Hard (1982)
Obrazek
* Endless Wire (2006)
Obrazek
Obrazek
Argenteum Astrum
singel analogowy
Posty: 323
Rejestracja: 24.03.2008, 19:27

Post autor: Argenteum Astrum »

I trzeba dodac, ze The Who to byla wlasciwie jedyna rockowa kapela, ktora potrafila skutecznie zagrozic Led Zeppelin jesli idzie o umiejetnosci, slawe oraz legende - koncerty, a szczegolnie te, gdzie Towshend niemilosiernie niszczyl gitary oraz wzmacniacze to byly tez te, gdzie zespol gral na 150% normy! Szkoda, ze panowie tylko po odejsciu z tego swiata Keitha Moona probowali jeszcze cos koontynuowac ale to malutki minusik..wiadomo, artysta musi byc aktywny inaczej mu jest zle :wink: . Cala reszta rockowego swiata byla troszke ,,do tylu" za tymi dwoma kapelami i jesli mozna mowic o kwintesencji tego gatunku myzki na tamten czas, to te dwie nazwy sa wlasnie tym.

Dla fanow nagran bootlegowych kolejny raz polecam chociazby server Dimeadozen - mnostwo do sciagniecia i niektore naprawde w doskonalej jakosci dzwieku.
Awatar użytkownika
Dżejdżej
epka analogowa
Posty: 934
Rejestracja: 17.06.2010, 23:01
Lokalizacja: CHICAGO

Post autor: Dżejdżej »

Argenteum Astrum pisze:I trzeba dodac, ze The Who to byla wlasciwie jedyna rockowa kapela, ktora potrafila skutecznie zagrozic Led Zeppelin jesli idzie o umiejetnosci, slawe oraz legende - koncerty, a szczegolnie te, gdzie Towshend niemilosiernie niszczyl gitary oraz wzmacniacze to byly tez te, gdzie zespol gral na 150% normy! Szkoda, ze panowie tylko po odejsciu z tego swiata Keitha Moona probowali jeszcze cos koontynuowac ale to malutki minusik..wiadomo, artysta musi byc aktywny inaczej mu jest zle :wink: . Cala reszta rockowego swiata byla troszke ,,do tylu" za tymi dwoma kapelami i jesli mozna mowic o kwintesencji tego gatunku myzki na tamten czas, to te dwie nazwy sa wlasnie tym.

Dla fanow nagran bootlegowych kolejny raz polecam chociazby server Dimeadozen - mnostwo do sciagniecia i niektore naprawde w doskonalej jakosci dzwieku.
Nawet gdyby pozostał sam Townshend - to po tym co pokazali na koncertach Live from Boston - mógłby sam zagrać jako The Who
(żartuję oczywiscie :) ).Mimo ,że sekcja rytmiczna napędzała wręcz tę grupę - wszystkich fanów i nie tylko zachęcam do obejrzenia Live in Kilburn (najlepsze DVD zespołu)- to jednak ich niezniszczalnosć porównywalna być może tylko
z Toczącymi się wciąż kamieniami - choć nie jestem pewien czy Richards bez Jaggera dałby sobie sam na scenie radę tak jak Pete.
Together we stand - divided we fall
Awatar użytkownika
Dżejdżej
epka analogowa
Posty: 934
Rejestracja: 17.06.2010, 23:01
Lokalizacja: CHICAGO

Post autor: Dżejdżej »

Obejrzawszy solowy występ lidera The WHO z przed paru lat muszę nieco zrewidować swą kotrowersyjną tezę.
Pete Townshend przedstawił na tym koncercie oryginalny projekt z przed trzydziestu paru lat, który nigdy nie doczekał się realizacji,
a przynajmniej w zamierzonej formie ( tu zyskał należytą oprawę typu chórki , smyczki itp. upiększacze )
Mowa o słynnym koncepcyjnym albumie "Lifehouse"
Dobrze się jednak stało, bo dzięki temu swiat muzyki stał się bogatszy o wspaniałą płytę (może nawet najlepszą w dorobku The WHO) - WHO'S NEXT (1971).
Jest ona dowodem na to jak wielki wpływ na ostateczne brzmienie zespołu mieli nieżyjący już niestety muzycy sekcji rytmicznej (Moon i Entwistle).
Kompozycje Towshenda, które dzięki muzykom z The Who stały się symbolami zespołu - przedstawione przez niego uczciwie, skromnie i surowo wręcz w swych pierwotnych aranżach -wydane na Lifehouse przeszłyby chyba bez większego echa.
Ot jeszcze jeden z solowych kaprysów muzyka znanej grupy, concept album jakich wówczas wydawano wiele , bo taka była moda.
Pete oddał je jednak w ręce kolegów, którzy pomogli mu zrobić z nich klasykę rocka.

