Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna Muzyczne Dinozaury
i ich następcy
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Jazz i okolice
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 69, 70, 71  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1426
Skąd: Łódź

PostWysłany: 24.08.2019, 07:04    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Podpiąłem się rankiem, via Tidal pod ten "Song Of The Fly" tytuł.
To będzie jednorazowy kontakt, raczej. Chociaż Twój smakowity opis, wcale nie chybiony i to dzięki niemu sięgnąłem. Ukłony!
Wśród kilku płyt Douglasa Dave'a mam też płytę Witness. Tam jest, niemal, 24 minutowy Mahfouz z recytacją T. Waitsa i tak się mnie to skojarzyło. Rzecz kupiłem, wobec pewnego zachłystu twórczością trębacza, ale obecnie(płyty z tej dekady)... nie możemy się porozumieć Embarassed.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Monstrualny Talerz
longplay


Dołączył: 24 Maj 2017
Posty: 1330

PostWysłany: 25.08.2019, 20:09    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Przypowieść z cyklu "You make my day":

Jechałem sobie dość daleko autem krętymi odludnymi drogami, a że zapomniałem pena z audiobookiem, to byłem wkurzony, radia nie da się słuchać, padł więc wybór na Dżem "Detox", który znacznie poprawił mi humor, ale potem nie wiedziałem co włączyć i pod rękę wpadła mi nieopisana płyta, włączam, co to kurde jest, jakieś zakręcone jak cholera funkjazzy idealne do jazdy autem po krętych drogach, ale niezła jazda. Szukam w pamięci, nie ma kurde. Ani to Davis elektryczny, choć podobne, ani Infinity Search Mirka V, ani ów Farrell, którego ostatnio odkryłem. Przesłuchałem całą płytę z niekłamaną przyjemnością i ogromną frajdą z jazdy, ale nie odgadłem co zacz, jedynie podejrzenia kierowałem w rejony okołodavisowskich alumnów. Po powrocie do domu sprawdziłem i nie omyliłem się:

Steve Grossman Some Shapes To Come

Miód malina, nagrywajcie do auta, nękajcie sąsiadów i małżonki, współpracowników w pracy i wspomnijcie o tym albumie w głosowaniu ad 1974!!!

https://en.wikipedia.org/wiki/Some_Shapes_to_Come
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
bananamoon
kaseta "żelazówka"


Dołączył: 20 Wrz 2017
Posty: 117

PostWysłany: 30.08.2019, 12:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

- esforty

Sporo racji jest w Twoim stwierdzeniu, że "Song Of The Fly" Steve Daya (ale także "Visitors", czy wydana w 2012 roku "Strewn With Pebbles") nie będzie codzienną, czy nawet niedzielną strawą potencjalnego słuchacza...ale już okazjonalny, świąteczny i celowy kontakt z tą muzyką, może być w moim odczuciu b. owocny i satysfakcjonujący.
To nie jest "typowa" muzyka dżezowa, która z założenia zjada swój ogon; pięćset siedemdziesiąta trzecia płyta z materiałem, który jest z góry zaplanowany, a co za tym idzie nudny i banalny; to nie odpychający, okaleczający zmysły odsłuch niestrawnego, nieczytelnego free, który tak naprawdę robi pod siebie; kolejny album z przewidywalnym składem instrumentalnym, wyeksploatowanym, jednorodnym brzmieniem itp. itd. - to są moim zdaniem (dla mojej percepcji) podstawowe bolączki muzyki dżezowej nagrywanej / wydawanej "w naszych czasach" (tyczy się to większości wykonawców z jakimi się spotkałem).
Przyznaję, jeszcze kilka lat temu miałem duuuży kryzys postrzegania dżezu (nie chcę teraz rozwijać tematu i jątrzyć, żeby znowu jakiemuś, Inquisitio nie przyszło na myśl aby spalić mnie na forumowym stosie w imię dowartościowania swojej domniemanej wyjątkowości oraz potrzeby uzewnętrznienia "wyżyn muzycznego elitaryzmu"), tym bardziej, że ostatnimi czasy spokorniałem i jestem całkiem łaskawy dla dżezowej strawy - w zasadzie wszystko mi się podoba (he, he, he).
A Steve Day? - no właśnie, to jeden z tych przykładów, który nie pasuje do powyższego - muzyk / literat, stojący obok "głównego nurtu", nagrywający trudną do zaszufladkowania muzykę, zmuszający do refleksji, swoją postawą wywołujący potrzebę komentarza.
Oczywiście, to nie jest muzyka na każdą porę, ale "raz na jakiś czas", warto dać jej szansę.

Zaciekawiłeś mnie wzmianką o płycie Dave Douglasa "Witness" (widzę tam doborowy skład muzyków) z towarzyszeniem Toma Waitsa (zaciekawiłeś jeszcze bardziej po Twojej interesującej tyradzie w wątku o Waitsie).
Słabo znam dzisiejsze wydawnictwa Douglasa, a na półce, jeśli chodzi o jego solowe rzeczy, mam jedynie niegdysiejsze "The Infinite", "A Thousand Evenings" oraz "Sanctuary" - są naprawdę okey.
Czy możesz zatem napisać, co takiego jest w nich niekompatybilnego, aby uchronić mnie przed ewentualnym rozczarowaniem?

Dziękuję za niesamowity wpis traktujący o "Sahara" McCoy Tynera - przyznaję Ci Grand Prix na najlepszy tekst roku 2019!

Henry Threadgill (Zooid) "In For A Penny, In For A Pound"

Pierwsze co rzuca się na uszy, to niecodzienny skład instrumentalny: Henry Threadgill (saksofon, flet), Christopher Hoffman (wiolonczela), Jose Davila (puzon, tuba), Liberty Ellman (gitara), Elliot Humberto Kavee (perkusjonalia), który wymusza nieoczywiste podejście do muzykowania.
Kompozycje są rozbudowane, wielotorowe, a przede wszystkim karkołomne harmonicznie i rytmicznie - poszczególne partie instrumentalne żyją własnym życiem, a jednocześnie zazębiają się, tworząc niezwykły, transowy twór.

Interesujące, nieoczywiste nagrania z pogranicza dżezu oraz muzyki kameralnej.

https://www.discogs.com/Henry-Threadgill-Zooid-In-For-A-Penny-In-For-A-Pound-/release/7166709
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1426
Skąd: Łódź

PostWysłany: 31.08.2019, 15:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Płytą Douglasa, którą byłem zupełnie zdezorientowany był album Fabliaux z 2015, kolaboracja z Monash Art Ensemble. To, jak wyczytałem w swoim czasie, piętnastoosobowy skład tym razem zarządzany przez Douglasa, który napisał muzykę. Zaś tytuł pochodzi od zbioru francuskich krótkich opowieści/wierszy wiele czerpiący ze sprośności ludowej. Taki francuski wariant "Opowieści kantenberyjskich" Chaucera. Muzyka to, jak też wyczytałem, wypadkowa współczesnego jazzu i XIV-to wiecznych form muzycznych, zwanych ARS NOVA. Dla mnie nieczytelne, nie dające żadnej satysfakcji, może z wyłączeniem ostatnich dwóch fragmentów.
Zacząłem od tej, bo pomyślałem jednak, że akurat Twoje horyzonty estetyczne, pozwolą dotrzeć do sedna tego zamierzenia, co równoznaczne będzie z satysfakcją. Czego życzę!

Za to, zdumiewająco pozbawiony polotu jest projekt High Risk, (dwie plyty: High risk 2015 i Dark Territory 2016, powiedziałbym wręcz anachroniczny, przecież Skandynawowie penetrowali obszar dwie dekady wstecz i... niczego nie znaleźli. Może poza kilkoma tytułami, którym uda się przetrwać w pamięci. Brak tym wydawnictwom ducha poszukiwań.
Próbowałem też Present Joys z 2014, no cóż?! Z moją skłonnością do Big Bandów słuchanie duetów obarczone jest pewnym, nieuniknionym, dystansem. No to, wobec tego trochę się zniechęciłem.
Ciekawostką pewną jest okoliczność pierwszego zetknięcia, a było przy okazji "Nine objects of desire" Suzanne Vega. Wzięły mnie te urokliwe inkrustacje, potem Patricia Barber "Modern cool" i zassałem.