Pomyslałem sobie przy tej okazji o innej wielkiej płycie - THE WALL.
Jej historia jest bardzo podobna ; solowe dzieło Watersa mogło przecież podzielić los skądinąd dobrej ( i skomponowanej niemal równolegle "Pros and cons of ....")
a dzieki temu,że to ją wybrali koledzy z zespołu jako wspólny projekt - stała się tym czym jest - Arcydziełem !
Wkład muzyków , nawet jesli w danym momencie dyskredytowany (krytyka Wrighta i Masona przez Watersa) tworzy pewne warunki, "chemię" grupy, magię -
która sprawia, że suma czesci staje się nową jakoscią.A udziału Gilmoura jako szefa muzycznego całego przedsięwzięcia nie sposób nie docenić.
Na "Pros and cons ..." wystąpił gwiazdor i na pewno lepszy gitarzysta od Gilmoura - Eric Clapton, ale to nie zbliżyło nawet płyty do poziomu "Wall"
(choć cenię ją bardzo a pirackie video z " Maple Leaf "w Toronto daje dowód kunsztu muzyków ją tworzących)

Wniosek nasuwa się prosty - liderzy (songwriterzy) są niezbędni w wielkich grupach - ale to nie oni decydują o ich prawdziwej wielkosci
a srodowisko czyli grupa w jakiej realizują swe pomysły,( nawet jesli ich członkowie nie są muzykami największego formatu czy wirtuozami).

Tak więc Pete może zebrać znakomitych sidemanów (Simon Philips ,Palladino) i odegrać perfekcyjnie pod szyldem zespołu jego klasyki (jako główny kompozytor ma chyba do tego zresztą prawo) - ale nigdy nie będzie miał takiego wehikułu twórczego jakim był THE WHO.
Together we stand - divided we fall
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Mała poprawka - "Lifehouse" to był projekt od początku poroniony. Townshend wymarzył sobie cos, co dziś nazwalibyśmy konceptem multimedialnym, miała być muzyka, obrazy, współistnienie z publicznością. A wszystko to miało przenieść muzyków i słuchaczy w jakieś inne wymiary, bla bla bla. W książeczce do wydania deluxe "Who's Next" jest szczegółowo opisany ten projekt od narodzin do ostatecznego upadku i jest naprawdę niesamowite, że z takich ruin The Who umieli stworzyć tak genialny album.
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Peter Hammill
album CD
Posty: 1636
Rejestracja: 13.11.2007, 06:39

Post autor: Peter Hammill »

Bo The Who to był genialny zespół w ogóle. Wystarczy posłuchać jakie piosenki miały się znaleźć na 'Lifehouse', czyli sięgnąć po 'Who's Next' i aż trudno uwierzyć, że jeden facet komponował takie rzeczy. W dodatku pionierskie w muzyce rockowej użycie syntezatora jako instrumentu nadającego rytm muzyce. A i tak album zachował żywy rockowy charakter. Jak dla mnie The Who to po prostu rewelacja i zespół, który z jakiś powodów w Polsce zupełnie się nie przyjął. Nie wiem dlaczego. Zna go garstka ludzi.
Chłopaki byli jedyni w swoim rodzaju. Każda płyta z lat 65-73 była krokiem do przodu dla muzyki rockowej. Szkoda trochę, że zostało tylko dwóch muzyków. Gdyby żyła cała czwórka, to pewno Rolling Stones mieli poważną konkurencję. A tak pozostaje cieszyć się z niebywałej kondycji muzycznej i fizycznej Daltreya i Townshenda.
Dżejdżej pisze:Wniosek nasuwa się prosty - liderzy (songwriterzy) są niezbędni w wielkich grupach - ale to nie oni decydują o ich prawdziwej wielkosci
a srodowisko czyli grupa w jakiej realizują swe pomysły,( nawet jesli ich członkowie nie są muzykami największego formatu czy wirtuozami).
Według mnie zawsze tak jest. Nie można chyba nazwać jednej osoby genialną, ponieważ efekt ostateczny jest wynikiem pracy kilku osób. Chociaż akurat tak się składa, że solowych płyt Townshedna nie znam. Ale zdaje się, że nie namieszały zbytnio w muzycznym świecie, tak jak to było udziałem The Who.