P.S. Trochę <szarżujesz> z rozdawaniem nagród Embarassed .
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 4983
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.09.2019, 11:37    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Don Cherry - Brown Rice (1975)



Istnieje też eponimiczna reedycja tej płyty na CD, z inną okładką:




Bardzo atrakcyjny i przystępny przykład fuzji jazzu z world music (elementy muzyki afrykańskiej, indyjskiej i arabskiej). Na basie gra Charlie Haden. tytułowy utwór otwierający jest mocno transowy, z basem z efektem wah-wah oraz z wprowadzającymi zagadkowy klimat wokalami Dona Cherry i Verny Gillis. Mocno polecam zwłaszcza osobom czującym spiritual/etno/world jazz.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6255

PostWysłany: 12.09.2019, 12:11    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Słucham właśnie Jan Garbarek/Bobo Stenson Quartet - "Witchi-Tai-To". Jakie to jest dobre! Dlaczego tak dawno tego nie słuchałem? To jedna z tych płyt, dzięki którym świat staje się lepszy. Wszystko tu jest na właściwym miejscu, nie ma fragmentu słabszego. Niesamowite, żarliwe brzmienie Garbarka, piękne frazy fortepianu Stensona, przestrzenna, subtelna sekcja rytmiczna Palle Danielsson/Jon Christensen. No i te cudowne, melodyjne tematy. Arcydzieło.


_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 4983
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.09.2019, 12:31    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Słucham właśnie Jan Garbarek/Bobo Stenson Quartet - "Witchi-Tai-To". Jakie to jest dobre! Dlaczego tak dawno tego nie słuchałem? To jedna z tych płyt, dzięki którym świat staje się lepszy. Wszystko tu jest na właściwym miejscu, nie ma fragmentu słabszego. Niesamowite, żarliwe brzmienie Garbarka, piękne frazy fortepianu Stensona, przestrzenna, subtelna sekcja rytmiczna Palle Danielsson/Jon Christensen. No i te cudowne, melodyjne tematy. Arcydzieło.


Wszystkie nagrane dla ECM wczesne płyty Garbarka to arydzieła, jeszcze Afric Pepperbird, Sart i Tryptikon. Bardzo tez lubię Esoteric Circle (jeszcze sprzed ery ECM). Grał wtedy bardziej ekspresyjną muzykę. Po Witchi-Tai-To nagrał Dansere, także z kwartetem Bobo Stensona - dobra płyta, ale własnie tylko dobra, bo już nie ta ekspresja. Lubię też późniejsze płyty Garbarka, zwłaszcza Photo With Blue Sky... (tutaj grał Bill Connors, dawny gitarzysta RTF) i Twelve Moons - ale to już ten Garbarek, jakiego obecnie znamy: klimatyczny, kontemplacyjny. Już bez tej zadziorności z pierwszych płyt.
_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6255

PostWysłany: 12.09.2019, 12:40    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Tak, słusznie. "Witchi-Tai-To" to w ogóle mój ulubiony album Garbarka, a przy tym jeden z ulubionych w katalogu ECM. Lubię późnego Garbarka, ale już takich emocji we mnie nie wywołuje.
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Białystok
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 4509
Skąd: Białystok

PostWysłany: 12.09.2019, 13:16    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Tak, słusznie. "Witchi-Tai-To" to w ogóle mój ulubiony album Garbarka, a przy tym jeden z ulubionych w katalogu ECM. Lubię późnego Garbarka, ale już takich emocji we mnie nie wywołuje.


Zgadzam się z przedmówcami, którzy jednak są większymi ode mnie znawcami tematu: patrz m.in. avatary. U mnie na pewno top 10 klasycznego jazzu. A swój CD chcę zamienić na LP.
_________________
https://rateyourmusic.com/~Blodwynpig1971
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6255

PostWysłany: 12.09.2019, 13:22    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dalej pływam w miodzie z pasieki ECM. Choć jeśli ktoś kojarzy tę firmę jedynie z melancholijnym, pościelowym soundem, to powinien posłuchać Julian Priester Pepo Mtoto - "Love, Love".
Są tu kosmiczne przestrzenie, znajdziemy też brudny groove Milesa Davisa z czasów "Bitches Brew", a i skojarzenie z Mwandishi nie będzie błędem.


_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1426
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.09.2019, 17:05    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Bednaar napisał:
Leptir napisał:
Słucham właśnie Jan Garbarek/Bobo Stenson Quartet - "Witchi-Tai-To". Jakie to jest dobre! Dlaczego tak dawno tego nie słuchałem? To jedna z tych płyt, dzięki którym świat staje się lepszy. Wszystko tu jest na właściwym miejscu, nie ma fragmentu słabszego. Niesamowite, żarliwe brzmienie Garbarka, piękne frazy fortepianu Stensona, przestrzenna, subtelna sekcja rytmiczna Palle Danielsson/Jon Christensen. No i te cudowne, melodyjne tematy. Arcydzieło.


Wszystkie nagrane dla ECM wczesne płyty Garbarka to arydzieła, jeszcze Afric Pepperbird, Sart i Tryptikon. Bardzo tez lubię Esoteric Circle (jeszcze sprzed ery ECM). Grał wtedy bardziej ekspresyjną muzykę. Po Witchi-Tai-To nagrał Dansere, także z kwartetem Bobo Stensona - dobra płyta, ale własnie tylko dobra, bo już nie ta ekspresja. Lubię też późniejsze płyty Garbarka, zwłaszcza Photo With Blue Sky... (tutaj grał Bill Connors, dawny gitarzysta RTF) i Twelve Moons - ale to już ten Garbarek, jakiego obecnie znamy: klimatyczny, kontemplacyjny. Już bez tej zadziorności z pierwszych płyt.


Jaki piękny przykład fiksacji, takiej jak przy zależności Chicka Corei od Return to Forever i odwrotnie .
Myślimy, ja podobnie, że Witchi-Tai-To jest albumem Garbarka, gdy jest to wspólne z Bobo Stenson Quartet saksofonista jest częścią kwartetu. Podobnie Esoteric Circle, częściej postrzegany jako pierwszy Jan Garbarek niż nazwa formacji Esoteric Circle.
Zainteresowani wiedzą o co chodzi, a Ci którzy którym <wyraz twarzy dopiero się stabilizuje> wgryzą się w temat i dowiedzą, kto zacz.

Leptir napisał:
Dalej pływam w miodzie z pasieki ECM. Choć jeśli ktoś kojarzy tę firmę jedynie z melancholijnym, pościelowym soundem, to powinien posłuchać Julian Priester Pepo Mtoto - "Love, Love".
Są tu kosmiczne przestrzenie, znajdziemy też brudny groove Milesa Davisa z czasów "Bitches Brew", a i skojarzenie z Mwandishi nie będzie błędem.

Dopóki kolega @Mahavishnu, tak smakowicie, nie opisał tej płyty (Lizard nr. 27) to jej nie znałem. Ale od tamtego czasu to mój spitzenkandidaten(określenie copyright by @WojtekK) tego co ECM w siódmej dekadzie dla Świata upublicznił.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Leptir
zremasterowany digipack z bonusami


Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 6255

PostWysłany: 12.09.2019, 20:35    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:

Dopóki kolega @Mahavishnu, tak smakowicie, nie opisał tej płyty (Lizard nr. 27) to jej nie znałem.