Aha, i chciałem dodać, że jeśli już to nie The Who mogli zagrozić Led Zeppelin, tylko raczej odwrotnie.
Zima czy jesień?
Awatar użytkownika
Dżejdżej
epka analogowa
Posty: 934
Rejestracja: 17.06.2010, 23:01
Lokalizacja: CHICAGO

Post autor: Dżejdżej »

Tarkus pisze:i jest naprawdę niesamowite, że z takich ruin The Who umieli stworzyć tak genialny album.
Trochę przesadzasz Tarkus - mimo wszystko kompozycje Townshenda musiały jednak mieć w sobie to " COŚ " , bo z ruin nie wyszedłby chyba aż tak dobry album , zwłaszcza ,że kompozycyjnie koledzy byli raczej "ciency". Co innego podrasować dobry materiał , a co innego go wymyśleć.
Jeśli chodzi o koncept multimedialny - to może wtedy to faktycznie nie wypaliło ( przełom lat 60/70-tych) , choć jak podkreśla dziś w swoich wypowiedziach Pete , jego ówczesny pomysł globalnej sieci ATENA to antycypacja internetu na skalę jaką znamy dopiero od lat 90-tych.
Peter Hammill pisze:Chociaż akurat tak się składa, że solowych płyt Townshedna nie znam. Ale zdaje się, że nie namieszały zbytnio w muzycznym świecie, tak jak to było udziałem The Who.
Może i nie namieszały ale mają fajny klimat i zawsze jest tam przynajmniej kilka utworów na których można ucho zawiesić , zwłaszcza jak się lubi The Who . Mnie podoba się ( dla wielu nie do strawienia pretensjonalna fabuła o podstarzałym rockowcu ) inscenizacja z 1993 PSYCHODERELICT a zwłaszcza utwór Now and then.
I na koniec mała uwaga -żart. Na koncercie ELEKTRYCZNYCH GITAR podczas ubiegłorocznego Taste of Polonia zwróciłem uwagę na fakt znacznego podobieństwa Kuby Sienkiewicza i Pete'a Townshenda (choć wiekowo dzieli ich chyba pokolenie :lol: ). Jest to chyba (mimo wszystko )komplement :wink: dla doktora , który tak jak Pete jest niezłym gitarzystą , wokalistą i songwriterem a do tego rasowym showmanem o podobnym poczuciu humoru.
Together we stand - divided we fall
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

Dżejdżej pisze:
Tarkus pisze:i jest naprawdę niesamowite, że z takich ruin The Who umieli stworzyć tak genialny album.
Trochę przesadzasz Tarkus - mimo wszystko kompozycje Townshenda musiały jednak mieć w sobie to " COŚ " , bo z ruin nie wyszedłby chyba aż tak dobry album , zwłaszcza ,że kompozycyjnie koledzy byli raczej "ciency". Co innego podrasować dobry materiał , a co innego go wymyśleć.
Ale ja nie mówię o kompozycjach, tylko o całym tym projekcie - to się nie miało prawa udać, zwłaszcza że chyba sam Pete nie do końca wiedział czego chce i jak to osiągnąć.
Jeśli chodzi o koncept multimedialny - to może wtedy to faktycznie nie wypaliło ( przełom lat 60/70-tych) , choć jak podkreśla dziś w swoich wypowiedziach Pete , jego ówczesny pomysł globalnej sieci ATENA to antycypacja internetu na skalę jaką znamy dopiero od lat 90-tych.
No weź, to miało wiele wspólnego z transcendencją i tego typu pierdołami, a nic z technologią :) Jak czytałem historię o "Lifehouse" to aż się sam dziwiłem, że :
- ktoś takie coś wymyślił
- inni ktosie w to uwierzyli i poświęcili temu swój czas i pieniądze :)

To były czasy. Jakby Pete zechciał polecieć dyliżansem na Marsa dzięki muzyce, to pewnie też by doszło do zaawansowanych prób :)
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Peter Hammill
album CD
Posty: 1636
Rejestracja: 13.11.2007, 06:39

Post autor: Peter Hammill »

Bo to wynikało zapewne z jego pozycji (z ówczesnej pozycji The Who) w świecie muzyki rockowej. Właśnie zdobyli sławę płytą 'Tommy', więc pewno wytwórnia i ludzie związani z tym biznesem uwierzyli w te jego wizje. Ale trzeba przyznać, że pomysłów Townshendowi nie brakowało.

Ja myślę też, że nie ma co wyolbrzymiać, że to była taka fantasmagoria. Pewno groźnie brzmi to tylko na papierze, a w rzeczywistości pomysł był względnie umiarkowany. No może poza zamykaniem ludzi w sali na kilka dni.
Zima czy jesień?
Awatar użytkownika
Dżejdżej
epka analogowa
Posty: 934
Rejestracja: 17.06.2010, 23:01
Lokalizacja: CHICAGO

Post autor: Dżejdżej »

Peter Hammill pisze:. Gdyby żyła cała czwórka, to pewno Rolling Stones mieli poważną konkurencję
Oj mieli już kiedyś z ich strony poważną konkurencję i to podobnoż taką , która przyblokowała na całe lata oficjalne wydanie video słynnego Rockandrollowego Cyrku - faktem jest że minisuita "Quick one ..." , prekursor Tommy'ego, została tam zaśpiewana brawurowo i przyćmiła zupełnie poczynania RS , którzy przeżywali właśnie swój kryzys z Brianem.
Zresztą oceńcie sami
http://www.youtube.com/watch?v=k0l8xRRDAOQ
Together we stand - divided we fall
Awatar użytkownika
Peter Hammill
album CD
Posty: 1636
Rejestracja: 13.11.2007, 06:39

Post autor: Peter Hammill »

Jestem zdania, że ta wersja jest zdecydowanie najlepsza ze znanych mi wykonań tej kompozycji, a w każdym razie najmocniejsza i najbardziej brawurowo wykonana. Nawet lepiej niż na 'Live At Leeds'. Chociaż tak po prawdzie 'A Quick One' zawsze jest dobry!
Oczywiście jako fan tego zespołu też uważam, że przyćmili gwiazdę wieczoru, ale pewno z kolei fani Rolling Stones uważają inaczej. Nie ma to w prawdzie znaczenia. W każdym razie był to moment transformacji grupy z nieco modsowskiej na zdecydowanie rockową.
Zima czy jesień?
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

A jak zapatrujecie się na The Jam, czyli generalnie takie The Who czasów punka? "All Mods Cons" jest po prostu prześwietne.
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Peter Hammill
album CD
Posty: 1636
Rejestracja: 13.11.2007, 06:39

Post autor: Peter Hammill »

Ja słabo znam The Jam, ale coś tam kojarzę i wydaje mi się, że nie ma drugiej grupy chyba tak mocno wpatrzonej w The Who. Ale chyba bardziej w ten najwcześniejszy okres.
Swoją drogą singlowe numery The Who z lat 65-68 to same rewelacje! I muszę też przyznać, że pod względem wizualnym chyba wolę ten wizerunek grupy w marynareczkach itd niż ten późniejszy, z Daltreyem w długich włosach i wymachującego mikrofonem jak lassem. Chociaż to chyba ten styl przyniósł grupie sławę i stał się wzorem dla późniejszych rockowych grup.
Zima czy jesień?
Awatar użytkownika
Tarkus
box z pełną dyskografią i gadżetami
Posty: 11427
Rejestracja: 11.04.2007, 18:15
Lokalizacja: Wa-wa
Kontakt:

Post autor: Tarkus »

The Jam tak do 1980 roku to czysto modsowskie The Who - także scenicznie, panowie na koncertach robili rozpierduchę i mielili scenę równo ;) W sumie szkoda, że potem poszli bardziej w soulowe rzeczy.

A z wczesnych rzeczy The Who pamiętam śmieszny teledysk do "Substitute" z którego najbardziej zapamiętałem Moona grającego na dwóch centralnych. Zastanowiło mnie wtedy, po jaką cholerę mu dwa taktowce do takiej pioseneczki, ale pewnie nie chciało mu się przemontowywać zestawu na potrzeby wideoklipu. A tak w ogóle to z tego co pamiętam Moon był chyba pierwszym rockowym perkusistą wykorzystującym dwa bębny taktowe?
If you don’t love RoboCop, then you are a Nazi and support terrorism.
Na Discogsach
Awatar użytkownika
Peter Hammill
album CD
Posty: 1636
Rejestracja: 13.11.2007, 06:39

Post autor: Peter Hammill »

Hmmm...Trudno mi powiedzieć czy on w 'Substitute' grał na dwóch centralnych czy nie. Ciekawe w sumie. Bo on chyba już gdzieś tak od 1966 na scenie zawsze za tym zestawem Premiera szalał. A na teledyskach lub nagraniach z playbacku przeważnie uroczo markował grę na bębnach. Najlepiej mu to wyszło na clipie do 'Magic Bus' :)
A czy był pierwszym? A tego to już niestety nie wiem. Chociaż istnieje takie prawdopodobieństwo, bo Ginger Baker z Cream i jego identycznym zestawem mógł pojawić się ciutkę później. Ale nie wiem.

Wiadomo natomiast, że Moon praktycznie nie używał hi-hatu i to jest ewenement w muzyce rockowej. Aha, i w kilku miejscach wyczytałem, że był inspiracją dla Zwierzaka - perkusisty z Muppetów ;)
Zima czy jesień?
ODPOWIEDZ