Postaram się jakoś dotrzeć do tego tekstu, dziękuję! A sama płyta jest dla mnie odkryciem na miarę grobowca Tutenhamona. Wink
_________________
„Gdy słońce kultury chyli się ku zachodowi, to nawet karły rzucają długie cienie”.
Karl Kraus
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Bednaar
limitowana edycja z bonusową płytą


Dołączył: 11 Kwi 2007
Posty: 4983
Skąd: Łódź

PostWysłany: 12.09.2019, 21:10    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

esforty napisał:

Jaki piękny przykład fiksacji, takiej jak przy zależności Chicka Corei od Return to Forever i odwrotnie .
Myślimy, ja podobnie, że Witchi-Tai-To jest albumem Garbarka, gdy jest to wspólne z Bobo Stenson Quartet saksofonista jest częścią kwartetu. Podobnie Esoteric Circle, częściej postrzegany jako pierwszy Jan Garbarek niż nazwa formacji Esoteric Circle.
Zainteresowani wiedzą o co chodzi, a Ci którzy którym <wyraz twarzy dopiero się stabilizuje> wgryzą się w temat i dowiedzą, kto zacz.


Racja, pierwotnie wydano tę płytę jako album grupy The Esoteric Circle, ale obecnie dostępna jest w takiej wersji, jak poniżej, z dopisanym małym drukiem nazwiskiem Terje Rypdala:



A tak w ogóle to drugi Garbarek, pierwsze było Jan Garbarek Trio & Quartet - Til Vigdis (1967) - czyli "Dla Vigdis" - płyta dedykowana żonie Garbarka, jej zdjęcie zresztą jest na okładce. Pierwsza strona tej płyty to improwizacja na tematy kompozycji Coltrane'a (Mr J. C.), na drugiej stronie jest słynne Freedom Jazz Dance oraz utwór tytułowy - jedyna kompozycja Garbarka.


_________________
Jazz washes away the dust of every day life. Art Blakey
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Crazy
szpula


Dołączył: 19 Sie 2019
Posty: 65

PostWysłany: 14.09.2019, 05:13    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Leptir napisał:
Słucham właśnie Jan Garbarek/Bobo Stenson Quartet - "Witchi-Tai-To". Jakie to jest dobre! Dlaczego tak dawno tego nie słuchałem? To jedna z tych płyt, dzięki którym świat staje się lepszy. Wszystko tu jest na właściwym miejscu, nie ma fragmentu słabszego. Niesamowite, żarliwe brzmienie Garbarka, piękne frazy fortepianu Stensona, przestrzenna, subtelna sekcja rytmiczna Palle Danielsson/Jon Christensen. No i te cudowne, melodyjne tematy. Arcydzieło.

Pięknieś opisał - jakoś dotąd nigdy nie poznałem się z tą płytą, choć wiele o niej słyszałem. Jeżeli w międzyczasie nie pobijecie się o to, czy jest to płyta Garbarka, Stensona, Esoterica czy innego czorta, to może Forum dojdzie do ponownego rozpatrzenia roku 1973 i z wielką przyjemnością potraktuję to jako pretekst do nadrobienia zaległości.

Ja Garbarka znam oczywiście w ułamku w porównaniu do tutejszych specjalistów, ale kilka płyt z różnych okresów kojarzę - z tych ECM'owych lat 70 pochodzi jedna z moich ukochanych płyt jazzowych w ogóle, mianowicie:



Mógłbym o niej napisać baardzo podobnie, jak Leptir o Witchi. Wszystko na właściwym miejscu, żarliwe, przestrzenne, subtelne. Piękne. Wcześniejszy "My Song" też świetny i może bardziej ceniony, ale ja jakoś mam wyjątkową słabość do Personal Mountains.

(I ten tytuł, i ta okładka! Jakie to proste i trafione.)
_________________
jeżeli nam zabraknie sił
zostaną jeszcze morze i wiatr
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
esforty
longplay


Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 1426
Skąd: Łódź

PostWysłany: 14.09.2019, 06:54    Temat postu: Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Też lepiej znajduję [/b]Personal...[b] od kiedy poznałem.
_________________
Nie ma takiego naleśnika, który nie wyszedłby na dobre. H. Murakami
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Muzyczne Dinozaury Strona Główna -> Muzyka Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 69, 70, 71  Następny
Strona 70 z 71

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group